12/08/2026
Chłopiec, który je zdrowo. Facet z firmą i treningiem trzy razy w tygodniu. Kobieta po czterdziestce, która od trzech lat tyje na tej samej diecie.
Trzy osoby, które w tym roku opisałem w druku. Nie znają się, mieszkają w różnych miastach, mają zupełnie inne problemy. A z gabinetu wychodzili z tym samym.
Chłopiec dostaje owsiankę rano, jabłko do szkoły, chudą pierś z kurczaka na obiad. Rodzic robi wszystko według zaleceń, kupuje produkty „dla dzieci”, pilnuje regularnych posiłków. Dziecko jest blade, łapie infekcję za infekcją i budzi się zmęczone. Badania na granicy, ale jeszcze w porządku. Tyle że jedzenie i odżywianie to nie jest to samo. Żelazo ze szpinaku wchłania się w kilku procentach, to samo żelazo z wołowiny kilkukrotnie lepiej. Talerz potrafi wyglądać wzorowo i nie dowozić.
Facet, 45 lat, testosteron 320. Usłyszał, że mieści się w normie, i wyszedł. I faktycznie się mieści, bo dolna granica zakresu leży dokładnie tam. Tylko że o samopoczuciu decyduje ta część testosteronu, która dociera do receptorów, a nie liczba na wydruku. Pracowałem z 52-latkiem, którego wynik wyglądał podręcznikowo, a objawy niedoboru miał na całej linii. Wolna frakcja leżała na dnie. Zapytał mnie wtedy, dlaczego nikt tego wcześniej nie zbadał.
No właśnie.
I ona. Czterdzieści siedem lat, dwie ciąże, świadoma swojego ciała, wieczorem nie może zasnąć. TSH 1,8, glukoza na czczo 91, hemoglobina glikowana 5,3. Lekarz spojrzał, powiedział, że jest zdrowa, przepisał magnez i zasugerował rozmowę o klimakterium. I teraz uwaga, bo to jest najciekawszy z tych trzech przypadków: te wyniki naprawdę są dobre. Problem siedział w tym, czego w panelu w ogóle nie było. Insulina psuje się pierwsza, całe lata przed glukozą (dlatego glukoza potrafi trzymać się ładnie, kiedy trzustka od dawna haruje na trzeci bieg). Nikt jej nie zmierzył.
Trzy historie, jeden mechanizm. Wynik mieści się w zakresie, więc temat zamknięty.
Tylko że zakres referencyjny mówi, gdzie mieści się większość przebadanych ludzi. Nie mówi, gdzie człowiek dobrze funkcjonuje. To są dwie różne rzeczy, a między nimi mieszczą się lata gorszego życia, odsyłane po kolei na stres, wiek i klimakterium.
Wszystkie trzy teksty ukazały się w ogólnopolskim magazynie . Zebrałem je w jednym miejscu, z fragmentami i numerami stron.