ADHD Dziennik

ADHD Dziennik ADHD w praktyce �
Trochę chaosu, trochę rozwiązań — dużo prawdy.

Szczerze? Wkurwia mnie ta cała polityka, która zamiast ludzi łączyć, coraz częściej prowadzi do strachu, podziałów i woj...
14/09/2026

Szczerze? Wkurwia mnie ta cała polityka, która zamiast ludzi łączyć, coraz częściej prowadzi do strachu, podziałów i wojen. Historia już nieraz pokazała, jak kończy się sytuacja, kiedy ludzie na górze zaczynają walczyć o władzę, wpływy i swoje interesy. A największą cenę zwykle płaci zwykły człowiek.

Mnie interesuje życie. Nie problemy idiotów, którzy mają za dużo w kieszeni, a za mało w głowie i sercu.

Mieszkam w Normanton. Pracuję, żyję, rozwijam się. Mam dziewczynę i jej super dzieciaki. Mam rodziców, z którymi się dogaduję. Pracuję może nie tam, gdzie chciałbym zostać na zawsze, ale wiem, że to etap i dobrze mi z tym idzie. Podróżuję, słucham rocka i electro, czytam. Lubię rozmawiać ze zwykłymi ludźmi — nieważne, czy jestem w Plymouth, Settle, Porto czy gdziekolwiek indziej.

I wiecie co? Większość ludzi chce po prostu żyć.

Mieć rodzinę. Bliskich. Spokój. Czas na pasje, rozwój, podróże. Czas dla dzieci, partnerki, rodziców, przyjaciół. I trochę samotności, żeby pobyć ze sobą i zająć się własnym życiem.

Nie chcę oddawać swojego czasu, relacji, wolności i spokoju za konflikty ludzi, których ambicje nie mają nic wspólnego z moim codziennym życiem. Mam w dupie medialne nakręcanie strachu i kolejne opowieści o tym, kogo tym razem powinienem się bać albo nienawidzić.

Kennedy powiedział w przemówieniu inauguracyjnym w 1961 roku:

> „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie — zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju”.

Ja rozumiem to dzisiaj po swojemu. Może właśnie tym, co mogę zrobić dla swojego kraju, jest dobrze przeżyć własne życie. Zadbać o rodzinę. O relacje. O sąsiada. Uczciwie pracować. Rozwijać się. Pomóc komuś, kiedy tego potrzebuje. Rozmawiać z ludźmi zamiast pozwalać, żeby ktoś zrobił mi z nich wrogów.

Bo kiedy zaczyna się wojna, na końcu rachunek dostają zwykli ludzie. To oni tracą domy, zdrowie, bliskich, lata życia i marzenia.

A mnie interesuje życie, nie wojna. Budowanie, nie niszczenie. Relacje, nie podziały. Wolność, nie strach.

Chcę kochać, podróżować, słuchać muzyki, uczyć się, pracować nad sobą, śmiać się z bliskimi i mieć trochę świętego spokoju.

I naprawdę nie uważam, żebym prosił o zbyt wiele.

TIME – czas, droga i to, czego uczę się o sobieWakacje to nie tylko odpoczynek. Nowe miejsca, zdjęcia, przygody czy prób...
02/09/2026

TIME – czas, droga i to, czego uczę się o sobie

Wakacje to nie tylko odpoczynek. Nowe miejsca, zdjęcia, przygody czy próba wytchnienia od tego, co na co dzień siedzi gdzieś na karku.

Dla mnie to też czas, żeby poznać siebie trochę lepiej.

ADHD jest częścią tej podróży. Czasem ma fajne kolory. Daje ciekawość, energię, spontaniczność, potrzebę przygody. Innym razem moja głowa nie zwalnia. Myśli lecą jedna za drugą. Analizuję. Przewiduję. Próbuję kontrolować rzeczy, na które często nie mam wpływu.

Najbardziej widać to chyba w relacji.

