Terapia. Oslo

Terapia. Oslo Gestalt zakłada, że szczęśliwym może być człowiek, który żyje w zgodzie ze sobą, swoimi prawdziwymi potrzebami i pragnieniami.

W terapii poszukujemy wspólnie w ciele i emocjach zatrzymań, ale i wsparcia. W trakcie procesu terapeutycznego:

- zwiększasz świadomość samego siebie: swojego ciała, zmysłów, uczuć;
- uczysz się brać na siebie odpowiedzialność za własne działania i ich konsekwencje;
- nabierasz świadomości swoich potrzeb i rozwijasz umiejętności zaspokojania ich bez naruszania praw innych osób;
- doświadczasz wł

asnej mocy
i umiejetności radzenia sobie, porzucając jednocześnie tendencję
do narzekania, obwiniania lub prowokowania poczucia winy w celu uzyskania wsparcia ze strony otoczenia;
- stajesz się wrażliwy/a na swoje otoczenie i jednocześnie chronisz się przed destrukcyjnymi, zagrażającymi sytuacjami;
- w bardziej świadomy sposób budujesz relacje;
- odkrywasz swój indywidualny potencjał i rozwijasz się w zgodzie
z sobą i w autentycznym kontakcie z innymi;
- dobrze się czujesz ze świadomością swojej wyobraźni i marzeń oraz
ich sposobem wyrażania;
- kreatywnie kształtujesz swoje życie. (za: "Twórczy proces w Terapii Gestalt", Josef Zinker)

Kim Jestem:
Jestem counsellorem/ terapeutą Gestalt z certyfikatem Centrum Counsellingu Gestalt we współpracy z Associazione Italiana di Counselling – Firenze,
certyfikowanym terapeuta Somatic Experiencing-pracy z traumą oraz
certyfikowanym trenerem Tre- Trauma Releasing Exercises( Ćwiczenia uwalniające od stresu i traumy). Ukończyłam szkolenie z kinezjologii edukacyjnej metodą Dennisona, 3-letni kurs dietetyki chińskiej, masażu i refleksoterapii. Pracuję w terapii indywidualnej od 2011 r. oraz prowadzę warsztaty rozwojowe, łącząc podejście terapeutyczne z szeroko rozumianą pracą z ciałem i indywidualnymi wartościami duchowymi. Istotnymi wartościami są dla mnie autentyczność i akceptacja. Od lat towarzyszę kobietom i mężczyznom wspierając ich w odkrywaniu i rozwijaniu osobistego potencjału, w odnajdywaniu siebie, swojego miejsca w świecie, w wyrażaniu swojej prawdy i budowaniu szczerych relacji. Prowadziłam kręgi kobiet od 2000r oraz kręgi kobiet i mężczyzn od 2012r. Od 2020 mieszkam w Norwegii

Jestem mamą czterech synów. W pracy terapeutycznej korzystam z elementów pracy z ciałem, wiedzą z zakresu medycyny chińskiej i szeroko rozumianej energetyki ciała. Zrozumienie wzajemnego na siebie oddziaływania emocji, myśli i ciała- pozwala poczuć się bardziej zintegrowanym, poszerzyć świadomość, odpowiedzialność i sprawczość w zakresie napięć, blokad, czy też swobodnego przepływu energii w ciele.

26/07/2022

Ludzie zmieniają się dzięki długim intymnym relacjom w których znikają ich mechanizmy obronne, pojawiają się najbardziej pierwotne uczucia, a oni sami mają okazję poznać siebie i poczuć się inaczej.

Większość osób ma ograniczony dostęp do takiego doświadczenia.

Pojawia się ono wtedy gdy ktoś się zakocha lub podda bez reszty procesowi terapii.

My z kolei (terapeuci), mamy nieustającą okazję do uczestniczenia w tej transformującej intymności.

