Męski krąg Masculinum Łódź

Męski krąg Masculinum Łódź Męski krąg Masculinum w Łodzi- bezpieczna, cykliczna przestrzeń spotkań mężczyzn. Bez ocen i pośpiechu. Tu nie musisz niczego udowadniać.

Rozmawiamy o tym, jak jest naprawdę: w życiu, relacjach, ojcostwie, emocjach, przyjaźniach, marzeniach i zmianach.

„Po tym urlopie potrzebuję jeszcze odpoczynku”. Któremu z was nie zdarzyło się usłyszeć tego zdania? Ba, komu z nas nie ...
08/06/2026

„Po tym urlopie potrzebuję jeszcze odpoczynku”. Któremu z was nie zdarzyło się usłyszeć tego zdania? Ba, komu z nas nie zdarzyło się go wypowiedzieć?

I to ciekawe, bo urlop powinien działać odwrotnie.

Wracamy zmęczeni nie dlatego, że za mało wypoczywaliśmy. Odpoczywaliśmy źle. Odpoczynek stał się zadaniem do wykonania. I to niszczy jego sens.

Odpoczynek to nie tylko urlop. To czas, który nie jest na nic przeznaczony. To zaplanowane miejsce na nudę. I kiedy myślimy o tym w taki sposób, o tym, żeby celowo nic nie robić, coś nas trafia.

_______________________

Badania nad mikroprzerwami pokazują, że krótkie przerwy mogą poprawiać nasz dobrostan, zwiększać wigor i zmniejszać zmęczenie. Nie zawsze więc potrzebujemy więcej odpoczynku.

Potrzebujemy odpoczynku, który naprawdę nim jest. I nie znaczy to, że urlopy możemy odłożyć na półkę, bo wystarczy godzina bezczynności dziennie.

Jakość naszego życia rośnie w czasie wakacji i potrzebujemy około 8 dni, żeby naprawdę poczuć efekt odpoczynku. Więcej, jeśli chcemy się nim nacieszyć. Tymczasem statystyczny urlop trwa 3-7 dni. A dodatkowo co 3 z nas wysyła z urlopu maile i załatwia zadania. Zanim zdążymy się nacieszyć — wracamy do domów. Zmęczeni.

Wyjeżdżamy, ale nie wyłączamy trybu zadania. Dlatego odpoczynek nie działa.

______________________

Byung-Chul Han, koreańsko-niemiecki filozof, opisał społeczeństwo osiągnięć. Opisał nas i świat, w którym sami stajemy się dla siebie przełożonymi. Sami siebie rozliczamy. Sami siebie poganiamy. Sami próbujemy być lepszą wersją siebie.

Dawniej jako mężczyźni uczyliśmy się jednego: wytrzymaj, dowieź, ogarnij się.

Dzisiaj lista jest dłuższa. Ćwicz. Rozwijaj się. Reguluj emocje. Bądź świadomy. Pracuj nad sobą. Dobrze odpocznij.

Presja nie zniknęła. Zmieniła język. A układ nerwowy dostał kolejne zadanie.

Samo wyjście z pracy nie wystarczy. Potrzebne jest jeszcze psychiczne odłączenie. Moment, w którym przestajesz planować, kontrolować i poprawiać.

Potrzebujemy się wynudzić. Posiedzieć nad jeziorem bez powodu. Popatrzeć w ogień. Pospacerować bez celu. Spędzić godzinę bez telefonu.

Właśnie w takich momentach umysł zaczyna odpoczywać.

_______________________

Na kręgach dużo rozmawiamy o sprawczości i odpowiedzialności. Ale czasem równie ważne jest inne pytanie: kim jestem, kiedy niczego nie muszę osiągać?

Odpoczynek nie jest zadaniem. I może właśnie to jest miejsce, w którym musimy zacząć uczyć się go na nowo.

Jedną z kluczowych zasad kręgów jest to, że nie dajemy rad, o które nikt wprost nie prosi. I za tym niedawaniem stoją ni...
19/05/2026

Jedną z kluczowych zasad kręgów jest to, że nie dajemy rad, o które nikt wprost nie prosi. I za tym niedawaniem stoją nie tylko osobiste preferencje. Stoją też fakty.

Świat uczy nas, że miarą naszej męskości jest nasza pomocność, ogarnianie i rozwiązywanie. Tymczasem krąg to nie jest szkoła męskości. To nie jest miejsce, gdzie my - mężczyźni - wzajemnie się naprawiamy. My się od siebie uczymy. Od siebie. Nie siebie.

I w tym świetle pytanie "dlaczego mam nie doradzać?" ma dużo sensu. Bo jakim człowiekiem jestem, kiedy wiem, a nie powiem? Kiedy mogę działać, a nie działam. Świat mówi mi jedno, a moderator na kręgu - drugie.

__________________

Badanie Landisa, Fishera i Mengesa, opublikowane w „Journal of Applied Psychology”, pokazuje, że nieproszona rada częściej bywa odbierana jako służąca temu, kto jej udziela.

