Pomarańczowy Gabinet - Centrum Psychoterapii Uzależnień I Współuzależnień

Pomarańczowy Gabinet - Centrum Psychoterapii Uzależnień I Współuzależnień Pomarańczowy Gabinet-Centrum Psychoterapii Uzależnień I Współuzależnien-Psychoterapia dla osob syndromem DDA i DDD

Polski Terapeuta w Anglii🇵🇱Nazywam się Piotr Przybylski i jestem Certyfikowanym Specjalista Psychoterapii Uzależnień i Wspoluzaleznien osób z syndromem DDA i DDD - nr Certyfikatu psychoterpii SP/0538/2010. Swoją przygodę z pomaganiem i wspieraniem osób uzależnionych i ich rodziny rozpocząłem w latach dziewiedziesiatych w ośrodku dla osób uzależnionych w nowym dworku https://nowydworek.com gdzie ukonczylem własną terapie uzależnień i zacząłem prace zawodowa jako dyżurny wychowawca terapeuta zajęciowych specjalista Psychoterapii uzależnień i zastępca kierownika oddziału psychoterapii odwykowej. Przed przyjazdem do Anglii pracowałem w Centrum profilaktyki uzaleznien w Poznaniu https://www.poznan.pl/.../centrum-profilaktyki-uzaleznien... specjalista Psychoterapii uzależnień i Współuzależnień osób syndromem DDA i DDD. Prowadzę psychoterapię indywidualna i grupowa ( w gabinetach Irlam przy fundacji Family Centre https://www.facebook.com/TogetherFamilyCentre/ , Bury i Warrington, prowadzę prywatny gabinet w Bury BL9 6DY oraz prowadzę terapie online w obszarze:
➡️Psychoterapia dla osób uzależnionych od alkoholu, narkotyków, leków ( nie musisz przestać by zgłosić się do mnie na terapie ) hazard i zakupoholizm
➡️Psychoterapia dla osób współuzależnionych które żyją i borykają się na codzień z uzależnieniem któregoś z członków rodziny.
➡️Psychoterapia dla rodziców których dzieci zaczynaja eksperymentować z środkami odurzającymi.
➡️Psychoterapię DDA ( dorosłe dzieci alkoholików )
➡️Psychoterapię DDD ( dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych )
➡️Psychoterapie pogłębiona dla osób które ukończyły terapie stacjonarna i ambulatoryjna.
➡️Psychoterapie dla osób w „nawrocie choroby”
➡️Psychoterapia uzależnień behawioralnych ( hazard, gry komputerowe, jedzenie, zakupy, internet, pracy, social media itp)
➡️W tym również: 🔺tanoreksję (uzależnienie od opalania się, przede wszystkim w solarium), 🔺ortoreksję (nadmierna koncentracja na zdrowym jedzeniu), 🔺bigoreksję (przesadna dbałość o własną sylwetkę, poprzez podejmowanie ćwiczeń fizycznych, wysokobiałkową dietę, stosowanie sterydów anabolicznych), 🔺alkoreksję (zastępowanie jedzenia alkoholem w celu utrzymania szczupłej sylwetki)
O mnie,formach mojej pomocy i możliwość kontaktu , znajdziecie👉🍑👉🍑👉🍑👉🍑https://centrumpsychoterapii.co.uk/

Jesteśmy obudowani psychologicznymi mechanizmami obronnymi, które pozwalają nam wierzyć, że wiemy, co jest najlepsze dla...
13/09/2026

Jesteśmy obudowani psychologicznymi mechanizmami obronnymi, które pozwalają nam wierzyć, że wiemy, co jest najlepsze dla dzieci, że wiemy dokładnie, co i dlaczego robimy.
Większość z nas przeżyłaby wstrząs, gdyby ktoś z boku nagle zatrzymał akcję i opowiedział nam, jak to wygląda z punktu widzenia dziecka albo jakie będą konsekwencje naszych słów i czynów.