Bo relacja nie jest tylko miłością, bliskością i wspólnymi chwilami. Jest też lustrem. Pokazuje lęk, oczekiwania, odpowiedzialność, potrzebę bycia zauważonym, zrozumianym i ważnym. Pokazuje momenty, kiedy zamiast kontaktu pojawia się obrona, krytyka albo chęć naprawienia wszystkiego.

Czasami zadaję sobie pytanie: czy to naprawdę ja podejmuję decyzję, czy może właśnie przemawia przeze mnie lęk, presja, impuls albo potrzeba kontroli?

Przez lata wielu rzeczy w sobie nie rozumiałem. Dziś uczę się zatrzymywać. Nazywać emocje. Sprawdzać potrzeby. Nie zawsze wychodzi. Czasem Ego zdąży zrobić swoje, zanim pojawi się świadomość. 🙂

Ale może właśnie na tym polega ta przygoda.

Nie na staniu się kimś innym, ale na spotkaniu ze swoją duszą i zaprzyjaźnieniu się ze sobą takim, jakim jestem.

Wakacje dają mi trochę przestrzeni. Oddech. Dystans. Możliwość spojrzenia z góry — dosłownie i w przenośni.

Rodzina. Relacja. Praca. Przyszłość. Moje potrzeby. ADHD. Wiara. To wszystko płynie razem ze mną w jednej łodzi.

Nie zatrzymam morza. Nie zmienię pogody. Nie zapanuję nad każdym sztormem.

Mogę jednak coraz lepiej poznawać swoją łajbę.
Sprawdzać, dokąd chcę płynąć.
I szukać wiatru, który będzie mi służył.

Może właśnie tym jest dla mnie rozwój — nie ucieczką od siebie, ale powolnym powrotem do siebie.

Mały krok.
Ale bliżej siebie.

Zdjęcie: © 2026 Michał Chyła | ADHD Dziennik. Wszelkie prawa zastrzeżone.

#

"Lęk"Przychodzi znienacka. Pojawia się nagle. Choć tak naprawdę jego obecność można wyczuć niemal na każdym kroku. Jest ...
28/08/2026

"Lęk"

Przychodzi znienacka. Pojawia się nagle. Choć tak naprawdę jego obecność można wyczuć niemal na każdym kroku. Jest nawet teraz, choć nikt go nie prosił. Siedzi gdzieś na karku. Czuję jego ucisk. Sprawia, że najpierw pochylam głowę. Naciska i nic sobie z tego nie robi. Jakby to on miał decydować, co będzie dalej.

Tak mu się tylko wydaje.

Jest próżny i zachłanny. Myślę, że każdy kiedyś go poznał. Tylko jeden nauczył się z nim żyć, a drugi oddaje mu coraz więcej przestrzeni, licząc, że któregoś dnia pojawi się ratunek albo wybawienie.

Podczas wizyty w Polsce poznałem go wyjątkowo dobrze. Gdziekolwiek jestem — towarzyszy mi. W Warszawie, w pociągu, w Gdańsku, w bazylice, na plaży, w łóżku zaraz po przebudzeniu czy podczas zwykłych zakupów. Zazwyczaj gdzieś się czai. Zaczyna zadawać pytania. Dotyka wrażliwych tematów. Tych z przeszłości i tych dotyczących przyszłości.

W zasadzie trudno mu być w teraźniejszości. Woli siedzieć z tyłu albo wybiegać daleko do przodu. Jakby bawił go ten dynamizm.

Film „W głowie się nie mieści” mógłby ciekawie pokazać jego charakter i profil psychologiczny. Czy ma cechy narcystyczne? Potrafi manipulować, prowadzić swoją grę i niełatwo się poddaje. Lubi wygrywać.

Dlatego coraz bardziej uważam, że warto go poznać, zamiast przed nim uciekać.

Dlaczego?

Bo jest częścią mnie. I prawdopodobnie zawsze w jakiejś formie będzie.

