MaDoula Kasia Maj

MaDoula Kasia Maj doula w Holandii
edukatorka okołoporodowa
instruktorka szkoły rodzenia
promotorka karmienia piersią
instruktorka masażu Shantala
konsultantka kryzysowa

Moja praca polega na takim wsparciu kobiety (i jej partnera), aby narodziny dziecka były dla nich dobrym i wzmacniającym przeżyciem. Jestem dla Ciebie, dla Twojego komfortu i poczucia bezpieczeństwa. Towarzyszę Ci w ciąży, porodzie i po porodzie zapewniając ciągłe niemedyczne, emocjonalne, informacyjne i fizyczne wsparcie. Pomogę Ci przygotować się do porodu i macierzyństwa. Z gąszczu wielu inform

acji pomogę wybrać wartościowe źródła wiedzy i obalić mity na temat porodu i karmienia piersią na podstawie wiedzy opartej na dowodach naukowych (EBM). Pomogę stworzyć plan porodu tak, abyś była przygotowana na każdy porodowy scenariusz. Pomogę oswoić lęk, strach przed porodem poprzez uważne, nieoceniające wysłuchanie, rozmowę, przekazanie wiedzy, korzystam też z technik relaksacyjnych. Znam i stosuję niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu porodowego- masaż manualny, przeciwucisk, masaż szalem rebozo, zimne i ciepłe okłady, afirmacje, aromaterapię(...). Będę pomagać Ci w zmianach pozycji porodowych, wnosić dobry humor i pozytywną energię, dopingować Cię, oddychać razem z Tobą, dbać o zaspokojenie Twoich potrzeb. Techniki te pomogą Ci poradzić sobie ze skurczami porodowymi, tak abyś weszła w naturalny, hormonalny przebieg porodu i współpracowała ze swoim ciałem i dzieckiem w jego drodze na świat. Będę rozpoznawać i reagować na Twoje indywidualne, dynamicznie zmieniające się potrzeby. Po porodzie możesz liczyć na moje wsparcie w karmieniu piersią, pomogę ogarnąć chaos, pokażę antykolkowy masaż brzuszka. Uczę rodziców masażu dziecka metodą Shantala, wykonuję też relaksacyjny masaż chustami dla kobiet- cerradę. Metody i rodzaj współpracy dobieram indywidualnie do klientów, tak aby moja pomoc była dopasowana do ich potrzeb. Pracuję w ramach pakietu doulowego (2 konsultacje przed porodem, towarzyszenie w porodzie, 1 konsultacja po porodzie) lub indywidualnych, pojedynczych konsultacji pomagających się przygotować i pozytywnie nastawić do porodu i karmienia piersią lub mających na celu zapewnienie wsparcia rodzicom w początkach rodzicielstwa. Prowadzę też instruktaż masażu Shantala. Współtworzę również blog spoldzielniamleczarska.nl i Polską Szkołę Rodzenia w Holandii, której celem jest przygotowanie rodziców do porodu i rodzicielstwa oraz oswojenie ich z holenderskim systemem opieki okołoporodowej. Od 2017 roku jestem Doulą i Promotorką Karmienia Piersią. Od 2018 roku jestem również Instruktorką Masażu Shantala i Shantala Body Touch oraz Instruktorką Aktywnej Szkoły Rodzenia. Od tego czasu nieustanie aktualizuję moją wiedzę na wielu konferencjach i szkoleniach dla doul, specjalistów okołoporodowych i laktacyjnych. Napisz, zadaj pytanie, porozmawiajmy. Może akurat usługa douli jest tym czego szukasz.

„Kiedy zmieniasz sposób, w jaki patrzysz na poród, zmienia się sposób, w jaki rodzisz” – Marie Mongan. ✨Medialne przekaz...
23/07/2026

„Kiedy zmieniasz sposób, w jaki patrzysz na poród, zmienia się sposób, w jaki rodzisz” – Marie Mongan. ✨

Medialne przekazy karmią nas opowieściami o traumie, najgorszym bólu w życiu i walce o przetrwanie, przez co zapominamy, że narodziny to naturalny proces, który może być dobrym, pięknym i bezpiecznym wydarzeniem.