Karen Maroda

Legenda Indian z plemienia SiouxDawno, dawno temu do starego szamana przyszło dwoje młodych ludzi, trzymając się za ręce...
16/06/2022

Legenda Indian z plemienia Sioux
Dawno, dawno temu do starego szamana przyszło dwoje młodych ludzi, trzymając się za ręce. Byli to Toro Bravo, najodważniejszy i honorowy wojownik oraz Wysoka Chmura, córka wodza i jedna z najpiękniejszych kobiet w plemieniu.
- Kochamy się. - rozpoczął młodzieniec.
- I pragniemy związać się na zawsze. - dodała dziewczyna.
- Kochamy się tak mocno, że boimy się stracić to drugie. - powiedział młodzieniec.
- Chcemy otrzymać czar, zaklęcie, talizman.
- Coś, co sprawi, że już zawsze będziemy razem.
- Coś, co dam nam gwarancję, że w dniu śmierci razem staniemy razem obliczem Manitou.
- Prosimy, udziel nam rady, czy jest coś, co możemy zrobić? - zapytali razem.
Starzec spojrzał na nich i zachwycił się widząc ich tak młodych, tak zakochanych, tak niecierpliwie czekających na jego słowa.
- Jest coś, co możesz zrobić - powiedział do dziewczyny. - Widzisz górę na północ od naszej wioski? Musisz wspiąć się samotnie na jej szczyt i mając jedynie sieć i swoje ręce, złapać najpiękniejszego i najsilniejszego sokoła żyjącego na niej. Kiedy go złapiesz, przyprowadź go do mnie żywego trzeciego dnia po pełni księżyca. Zrozumiałaś?
Dziewczyna milcząc skinęła głową.
- A ty, Toro Bravo - mówił dalej stary szaman - musisz iść na południe i wspiąć się na Górę Gromu, a kiedy dotrzesz na szczyt, znajdź tam najbardziej nieokiełznanego ze wszystkich orłów. Złap go, mając jedynie sieć i swoje ręce. Kiedy go złapiesz, przyprowadź go do mnie żywego tego samego dnia, w którym ma do mnie przyjść Wysoka Chmura. A teraz już idź.
Młodzi spojrzeli na siebie z czułością, a następnie obdarzywszy się przelotnym uśmiechem, ruszyli, aby wypełnić wyznaczone zadania. Ona na północ, on na południe.
W ustalonym dniu oboje czekali przed namiotem szamana, trzymając w rękach płócienne torby ze znajdującymi się wewnątrz schwytanymi ptakami.
Stary szaman poprosił, aby ostrożnie wyjęli ptaki z toreb. Młodzi ludzie wyjęli je i czekali na jego aprobatę. Były to naprawdę piękne ptaki, niewątpliwie najlepsze wśród swoich przodków.
- Latały wysoko? - zapytał szaman.
- Tak, bez wątpienia. - odpowiedział młody wojownik i zapytał: - Co teraz? Czy mamy je zabić i wypić ich krew?
- Nie. - odpowiedział stary szaman.
- Czy mamy je ugotować i zjeść ich mięso? - zapytała dziewczyna.
- Nie - powtórzył szaman. - Zróbcie to, co powiem. Weźcie ptaki i zwiążcie im nogi za pomocą tych skórzanymi pasów. Kiedy już je zwiążecie, puśćcie je i pozwólcie im odlecieć.
Wojownik i dziewczyna wykonali polecenia szamana i wypuścili ptaki. Orzeł i sokół spróbowały najpierw odlecieć, ale skrępowane pasami zdołały tylko tarzać się po ziemi. Po chwili ptaki wściekłe na swą niemoc, zaczęły się dziobać i dotkliwie ranić.
To jest wasze zaklęcie - powiedział stary szaman. Nigdy nie zapomnijcie tego, co tu zobaczyliście. Jesteście jak orzeł i sokół. Jeśli postanowicie być razem, zróbcie to w imię miłości, a nie związania. Sprawia ono, że nie możecie rozwinąć skrzydeł i wzbić się w niebo, a jedynie żyć spętani, czołgając się przy ziemi. Wcześniej czy później zaczniecie się nawzajem ranić. Jeśli ma was połączyć prawdziwa i trwała miłość, która przetrwa lata, latajcie razem, ale pozostańcie wolnymi.