Jon Kabat-Zinn, Życie, piękna katastrofa. Mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból

13/09/2026
Coraz częściej siedzą naprzeciwko mnie w gabinecie mężczyźni, którzy z zewnątrz wyglądają na silnych, zadbanych, funkcjo...
13/09/2026

Coraz częściej siedzą naprzeciwko mnie w gabinecie mężczyźni, którzy z zewnątrz wyglądają na silnych, zadbanych, funkcjonujących. Dobrze zarabiają. Prowadzą firmy. Ćwiczą na siłowni. Są ojcami, partnerami, mężami.

A jednak wewnętrznie wielu z nich jest kompletnie zagubionych.

Nie potrafią mówić o emocjach.
Nie wiedzą, jak budować bliskość.
Milkną podczas konfliktów.
Uciekają w alkohol, pornografię, pracę, gry, przypadkowy seks albo emocjonalne wycofanie.

Współczesny mężczyzna często nie został nauczony, czym naprawdę jest dojrzałość emocjonalna.

Pokolenie dzisiejszych 30- i 40-latków bardzo często wychowywało się w domach, gdzie ojciec był nieobecny emocjonalnie albo fizycznie. Był zmęczony, pracował, pił, wycofywał się lub sam nie umiał budować relacji. Matki natomiast bywały przeciążone, kontrolujące, pełne napięcia albo rozczarowania wobec partnera.

Chłopcy dorastali więc bez prawdziwego „emocjonalnego namaszczenia”.Nikt nie nauczył ich:jak rozmawiać,jak przeżywać porażkę,jak wyrażać złość bez agresji,jak być blisko kobiety bez lęku,jak być mężczyzną bez dominacji lub ucieczki.

I później taki dorosły mężczyzna siedzi w moim gabinecie i mówi:

„Ja naprawdę się staram… tylko ona ciągle mówi, że mnie nie ma.”
„Nie umiem już z nią rozmawiać.”
„Jak ona krzyczy, to się zamykam.”
„Czuję się niewystarczający.”
„Nie wiem, czego ode mnie oczekuje.”

Bardzo wielu mężczyzn wychowanych w rodzinach DDA/DDD nauczyło się jednego:
przetrwać emocjonalnie za wszelką cenę.Dlatego uciekają w ciszę.W święty spokój.W pracę.
W kompulsywne zachowania.W uzależnienia.W wyłączenie emocjonalne.

Nie dlatego, że nie kochają.
Często dlatego, że nigdy nie nauczyli się kochać dojrzale.W gabinecie widzę również drugą stronę:kobiety, które są zmęczone byciem „silniejszymi”.Kobiety, które mówią:
„Ja już nie chcę mieć kolejnego syna w domu.”
„Chcę partnera.”
„Chcę czuć się zauważona.”
„Nie chcę wszystkiego dźwigać sama.”

I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy dramat współczesnych relacji.On potrzebuje poczucia, że jest ważny.Ona potrzebuje poczucia, że jest kochana.Ale oboje są tak poranieni dzieciństwem, że zamiast budować bliskość — zaczynają ze sobą walczyć.

Wielu mężczyzn nie słyszało w dzieciństwie:
„Jestem z ciebie dumny.”
„Widzę cię.”
„Jesteś ważny.”
„Poradzisz sobie.”

Badania psychologiczne i neurobiologiczne od lat pokazują, że brak bezpiecznej więzi emocjonalnej w dzieciństwie zwiększa ryzyko:
– uzależnień,
– zaburzeń depresyjnych,
– trudności w regulacji emocji,
– wycofania emocjonalnego,
– problemów w relacjach partnerskich i seksualnych.

Badania nad stylem przywiązania Johna Bowlby’ego i Mary Ainsworth pokazują, że dzieci wychowywane w atmosferze chłodu emocjonalnego, chaosu lub nieprzewidywalności częściej w dorosłości budują relacje lękowe, unikające albo ambiwalentne.

