14/06/2026
„Samotność nie wynika z braku ludzi wokół, lecz z niemożności przekazania rzeczy, które wydają się ważne.” – Carl Gustav Jung 💜
Od czasu do czasu powracam do słuchania utworu „Alone” Moby'ego — to hipnotyzująca, długa przestrzeń dźwięków, w której można się całkowicie zanurzyć.
I myślę o tym, jak niesamowicie język angielski rozróżnia dwa stany. Istnieje lonely – czyli bolesne poczucie opuszczenia. I istnieje solitude – piękna, pełna spokoju samotność z wyboru.
Kiedyś przerażała mnie myśl, że tak naprawdę w wewnętrznych monologach, myślach i obrazach, w najgłębszych odczuciach, w przestrzeni mojego serca ostatecznie zawsze jestem sama. Że istnieje część we mnie, do której nikt nigdy nie będzie miał pełnego wglądu.
Dzisiaj odbieram to zupełnie inaczej – nie jako przerażenie i smutek, lecz ulgę i wyzwolenie. Nie muszę rzucać nikomu cienia swojego ciężaru ani obciążać innych rozterkami wewnętrznego świata. Mogę wybierać własne ścieżki, podejmować w pełni samodzielne decyzje i zaakceptować to, że nikt nie dotnie emocji dokładnie tak, jak ja je przeżywam.
Dla mnie to wolność doświadczania życia i spełniania go po swojemu.
Tym razem nie załączam zdjęcia, lecz utwór, który kiedyś napawał mnie niepokojem, a dziś wzbudza we mnie spokój i nawet… trochę radości.