Legenda Indian z plemienia Sioux
Dawno, dawno temu do starego szamana przyszło dwoje młodych ludzi, trzymając się za ręce. Byli to Toro Bravo, najodważniejszy i honorowy wojownik oraz Wysoka Chmura, córka wodza i jedna z najpiękniejszych kobiet w plemieniu.
- Kochamy się. - rozpoczął młodzieniec.
- I pragniemy związać się na zawsze. - dodała dziewczyna.
- Kochamy się tak mocno, że boimy się stracić to drugie. - powiedział młodzieniec.
- Chcemy otrzymać czar, zaklęcie, talizman.
- Coś, co sprawi, że już zawsze będziemy razem.
- Coś, co dam nam gwarancję, że w dniu śmierci razem staniemy razem obliczem Manitou.
- Prosimy, udziel nam rady, czy jest coś, co możemy zrobić? - zapytali razem.
Starzec spojrzał na nich i zachwycił się widząc ich tak młodych, tak zakochanych, tak niecierpliwie czekających na jego słowa.
- Jest coś, co możesz zrobić - powiedział do dziewczyny. - Widzisz górę na północ od naszej wioski? Musisz wspiąć się samotnie na jej szczyt i mając jedynie sieć i swoje ręce, złapać najpiękniejszego i najsilniejszego sokoła żyjącego na niej. Kiedy go złapiesz, przyprowadź go do mnie żywego trzeciego dnia po pełni księżyca. Zrozumiałaś?
Dziewczyna milcząc skinęła głową.
- A ty, Toro Bravo - mówił dalej stary szaman - musisz iść na południe i wspiąć się na Górę Gromu, a kiedy dotrzesz na szczyt, znajdź tam najbardziej nieokiełznanego ze wszystkich orłów. Złap go, mając jedynie sieć i swoje ręce. Kiedy go złapiesz, przyprowadź go do mnie żywego tego samego dnia, w którym ma do mnie przyjść Wysoka Chmura. A teraz już idź.
Młodzi spojrzeli na siebie z czułością, a następnie obdarzywszy się przelotnym uśmiechem, ruszyli, aby wypełnić wyznaczone zadania. Ona na północ, on na południe.
W ustalonym dniu oboje czekali przed namiotem szamana, trzymając w rękach płócienne torby ze znajdującymi się wewnątrz schwytanymi ptakami.
Stary szaman poprosił, aby ostrożnie wyjęli ptaki z toreb. Młodzi ludzie wyjęli je i czekali na jego aprobatę. Były to naprawdę piękne ptaki, niewątpliwie najlepsze wśród swoich przodków.
- Latały wysoko? - zapytał szaman.
- Tak, bez wątpienia. - odpowiedział młody wojownik i zapytał: - Co teraz? Czy mamy je zabić i wypić ich krew?
- Nie. - odpowiedział stary szaman.
- Czy mamy je ugotować i zjeść ich mięso? - zapytała dziewczyna.
- Nie - powtórzył szaman. - Zróbcie to, co powiem. Weźcie ptaki i zwiążcie im nogi za pomocą tych skórzanymi pasów. Kiedy już je zwiążecie, puśćcie je i pozwólcie im odlecieć.
Wojownik i dziewczyna wykonali polecenia szamana i wypuścili ptaki. Orzeł i sokół spróbowały najpierw odlecieć, ale skrępowane pasami zdołały tylko tarzać się po ziemi. Po chwili ptaki wściekłe na swą niemoc, zaczęły się dziobać i dotkliwie ranić.
To jest wasze zaklęcie - powiedział stary szaman. Nigdy nie zapomnijcie tego, co tu zobaczyliście. Jesteście jak orzeł i sokół. Jeśli postanowicie być razem, zróbcie to w imię miłości, a nie związania. Sprawia ono, że nie możecie rozwinąć skrzydeł i wzbić się w niebo, a jedynie żyć spętani, czołgając się przy ziemi. Wcześniej czy później zaczniecie się nawzajem ranić. Jeśli ma was połączyć prawdziwa i trwała miłość, która przetrwa lata, latajcie razem, ale pozostańcie wolnymi.