Z kolei badania dr Gábora Maté oraz Bessela van der Kolka pokazują, że nieprzepracowana trauma relacyjna bardzo często znajduje ujście właśnie w uzależnieniach, kompulsjach i chronicznym napięciu emocjonalnym.

Coraz więcej współczesnych mężczyzn jest zmęczonych udawaniem silnych.I coraz więcej z nich po raz pierwszy w życiu zaczyna płakać dopiero w gabinecie terapeutycznym.

Nie dlatego, że są słabi.

Dlatego, że przez całe życie musieli być „grzeczni”, „twardzi”, „zaradni” i „nie sprawiać problemów”.A człowiek, który przez lata tłumi emocje — w końcu przestaje czuć samego siebie.

Psychoterapia bardzo często nie polega dziś na „naprawianiu mężczyzny”.Polega na tym, by pomóc mu odzyskać kontakt ze sobą.Z własnym lękiem.Wstydem.
Samotnością.Potrzebą bliskości.
I odpowiedzialnością rozumianą nie jako ciężar — ale jako sens życia.

Bo dojrzały mężczyzna to nie ten, który nigdy się nie boi.To ten, który potrafi być obecny.Dla siebie.Dla kobiety.Dla dzieci.Dla relacji.

Źródła / bibliografia:

1. Bessel van der Kolk – „Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy”
2. Gabor Maté – „Bliskie spotkania z uzależnieniem. W świecie głodnych duchów”
3. Sue Johnson – „Przytul mnie. Siedem rozmów o miłości na całe życie”

mgr Piotr Przybylski – Specjalista Psychoterapii Uzależnień i Współuzależnień, DDA/DDD; pedagog opiekuńczo-specjalny i resocjalizacji; terapeuta zajęciowy (hipoterapia); certyfikowany koordynator programu CANDIS.

Ponad 30 lat pracy klinicznej. Prawie dwie dekady pracy w ośrodku stacjonarnym „Nowy Dworek” w Polsce; następnie Poradnia Zdrowia Psychicznego – Uzależnień i Współuzależnień w Poznaniu (Aleje Marcinkowskiego). Obecnie prywatna praktyka „Pomarańczowy Gabinet” w Anglii — praca stacjonarna i online.

Od ponad 30 lat towarzyszę osobom uzależnionym, współuzależnionym i dorosłym dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych (DDA/DDD) w procesie odzyskiwania siebie — w pracy klinicznej i ambulatoryjnej.

Pracuję głównie z osobami dorosłymi doświadczającymi:
– uzależnień i zachowań kompulsywnych,
– trudności w regulacji emocji,
– kryzysów relacyjnych i rozpadu więzi,
– skutków wychowywania się w rodzinach alkoholowych i dysfunkcyjnych,
– wspoluzaleznieniu w budowaniu bliskości i trwałych relacji partnerskich.

Prowadzę konsultacje oraz psychoterapię online dla Polaków mieszkających na całym świecie.

Centrum Psychoterapii – Pomarańczowy Gabinet

DDA i DDD – dlaczego niszczymy to, na czym najbardziej nam zależy?🕰️ Czas czytania: około 6 minutWiesz, czego pragniesz....
12/09/2026

DDA i DDD – dlaczego niszczymy to, na czym najbardziej nam zależy?

🕰️ Czas czytania: około 6 minut

Wiesz, czego pragniesz. Masz plan, podejmujesz wysiłek i przez pewien czas wszystko zmierza w dobrym kierunku. Kiedy jednak sukces, bliskość albo życiowa zmiana stają się naprawdę możliwe, nagle zaczynasz się wycofywać.

Odkładasz ważną decyzję. Rezygnujesz tuż przed osiągnięciem celu. Wchodzisz w relację przypominającą tę, której obiecywałeś sobie unikać. Nie przyjmujesz pomocy. Zaczynasz wątpić w swoje możliwości. Robisz coś, co przekreśla efekty wcześniejszych starań.