Gdy zaczynasz rozumieć, że skurcz to nie wróg, ale potężna fala zbliżająca Cię do dziecka… przestajesz walczyć.
Akceptujesz i współpracujesz. 🌊
Wchodzisz w porodowy rytm.

Poród może być najbardziej wzmacniającym i transformującym doświadczeniem w Twoim życiu. Momentem, w którym rodzi się nowa Kobieta – świadoma swojej wewnętrznej mocy.

Nie masz wpływu na każdy scenariusz, ale masz wpływ na swoje nastawienie.
Każdy poród może być dobrym porodem.
I ten naturalny, i ten medyczny.
I ten bez znieczulenia farmakologicznego, i ten z lekami.
I ten pochwowy, i ten drogą cięcia cesarskiego.

Zmień historię o porodzie, którą nosisz w swojej głowie.
Zasługujesz na to, by rodzić w spokoju i z poczuciem sprawczości. ❤️
Jakość, nie „jakoś”.

Uwielbiam te zdjęcia zrobione tuż po porodzie, gdy kobietę przepełnia spełnienie, satysfakcja i radość manifestujące się w takim uśmiechu 😍

Narodziny Lily 🩷To był poród, który płynął. Naturalnie, spokojnie, w pełnym zaufaniu do ciała i procesu.Kiedy przyjechał...
06/07/2026

Narodziny Lily 🩷

To był poród, który płynął. Naturalnie, spokojnie, w pełnym zaufaniu do ciała i procesu.

Kiedy przyjechałam do Klaudii i Daniela, Klaudia była już po godzinach nieregularnych skurczów.
Jej ciało pracowało, przygotowywało się, powoli otwierało przestrzeń dla jej córeczki. W badaniu położna stwierdziła 3 cm rozwarcia. Ale to, co było najważniejsze, działo się głębiej- w skupieniu Klaudii, w gotowości, w tym cichym poddaniu się temu, co przychodzi...

Wraz z moim przyjazdem coś się zmieniło. Skurcze zaczęły się regulować, wydłużać, nabierać rytmu.
Klaudia weszła jeszcze głębiej w swój świat.
Leżała na łóżku, zmieniając pozycje- raz na jednym boku, raz na drugim. Oddychała, była obecna, była w sobie.

Masowałam jej ciało, a szczególnie okolice kości krzyżowej- tam, gdzie napięcie potrzebowało ulgi.
Daniel był obok niej cały czas- czuły, uważny, głaszczący, obecny. Taki, który nie musi dużo mówić, bo jego obecność mówi wszystko.

Przy kolejnym badaniu- 5 cm. To był moment, by ruszyć do szpitala.

Na miejscu poród toczył się dalej swoim rytmem. W badaniu był już wyraźny postęp. Pojawiła się propozycja przebicia pęcherza płodowego, ale Klaudia- w pełnym kontakcie ze sobą- odmówiła. Nie było wskazań medycznych.
Zaufała swojemu ciału.
I jej ciało wiedziało, co robić- wody odeszły samoistnie, w swoim czasie.

Najpierw chwila na łóżku, z piłką między nogami, na boku.
Potem siedzenie na toalecie.
A następnie wanna.

To tam wydarzyła się magia.

Klaudia była niesamowita. Przez cały poród słuchała swojego ciała.
Była skupiona, obecna, zanurzona w procesie. Zmieniała pozycje tak, jak prowadziło ją ciało: raz na boku, raz w pozycji kolankowo-łokciowej, raz w pozycji siedzącej.

I ta wokalizacja…
Miękka, głęboka, instynktowna. Dźwięki, które prowadziły jej dziecko w dół.
„Baaa… ba… ba…”
„Buuu… bu… bu...”
Niskie, otwierające, niosące.