"Proszę, nie mów mi o "czystej świadomości" ani "zamieszkaniu w absolucie".Chcę zobaczyć, jak traktujesz swojego partner...
27/03/2022

"Proszę, nie mów mi o "czystej świadomości" ani "zamieszkaniu w absolucie".
Chcę zobaczyć, jak traktujesz swojego partnera,
twoje dzieci, twoich rodziców, twoje cenne ciało.
Proszę, nie pouczaj mnie o "iluzji oddzielnego ja" ani o tym, jak osiągnąłeś trwałą błogość w 7 dni.
Chcę poczuć prawdziwe ciepło emanujące z twojego serca.
Chcę usłyszeć, jak umiesz słuchać,
jak przyjmujesz informacje, które nie pasują do twojej osobistej filozofii.
Chcę zobaczyć, jak radzisz sobie z ludźmi, którzy się z tobą nie zgadzają.
Nie mów mi, jak jesteś przebudzony, jak wolny jesteś od ego.
Chcę poznać cię pod słowami.
Chcę wiedzieć, jak się masz, kiedy pojawiają się kłopoty.
Czy możesz w pełni pozwolić sobie na ból i nie udawać, że jesteś niezniszczalny.
Czy potrafisz czuć swój gniew, nie wpadając w przemoc.
Czy smutek może swobodnie przejść przez ciebie, a ty nie stajesz się jego niewolnikiem.
Czy możesz czuć wstyd i nie zawstydzać innych:
Czy możesz coś spieprzyć i to przyznać.
Czy możesz powiedzieć "przepraszam" i naprawdę tak myśleć.
Czy możesz być w pełni człowiekiem w swojej chwalebnej boskości.
Nie mów mi o swojej duchowości, przyjacielu.
Naprawdę nie jestem tym zainteresowany.
Chcę tylko Cię poznać.
Poznać Twoje cenne serce.
Poznać piękną ludzką istotę walczącą o światło.
Przed "duchowym specjalistą".
Przed wszystkimi sprytnymi słowami."
- Jeff Foster

22/03/2022

PIERWSZA POMOC, GDY OBNIŻONY NASTRÓJ STALE PUKA DO NASZYCH DRZWI.

Zastanawiałam się, jaka praktyka będzie najlepsza dla tych z nas, którzy są w chronicznym stanie depresyjnym, ale nie w rozwiniętej, pełnoobjawowej depresji. Z jednej strony niczego tak bardzo wtedy nie potrzebujemy, jak wsparcia dla naszej ŻYWOTNOŚCI, z drugiej zaś jesteśmy wyczerpani i przygnębieni.

Leżenie tyłem na piłce (rysunek) wydaje mi się godzić najlepiej te sprzeczne rzeczywistości oferując wiele przy niskim nakładzie energetycznym. Praktyka ta otwierając zaciśnięty przód ciała w samym swym ułożeniu jest już ANTYDEPRESYJNA. Dzięki niej zyskujemy szansę na głębszy oddech, otwarcie przykurczonych mięśni przodu ciała i mobilizację tych zbyt obciążonych na plecach. Jeśli do tego dodamy dźwięk i pozwolimy uczuciom płynąć, dopuścimy ożywienie, które wesprze nasz organizm i da nam większy dostęp do życia.

Codzienna praca nad wyjściem ze stanu depresyjnego taka, za którą każdy z nas sam odpowiada, oznacza setki łagodnych i cierpliwych zatrzymań i zaopiekowania się tym, co we mnie aktualnie potrzebuje być zobaczone. Poniżej podaję kroki, które mogę pomóc w życzliwym zwróceniu się ku sobie. To tak, jakbyśmy w każdej godzinie uczyli się, że jesteśmy ważni i warci najlepszych rzeczy.

By osłabiać siłę nawrotów obniżonego nastroju konieczne jest:
• Uświadamianie, jakie uczucia i dlaczego tłumię.
• Rozpoznawanie, kiedy zatrzymuję uczucia i jak to robię na poziomie ciała.
• Podważanie wewnętrznych głosów atakujących
• Dopuszczanie emocji, przeżywanie ich na bieżąco wraz z budowaniem coraz większej tolerancji na ich ilość.
• Doświadczanie, co skrywa się pod zamieraniem, pustką i zobojętnieniem.
• Przekierowanie starego wzorca spychania uczuć do środka na nowy z pokazywaniem się z nim ludziom.
• Osłabianie iluzji o pojawieniu się w naszym życiu idealnej osoby, która zaspokoi nasze pragnienia - przejęcie odpowiedzialności za dbanie o własne potrzeby.
• Budowanie relacji z ciałem i korzystanie ze wsparcia, jakie ona oferuje. Żywotność organizmu jest najlepszą przeciwwagą dla obniżonego nastroju.