W czwartek, 22 sierpnia, byłem na Powązkach u cioci Szwankowskiej. Pięknej sercem kobiety. Dzielnej, mądrej, pracowitej i doświadczonej bólem. Pracowała dla Warszawy. Dbała o to miasto, mimo że właśnie w nim straciła tak wiele.

Zastanawiałem się: czy jej również towarzyszył strach? Którędy przychodził do niej lęk? I czy w ogóle pozwalała sobie go zauważyć?

Trudno dziś odpowiedzieć.

Jedno wiem — zrobiła swoją robotę mimo tragedii. Jednocześnie stała się wzorem dla mojej mamy i jej rodziny, a także dla harcerzy i ludzi, którzy przyszli po niej.

I nie tylko ona.

Na Powązkach spoczywa cała plejada artystów, naukowców i ludzi ważnych dla historii Polski. Ich praca, serce i pasja mogą być powodem do dumy. Honor często stawiali wysoko, choć z pewnością nie byli bez skazy. Nikt przecież nie jest wolny od błędów.

Sztuką nie jest nigdy nie upaść.

Sztuką jest po upadku wstać. Podnieść gardę. Podnieść głowę. I pójść dalej.

Oni potrafili.

Ten wyjazd do Polski jest dla mnie naznaczony pracą nad sobą i odkrywaniem siebie. Jest też odpoczynkiem przed kolejnym, wymagającym etapem. Moje życie nabiera tempa, ale to nie znaczy, że nie czuję strachu.

Czuję go. I mam go w sobie naprawdę dużo.

Dlatego zamiast tylko próbować się go pozbyć, chcę go lepiej poznać.

Co chce mi powiedzieć?

Kiedy przekraczam własne granice?

Co wtedy mówi moje ciało i jak reaguje?

Czego szuka, kiedy próbuje poprawić sobie nastrój?

Gdzie w tym wszystkim jest ADHD, gdzie moje wspomnienia, a gdzie emocje zapisane gdzieś głębiej, których przez lata mogłem nawet nie zauważać?

Może więc nie chodzi o to, żeby LĘK pokonać.

Może chodzi o to, żeby nauczyć się go rozpoznawać, słuchać tego, co próbuje powiedzieć — i mimo jego obecności nie oddawać mu kierownicy.

„Nie wiem, dopóki nie poznam na własnej skórze.”Te słowa towarzyszą mi podczas pierwszych dni pobytu w Polsce.W piątek b...
22/08/2026

„Nie wiem, dopóki nie poznam na własnej skórze.”

Te słowa towarzyszą mi podczas pierwszych dni pobytu w Polsce.

W piątek był Sopot, spacer i przypadkowe spotkanie z książką. Na Targach Książki, po bardzo miłej rozmowie z jedną z pań, trafiła do mnie „Piękna opowieść o historii Rumunów” Adriana Cioroianu.

W sobotę był już ogródek, trochę ciszy i pierwsze strony.

I chyba właśnie tego teraz potrzebuję — mniej pośpiechu, więcej poznawania.

Na co dzień często towarzyszą mi chaos i tempo. Łatwo wtedy przeoczyć własne ciało, napięcie, zmęczenie i drobne sygnały mówiące: zatrzymaj się i zobacz, co właściwie się z tobą dzieje.

Kiedy w życiu zaczyna dziać się wiele dobrego, odpoczynek również staje się ważny. Nie jako ucieczka, lecz jako czas zebrania sił i spotkania ze sobą.

Pomagają mi w tym Sopot, Gdańsk i Gdynia. Wiatr, słońce, zieleń, morze. Zabytki obok współczesności. Prestiż obok skromności. Porządek przeplatający się z chaosem. Różni ludzie, języki, obyczaje i historie.

Lubię takie miejsca właśnie dlatego, że przypominają mi, że świata nie da się poznać wyłącznie z wyglądu.

Podobnie jest z człowiekiem.

