12/08/2026
Zanim Napiszesz do Korepetytora: Kilka Słów Szczerości (i Kilka Zasad)
Tekst do uczniów, rodziców, nastolatków i wszystkich, którzy szukają realnej pomocy w nauce – napisany z perspektywy osoby, która pracowała w dziesiątkach miejsc, z ludźmi w różnym wieku, prowadzi zajęcia zawodowe (m.in. medyczne) dla dorosłych i czasem — z dobrej woli — odpowiada na Wasze ogłoszenia.
1. Wakacyjny moment na refleksję
Wakacje to jedyny okres w roku, kiedy wielu z nas może złapać głębszy oddech i zastanowić się: z kim warto pracować, w co inwestować czas i energię, a gdzie grzecznie powiedzieć „nie”. Ja też co roku robię taki przegląd. Patrzę na ogłoszenia, na przebieg rozmów, na to, kto naprawdę chce pracować, a kto liczy na cud „za pięć dwunasta”. To dobry czas, żeby poukładać zasady współpracy — dla wszystkich stron.
2. Co spotyka korepetytora na co dzień?
Krótka (choć mogłaby być długa) lista sytuacji, które zdarzają się zaskakująco często:
1. Ogłoszenia „byle jakie”. Bez klasy, bez informacji o poziomie, celu, czasie, a czasem nawet bez poprawnego kontaktu.
2. Nieznane numery o 22:00. Zdarza się, że ktoś dzwoni późnym wieczorem „bo jutro sprawdzian”. To nie jest nagła operacja ratująca życie — poza wyjątkami nie odbieram takich telefonów.
3. Pierwsza rozmowa i od razu kosmos. Jeśli już w pierwszych minutach dyskutujemy o niestworzonych rzeczach, nierealnych oczekiwaniach albo słyszę: „Pan to pewnie zrobi za darmo, bo dzieciak musi zdać”… to znak, że raczej nie zaczniemy współpracy.
4. Brak pracy własnej. Jeżeli uczeń (a przy młodszych – rodzice) nie podejmują codziennej, systematycznej pracy, żadna liczba korepetycji nie pomoże.
5. Postawa roszczeniowa. Około 70% kontaktów wygląda tak, jakby to była wielka łaska, że w ogóle do mnie piszecie albo że ja odpowiadam. Tymczasem korepetycje to współpraca, nie jednostronna przysługa.
6. Dwa skrajne światy reakcji. Od szczerej wdzięczności — która daje siłę — po ataki, straszenie, oskarżenia, kiedy grzecznie zwracam uwagę na brak powagi.
3. „Zdanoza” — co mam na myśli?
W rozmowach z innymi doświadczonymi korepetytorami przewija się zjawisko, które roboczo nazywamy „zdanozą”: celem nie jest zrozumienie, tylko przepchnięcie oceny; „żeby zaliczyć”, „żeby przepuścili”, „żeby było 30% i spokój”. Przez ostatnie kilka lat (mniej więcej 2022–2025) wielu nauczycieli w szkołach — z różnych powodów: presja rodziców, dyrekcji, biurokracja, przemęczenie — odpuszcza i promuje dalej niemal każdego. To tworzy złudzenie, że nauka „jakoś się zrobi”. Tymczasem życie zawodowe, studia, egzaminy zewnętrzne czy praca w medycynie szybko weryfikują brak fundamentów.
Wniosek: jeżeli chcesz tylko „zdać”, znajdziesz kogoś, kto pomoże Ci minimalnie prześlizgnąć się dalej. Jeśli chcesz coś umieć, potrzebujesz innego podejścia — i innego rodzaju współpracy.