To było piękne. Prawdziwe. Pierwotne.

Daniel cały czas był przy niej- podawał chłodne okłady na czoło, wspierał, towarzyszył. Ja wciąż pracowałam z jej ciałem, masując kość krzyżową, przynosząc ulgę tam, gdzie była najbardziej potrzebna.

W pewnym momencie pojawiło się parcie.

Fale, które przychodziły i odchodziły, raz silniejsze, raz łagodniejsze.
Klaudia współpracowała ze swoim ciałem z ogromną uważnością.
Nie przyspieszała. Słuchała.

Cierpliwość.

Zaufanie.

Po około godzinie parcia położna zdecydowała się wezwać drugą położną.

Ale Klaudia i Lily były już gotowe. To był ich moment.

Klaudia zebrała w sobie siłę, poparła kilka razy mocniej- i Lily urodziła się… spokojnie, łagodnie, do wody.

W ciszy, która po chwili wypełniła się jej pierwszym krzykiem.
Krzykiem powitania.
Krzykiem życia.

To był poród bez interwencji.
Bez pośpiechu.
Bez ingerencji.

Poród, w którym ciało wiedziało.
Kobieta słuchała.
A dziecko przyszło dokładnie tak, jak miało przyjść.

Pięknie.
W pełni naturalnie.
Spokojnie.
🩷

Nie ma dla mnie większego wyróżnienia niż ponowne zaproszenie do porodu przez tę samą rodzinę🥹🥹🥹To dla mnie ogromny zasz...
03/07/2026

Nie ma dla mnie większego wyróżnienia niż ponowne zaproszenie do porodu przez tę samą rodzinę🥹🥹🥹

To dla mnie ogromny zaszczyt i najpiękniejszy znak, że to poczucie bezpieczeństwa i zaufanie, które razem stworzyliśmy, zostaje w Was na zawsze.

Ta opinia jest dla mnie wyjątkowo ważna, bo to głos taty.

Często powtarzam, że obecność douli na sali porodowej nie spycha partnera na boczny tor – wręcz przeciwnie!

Doula nigdy nie zastępuje ojca.
„Obecność dodatkowego wsparcia – doświadczonej kobiety – nie umniejszy roli ojca, ale dopełni ją, redukując jego niepokoje i uwalniając w nim moc wsparcia”
(J. Kennell, M. Klaus). ✨

Moim zadaniem jest dać mężczyźnie wsparcie i narzędzia, abyśmy wspólnie stworzyli zgrany, bezpieczny zespół dla rodzącej kobiety.
Kiedy łączymy siły, dzieje się magia, a strach zamienia się w spokój.

Dziękuję za to zaufanie! ❤️

Jak wygląda doula po 4 porodach w tydzień?🙈😂Dokładnie tak. Niewyspana, zmęczona, ale niesamowicie szczęśliwa i naładowan...
01/07/2026

Jak wygląda doula po 4 porodach w tydzień?🙈😂Dokładnie tak. Niewyspana, zmęczona, ale niesamowicie szczęśliwa i naładowana oksytocyną prosto z sali porodowej! ❤️

Takie już jest to moje doulowe życie.
Czasem czekam w gotowości cały miesiąc pod telefonem i nic się nie dzieje, panuje absolutna cisza.
A tym razem? Natura miała swój plan i porody z całego 7-tygodniowego okresu gotowości nałożyły się na siebie w jednym tygodniu! To wyjątkowa sytuacja, normalnie nie mam 4 porodów w tydzień.
Ale kiedy dzieci decydują, że to już, po prostu rzucam wszystko i jadę.

Kocham to, co robię, całym sercem❤️
Towarzyszenie kobietom w tych najważniejszych momentach życia to absolutna magia i zaszczyt.