Wszystko to z uważnością, szacunkiem, ciekawieniem się sobą, a najlepiej empatycznym zrozumieniem, że są powody, przez które tak się czuję!

Praktyka, w której leżymy na piłce, OTWIERA ciało równocześnie dając mu miękkie, przyjmujące OPARCIE. Nie musimy nic więcej, po prostu oddychajmy oddając ciężar ciała.
Sprawdźmy, co się stanie, kiedy wydłużymy pięć kolejnych wydechów. Czy coś się zmieniło? Na ile czuję swoje ciało? Jak ono się ma? Czy pojawiają się jakieś uczucia lub myśli?
Jeśli czujemy zwiększony dostęp do siebie, czyli jesteśmy bardziej obecni, żywsi, emocje napływają, dodajmy do kolejnych pięciu wydechów dźwięk. USŁYSZMY się ze wszystkim co, pojawi się w naszym głosie. Mówmy, do siebie! Wypowiadajmy słowa, które tak dawno chcą się wydostać, które czekają na uznanie.
Jeśli pojawił się smutek, a nie płakaliśmy od tygodni, otwórzmy usta i pozwólmy sobie ZASZLOCHAĆ. Nie szkodzi, że aktorsko czy dziwnie. Ciało pamięta, jak to zrobić i ile trzeba, by roztapiać nagromadzone warstwy napięć.
Jeśli płacz obejmuje nasz ciało, zsuńmy się na podłogę i pozwólmy sobie na to w pełni. BÓL, który latami próbowaliśmy zepchnąć i zamrozić, ZNIECZULAJĄC się na niego przez wycofanie żywotności, może w końcu znaleźć wyraz i ujście.

Nie musimy już WYTRACAĆ energii na tłumienie, możemy w końcu przeznaczyć ją na życie i dbanie o swoje potrzeby!

Dobrej praktyki!

Marzena Barszcz,
Psychoterapeutka w Analizie Bioenergetycznej.

Więcej praktyk znajdziecie Państwo w książce „Psychoterapia przez ciało”: https://www.instytutanalizybioenergetycznej.com/produkt/psychoterapia-przez-cialo/

Nie musisz „otwierać się” dla nikogo, przed kim nie masz ochoty się otwierać.Nie musisz być emocjonalnie „wrażliwa/y” an...
21/03/2022

Nie musisz „otwierać się” dla nikogo, przed kim nie masz ochoty się otwierać.

Nie musisz być emocjonalnie „wrażliwa/y” ani teraz, ani nigdy.

Nie musisz oferować swojej wrażliwości nieznajomym na ulicy, ludziom, których właśnie poznałeś, przyjaciołom, członkom rodziny, w mediach społecznościowych, ani po to, by wydawać się otwartym lub duchową lub „czystą, prawdziwą i autentyczną”.

Nigdy, przenigdy nie musisz dzielić się tym, czym nie czujesz się gotowa/y lub chętna/y do dzielenia się.

Nie róbmy z wrażliwości nowego dogmatu, nowej religii lub innej „powinności”.

Wolno ci mieć silne, ochronne granice wokół twojej słabości. Możesz chronić swoje cenne, kruche, wrażliwe serce, swoje najgłębsze, najbardziej prywatne i sekretne uczucia, tęsknoty, myśli i lęki, dopóki nie będziesz gotowa/y, zechcesz lub poczujesz się wystarczająco bezpieczna/y, aby się nimi podzielić.

Możesz zachować swoją wrażliwość przed tymi, z którymi nie czujesz się bezpiecznie, tymi, którzy nie chcą twojego cennego serca lub nie mogą sobie z nim poradzić, tymi, którzy okazali się niegodnymi zaufania i tymi, którzy cię osądzają lub zawstydzają za to, że nie „otwierasz się” w ich harmonogramie lub w sposób, w jaki żądają.

Twoje granice wokół twojej wrażliwości nie sprawiają, że jesteś słaba/y, przestraszona/y lub nierozwinięta/y.

Czasami powiedzenie NIE, dla podzielenia się swoją wrażliwością z kimś, jest aktem ogromnej odwagi (tak jak czasami dzielenie się swoją wrażliwością jest aktem ogromnej odwagi).