Później pojawiają się rozczarowanie, wstyd i dobrze znana myśl:

„Wiedziałem, że mi się nie uda”.

To może być autosabotaż – nieświadomy mechanizm, który sprawia, że człowiek utrudnia sobie osiągnięcie tego, czego świadomie pragnie.

Nie dlatego, że naprawdę chce przegrać. Dlatego, że sukces, spokój, bliskość lub niezależność mogą być dla niego czymś obcym, a przez to budzącym lęk.

To, co znane, nie zawsze jest dobre. Ale często wydaje się bezpieczniejsze niż to, czego jeszcze nie znamy.

Dziecko wychowujące się w rodzinie z problemem alkoholowym, przemocą, chłodem emocjonalnym, chaosem albo nieprzewidywalnością bardzo wcześnie uczy się obserwować innych. Sprawdza nastrój rodziców, przewiduje zagrożenie, próbuje zapobiegać konfliktom i dostosowuje swoje zachowanie do sytuacji w domu.

Nie pyta wtedy: „Czego potrzebuję?”.

Pyta raczej:

„Co zrobić, żeby dzisiaj było spokojnie?”.
„Jak zachować się, żeby nikt się nie zdenerwował?”.
„Komu muszę pomóc, żeby ktoś wreszcie zauważył także mnie?”.

W takich warunkach dziecko może dojść do przekonania, że potrzeby innych są ważniejsze od jego własnych. Uczy się, że na uwagę, bezpieczeństwo i miłość trzeba zasłużyć: grzecznością, odpowiedzialnością, doskonałością albo opiekowaniem się innymi.

To, co w dzieciństwie pomagało przetrwać, w dorosłym życiu może stać się źródłem cierpienia.

Dorosły człowiek nadal próbuje zdobywać akceptację metodami dziecka. Jest niezawodny, silny i zawsze gotowy do pomocy. Bierze na siebie więcej, niż jest w stanie udźwignąć. Nie mówi, że jest zmęczony. Nie przyznaje, że czegoś nie potrafi. Nie prosi o wsparcie, ponieważ gdzieś głęboko nadal nosi przekonanie:

„Muszę poradzić sobie sam”.
„Nie wolno mi nikogo zawieść”.
„Taki, jaki jestem, nie wystarczam”.
„Jeśli pokażę słabość, zostanę odrzucony”.

Z zewnątrz może wyglądać na osobę doskonale zorganizowaną. Dobrego pracownika, odpowiedzialnego rodzica, wiernego przyjaciela, człowieka, na którego zawsze można liczyć.

Otoczenie widzi siłę. Nie widzi jednak jej ceny.

Nie widzi napięcia, zmęczenia, samotności ani lęku przed zdemaskowaniem. Nie wie, że pod wizerunkiem osoby samowystarczalnej może kryć się ktoś, kto bardzo potrzebuje pomocy, lecz nie potrafi po nią sięgnąć.

Kiedy bliskość oznacza rezygnację z siebie

DDA i DDD często wiedzą, jak zajmować się innymi, ale znacznie trudniej jest im rozpoznawać własne potrzeby. Mogą więc wchodzić w relacje, w których ponownie stają się opiekunami, ratownikami albo osobami odpowiedzialnymi za emocje partnera.

Na początku dają bardzo dużo. Pomagają, wspierają, wybaczają, tłumaczą i przejmują obowiązki. Nie mówią jednak wprost, czego potrzebują w zamian. Liczą, że druga osoba sama to zauważy i odpowie podobną troską.

Kiedy tak się nie dzieje, powracają dobrze znane uczucia: rozczarowanie, osamotnienie i przekonanie, że znowu nikomu na nich nie zależy.

