29/03/2021
WSPARCIE CIAŁA W CZASACH CHRONICZNEGO LĘKU I DOŚWIADCZANYCH OGRANICZEŃ.
CZĘŚĆ I: PRZERWAĆ SPIRALĘ PRZETRWANIA.
Minął rok od kiedy napisałam ten tekst. Dziś z przykrością zmieniłam tytuł z wszechobecnego lęku na chroniczny…
Niestety to, czego doświadczamy przez ostatnie miesiące ma cechy przewlekłego stresu, a fakt, że nie można ustalić daty końca zagrożenia dodatkowo obciąża.
Dlatego dziś przypominam ten materiał. Wiedza w nim zawarta jest dalej aktualna i mam nadzieję będzie dawać wsparcie w tych trudnych okolicznościach.
Nic tak bardzo nie obciąża naszego organizmu jak PRZEWLEKŁY stres. W tym pojemnym terminie można bardzo wiele umieścić. Każdy na swój sposób podlega napięciom i w specyficznej dla siebie formie przeżywa je. Aktualna sytuacja zagrożenia związana z możliwością zachorowania i obawą o bezpieczeństwo najbliższych ustawia nasz organizm w STANIE GOTOWOŚCI. Ciało jest w alercie, stale odbiera niepokojące informacje, a co gorsze dzieje się to bez przerw na regenerację i przywrócenie RÓWNOWAGI nerwowo-mięśniowo-hormonalnej. Godzina po godzinie musimy stawić czoła kolejnym ograniczeniom, a co więcej dość szybko reagować, bez szansy na rozważenie podejmowanych decyzji. Codziennie adaptujemy się do nowych okoliczności, niezależnie czy się na nie zgadzamy, czy nie. Utrzymujemy czujność. Boimy się coraz bardziej. Coraz mocniej dostrzegamy skalę i nieprzewidywalność zjawisk, a ich napór ogranicza możliwość choćby chwilowego WYTCHNIENIA. Dodatkowo rozgaszcza się w nas ratunkowy sposób funkcjonowania, który podszeptuje, że jeśli na chwilę zwolnimy i rozluźnimy się, to coś przegapimy, coś złego się wydarzy. Trzymamy się więc naszej gotowości z obawy, że tylko ona jest w stanie nas ochronić. I okresowo, w sytuacjach walki czy ucieczki, to prawda. Wystrzał hormonów stresu pozwala nam zareagować w sposób optymalny, by przetrwać. Jednak ten sam stan, który nas ratuje, podtrzymywany w sposób ciągły stale przekazuje informację do mózgu o nieprzewidywalności zagrożeń i znacząco zuboża naszą ODPORNOŚĆ. A to jej dziś potrzebujemy najbardziej!
CO DLA PSYCHIKI BĘDZIE „MYCIEM RĄK”?!
To nie będzie post o tym, jak się nie bać i tłumić frustracje. Wręcz przeciwnie! To będzie post o tym, jak dopuszczać to, co w nas się dzieje POZOSTAJĄC UZIEMIONYM. Jak znaleźć ALTERNATYWĘ wobec reakcji przetrwania i związanymi z nią zmrożeniem, zatrzymaniem i kurczeniem się? Jak pomóc sobie w każdym dniu znajdować bezpieczną wyspę na nasze rozluźnienie i puszczenie niezależnie od tego, co na zewnątrz?! Ten rodzaj pracy stanowić będzie „mycie rąk” dla naszego ŚWIATA WEWNĘTRZNEGO. A to od niego właśnie zależy, jak będziemy przechodzić najbliższe miesiące. Pozostając ze sobą w ŻYWYM kontakcie, OPIEKUJĄC się swoimi uczuciami i stanami WSPIERAMY SIŁY WITALNE naszego organizmu. I co ważne na to MAMY WPŁYW! W czasach bezradności to bezpośrednio poprawi nasze samopoczucie. Doświadczanie wpływu na swoją wewnętrzną rzeczywistość jest możliwe, a może nawet kluczowe w czasach, gdy każdy z nas może podlec kwarantannie.
CO SIĘ DZIEJE, KIEDY LĘKAMY SIĘ PRZEWLEKLE?
• Utrzymujemy organizm w chronicznym napięciu nerwowo - mięśniowym. Warto, by każdy z nas rozpoznał, jakim obszarami ciała reaguje na przeciążanie lękiem i właśnie nimi zajął się szczególnie.
• Stale obecny podwyższony tonus mięśniowy podtrzymuje alert biochemiczny w organizmie. Hormony uwalnianie okresowo w sytuacjach walki i ucieczki są ciągle na nowo stymulowane do aktywności. Nie ma okresów przerwy i powrotu do spoczynku.