Ty możesz wybrać, przy kim będziesz wrażliwa/y
i krucha/y i otwarta/y z kim, kiedy, dlaczego i jak, i możesz wybrać, ile z siebie ujawniasz w każdym momencie. Możesz narysować te linie i przerysować je. Możesz dzielić się bardziej, jeśli masz na to ochotę, albo zmienić zdanie, albo dzielić się mniej, albo nie dzielić się niczym osobistym ani intymnym.

Inni mogą być rozczarowani, sfrustrowani, źli lub smutni i mogą chcieć od ciebie większej wrażliwości.

A mimo to nie musisz dzielić się ani trochę więcej, niż to z czym czujesz się komfortowo. To jest twoje prawo i twoja moc.

Twoja wrażliwość jest świętym darem i dajesz go tylko wtedy, gdy jesteś gotowa/y i chętna/y, ani chwili wcześniej.

I to, moi przyjaciele, jest *prawdziwie* nieustraszoną wrażliwością.

Jeff Foster

Zdrowe granice są przepuszczalne. Są niezbyt sztywne, ale tez nie za luźne (bez skrajności). Można raczej powiedzieć, że...
19/03/2022

Zdrowe granice są przepuszczalne. Są niezbyt sztywne, ale tez nie za luźne (bez skrajności). Można raczej powiedzieć, że są płynne i mogą pozostawać otwarte lub niewzruszone, jeśli to konieczne, podobnie jak zdrowa komórka. Granice zapewniają nam bezpieczeństwo, jeśli tego potrzebujemy, tworzą przestrzeń dla naszej energii i pozwalają nam zachować otwartość na to, co życiodajne.
Niektórzy ludzie nie szanują granic i dlatego drut kolczasty może okazać się niezbędny, abyś byłą bezpieczna. Innym wystarczy nieduży żywopłot, by zrozumieć, że to twoja przestrzeń. Jednak większość z nas nie sadzi nawet kwiatów.
Zostałyśmy nauczone, że aby nas lubiano i uznawano za grzeczne dziewczynki, musimy być miłe dla wszystkich. I dlatego chodzimy z sercem na dłoni, a nasza prywatność jest wystawiona na widok publiczny. Wielu z nas wmówiono, że powinnyśmy wpuszczać do środka każdego, kto stanie u progu naszego domu w zabłoconych buciorach i zechce poczęstować się naszymi ciasteczkami bez pozwolenia. Nie mamy na to zgody w naszych domach, a przecież nasze ciała są od nich jeszcze cenniejsze, wrażliwsze, potężniejsze.
W pełni uzbrojone i nastawione na odpieranie ataków nigdy nie będziemy w stanie współtworzyć z innymi, uczyć się oraz wzrastać, ufać i rozkwitać. Zaś pozbawione granic będziemy wykorzystywane, a nasza energia zostanie przejęta przez kogoś innego. Jeśli nie ustanowimy granic, przepływająca przez nas moc zacznie wyciekać i nie będziemy mogły świadomie się na niej skupiać ani odpowiednio jej ukierunkować.
Musimy znaleźć sposób na wyznaczanie jasnych granic, tak abyśmy mogły je zawężać, jeśli będzie to w konkretnych przypadkach konieczne i nauczyć się nie rozstawiać namiotów w ogniu walki.
Lucy H. Pearce

Wielka cicha przestrzeń trzyma w ramionach całą przyrodę. Ciebie też obejmuje.Tylko wtedy, gdy jesteś spokojny w sobie, ...
18/03/2022

Wielka cicha przestrzeń trzyma w ramionach całą przyrodę. Ciebie też obejmuje.
Tylko wtedy, gdy jesteś spokojny w sobie, masz dostęp do królestwa spokoju, w którym mieszkają kamienie, rośliny i zwierzęta.
Tylko wtedy, gdy twój hałaśliwy umysł jest cicho, znajdujesz możliwość kontaktu z przyrodą na głębokim poziomie i wyjścia poza poczucie separacji, która tworzy nadmierne myślenie.
Eckhart Tolle, Mowa ciszy

Powiada się, że tym, czego poszukujemy jest sens życia. Nie sądzę, że o to nam chodzi. Myślę, że tak naprawdę szukamy do...
17/03/2022