To nie oznacza, że DDA lub DDD świadomie wybiera krzywdzących ludzi ani że odpowiada za zachowanie drugiej osoby. Może jednak zbyt długo pozostawać w jednostronnej relacji, ignorować własne granice albo uznawać brak wzajemności za coś normalnego.

Bliskość zaczyna wtedy oznaczać dostosowanie się, spełnianie oczekiwań i ukrywanie prawdziwego siebie.

Pojawia się trudny wybór:

„Albo będę sobą i zostanę sam, albo zachowam relację, ale zrezygnuję z siebie”.

Niektórzy wybierają więc samotność. Inni pozostają w relacjach, w których stopniowo znikają. Jeszcze inni zrywają więź wtedy, gdy zaczyna robić się naprawdę blisko, ponieważ odsłonięcie własnej wrażliwości uruchamia lęk przed odrzuceniem.

Dlaczego powodzenie może przerażać?

Autosabotaż nie dotyczy wyłącznie relacji. Może pojawiać się również w nauce i pracy.

Ktoś przez lata marzy o awansie, ale nie zgłasza swojej kandydatury. Przygotowuje pracę dyplomową, lecz nie potrafi jej dokończyć. Otrzymuje szansę zawodową, a potem zaczyna podważać własne kompetencje. Odkłada działanie do chwili, w której osiągnięcie celu staje się prawie niemożliwe.

Sukces może bowiem uruchamiać nie tylko radość, lecz także lęk:

„Czy naprawdę na to zasługuję?”.
„Co będzie, jeśli inni odkryją, że nie jestem wystarczająco dobry?”.
„Czy poradzę sobie z oczekiwaniami?”.
„Co stracę, jeśli moje życie zacznie się zmieniać?”.

Czasami łatwiej samemu doprowadzić do niepowodzenia, niż czekać, aż zrobi to ktoś inny. Porażka boli, ale jednocześnie potwierdza znane przekonanie o sobie. Sukces wymagałby natomiast stworzenia nowej odpowiedzi na pytanie: „Kim jestem?”.

Niewidoczne koszty bycia silnym

W sytuacjach kryzysowych wiele osób z doświadczeniem DDA lub DDD działa niezwykle sprawnie. Potrafią opanować emocje, skoncentrować się na zadaniu i zadbać o wszystkich dookoła. To umiejętności rozwinięte w warunkach, w których trzeba było szybko reagować i nie można było pozwolić sobie na bezradność.

Problem polega na tym, że organizm płaci za tę mobilizację.

Kiedy zagrożenie mija, mogą pojawić się wyczerpanie, napięcie, drażliwość, bezsenność, lęk albo poczucie pustki. Osoba, która doskonale poradziła sobie podczas kryzysu, nie potrafi później odpocząć ani przyjąć wsparcia.

Jeżeli taki sposób funkcjonowania trwa latami, może prowadzić do wypalenia, obniżenia nastroju, dolegliwości psychosomatycznych, kompulsywnych zachowań lub sięgania po substancje, które przynoszą chwilową ulgę.

Jak przerwać autosabotaż?

Pierwszym krokiem nie jest zmuszanie się do jeszcze większego wysiłku. Osoba, która przez całe życie próbowała zasługiwać na akceptację, zwykle nie potrzebuje kolejnego zadania do wykonania perfekcyjnie.

Potrzebuje odzyskać kontakt ze sobą.

Zauważyć napięcie, zanim stanie się nie do zniesienia. Rozpoznać własne potrzeby. Nauczyć się odróżniać odpowiedzialność od przejmowania odpowiedzialności za wszystkich. Prosić o pomoc, zanim pojawi się całkowite wyczerpanie. Odpoczywać nie dopiero wtedy, kiedy organizm odmawia współpracy, lecz regularnie.

Ważne jest również przyjęcie, że kryzys nie musi być kolejną walką o przetrwanie. Może stać się okazją do poznania własnych ograniczeń, rozwinięcia nowych umiejętności i przekonania się, że nie wszystko trzeba robić samotnie.

