Bliżej siebie Adriana Cylwik, psychoterapia, EMDR, psychoterapia somatyczna

Bliżej siebie Adriana Cylwik, psychoterapia, EMDR, psychoterapia somatyczna Psychoterapia indywidualna i par. Terapia EMDR.
Psychoterapia somatyczna (w nurcie AB Alexandra Lowena)

21/07/2026

W ogóle w psychice jest taka tendencja, że jeśli się mocno żyłuje pewien trend, to w pewnym momencie wahadło się wychyla w przeciwnym kierunku. Czyli jeśli przesadzi pani z radością, to może się pani w pewnym momencie obudzić w koszmarnym dole.
Ten mechanizm dobrze znają ci, którzy mają za sobą intensywne przejścia z różnymi substancjami oszałamiającymi. W nałogach – alkoholizmie, heroinizmie etc. – najgorszą rzeczą nie jest to, że człowiek staje się niewolnikiem, niszczy sobie zdrowie, tylko to, że...
..przestaje się umieć cieszyć bez tego?

Tak. Ale opiszę to bardziej chemicznie. Załóżmy, że jest pani morfinistką. Człowiek naturalnie produkuje własną morfinę w postaci endorfin. Natomiast jeśli zaczyna się systematycznie odurzać morfiną, to organizm odczytuje to tak: „Aha, będę to dostawać z zewnątrz, więc nie muszę już tego produkować". Po odstawieniu pojawia się głód. Ten fizjologiczny trwa tydzień, dwa, ale potem dopiero zaczyna się prawdziwe piekło, żyje się w ciemnej dolinie rozpaczy i nie jest się w stanie znaleźć niczego, co by cieszyło choć trochę. Rzeczy, które kiedyś sprawiały radość, już jej nie sprawiają, bo organizm czeka na to, co pamięta, że ma dostać z zewnątrz. Czasem rok, dwa.

Podobnie jest z zakochaniem. Niektórzy w ten sposób produkują sobie radość.

Oczywiście, bo zakochanie działa tak samo jak kokaina. Pobudza ten sam rejon mózgu, co widać w rezonansie magnetycznym. Tyle że aby to działało, trzeba to bez przerwy odnawiać. I rzeczywiście, są ludzie, którzy co dwa lata się zakochują w kimś innym. Na tyle to mniej więcej starcza. Dzięki temu są ciągle na haju. Ale kiedy to odstawią albo gorzej, zostaną odstawieni, pojawiają się objawy abstynencyjne, te same co przy narkotykach: ból, agresja, rozpacz.

Po co w ogóle człowiekowi radość?

Bardzo dobre pytanie. Ja w takich momentach zawsze myślę o „dzikich" albo lepiej – o zwierzętach. Czy zwierzęta się cieszą? No pewnie. Mają kupę radochy w życiu. Widziała pani kiedyś, jak kruki się wspinają na pagórek, składają skrzydła, podkurczają nogi, a potem turlają w dół po śniegu, i tak wielokrotnie? Ja bym powiedział tak: radość jest bardzo wyraźnie odczuwanym, kulturowo opracowanym i symbolicznym doznaniem tego, że życie ma sens, że jest się kimś wartościowym. Jest niemal metafizyczną zgodą na istnienie.

Bartłomiej Dobroczyński w rozmowie z Agnieszką Jucewicz

06/07/2026

Początkiem miłosnego wniknięcia jest spojrzenie. Zapowiada ono, a także powołuje zdarzenie erotyczne, które ma nastąpić. Przenika i odsłania od razu obie patrzące w siebie osoby. Patrząc, nie tylko wydobywamy obserwowaną rzeczywistość, ale również budzimy. Wydawało by się, że wzrok jest zaledwie narzędziem obserwacji, a tymczasem on także stwarza. Pamiętać też trzeba, że pierwotnym wglądom miłosnym towarzyszą stany jasnowidzenia. Nie wolno ich stracić. Zadanie, przed którym stajemy, wymaga koncentracji trzeba poddać się całkowicie, a zarazem precyzyjnie, i szybko działać, póki uchylona jest szczelina, przez którą można wniknąć. Oczywiście nie chodzi tu o sztukę uwodzenia, więc nie interesują nas (przynajmniej chwilowo) żadne dodatkowe spojrzenia, wyrywkowe, powierzchowne obserwacje, jakim zwykle poddajemy nieznane, a podobające się nam osoby, by ocenić, czy rzeczywiście warte są zainteresowania. Nie chodzi też o pełen wachlarz kokieteryjnych spojrzeń: bezradnych, bezczelnych, opiekuńczych, lekceważących, którymi posługujemy się lekko, szybko, skutecznie, by zwrócić uwagę. Całą tę piękną sztukę trzeba tu pominąć, gdyż dotyczy jedynie powierzchni.