To sposób na pokazanie innym, że doradzający wie. Że ogarnia. Że ma kompetencje. Rada, o którą ktoś poprosił, częściej była odbierana jako realna chęć pomocy. Niechciana - często więcej mówi o intencji tego, który ją wciska. Nie daje. Wciska.

__________________

Niechciana rada mówi nie tylko o nierówności (bo jest ten kto radę daje i ten kto o nią nie prosi). Mówi też o tym, że w rozmowie nie ma obecności. Nie słyszę co mówisz, tylko myślę co mogę Ci powiedzieć. Jak mogę Ci doradzić. Jestem wyżej. A Ty niżej. Ja wiem. A Ty nie.

I tu dochodzimy do tematu sprawczości. Budujemy ją wtedy, kiedy możemy poczuć, że sami decydujemy, rozumiemy swoje decyzje i wybieramy co zrobimy dalej. Nieproszona rada bardzo łatwo dotyka dwóch rzeczy: może naruszać autonomię i uderzać w poczucie kompetencji. A kompetencja pytania o radę i szukania rozwiązań - to klucz.

__________________

W kręgu nie chodzi o to, żeby nie mieć zdania. Możesz je mieć. Możesz mieć doświadczenie. Możesz nawet mieć rację i widzieć miejsce, w którym postąpiłbyś inaczej. Miejsce, w którym już byłeś. Ale zanim wejdziesz z radą, sprawdź jedną rzecz: czy ktoś o nią poprosił?

A jeśli nie - to dlaczego chcesz ją dawać? Kim będziesz, kiedy powiesz komuś, co powinien zrobić? I kiedy odpowiesz sobie na te pytania - pozostań przy słuchaniu. Albo opowiedz jakie jest Twoje doświadczenie w podobnej sytuacji. Wówczas naprawdę wspierasz sprawczość innych mężczyzn.

__________________

Krąg nie jest od przejmowania steru za innych.
Jest od tego, żeby każdy mógł mocniej złapać swój własny.

Czy Twoim celem jest przetrwać?Na męskich wyprawach jest taki moment, który pojawia się prawie zawsze. Szczególnie kiedy...
08/05/2026

Czy Twoim celem jest przetrwać?

Na męskich wyprawach jest taki moment, który pojawia się prawie zawsze. Szczególnie kiedy wszyscy są już zmęczeni, a do miejsca noclegu zostało kilka dobrych kilometrów.

Na początku jest gadanie, śmiechy, luźna atmosfera. Ale po kilku godzinach marszu przychodzi zmęczenie. I wtedy często każdy zaczyna iść trochę sam.

Jest mniej rozmów. Przyspieszone tempo i większe skupienie na tym, żeby po prostu dojść do celu. I szczerze? Mam wrażenie, że wielu mężczyzn dokładnie tak żyje na co dzień. Od celu do celu.

Robota. Zadania. Cele. Kredyty. Projekty. Odpowiedzialność. Ogarnąć to, ogarnąć tamto. Nawet wakacje stają się zadaniem do wykonania. Wszystko od jednego punktu do drugiego. Tyle tylko, że ten tryb na dłuższą metę jest zwyczajnie wyniszczający. Kiedy kończymy jedno, pojawia się coś innego.

Pojawia się zmęczenie, niechęć, brak zadowolenia, pustka. Mam wiele i nie czuję się szczęśliwy. Czuję, że jadę na autopilocie.

W wędrówkach osiągniecie celu związane jest z odpoczynkiem, chwilą szczęścia, świętowaniem i powrotem do przerwanych rozmów. Ale skupienie wyłącznie na celu sprawia, że wszystko inne mija niezauważone. Jak w tym starym dowcipie „kto pamięta, że siedziałeś w pracy po nocach? Twoja partnerka i dzieci”.

Im dłużej działamy wyłącznie w tym trybie, tym łatwiej się odciąć od siebie i swoich potrzeb, od innych ludzi, i od tego, co się naprawdę dzieje.

I przychodzi taki moment, że realizowanie celów staje się... bezcelowe. Niczego nie zmienia. Nie trzeba tu dużego kryzysu. Po porostu zauważasz, że nic Cię nie cieszy. Nic nie ma większego znaczenia. Nie masz dokoła siebie innych mężczyzn, którym ufasz. Którzy Cię wspierają. A Ty ciągle coś musisz.

I to dobry moment, aby odpuścić cele i usiąść w kręgu. Nie po to, żeby analizować albo „naprawiać”. Po prostu po to, żeby usiąść z innymi mężczyznami, pogadać normalnie i przypomnieć sobie, że nie wszystko trzeba ciągnąć samemu.

Że celem jest dobre życie, czucie własnej wartości i sprawczości. Czucie się kochanym i docenianym.

I że do tego celu wiodą różne drogi. Tylko najpierw trzeba na chwilę przystanąć.

