31/08/2026
Zdarza się, że nie płaczemy tylko za mężczyzną, który odszedł........................................................
Na sesji przyszła z bólem, który znała już wcześniej.
Kolejny mężczyzna odszedł.
A razem z jego odejściem wróciło to samo uczucie:
„Znowu mnie zostawiono.”
Zauważyłam też coś jeszcze.
Kiedy mówiła o mężczyznach, którzy ją zranili,
bardzo szybko zaczynała ich tłumaczyć.
„Może nie potrafił inaczej…”
„Może czegoś się bał…”
„Może nie chciał mnie zranić…”
Jakby łatwiej było zrozumieć jego niż pozwolić sobie powiedzieć:
„To mnie boli. Zostawiłeś mnie.”
W pracy z wewnętrznym obrazem poszłyśmy za tym bólem.
I pojawił się tata.
Tata, który odszedł od mamy.
Tata, który ją oszukał i zostawił rodzinę.
Dla małej dziewczynki nie był to przecież tylko fakt.
To było doświadczenie:
mężczyzna, którego kocham, może odejść.
A po jego odejściu zostaje pustka.
I właśnie ta pustka zaprowadziła nas do kolejnego obrazu.
Była już dorosłą kobietą.
Miała chłopaka od sześciu lat.
To był jej pierwszy ważny związek.
Pewnego dnia przyszedł do niej z kwiatami.
Spodziewała się być może pytania:
„Wyjdziesz za mnie?”
Usłyszała:
„Zdradziłem cię.”
I on również odszedł.
Minęły lata.
A jednak w jej życiu wciąż powtarzało się doświadczenie odejścia mężczyzny.
Wtedy zobaczyłyśmy coś bardzo ważnego.
Żaden z kolejnych partnerów nie mógł wypełnić pustki po ojcu.
Bo to była pustka dziecka.
Pustka po tacie.
I nagle inaczej zabrzmiało coś, co powiedziała podczas sesji:
że od zawsze bardzo długo przytulała się do swoich partnerów.
Godzinami.
Jakby w ich ramionach szukała czegoś, czego kiedyś zabrakło.
Ramion mężczyzny, który dał jej życie.
I to był bardzo wzruszający moment.
Bo można całe życie szukać bliskości, a dopiero po latach zobaczyć,
że pod tęsknotą za partnerem kryła się również tęsknota córki za ojcem.
Ale kiedy to zobaczyła, nie musiała już odrzucać swoich poprzednich relacji.
Mogła je zostawić na właściwym miejscu.
Szczególnie tę pierwszą.
W wewnętrznym obrazie mogła pożegnać swojego pierwszego partnera:
„Dziękuję ci za te wspólne lata.
Dziękuję za to, czego mogłam się przy tobie nauczyć.
Dopiero teraz pozwolę sobie naprawdę popłakać nad tym, że odszedłeś.
Nie będę już musiała cię tłumaczyć.
W moim sercu masz szczególne miejsce.
Dziękuję za to, co było między nami.
I pozwalam ci odejść jako mojemu partnerowi.
A to, czego przez tyle lat szukałam w ramionach mężczyzn,
mogę teraz zobaczyć jako swoją tęsknotę za tatą.
Ty jesteś moim pierwszym mężczyzną, tato.
I tobie należy się miejsce w mojej historii, które jest tylko twoje.”
I może właśnie wtedy coś zaczyna się porządkować.
Bo kiedy rozdzielimy ból po odejściu partnera od starej
tęsknoty dziecka za ojcem, nie musimy już oczekiwać
od kolejnego mężczyzny, że wypełni miejsce,
którego on nigdy nie mógł zająć.
Partner może być partnerem.
Ojciec pozostaje ojcem.
A kobieta może wreszcie przeżywać swoje dorosłe
relacje z miejsca dorosłej kobiety, a nie z pustki małej dziewczynki,
która wciąż czeka na czyjeś ramiona.
Czasem nie potrzebujemy przestać tęsknić.
Potrzebujemy tylko zrozumieć, za kim naprawdę tęsknimy.