Pierwotne spojrzenie miłosne jest otwarte i ostateczne. Skierowane w głąb. Nagie. A wnikając, nie tylko odkrywa, lecz także informuje, że nie ma odwrotu.

Jolanta Brach-Czaina, Szczeliny istnienia.
Fot. Anna Bedyńska / Agencja Gazeta

Dziecko potrzebuje człowieka, nie aplikacji do emocji!Sherry Turkle opisuje, jak dzieci zwierzają się Siri, rozmawiają z...
15/06/2026

Dziecko potrzebuje człowieka, nie aplikacji do emocji!

Sherry Turkle opisuje, jak dzieci zwierzają się Siri, rozmawiają z inteligentnymi zabawkami, uczą się uspokajać w kontakcie z maszyną. Na pierwszy rzut oka wygląda to bardzo obiecująco. Dziecko przecież mówi, wyraża siebie, jest spokojniejsze. Ale Turkle pyta: czego dziecko się przy tym uczy, a czego nie ma szansy się nauczyć?

Jedna z matek cieszy się, że córka „wyładowuje się" na Siri, bo wobec ludzi stara się być grzeczna. I właśnie tu kryje się problem. Dziecko musi doświadczyć na własnej skórze, że może być złe, sfrustrowane, że może powiedzieć coś trudnego, a relacja to wytrzyma. Że więź nie pęka od jednej burzy.
Maszyna tej lekcji dać nie może. Nie przeżywa, nie ma granic, nie ponosi żadnych skutków tego, co się między wami wydarzyło. Dlatego nie uczy ani odpowiedzialności emocjonalnej, ani tego, że druga osoba ma swoje uczucia, swoje ciało i swoje granice.
Bo emocje potrzebują odpowiedzi drugiego człowieka. Nie algorytmu. Nie symulacji. Nie „jakby empatii".

Zanim więc uznamy technologię za pomoc w regulacji emocji dzieci, warto zapytać: jakiej relacji w ten sposób uczymy, a jakiej może zabraknąć?

Post inspirowany tekstem: Sherry Turkle, Maszyny empatii. Zapominanie o ciele.

„Lepsze niż nic" bardzo szybko staje się „lepsze niż relacja"Najpierw mówimy sobie: „To tylko zastępstwo. Lepsze niż nic...
14/06/2026

„Lepsze niż nic" bardzo szybko staje się „lepsze niż relacja"

Najpierw mówimy sobie: „To tylko zastępstwo. Lepsze niż nic". A potem przestajemy pytać, czego nam właściwie brakuje.

Sherry Turkle opisuje podstępny mechanizm. Dziecko nie ma z kim porozmawiać, więc aplikacja jest lepsza niż nic. Ktoś starszy jest samotny, więc robot jest lepszy niż nic. I często to prawda. Problem w tym, że „lepsze niż nic" szybko zaczyna znaczyć „lepsze niż coś". Przestajemy więc pytać, czym jest relacja, a zaczynamy pytać, czy to wygodne i dostępne.

Maszyny w tych kategoriach wygrywają. Są zawsze pod ręką, nie stawiają wymagań, nie niosą ryzyka. I dlatego z czasem wydają się lepsze. Relacja staje się wtedy usługą, a drugi człowiek niewygodnym dodatkiem.

Zatrzymaj się przy jednym pytaniu. Czy to, co dziś nazywam „wystarczającym", kilka lat temu nazwałabym po prostu relacją?

ŹRÓDŁO: Inspirowane tekstem: Sherry Turkle, Maszyny empatii. Zapominanie o ciele.