Ale prawda jest też taka, że to zawód niezwykle wymagający fizycznie i psychicznie. Życie w ciągłym czuwaniu, nieprzespane noce, brak możliwości zaplanowania czegokolwiek, dawanie z siebie 100%.
Bo jak można dać mniej, skoro rodzi się Życie?💫
To potrafi wykończyć, ale widok rodzącej się rodziny i to, że mogę w tym być, wynagradza każdy dyskomfort🙏

Dziękuję wszystkim parom za zaufanie i zapraszenie mnie do Waszych porodów🥰

Narodziny Stelli ❤️💫🦋To był niezwykły poród. Pełen siły, kobiecej mocy i głębokiego zaufania.Mai bardzo zależało, by por...
30/06/2026

Narodziny Stelli ❤️💫🦋

To był niezwykły poród. Pełen siły, kobiecej mocy i głębokiego zaufania.

Mai bardzo zależało, by poród rozpoczął się samoistnie. Jednak życie napisało inny scenariusz- taki, który wymagał od niej i Jorgosa ogromnej cierpliwości, elastyczności i gotowości na zmianę planu.
Najpierw doba z balonikiem, który nie przyniósł efektu. Potem cały dzień stymulacji prostaglandynami. Czas oczekiwania, zawieszenia, konfrontacji z tym, co nieidealne.

A jednak w tym wszystkim Maja trzymała się czegoś bardzo ważnego. Zaufania.

Zaufania, że jej córka urodzi się dokładnie wtedy, kiedy ma się urodzić.
Zaufania do procesu.
Zaufania do swojego ciała.

I w końcu przyszedł ten dzień.

Kiedy weszłam na salę, Maja już pracowała. Intensywnie, głęboko zanurzona w swoim porodzie. Jorgos był przy niej- czuły, obecny, uważny. Od pierwszych chwil było widać, że tworzą razem zgrany, wspierający się duet.

Skurcze były bardzo częste i intensywne. Ciało Mai pracowało z ogromną siłą. Naturalnie weszłam w przeciwuciski na kość krzyżową i biodra- ruch, dotyk i oddech zaczęły się splatać w jeden rytm.

Poprosiliśmy o zmniejszenie dawki oksytocyny- ciało potrzebowało przestrzeni, by odnaleźć własny rytm.

Skurcze się uregulowały, choć nadal były bardzo intensywne. Maja przyjmowała je z ogromną odwagą. Nie było jej łatwo. Ale jednocześnie była w niej zgoda na to, co przychodzi. Poddanie się falom.

Oddech stał się jej kotwicą.

To on ją prowadził.
To on otwierał przestrzeń w ciele.
To on pomagał jej płynąć przez każdą falę.

Ruch dopełniał całości- Maja siedziała, wstawała, chodziła, opierała się o piłkę.

Jej ciało wiedziało, czego potrzebuje. Było mądre. Było sprawcze. Było dokładnie tam, gdzie powinno być.

Jorgos był przy niej cały czas. Dawał jej oparcie- dosłownie i w przenośni. Ściskała jego rękę, opierała się na nim, zawieszała, kiedy potrzebowała ulgi. Ich bliskość była cicha, ale niezwykle wyraźna.

I wtedy przyszedł moment przełomu.

Parcie.

Najpierw na boku, spokojnie, z uważnością. A potem Maja instynktownie przeszła do pozycji kolankowo-łokciowej. Jej ciało przejęło prowadzenie całkowicie.

Parła spontanicznie.
Wydawała niskie, głębokie dźwięki.
Oddychała po swojemu.

Cały zespół patrzył z podziwem. Bo nie da się tego inaczej nazwać- podziwem dla kobiecego ciała, które wie.

I wtedy przyszedł ten skurcz.

Najsilniejszy ze wszystkich.

Na nim urodziła się główka Stelli.
A na kolejnym- całe jej ciało.

Lekarz podał córeczkę między nogami Mai.
I wtedy Maja krzyknęła z radości. Jorgos patrzył na swoją żonę z ogromnym podziwem. I z czułością witał się ze swoją córką.