Zmiana nie polega na odrzuceniu dziecka, którym kiedyś byliśmy. Polega na zrozumieniu, że jego strategie pomogły nam przetrwać, ale dziś nie muszą już kierować całym naszym życiem.

W terapii osoba z doświadczeniem DDA lub DDD może stopniowo uczyć się, że nie musi być doskonała, aby zasługiwać na szacunek. Nie musi ratować innych, żeby być ważna. Nie musi rezygnować z siebie, aby zachować bliskość. Może przeżywać trudność i jednocześnie sięgać po pomoc.

Autosabotaż nie jest dowodem lenistwa, słabości ani braku charakteru. Często jest dawnym sposobem ochrony przed rozczarowaniem, odrzuceniem lub zmianą.

Dopiero kiedy rozpoznasz, przed czym ten mechanizm próbuje Cię ochronić, możesz zacząć budować inne sposoby dbania o siebie.

Pytania do osobistej refleksji

– Co robię, kiedy jestem już blisko osiągnięcia ważnego celu?
– Czy potrafię przyjąć sukces, uznanie albo pomoc bez poczucia winy?
– W jakich sytuacjach potrzeby innych automatycznie stają się ważniejsze od moich?
– Czy proszę o wsparcie, czy czekam, aż ktoś sam zauważy moje zmęczenie?
– Jaką cenę płacę za bycie osobą, która zawsze sobie radzi?
– Czego obawiam się bardziej: porażki czy zmiany, która mogłaby nastąpić po sukcesie?
– Jaki jeden krok mogę zrobić inaczej, aby nie powtórzyć znanego scenariusza?

Nie musisz zmieniać wszystkiego od razu. Na początku wystarczy zauważyć moment, w którym dawny mechanizm zaczyna podejmować decyzję za Ciebie.

To właśnie wtedy pojawia się możliwość wyboru.

CZY RATOWNICZKA WIDZI SIEBIE?W mojej pracy w gabinecie bardzo często spotykam kobiety, które żyją w roli Ratowniczki.To ...
11/09/2026

CZY RATOWNICZKA WIDZI SIEBIE?

W mojej pracy w gabinecie bardzo często spotykam kobiety, które żyją w roli Ratowniczki.
To one od zawsze biegną:
– do partnera zmagającego się z uzależnieniem,
– do dzieci, które przejmują ich niepokój,
– do rodziny i przyjaciół, którym trzeba pomagać.

Ratowniczka oddaje czas, uwagę, energię, pieniądze.
Często nawet wtedy, gdy sama jedzie na „rezerwie”.

Dlaczego? Bo wierzy, że jeśli komuś pomoże – zasłuży na miłość, bezpieczeństwo i uwagę.

Ale we własnych oczach nie widzi wartości. Widzi tylko „ile dała” i „jak się sprawdziła”.
Tak nauczyła się funkcjonować już w dzieciństwie – przy rodzicach, którzy nie mieli przestrzeni na nią.
Nie przytulali, nie chronili, nie uczyli, że jest ważna tylko dlatego, że istnieje.
Zamiast tego wpojono jej, że wartość ma wtedy, gdy jest użyteczna i pomocna.

– Kiedy pocieszała mamę w kryzysie.
– Kiedy „ratowała” tatę przed konsekwencjami.
– Kiedy brała odpowiedzialność za rodzeństwo.
– Kiedy zdobywała najlepsze oceny, żeby można się było nią pochwalić.
– Kiedy siedziała cicho, by nie przeszkadzać.

W jej ciele i sercu zostały rany: odrzucenia, porzucenia, zdrady, niesprawiedliwości i upokorzenia.
Rany te sprawiły, że zaczęła wierzyć: „Jestem tyle warta, ile dam innym”.

Ale to nie jest prawda.