Cisza w relacji nie jest pustką. Jest warunkiem empatii.Gdy w rozmowie zapada cisza, wielu z nas niemal odruchowo sięga ...
13/06/2026

Cisza w relacji nie jest pustką. Jest warunkiem empatii.
Gdy w rozmowie zapada cisza, wielu z nas niemal odruchowo sięga po telefon. Jakby cisza była błędem, który trzeba szybko naprawić. A co, jeśli to właśnie cisza umożliwia prawdziwy kontakt?

Sherry Turkle zauważa, że kultura cyfrowa nauczyła nas traktować każdą przerwę jak problem. Cisza stała się podejrzana. Nudna, niepokojąca, nieproduktywna. Coś, co trzeba czymś zapełnić. A jednak to właśnie momenty ciszy bywają bramą do pogłębienia. Niepokój nie zawsze oznacza zagrożenie. Czasem oznacza, że dzieje się coś nowego, że wychodzimy poza utarte role i automatyczne odpowiedzi.

Cisza daje też ciału czas, żeby zareagowało. Pozwala emocjom dopiero się pojawić. Tworzy przestrzeń, w której słychać więcej niż same słowa.
Kiedy nie potrafimy jej wytrzymać, rozmowy robią się powierzchowne, a drugi człowiek przestaje być kimś, kogo spotykamy. Staje się kimś, kogo obsługujemy.

Empatia nie rodzi się bowiem w nieprzerwanym strumieniu bodźców. Rodzi się wtedy, gdy zostajemy, mimo że odpowiedź jeszcze nie nadeszła.

Post inspirowany tekstem: Sherry Turkle, Maszyny empatii. Zapominanie o ciele, w: Reclaiming Conversation / Alone Together.

Telefon leży na stole. Nie dzwoni, nie świeci. A jednak rozmowa już nie jest taka sama.Sherry Turkle przywołuje badania,...
05/06/2026

Telefon leży na stole. Nie dzwoni, nie świeci. A jednak rozmowa już nie jest taka sama.

Sherry Turkle przywołuje badania, które pokazują nam coś zastanawiającego. Sama obecność telefonu w pobliżu, nawet wyłączonego, sprawia, że stajemy się dla siebie mniej dostępni. Rozmowy robią się płytsze, rzadziej mówimy o tym, co osobiste, czujemy mniejszą bliskość. Choć przecież druga osoba siedzi tuż obok.

Dlaczego? Bo telefon jest cichą obietnicą ucieczki. Przypomina, że w każdej chwili możemy się wycofać z interakcji, przerwać ją, przenieść naszą uwagę gdzie indziej. W takich warunkach rozmowa przestaje być prawdziwym spotkaniem, a staje się czymś tymczasowym, odwoływalnym.

A przecież empatia nie rodzi się w gładkich dialogach. Rodzi się w zawahaniu, w ciszy, w tych momentach, gdy nie wiemy, co powiedzieć, i mimo to zostajemy.

Spróbuj więc prostego eksperymentu. Następnym razem, gdy z kimś rozmawiasz, odłóż telefon poza zasięg wzroku. I zobacz, co się zmieni. W rozmowie. W Tobie.

Źródło: Sherry Turkle, Maszyny empatii. Zapominanie o ciele, w: Reclaiming Conversation/Alone Together.

Empatia nie jest funkcją. Jest relacją.Coraz częściej słyszymy, że technologia „uczy nas empatii". Że aplikacja czy sztu...
04/06/2026

Empatia nie jest funkcją. Jest relacją.
Coraz częściej słyszymy, że technologia „uczy nas empatii". Że aplikacja czy sztuczna inteligencja (np. CzatGPT) potrafi nas wysłuchać i zrozumieć. Ale czy empatię naprawdę da się zaprogramować?

Sherry Turkle nazywa takie technologie „maszynami empatii". Bowiem maszyny potrafią zachowywać się tak, jakby rozumiały. Odpowiadają nam ciepłym tonem, dopytują, nazywają nasze emocje. Wygląda to bardzo przekonująco. Jednak to wciąż tylko "wydawanie się" empatycznym.

Empatia bowiem nie rodzi się z dobrze dobranych słów. Rodzi się pomiędzy ciałami. W napięciu, w ciszy, w niepewności. A maszyna...? Maszyna nie zna straty ani wstydu. Nie zna też lęku o drugiego człowieka. Może empatię, często bardzo sprawnie, ale tylko, odegrać. Nie może jej "unieść".

