05/08/2026
Klient/klienta patrzy na mnie z rezygnacją i mowi: "To muszę wyjść ze strefy komfortu?". Pytam: "Kiedy ostatnio w niej byłaś/byłeś?". Odpowiedź: "Nigdy".
I to wcale nie jest taki rzadki dialog u mnie w gabinecie
„Wyjdź ze strefy komfortu” to jedno z najpopularniejszych haseł rozwoju osobistego. Dla wielu osób jest motywujące i rzeczywiście zachęca do podejmowania nowych wyzwań. Jednak po traumie ten slogan może prowadzić do niezrozumienia własnych reakcji.
Osoba po traumie najczęściej nie funkcjonuje w strefie komfortu. Funkcjonuje w stanie przeciążenia lub przetrwania. Jej układ nerwowy przez długi czas uczył się, że świat nie jest bezpiecznym miejscem, dlatego jego podstawowym zadaniem nie jest rozwój, ale ochrona.
W takim stanie nawet zwykłe sytuacje mogą być odbierane jako zagrożenie. Rozmowa z obcą osobą, podjęcie decyzji, zmiana pracy, postawienie granicy czy rozpoczęcie nowego etapu życia mogą wywoływać silne napięcie, choć z zewnątrz wydają się czymś zupełnie normalnym.
To nie oznacza, że brakuje Ci odwagi albo motywacji. Oznacza jedynie, że Twój układ nerwowy wciąż próbuje zapewnić Ci bezpieczeństwo, wykorzystując strategie, które kiedyś pomogły Ci przetrwać.
Dlatego zdrowienie nie polega na zmuszaniu się do coraz większego dyskomfortu. Polega na stopniowym odzyskiwaniu poczucia bezpieczeństwa w swoim ciele, w relacjach i w codziennym życiu. Dopiero wtedy mózg odzyskuje przestrzeń na ciekawość, uczenie się, podejmowanie ryzyka i rozwój.
Może więc nie potrzebujesz dziś wychodzić ze strefy komfortu.
Może najpierw potrzebujesz wyjść ze strefy przetrwania.
Joanna I I hear YOU