Dziś już nie jest tamtym dzieckiem.
Dziś – jako dorosła kobieta – może stanąć po swojej stronie.
Może zauważyć schemat, w którym żyła latami.
Może uczyć się stawiać granice i otaczać się ludźmi, przy których nie musi niczego udowadniać.
Bo jedyna osoba, którą naprawdę ma uratować – to ona sama.

To właśnie jest proces terapii współuzależnienia:
– odzyskiwanie prawa do siebie,
– do emocji,
– do wolności,
– do życia bez ciągłego lęku i napięcia.

Najważniejszy krok? „Ja też potrzebuję pomocy”.
To moment, w którym zaczyna się zmiana – z ratowania innych na ratowanie siebie i swoich dzieci.

PROSTE ĆWICZENIA DLA RATOWNICZKI

– Lustro – zobaczenie siebie
Codziennie rano spójrz w lustro i powiedz: „Widzę Cię. Jesteś ważna. Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś”.

– Dziennik własnej wartości
Zapisuj 3 rzeczy, które zrobiłaś tylko dla siebie – małe kroki uczą, że masz prawo o siebie zadbać.

– Ćwiczenie granic
Zrób listę sytuacji, w których mówisz „tak”, choć czujesz „nie”. Spróbuj w jednej z nich powiedzieć „nie”.

– Mapa wsparcia
Wypisz imiona osób, przy których czujesz się bezpieczna i akceptowana.

– Rozmowa z Małą Sobą
Wyobraź sobie siebie jako kilkuletnią dziewczynkę i powiedz jej: „Już nie musisz nikogo ratować. Teraz ja się Tobą zaopiekuję”.

– Ciało jako kompas
Kilka razy dziennie zapytaj swoje ciało: „Jak się czuję?”. Ratowniczka często zapomina o ciele – a ono jest jej pierwszym domem.

Źródło

Na podstawie doświadczeń klinicznych w pracy z osobami współuzależnionymi w Pomarańczowym Gabinecie oraz literatury:
– Ewa Woydyłło-Osiatyńska, Uzależnienie i współuzależnienie
– Gabor Maté, Kiedy ciało mówi nie
– Pia Mellody, Toksyczna miłość

Pia Mellody: „Miłość do siebie zaczyna się tam, gdzie kończy się iluzja, że muszę ratować innych, by zasłużyć na wartość.”

🧡 PIOTR PRZYBYLSKI – PRZEWAGA PRZEZ DOŚWIADCZENIE 🧡
Jestem osobą uzależnioną – alkohol, narkotyki, hazard.
W latach 90. przeszedłem własną terapię i wtedy postanowiłem, że chcę pomagać innym tak, jak ktoś kiedyś pomógł mnie. Dziś – po ponad 30 latach pracy terapeutycznej – wiem, że nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa.

🔸 Mgr Piotr Przybylski
– Specjalista psychoterapii uzależnień i współuzależnień
osób dorosłych z syndromem DDA i DDD
– Pedagog resocjalizacji
– Certyfikowany realizator programu CANDIS (uzależnienia od kannabinoidów)
– Terapeuta zajęciowy (specjalizacja: hipoterapia osób z niepełnosprawnością intelektualną)

📍 Pracuję z osobami uzależnionymi, współuzależnionymi, rodzicami dzieci eksperymentujących z substancjami, a także z dorosłymi dziećmi z rodzin dysfunkcyjnych.
📍 Uczę, jak zatrzymać destrukcyjny cykl. Jak odzyskać siebie. Jak nie uciekać od emocji.
📍 Towarzyszę w procesie powrotu do życia – bez wstydu, bez iluzji, z prawdą i odpowiedzialnością.

💛 „Umysł jest wszystkim. Stajesz się tym, co myślisz. Każdy człowiek jest autorem swojego zdrowia lub choroby. W konfrontacji między strumieniem i skałą, strumień zawsze wygrywa – nie przez siłę, ale przez wytrwałość.” 💛

🔔 Potrzebujesz rozmowy, nie wiesz, od czego zacząć?
📩 Jeśli czujesz, że to o Tobie – nie jesteś sama.
📩 Masz prawo do pomocy. Masz prawo do zmiany.
📩 Nie musisz czekać, aż ktoś się domyśli.