Można kogoś zobaczyć i szybko ocenić. Można znać jego narodowość, sposób mówienia czy zachowania i stworzyć sobie gotową historię. Ale dopiero rozmowa pozwala czasem zobaczyć coś więcej. Kulturę, wychowanie, doświadczenia, lęki, wartości i to, co człowieka ukształtowało.

Dlatego zainteresowała mnie historia Rumunii. Nie po to, żeby nauczyć się kolejnej porcji dat. Chcę zobaczyć historię tego kraju oczami kogoś, kto z niego pochodzi.

Cioroianu opowiada ją w krótkich historiach o ludziach, wydarzeniach i wyborach. Nie daje odpowiedzi na wszystko. Raczej zostawia ślady, za którymi można pójść dalej.

I chyba właśnie tego szukam.

Nie jednej „prawdy”, która zamknie rozmowę, ale takiej, która ją otworzy.

Bo historia kraju, rodziny czy pojedynczego człowieka nabiera innego znaczenia, kiedy przestajemy patrzeć wyłącznie z zewnątrz i zaczynamy słuchać.

Nasze historie spotykają się w dialogu.

A poznając historię innych ludzi, czasem zupełnie niespodziewanie dowiadujemy się czegoś o sobie.

Może właśnie dlatego warto podróżować, czytać, rozmawiać i pytać.

Nie po to, żeby wiedzieć wszystko.

Po to, żeby trochę mniej oceniać, a trochę więcej rozumieć.

"Na zakręcie"Ile już było tych zakrętów w moim życiu? Jaki miały na mnie wpływ? Co wybierałem i na co się decydowałem? C...
19/08/2026

"Na zakręcie"

Ile już było tych zakrętów w moim życiu? Jaki miały na mnie wpływ? Co wybierałem i na co się decydowałem? Co mną wtedy kierowało? Jakie miałem intencje? O jakie potrzeby chodziło? Ile miałem faktycznej, sprawdzonej i zweryfikowanej wiedzy? Kto mi służył pomocą i wsparciem? Dlaczego czasem decydowałem pod wpływem impulsu? A ile było wyborów zgodnych z sercem, ze mną i z moją autentycznością?

Jest mnóstwo pytań w mojej głowie i wiem, że pewnie zawsze będzie ich dużo. Może jest mi to do czegoś potrzebne? Może właśnie dzięki nim mogę pozwolić sobie na autorefleksję i zadawanie pytań, które ułatwiają mi kontakt ze sobą. Szczególnie wtedy, gdy znajduję się gdzieś na granicy szczęścia i nieszczęścia.

Może taki moment oznacza gotowość i przygotowanie do wejścia na wyższy level świadomości. Trochę jak w grach komputerowych, takich jak Wiedźmin czy Diablo. Sam wybieram: czy świadomie idę dalej, korzystając z tego, co już mam i czego się nauczyłem, czy zostaję w miejscu. Nie mam przecież pewności, że jestem gotowy zrobić kolejny krok. I może właśnie ta niepewność też jest częścią drogi.

Dlatego autorefleksja jest dla mnie ważna. To, co przeżywam, nie jest tylko reakcją psychiczną — odzywa się również ciało. Napięcie, trudności ze snem, nerwowość, zmęczenie, myślotok… To wszystko może być jak informacja: coś się we mnie dzieje i warto temu się przyjrzeć.

Cieszę się, że mam swoje sposoby. Pracuję nad systematycznością i dyscypliną, przede wszystkim w obszarze sportu, medytacji i odżywiania. Do tego dochodzą edukacja i rozwój. Nauka, wiara, otwartość na kontakt, autorefleksja oraz kontakt ze sobą i swoimi potrzebami.

Nawet wtedy, gdy pojawia się myśl: „Nie idę dziś do pracy, bo mi się nie chce”, mogę zatrzymać się i zobaczyć coś więcej. Samo „nie chce mi się” nie wystarczy, kiedy wiem, że są sprawy pilne — choćby rachunki. Jest też wiele ważnych dla mnie rzeczy, które wymagają pieniędzy. Czasem więc trzeba się wysilić i zrobić to, co do mnie należy. Dopełnić tego uczciwie i honorowo.