To był poród, który przypomina, że nawet jeśli droga do niego nie jest idealna…
to sam moment narodzin może być pełen mocy, sprawczości i piękna.

Że ciało wie.
Że można mu zaufać💫

29/06/2026

Na Lenkę czekała cała trójka. Ania, Michał i Zuzia, która już za chwilę miała zostać starszą siostrą.
Ja miałam zaszczyt towarzyszyć im po raz kolejny.

Poród rozpoczął się samoistnie. Był bardzo dynamiczny. Po przebiciu pęcherza płodowego akcja nabrała takiego tempa, że kiedy dotarłam do szpitala, skurcze następowały niemal jeden po drugim.

Próbowałyśmy prysznica, mocnego masażu i ucisków. Ania ściskała też porodowy grzebyk.

Skurcz za skurczem.
Oddech za oddechem.

Michał był obok. Trzymał Anię za rękę, podawał wodę, ocierał pot z czoła i spokojnie towarzyszył temu, co się działo.
A działo się dużo i szybko.

W pewnym momencie Ania pomyślała o znieczuleniu zewnątrzoponowym.
Przy 7 cm rozwarcia i tak szybko postępującym porodzie było już jednak za późno. Zdecydowano o podaniu remifentanylu.

Przez około pół godziny dał Ani chwilę oddechu. Skurcze nadal były intensywne, ale między nimi pojawiło się trochę przestrzeni. Ania była bardzo skupiona i oddechem pomagała sobie przejść przez ten porodowy proces. Weszła w swoją porodową bańkę skupiając się tylko na sobie i swojej rodzącej się córeczce.

I nagle...

Pełne rozwarcie.
Pozycja na boku.

Dwa skurcze parte.
Tylko dwa!

I na świecie pojawiła się Lenka.
3 770 g. 🩷

Radość.
Ulga.
Niedowierzanie.
Ogrom satysfakcji.

Lenka od razu odnalazła pierś i ssała tak, jakby jutra miało nie być. Intensywnie. Całą sobą.

Była bardzo obecna w swoim nowym świecie. Po drugiej stronie brzucha. Przy swoich szczęśliwych rodzicach. 🩷

Następnego dnia dostałam od Ani wiadomość, która została ze mną na dłużej.

Napisała, że przy drugim porodzie moja obecność była jej potrzebna nawet bardziej niż przy pierwszym.

Bo nie ma „schematu porodu”.
Nie ma „zazwyczaj jest” ani „powinno być”.

Jest kobieta.
Jej ciało.
Jej tempo.
Jej potrzeby.
Jej mądrość.
Jej siła.

Narodziny Amelki🩷To był jeden z tych porodów, które uczą pokory. Długi. Bardzo długi. Wymagający. Taki, w którym każda k...
27/06/2026

Narodziny Amelki🩷

To był jeden z tych porodów, które uczą pokory. Długi. Bardzo długi. Wymagający. Taki, w którym każda kolejna godzina sprawdza cierpliwość i wytrwałość.

Skurcze pojawiały się już od dwóch dni. Niby nieregularne, niby jeszcze "nie takie", ale wystarczająco intensywne, by zmęczyć ciało i głowę. Przyjechałam do Eweliny przede wszystkim po to, by nie była z tym sama. By poczuła się bezpiecznie i miała ciągłość wsparcia.

Były rozmowy. Był śmiech. Wspólne oglądanie ślubnego teledysku. Było kołysanie na piłce, wchodzenie po schodach, prysznic, zmienianie pozycji, ruch i cierpliwe podążanie za tym, czego potrzebowało ciało. Nie było pośpiechu. Było zaufanie.

A kiedy zgłodnieliśmy... zamówiliśmy McDonald's. 😄 W międzyczasie przyjechała położna. Zjedliśmy razem w dobrej atmosferze, rozmawiając i czekając na kolejne sygnały z ciała Eweliny.

Badanie pokazało 5 cm rozwarcia.

To był moment, by ruszyć do szpitala.