Powiada się, że tym, czego poszukujemy jest sens życia. Nie sądzę, że o to nam chodzi. Myślę, że tak naprawdę szukamy doznania bycia żywym. By nasze realne przeżycia na płaszczyźnie czysto fizycznej rezonowały z głębią naszej najbardziej wewnętrznej istoty i rzeczywistości, byśmy naprawdę doznali upojenia faktem życia.
Joseph Campbell

17/03/2022

CIAŁO, MIŁOŚĆ I KOMUNIKACJA
Głównym kanałem komunikacji serca są usta i gardło. U niemowlęcia, które sięga ustami po pierś matki, jest to pierwsza możliwość komunikacji. Jednakże ten ruch nie ogranicza się tylko do ust i gardła, ale obejmuje również serce. Podczas pocałunku zamykamy świadomość chwili w geście wyrażającym miłość. Pocałunek może jednak być tylko gestem miłości lub autentycznym jej wyrazem; różnica polega na tym, czy angażuje on serce oraz czy kanał komunikacji pomiędzy ustami a sercem jest otwarty. Napięcia w gardle i sztywność szyi mogą skutecznie hamować wszelkie uczucia. W takich przypadkach serce staje się względnie odizolowane, zamknięte.
Drugim kanałem komunikacji są ręce i dłonie, którymi dotykamy. W tym przypadku przejawem miłości jest delikatny, czuły i troskliwy dotyk matczynej dłoni. Jeśli i tutaj działanie ma być wyrazem miłości, musi pochodzić z serca i przepływać do dłoni. Prawdziwie kochające dłonie są silnie naładowane energią. Ich dotyk działa uzdrawiająco. Przepływ uczucia i energii do dłoni może być blokowany przez napięcia w barkach oraz mięśniach rąk. Napięcia w ramionach powstają, gdy osoba boi się sięgnąć po miłość lub uderzyć. Napięcia w drobnych mięśniach dłoni są wynikiem stłumionych impulsów chwytania, sięgania, drapania lub zaciskania. Jestem zdania, że te napięcia mogą być przyczyną artretyzmu dłoni.
Trzeci kanał komunikacji przebiega od serca do światła, wędruje w dół przez talię, miednicę i kieruję się w stronę genitaliów. Seks to akt miłości, ale to, czy jest on czynnością czy też wyrazem szczerego uczucia, ponownie zależy od tego, czy zaangażowane jest serce. Gdy uczucie miłości do partnera jest silne, akt seksualny cechuje duża intensywność i wysoki poziom pobudzenia, które sprawiają, że orgazm staje się ekstatycznym doświadczeniem. W jednej z poprzednich książek pisałem, że pełny, satysfakcjonujący orgazm jest możliwy tylko wtedy, gdy osoba zaangażuje się całkowicie, Poczuje ona wtedy, że jej serce – dosłownie skacze z radości w momencie szczytowania. Jednak również ten kanał może być zamknięty lub w pewnym stopniu zablokowany przez napięcia w dolnej części ciała.
Alexander Lowen „Bioenergetyka. O tym, jak poprzez ciało leczyć problemy umysłu”

          "Zmiana nie następuje wtedy, gdy próbujemy być inni, niż jesteśmy- zmiana może  nastąpić jedynie wtedy, kiedy ...
08/12/2021

"
Zmiana nie następuje wtedy, gdy próbujemy być inni, niż jesteśmy- zmiana może nastąpić jedynie wtedy, kiedy uświadamiamy sobie, jacy naprawdę jesteśmy, jak się w rzeczywistości zachowujemy i jak budujemy relacje z innymi. Świadomość tego, co się dzieje, i w jaki sposób się dzieje, że doświadczamy trudności
i ograniczeń w rozwoju jest kluczem do zmiany."- Arnold Beisser, Paradoksalna teoria zmiany.

Adresse

Oslo
0355

Telefon

+4796807305

Nettsted

Varslinger

Vær den første som vet og la oss sende deg en e-post når Terapia. Oslo legger inn nyheter og kampanjer. Din e-postadresse vil ikke bli brukt til noe annet formål, og du kan når som helst melde deg av.

Kontakt Praksisen

Send en melding til Terapia. Oslo:

Del