I tu właśnie kryje się prawdziwe ostrzeżenie. Problemem bowiem nie jest to, że maszyny są niedoskonałe. Problemem jest to, że to MY zaczynamy obniżać swoje wymagania wobec relacji, uznając, że „coś jakby empatia" wystarczy.

Post inspirowany tekstem: Sherry Turkle, Maszyny empatii. Zapominanie o ciele, w: Reclaiming Conversation/Alone Together.

03/06/2026

„Wielu rodziców, którzy także doświadczyli w dzieciństwie wiele cierpienia, nie odtwarzają go w relacji z dziećmi. To właśnie tacy rodzice mówią wprost, lub mniej wprost, następujące słowa: "Pamiętam dobrze, jak to było... Pamiętam, jak strasznie się bałem, gdy mój ojciec wybuchał... Pamiętam, jak mocno płakałam, gdy mnie i siostrę zabrali do tamtego domu... Nigdy nie dopuszczę, żeby coś takiego przytrafiło się mojemu dziecku". U tych rodziców cierpienie i ból nie uległy całkowitemu wyparciu. Pamięć owych przeżyć umożliwia ochronę przed ślepym przymusem odtworzenia patologicznej przeszłości. Pamięć umożliwia identyfikację ze zranionym dzieckiem, podczas gdy rodzic który "nie pamięta", nieświadomie sprzymierza się z przerażającymi postaciami z przeszłości. I tak przeszłość rodzica staje się teraźniejszością jego dziecka. Kluczem do zrozumienia nowej opowieści o duchach wydaje się los doświadczeń emocjonalnych okresu dzieciństwa”.

Selma Freiberg, Edna Adelson, Vivian Shapiro (1975). Duchy w dziecinnym pokoju: psychoanalityczne podejście do problemów zaburzonej relacji matka-dziecko. Journal of the American Academy of Child Psychiatry, 14(3), 386-422. Tłumaczenie: Marta Kruszyńska-Łąka
fot Kimberly Kimble

22/05/2026

James Hillman (1926–2011), amerykański psycholog jungowski, pisał o tym, że własne cierpienie, które nie zostaje rozpoznane i przeżyte, które nie jest dopuszczone do świadomości ani przyjęte i przepracowane jako własne doświadczenie, zostaje rozlewane wokół i rozgrywane w bliskich relacjach np. jako pretensje, chłód, rozczarowanie, kontrola, wycofanie czy obwinianie innych.

Zmiana zaczyna się nie w głowie. Zmiana zaczyna się w ciele.Możesz rozumieć wszystko: skąd bierze się Twój lęk, jakie ma...
21/05/2026

Zmiana zaczyna się nie w głowie. Zmiana zaczyna się w ciele.

Możesz rozumieć wszystko: skąd bierze się Twój lęk, jakie masz schematy, dlaczego reagujesz tak, a nie inaczej.
I dalej robić to samo.
Bo zrozumienie nie zmienia tego, jak Twoje ciało jest zorganizowane. Jeśli jest w napięciu - świat wydaje się napięty. Jeśli jest w czujności - wszędzie widzisz zagrożenie. Jeśli jest zamrożone - trudno działać.

To nie słaba praca nad sobą. To stary wzorzec zapisany w ciele.
Dlatego zmiana wymaga czegoś więcej niż myślenia - zauważenia napięć, małej zmiany w oddechu, ruchu, postawie.

Kiedy ciało zaczyna działać inaczej, psychika zaczyna za nim podążać.
Nie odwrotnie.

Spróbuj teraz:
Zrób jeden wolniejszy, głębszy oddech.
I sprawdź, czy coś się zmienia.

Źródło inspiracji: Stanley Keleman, Sexuality, Self & Survival

Adres

Ulica 6 Sierpnia 14, II Piętro
Łódź
90-418

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Bliżej siebie Adriana Cylwik, psychoterapia, EMDR, psychoterapia somatyczna umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Bliżej siebie Adriana Cylwik, psychoterapia, EMDR, psychoterapia somatyczna:

Skróty

Udostępnij

Kategoria