• Spłycamy oddech spowalniając metabolizm. Na tym etapie nie tylko zużywamy energię na podtrzymanie stanu gotowości, ale również ograniczamy jej produkcję w efekcie osłabiając się.
• Powstała siatka napięciowa uruchamia siatkę objawową i czujemy się coraz gorzej.
ESKALACJA
Upraszczając zachowania do schematu albo przyjmiemy BIEGUN NADREAKTYWNY:
• Niewiele trzeba, by nastąpiła erupcja uczuć: intensywnych, zalewających, przytłaczających. Niezależnie czy to będzie wściekłość, czy panika, czy potok łez wydaje się, że to one nami władają.
Albo zareagujemy BIEGUNEM „ZAWIESZANIA SIĘ”:
• Zmrozimy nasze impulsy, wejdziemy w stan zatrzymania, w którym wolnej myślimy, czujemy się oddzieleni szklaną ścianą od otoczenia, pozbawieni kontaktu ze sobą i z innymi. Wyizolowani.
Obie formy stanowią STRATEGIĘ OBRONNĄ na sytuacje, które przekraczają nasze zdolności regulacyjne. Co ważne, zwykle cofamy się regresywnie umniejszając nasze aktualne możliwości, w jakimś sensie zapominamy o nich. Oczywiście często oscylujemy od jednego stanu do drugiego. Nawracające wyspy dysocjacyjne najbardziej wytrącają nas z ciągłości kontaktu ze sobą obciążając układ nerwowy i utrudniając powrót do stabilności emocjonalnej.
TRAUMA NIE ŚPI!
Pamiętajmy o naszej historii życia i o naszych korzeniach. W zależności od tego na ile wyjściowo jesteśmy przeciążeni lękiem (tramy relacyjne, pokoleniowe), na tyle aktualna sytuacja będzie intensywniej wytrącać nas z równowagi i uruchamiać strategie związane z przetrwaniem. Nie oczekujmy, że będziemy sobie teraz świetnie radzić. Wręcz przeciwnie, możemy potrzebować więcej wsparcia, obecności, rozumienia. Zapewne będziemy więcej przeżywać i gorzej się czuć. Nie atakujmy się za to! Inaczej być nie może! Dlatego tak ważne jest, by to o sobie pamiętać i zaopiekować się sobą adekwatnie. „Mycie rąk” ma dziać się równie często dla przestrzeni emocjonalnej, co fizycznej.
CIAŁO KOTWICĄ DLA LĘKU
W aktualnej sytuacji jest wiele obszarów, na które nie mamy wpływu. Dlatego zwróćmy się w stronę tych, gdzie zdecydowanie SPRAWCZOŚĆ jest dostępna. Jednym z nich jest KONTAKT ze sobą. Nasze własne POŁĄCZENIE z tym, co we mnie i zdolność PRZYWRACANIA go, kiedy zostanie zerwane. I do tego właśnie najlepsza jest RELACJA Z CIAŁEM i to na ile możemy czytać jego sygnały i z nich korzystać.
Na ile wiemy, jak pozyskiwać dostęp do ŻYWOTNOŚCI?
Na ile znamy naszą POJEMNOŚĆ EMOCJONALNĄ i możemy się w niej zakotwiczyć?
Nasz własna możliwość UZIEMIENIA SIĘ.
Nasz własny PRZEPŁYW uczuć.
Nasze GRANICE.
Nasza ELASTYCZNOŚĆ.
Nasza zdolność PUSZCZENIA i pozostania w rozluźnieniu.
Na to mamy wpływ!
Zwracając się KAŻDEGO DNIA w stronę ciała zyskujemy stabilne oparcie w czasach chaosu. Dezaktywujemy napięcia. Przerywamy działanie strategii chronicznego alertu i wzmacniamy naszą odporność. Kiedy jesteśmy w lęku, uwaga organizmu jest ustawiona na tryb przetrwania. I to w porządku, ale potrzebujemy dać ciału odpocząć, czyli dopuścić STAN SPOCZYNKU. Jeśli tego nie umiemy, mamy szansę NAUCZYĆ SIĘ teraz. Potrzebujemy PRZERWY. Inaczej cała energia jest kierowana na PRZETRWANIE nawet, kiedy nie jest to konieczne. I właśnie to czyni nas bardziej PODATNYMI NA CHOROBĘ. Stan gotowości wyczerpuje nasze ZASOBY ENERGETYCZNE. Potrzebujemy zatem znaleźć SPOSOBY, by przywracać rozluźnienie wewnątrz nas.
O tym już jutro w drugiej części: "NASZA CODZIENNA HIGIENA ENERGETYCZNA!"
Marzena Barszcz
Więcej informacji i dedykowanych ćwiczeń znajdziecie Państwo w książce „Psychoterapia przez ciało”: https://www.instytutanalizybioenergetycznej.com/produkt/psychoterapia-przez-cialo/