18/02/2026
Zachęcam do przeczytania ♥️
"Wszystko, co nie wyrażone, staje się objawem"
Takie zdanie usłyszałam na ostatnim zjeździe na mojej uczelni. Zatrzymało mnie to.
Zdławiona raz złość nie będzie dawała objawu, ale wiele lat niewyrażanej złości pokaże się nam w postaci bruksizmu, braku umiejętności stawiania granic czy zwiększonych napięć w ciele.
Niewyrażony smutek będzie dawał nam impulsywność, zachowania agresywne, odcięcie od odczuwania bólu w ciele.
W naszej kulturze zaszło już wiele dobrych zmian, ale wciąż nie mamy zgody na złość, smutek, lęk. Mamy być silni, grzeczni i otwarci na kompromis. Dzieci nie mogą złościć się na dorosłych, bo to brak szacunku. Nie mogą się smucić zbyt długo, bo rodzice sobie z tym smutkiem nie radzą. Nie mogą się bać, bo dopiero jak dorosną, to wtedy pojawią się rzeczy, które są trudne.
Połykamy więc emocje, upychamy je w naszym ciele i umyśle ucząc się, że nie jest dobrze się z nimi konfrontować. Przestajemy je odbierać jako sygnały, aż do momentu, kiedy się przelewa...
Depresja - choroba ludzi, którzy byli zbyt długo silni.
Zaburzenia lękowe - dotyka tych, którzy nie mogli między innymi postawić swoich granic.
Nie chcę oczywiście generalizować. Zdrowie psychiczne jest ogromnie złożonym mechanizmem, niemniej zawsze w terapii wracamy do wyrażania i pozwolenia sobie na przeżywanie. Uczymy odczuwać, nazywać i regulować.
Pamiętajmy - objawy, to znak. Nie jest naszym zadaniem zwalczanie objawu, a raczej zrozumienie, dlaczego się pojawia.
Możemy wziąć oczywiści kolejną "tabletkę przeciwbólową".
Możemy też nauczyć się instrukcji obsługi do siebie. Całego. Bez wyjątku.
Tulę
Fot.: Michał Kielczyk & IA