03/06/2026
Nikt nie rodzi się perfekcjonistą.
Jeśli perfekcjonizm jest wyuczony, to znaczy że nie jest częścią Ciebie. To wzorzec, który gdzieś po drodze Twój umysł uznał za potrzebny i może na jakimś etapie bezpieczny. Za jedyny znany mu sposób na funkcjonowanie w świecie, w którym liczyły się osiągnięcia.
W podejściu poznawczo-behawioralnym rozumiemy perfekcjonizm jako zbiór głęboko zakorzenionych przekonań o sobie, o innych, o tym jak powinno wyglądać "wystarczająco dobrze". I te przekonania nie wzięły się znikąd.
Czasem rosły w środowisku, w którym osiągnięcia były nagradzane, a porażki pomijane milczeniem albo komentowane w sposób, który zostawiał ślad. Nie zawsze wprost. Czasem wystarczyło obserwować jak opiekun nigdy nie był z siebie zadowolony, jak sukces był oczywistością a potknięcie powodem do wstydu. Uczymy się przez modelowanie, często zanim zdążymy cokolwiek zrozumieć.
Czasem perfekcjonizm wyrósł z niewyrażonych wprost oczekiwań tych zawieszonych w powietrzu. "Dasz radę", "jesteś zdolna", "tylko od Ciebie zależy" komunikaty, które z jednej strony budują, z drugiej stawiają poprzeczkę tak wysoko, że każde potknięcie staje się osobistą porażką.
I jest jeszcze coś środowisko, które wzmacniało osiągnięcia, mogło jednocześnie nie pokazywać porażek. Dorastałaś widząc sukcesy, ale nie to co dzieje się po drodze do nich. Mózg wyciągnął wniosek: porażki się nie zdarzają. Albo: zdarzają się tylko tym, którym nie zależy wystarczająco.
To czego się nauczyłaś, można też się oduczyć.
🤲
Klaudia