Na miejscu pierwszym przystankiem był basen. Ciepła woda przyniosła chwilę ulgi i relaksu, a Adrian z ogromną czułością ocierał twarz Eweliny zimnymi kompresami, bo na sali było naprawdę gorąco.

Szybko okazało się, że Amelka obrała sobie niezbyt optymalną pozycję do narodzin.
Pracowałyśmy więc dalej. Ewelina wykonywała pozycje ze Spinning Babies, szukałyśmy przestrzeni dla dziecka i wspierałyśmy jego wstawianie się do kanału rodnego.

Mimo ogromnego wysiłku postęp porodu nie był taki, jakiego wszyscy oczekiwaliśmy. Skurcze raz nabierały mocy, a za chwilę słabły i zwalniały cały proces.

Przyszedł moment pożegnania z położną pierwszej linii opieki i przekazania porodu do zespołu szpitalnego. Ze względu na długo trwający poród zapadła decyzja o włączeniu oksytocyny, by wzmocnić czynność skurczową.

To nigdy nie jest łatwy moment.
Zwłaszcza kiedy za kobietą są już dziesiątki godzin pracy.

Ewelina zdecydowała się na znieczulenie. W końcu mogła na chwilę odetchnąć. Zamknąć oczy. Zebrać siły na to, co miało dopiero nadejść.

Ale nawet podczas odpoczynku ciało nie przestawało pracować.
Do działania wkroczyła piłka orzeszek, która wspierała dalsze wstawianie się Amelki do kanału rodnego. Mijały kolejne godziny. Powoli.

I wreszcie...

Pełne rozwarcie.

Można powiedzieć: "już końcówka". Ale ci, którzy byli kiedyś przy porodzie, wiedzą, że czasem to właśnie końcówka wymaga najwięcej siły.

Parcie było długie. Męczące. Wymagające.

Na plecach.
Na boku.
Na czworakach.
Na krzesełku porodowym.

Pozycje się zmieniały, ciało pracowało nieustannie, a Ewelina... nie poddawała się ani na chwilę.

I właśnie to zapamiętam najbardziej.
Jej niezwykłą cierpliwość.
Spokój mimo zmęczenia.
Wytrwałość, kiedy każda kolejna godzina mogła odbierać nadzieję.
Ogromną determinację.
To był poród, który wymagał od niej absolutnie wszystkiego.

A ona dała z siebie wszystko.

O godzinie 3:55 w nocy świat nareszcie usłyszał pierwszy płacz małej Amelki. ❤️

I nagle całe to wielogodzinne oczekiwanie nabrało sensu.

Są porody, które kończą się szybko. Są też takie, które prowadzą krętą drogą i wystawiają na próbę wszystkich obecnych na sali. Ten był właśnie taki.

Po raz kolejny przekonałam się, że poród nie zawsze mierzy się liczbą godzin, tempem rozwarcia czy przebiegiem zgodnym z planem. Czasem jego prawdziwą siłę widać w kobiecie, która mimo zmęczenia, bólu i kolejnych wyzwań z niezwykłą cierpliwością idzie dalej.

Bo właśnie z tej cierpliwości, odwagi i wytrwałości rodzą się nie tylko dzieci. Rodzą się także mamy. ❤️

W miniony piątek uczestniczyłam w sympozjum „Lekarze i Doule: Różne role, jedna wspólna intencja” dla medyków i doul. To...
15/06/2026

W miniony piątek uczestniczyłam w sympozjum „Lekarze i Doule: Różne role, jedna wspólna intencja” dla medyków i doul.

To, co tam usłyszałam, wciąż we mnie pracuje, dając energię do działania i nadzieję w sercu. 🤝🏥

Cel tego wydarzenia jest mi niezwykle bliski – chodzi o to, aby świat medyczny i doule grali w jednej drużynie. Przecież w tym wszystkim najważniejsza jest kobieta i to, jak będzie wspominać swój poród.