A jednak widzę też dużo pozytywów i progresu. I ważne jest dla mnie, żeby je zauważać.

Cierpienie może pojawiać się wtedy, gdy nie do końca rozpoznaję swoje potrzeby. Łatwiej wtedy ulec impulsom, instynktom albo racjom, które prowadzą mnie nie tam, dokąd naprawdę chcę zmierzać. Często dzieje się to nieświadomie.

Może więc kolejny zakręt nie musi oznaczać, że zgubiłem drogę.

Może jest właśnie miejscem, w którym mogę sprawdzić, dokąd naprawdę chcę iść i co chcę zabrać ze sobą dalej.


Jak mogę odpowiedzieć na to pytanie? Moje doświadczenia mówią, że im jestem dalej od siebie tym większe zamieszanie i ci...
16/08/2026

Jak mogę odpowiedzieć na to pytanie? Moje doświadczenia mówią, że im jestem dalej od siebie tym większe zamieszanie i cierpienie. Udzielanie rad, analiz, krytyki i doradzania. Bez uwzględnienia emocji i potrzeb potrafi krzywdzić.🎯
A jak jest u Ciebie?

"Upadek"Są bitwy, których nikt nie widzi.Nie toczą się na ulicach ani na polach walki. Rozgrywają się w naszych myślach,...
06/08/2026

"Upadek"

Są bitwy, których nikt nie widzi.

Nie toczą się na ulicach ani na polach walki. Rozgrywają się w naszych myślach, emocjach i ciele. Czasem trwają kilka minut, a czasem całe lata.

Przez wiele lat ucieczka przed tym, co niepewne i trudne, była moim sposobem radzenia sobie z życiem. Długo nie rozumiałem, jakie mechanizmy mną kierują i dlaczego w chwilach napięcia najłatwiej było mi rozładować emocje, kierując złość przeciwko sobie – a szczególnie przeciwko własnemu ciału.

Nigdy nie lubiłem nikogo krzywdzić. Jeśli już do tego dochodziło, najczęściej dlatego, że nie potrafiłem poradzić sobie z własnymi emocjami. Nie znałem swoich potrzeb. Nie umiałem usiąść z bólem i go usłyszeć.

Pojawiały się więc sposoby na chwilową ulgę – masturbacja, piwo, chipsy, bezczynność, scrollowanie YouTube'a czy Facebooka. Bywałem też natrętny, zasypywałem ludzi wiadomościami, szukając kontaktu, choć sam nie rozumiałem, czego tak naprawdę potrzebuję.

Długo zadawałem sobie pytanie:

Co się ze mną działo, że nie wiedziałem, jak to zatrzymać?

A później pojawiło się kolejne:

Co sprawiło, że coś zaczęło się we mnie zmieniać?

Nie potrafiłem odnaleźć się w rzeczywistości. Nie umiałem znaleźć pomocy ani wsparcia, a moje otoczenie często również nie wiedziało, jak do mnie dotrzeć.

Bywały okresy spokoju, kiedy czułem się naprawdę dobrze. Jednak w sytuacjach odpowiedzialności, napięcia czy niepewności działałem głównie intuicyjnie – jakbym walczył o przetrwanie.

Dzisiaj rozumiem, że przez cały ten czas szukałem bezpieczeństwa, zrozumienia, ciepła, troski, uważności i poczucia, że jestem ważny.

Na szczęście przez całe życie prowadziło mnie coś jeszcze.

Dzisiaj nazwałbym to dobrem, sercem, wiarą, nadzieją i ciszą.

Boga zawsze nosiłem w sercu. Czy mi się to podobało, czy nie – wyniosłem to z domu rodzinnego. Z perspektywy czasu widzę też wiele wydarzeń, które odbieram jako prowadzenie.

Dzisiaj wydarzyło się coś ważnego.