👉 Skontaktuj się ze mną przez stronę:
https://centrumpsychoterapii.co.uk



Nastolatek — już nie dziecko, jeszcze nie dorosły. Jak się z nim porozumieć?Paulina Pawłowska„Jak porozumieć się z nasto...
10/09/2026

Nastolatek — już nie dziecko, jeszcze nie dorosły. Jak się z nim porozumieć?

Paulina Pawłowska
„Jak porozumieć się z nastolatkiem. 10 rzeczy, które powinien wiedzieć każdy rodzic”

Dorastanie to trudny i niezwykle delikatny czas — zarówno dla młodego człowieka, jak i dla jego rodziców. Dobrze znane nam dziecko zaczyna się zmieniać. Nadal przypomina naszą córkę lub naszego syna, ale coraz częściej zamyka drzwi do swojego świata, odpowiada zdawkowo, potrzebuje więcej prywatności i próbuje samodzielnie określać, kim jest.

Rodzic może wówczas odczuwać bezradność, zagubienie, a czasami również tęsknotę za dawną bliskością. Próbuje więc nawiązać rozmowę i po raz kolejny pyta: „Jak było w szkole?”. Najczęściej słyszy krótkie: „Dobrze”, „Normalnie” albo „Nic się nie wydarzyło”. Nie dlatego, że nastolatek nie chce mieć kontaktu z rodzicem. Często po prostu potrzebuje innego rodzaju rozmowy — mniej pytań przypominających przesłuchanie, a więcej prawdziwego zainteresowania, spokoju i uważnej obecności.

Wbrew temu, co czasami czujemy, jako rodzice nie jesteśmy bezradni. Nie musimy znać odpowiedzi na każde pytanie ani rozumieć wszystkich zachowań dorastającego dziecka. Możemy jednak nauczyć się być blisko w taki sposób, który nie odbiera mu rodzącej się niezależności.

Kluczem nie jest kontrolowanie nastolatka, lecz próba zrozumienia tego, co kryje się pod jego milczeniem, złością, wycofaniem czy buntem. Zachowanie, które widzimy, bardzo często jest tylko zewnętrzną warstwą. Pod nią mogą znajdować się lęk, wstyd, samotność, przeciążenie, potrzeba akceptacji albo obawa przed rozczarowaniem rodzica.

Ta książka pomaga zobaczyć, czego naprawdę potrzebuje młody człowiek, a czego w relacji z dorosłym chciałby uniknąć. Pokazuje, jakie pytania zamykają rozmowę, a jakie mogą stać się jej początkiem. Podpowiada również, jak słuchać, aby nastolatek czuł się usłyszany, oraz jak stawiać granice bez upokarzania, straszenia i odbierania mu prawa do własnego zdania.

Nie chodzi o to, aby być rodzicem idealnym. Chodzi o to, aby pozostać rodzicem dostępnym — takim, do którego można przyjść nie tylko z sukcesem, lecz także z błędem, porażką, wstydem i problemem.

Z tym poradnikiem łatwiej dostrzec młodego człowieka ukrytego za trudnym zachowaniem. Łatwiej go zrozumieć, usłyszeć i odnaleźć drogę do rozmowy.

Po prostu — łatwiej porozumieć się ze swoim nastolatkiem.

Polecam
Piotr Przybylski

Address

Manchester
BL96DY

Opening Hours

Monday 9am - 8pm
Tuesday 9am - 8pm
Wednesday 9am - 8pm
Thursday 9am - 8pm
Friday 9am - 8pm
Saturday 10am - 6pm

Telephone

+447729626825

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Pomarańczowy Gabinet - Centrum Psychoterapii Uzależnień I Współuzależnień posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

Share