Na spotkaniu mocno wybrzmiało, że nasza wiedza i doświadczenie mogą się genialnie uzupełniać.
Kiedy łączymy siły, tworzymy dla rodzącej bezpieczną, profesjonalną i pełną empatii przestrzeń. Bo razem możemy po prostu więcej – ramię w ramię, dla dobra każdej kobiety. ❤️🤰

Ogromne podziękowania dla organizatorów
Koen Deurloo Kara | Doula Limburg 🇳🇱🇧🇪 Krachtig en Bewust
za stworzenie przestrzeni do tak ważnego i potrzebnego dialogu oraz za wspaniałe wykłady i ważne słowa! 🙏


Afgelopen vrijdag nam ik deel aan het symposium „Dokters & Doula’s: Verschillende rollen, één gezamenlijke intentie” voor zorgprofessionals en doula's.

Wat ik daar heb gehoord werkt nog steeds in mij na – het geeft me energie om actie te ondernemen en hoop in mijn hart. 🤝🏥

Het doel van dit event ligt mij nauw aan het hart – het gaat erom dat de medische wereld en doula's als één team gaan samenwerken. Want in dit hele verhaal staat de vrouw centraal en hoe zij haar bevalling zal herinneren.

Tijdens de bijeenkomst werd duidelijk dat onze kennis en ervaring elkaar perfect kunnen aanvullen.
Als we de krachten bundelen, creëren we een veilige, professionele en empathische omgeving voor de barende vrouw. Want samen kunnen we simpelweg meer – hand in hand, in het belang van elke vrouw. ❤️🤰

Grote dank aan de organisatie
Koen Deurloo Kara | Doula Limburg 🇳🇱🇧🇪 Krachtig en Bewust
voor het creëren van de ruimte voor deze belangrijke en noodzakelijke dialoog en voor de geweldige lezingen en waardevolle woorden! 🙏

Noworodek nie staje się autonomiczną, osobną istotą w momencie narodzin. Po narodzinach dziecko musi się dostosować do n...
03/06/2026

Noworodek nie staje się autonomiczną, osobną istotą w momencie narodzin.
Po narodzinach dziecko musi się dostosować do nowego świata i powoli nauczyć się w nim żyć.
Z kolei rodzice potrzebują czasu, aby nauczyć się swojego dziecka- to wszystko jest procesem, który wymaga cierpliwości i spokoju.
Dajcie sobie czas na bliskość- budujcie poczucie bezpieczeństwa poprzez czułość i kontakt skóra do skóry.
To piękny początek nowej drogi, w której najważniejszym przewodnikiem jest wzajemna miłość i czas dany sobie nawzajem na adaptację. 🤍

Właśnie ukazał się podcast, w którym opowiadamy o naszej drodze do stworzenia szkoły rodzenia oraz o tym, jak wygląda na...
20/05/2026

Właśnie ukazał się podcast, w którym opowiadamy o naszej drodze do stworzenia szkoły rodzenia oraz o tym, jak wygląda nasza praca na co dzień.

To dla nas bardzo ważna historia- pełna doświadczeń, decyzji, odwagi i ogromnej wiary w kobiety oraz ich moc.

Zapraszamy Was serdecznie do odsłuchania tego odcinka.
Będzie nam też ogromnie miło, jeśli zostawicie polubienie, komentarz i udostępnicie go dalej- dzięki temu może dotrzeć do kobiet, które właśnie tego potrzebują 🙏

Dziękujemy, że jesteście z nami ❤️

Link do podkastu znajdziecie w komentarzu

Adres

Koppelstokstraat
The Hague
2583CK

Meldingen

Wees de eerste die het weet en laat ons u een e-mail sturen wanneer MaDoula Kasia Maj nieuws en promoties plaatst. Uw e-mailadres wordt niet voor andere doeleinden gebruikt en u kunt zich op elk gewenst moment afmelden.

Contact De Praktijk

Stuur een bericht naar MaDoula Kasia Maj:

Snelkoppelingen

Delen