Poczułem ogromny smutek i gniew. Moje ciało chciało sięgnąć po stary sposób radzenia sobie z napięciem. Mój mózg doskonale wiedział, jak szybko przynieść sobie ulgę.

Ale tym razem pojawiło się pytanie:

Czy to jest w zgodzie z moim sercem?

To była wewnętrzna walka.

Nie z drugim człowiekiem.

Nie ze światem.

Z samym sobą.

Z jednej strony stary schemat, który dawał szybką ulgę. Z drugiej – wartości, wiara i pragnienie życia w zgodzie ze sobą.

I tym razem wygrałem.

Poprosiłem Ojca o pomoc. Wierzę, że ją otrzymałem. W jaki sposób? To pozostanie między mną a Bogiem.

Nie twierdzę, że już nigdy nie upadnę. Popełniałem błędy i zapewne jeszcze będę je popełniał. Coraz bardziej wierzę jednak, że błędy nie są końcem drogi. Są lekcją. Zaproszeniem do poznawania siebie.

Kiedy otrzymałem diagnozę ADHD, wiele rzeczy nagle zaczęło mieć sens.

Przestałem obwiniać swoich rodziców.

Skąd mieli wiedzieć?

Wyobrażam sobie, jakie trudne mogły być dla nich emocje, kiedy po ponad czterdziestu latach dowiedzieli się, z czym mierzy się ich syn. Nadal nie zawsze jest im łatwo przyjąć tę diagnozę i to rozumiem.

Patrzę na nich z empatią. W ich oczach widzę miłość. Może nie zawsze potrafią powiedzieć „przepraszam”, ale okazują ją w taki sposób, jaki znają.

Przecież nawet nam, mając trzydzieści czy czterdzieści lat, trudno jest zmieniać wieloletnie nawyki.

Choć wiele razy upadałem i zapewne jeszcze nieraz się potknę, dzisiaj mogę powiedzieć jedno:

Dzisiaj nie upadłem.

Wygrałem jedną bitwę.

Nie wiem, czy wygrałem całą wojnę.

Coraz częściej myślę jednak, że to nie jest wojna, jaką znamy z historii.

To droga uczenia się siebie.

Droga słuchania własnych emocji, napięć i potrzeb.

Tam, gdzie pojawia się problem, warto zatrzymać się i zapytać siebie:

Co jest teraz we mnie tak żywe, że próbuje zostać zauważone, zanim stracę kontakt ze sobą i oddam ster emocjom?

Być może właśnie tam, pod złością, lękiem, wstydem, samotnością czy bezradnością, czeka jakaś ważna potrzeba, która od dawna prosi o uwagę.

To pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi.

Może właśnie od niego zaczyna się droga do większej wolności? Jak jest u Ciebie?

ADHD dziennik 📽️Ten cytat nie jest dla mnie tylko motywacją. Jest przypomnieniem. Mam ADHD i bywają dni, kiedy chaos, pr...
18/07/2026

ADHD dziennik 📽️

Ten cytat nie jest dla mnie tylko motywacją. Jest przypomnieniem. Mam ADHD i bywają dni, kiedy chaos, przebodźcowanie, lęk i zwątpienie biorą górę. Nie zawsze czuję się silny. Ale właśnie wtedy uczę się wytrwałości. Wierzę, że charakter buduje się nie wtedy, gdy wszystko idzie dobrze, ale wtedy, gdy mimo trudności robimy kolejny krok. Dziś wybieram właśnie ten krok. 💚

Dziennik ADHD 🎭 Depresja w duchu NVC – moje spojrzenieNie wierzę, że depresja jest oznaką mojej słabości. Nie postrzegam...
12/07/2026

Dziennik ADHD 🎭

Depresja w duchu NVC – moje spojrzenie

Nie wierzę, że depresja jest oznaką mojej słabości. Nie postrzegam jej również jako wroga, z którym muszę walczyć. Coraz częściej widzę ją jako sygnał mojego organizmu i psychiki, że przez długi czas jakieś ważne potrzeby nie były przeze mnie zauważone lub zaopiekowane.

