01/09/2026
Chciałabym umieć lepiej radzić sobie ze stratami i smutkiem. Chociaż wolę chyba BYĆ świadomie i intencjonalnie przy swoich stratach i uczuciach niż sobie z nimi radzić. I z tą intencją wchodzę w cudowny wrzesień: nauczyć się przyjmować straty i smutek, zaakceptować że są częścią mojego życia i żyć najpiękniej i najpełniej, pomimo, że pojawiają się nagle i burzą zastany porządek. Bo pomiędzy tym co się wydarza trudnego i nieoczekiwanego, jest zachwycające życie.
Są malwy, których oczekiwałam dopiero w przyszłym roku a dwie postanowiły zakwitnąć już teraz. Są zachwycające filiżanki, które znalazłam w charity w Lynton - za cenę, którą nawet pani sprzedająca była bardzo zaskoczona. Natura i wędrówki, które łagodziły wszelkie napięcia i uczyły jak słuchać własnego ciała. Książki, które inspirowały. Lulu, która odzyskała siłę i swój krnąbrny charakter. Valley of Rocks - miejsce tak piękne, że stało się inspiracją do wędrówki mojego życia.
Sierpień - nauczyciel przyjmowania ze spokojem wszystkiego co się wydarza, przynoszący inspirację, pokazujący jak moje ciało dyskretnie współpracuje ze mnę - jeśli tylko nie oddalam się za bardzo od niego.
I teraz, kiedy czytam to co napisałam - dopiero teraz - poczułam, że ten sierpień był dla mnie niezwykłym czasem.