W języku Porozumienia bez Przemocy depresja nie mówi mi, kim jestem. Jest doświadczeniem, które zdaje się mówić: „Nie mam już siły żyć w taki sposób jak do tej pory.”

Za moim smutkiem może kryć się potrzeba sensu. Za pustką – potrzeba połączenia. Za zmęczeniem – potrzeba odpoczynku, bezpieczeństwa albo autentyczności. Za bezradnością widzę czasem długotrwałe odcięcie od własnych uczuć, wartości i samego siebie.

Nie próbuję już przekonywać siebie, że „powinno być dobrze”. Bardziej uczę się zatrzymywać i z ciekawością słuchać tego, co próbują powiedzieć moje emocje.

Coraz rzadziej pytam siebie: „Co jest ze mną nie tak?”. Zamiast tego pytam: „Co wydarzyło się w moim życiu, że jest mi tak trudno?” oraz „Jakich potrzeb od dawna nie zauważam?”

Mam poczucie, że uzdrowienie zaczyna się wtedy, gdy przestaję walczyć ze sobą. Gdy wybieram ciekawość zamiast oceniania i uczę się być dla siebie obecny.

Depresja nie definiuje mnie. Jest tylko jednym z rozdziałów mojego życia. Być może zaprasza mnie do zatrzymania się, odbudowania relacji z samym sobą, z innymi, z pracą, pasją, przebaczeniem i wiarą. Do odróżnienia tego, na co mam wpływ, od tego, co muszę przyjąć.

I coraz częściej zostaje ze mną jedno pytanie:

Kim jestem, kiedy patrzę w lustro? Czy patrzę oczami mojego prawdziwego Ja, czy ego, które próbuje wszystko kontrolować?

Nie znam jeszcze wszystkich odpowiedzi. Na dziś wystarcza mi ciekawość, żeby iść dalej.

Dziennik ADHDowca 🎙️📽️🎭Od dawna czekam na film - Odyseja" reżyserii Christophera Nolana. W roli głównej Matt Damon, Robe...
09/07/2026

Dziennik ADHDowca 🎙️📽️🎭

Od dawna czekam na film - Odyseja" reżyserii Christophera Nolana. W roli głównej Matt Damon, Robert Pattinson, Anne Hathaway. To jedna z najbardziej wyczekiwanych ekranizacji, o jakich słyszałem w ostatnich latach. Już 17 lipca obejrzę w Imax aby uchwycić obraz i dźwięk najwyższej klasy, bo to wyprawa do głębi duszy 😃

Historia Odyseusza to coś znacznie więcej niż opowieść o podróży. To historia człowieka, który mierzy się z przeciwnościami, własnymi lękami, emocjami i konsekwencjami swoich decyzji. Każda przeszkoda staje się lekcją cierpliwości, odwagi i wytrwałości. Dla mnie Odyseusz jest symbolem męskiej drogi – nie tej pozbawionej słabości, ale tej, która prowadzi przez upadki do większej dojrzałości.💗

Dlatego cieszę się, że za tę historię zabrał się Christopher Nolan. Jestem fanem jego twórczości i wierzę, że potrafi pokazać świat antycznej Grecji, mitologii i bogów z rozmachem, a jednocześnie nadać mu głębię psychologiczną. Mimo że pierwsze zwiastuny podzieliły widzów, dotychczasowe recenzje napawają mnie dużym optymizmem.🎯

A co ta historia mówi mi o ADHD? Że droga rzadko bywa prosta. Pełna jest rozproszeń, pokus, impulsywnych decyzji i nieoczekiwanych zwrotów. Kluczowe nie jest jednak to, by nigdy nie zbłądzić, lecz by wciąż wracać do tego, co naprawdę ważne. W tym sensie podróż Odyseusza może być piękną metaforą życia – również z ADHD.💥

Address

Scarborough

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when ADHD Dziennik posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

Share