Czy jest w tym zdjęciu coś, co Cię niepokoi? Poza tym, że stworzyła je AI. Czy jest za blisko? Mężczyźni są "za bardzo"?...
29/04/2026

Czy jest w tym zdjęciu coś, co Cię niepokoi? Poza tym, że stworzyła je AI.

Czy jest za blisko? Mężczyźni są "za bardzo"? No właśnie, jacy?

Utkwił mi w głowie wpis Łukasza Pilarczyka, prowadzącego grupę Męskie Wyprawy. Opisał scenę, którą pewnie wielu z nas zna. Grupa mężczyzn wraca z imprezy. Trochę po alkoholu.

Są głośni, śmieją się, przepychają, obejmują, klepią po ramionach, czasem jeden drugiego przytuli, czasem ktoś się zatoczy i ktoś go przytrzyma.

I w tej sytuacji dla większości z nas nie będzie najpewniej nic dziwnego. Nie ma w tym nic erotycznego. Nie ma dwuznaczności. Mężczyźni wracają z imprezy. Tak mają.

Alkohol często daje nam coś w rodzaju przepustki do bliskości. Można być bardziej ludzkim. Można objąć kumpla. Można powiedzieć coś bardziej szczerze. Można nie pilnować się tak bardzo. To pokazuje jak my tej bliskości – emocjonalnej, ale stricte fizycznej - potrzebujemy. I na trzeźwo często trudno po nią sięgnąć. Bo jest "za bardzo" blisko, a "za mało" męsko.

Pod postami i w wiadomościach do mnie co jakiś czas pojawiają się hasła: „Krąg to przyjaźń za pieniądze”., „Co wy tam w ogóle robicie?” „Kobiece kręgi rozumiem, ale męskie?” „Po co mężczyznom takie rzeczy? Kiedyś chłop to był chłop i potrafił sobie poradzić sam”.

No właśnie po to, żeby nie musiał radzić sobie sam. Wsparcie nie oznacza słabości i tego, że ktoś zrobi za mnie moją robotę. Brak wsparcia oznacza często problemy z regulacją emocji, życie w stresie, przemoc wobec siebie i innych. Alkoholizm, narkotyki i samobójstwa. Ci którzy radzili sobie sami, zgrzytają zębami po nocach, poziom samobójstw w latach "starej dobrej męskości" był wyższy niż obecnie, o poziomie przemocy domowej nie wspominając.

Teraz mężczyzna może usiąść i na serio pogadać. Bez napinki i robienia z siebie twardziela. Bez żartowania z każdego trudniejszego tematu. W kręgu nie chodzi o to, aby nagle wszyscy siedzieli w kółku i płakali sobie w ramiona. Chodzi o to, żeby mieć miejsce, w którym nie musisz wszystkiego dźwigać sam.

Czasem wystarczy usłyszeć: „Stary, też tak miałem”. Czasem wystarczy, że ktoś posłucha bez oceniania. Czasem wystarczy opowieść mężczyzny, który przeszedł coś podobnego. A czasem wystarczy, że ktoś cię przytuli i nie zrobi z tego sensacji.

Dla mnie to jest bardzo męskie: nie udawać, że niczego nie potrzebuję, tylko mieć odwagę powiedzieć „jest mi ciężko” i sprawdzić, czy mogę oprzeć się na innych.

Żeby być blisko z innymi mężczyznami, nie potrzeba alkoholu. Czasami potrzeba po prostu miejsca, zaufania i trochę odwagi.

Bo można iść przez życie samemu. Tylko pytanie: po co?

Panowie, powoli kształtują się zarysy czerwcowego wypadu na Mazury. Najpewniej, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, w ...
26/04/2026

Panowie, powoli kształtują się zarysy czerwcowego wypadu na Mazury. Najpewniej, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, w 4 dni zaliczymy Szlak Grunwaldzki oraz okolice, wędrując z Ostródy do Olszynka lub zatoczymy koło - zależnie od kondycji i czasu do dyspozycji.

⛺ Plan będzie się zmieniać wedle potrzeb, ale to co koniecznie musicie ze sobą zabrać to namioty i śpiwory - nie planujemy noclegów pod dachem.
⛺ Noclegi organizujemy na bieżąco, tak abyśmy nie byli zobowiązani umówionymi noclegami i dystansem.
⛺ Płatności symboliczne, związane z kosztami organizacji. Pozostałe koszty wyjazdu każdy pokrywa samodzielnie.
⛺ Wyjazd no-alko.

Chętnych zapraszam na DM. Wyjazd w formie męskiego kręgu w drodze i talk-about (Wczucie: terapia Gestalt, kręgi męskie).

„Po co mi męski krąg?” — niedawno dostałem takie pytanie.Kiedy mężczyzna pyta „po co mi to?” - sprawdza. I dobrze!Bo kie...
22/04/2026

„Po co mi męski krąg?” — niedawno dostałem takie pytanie.

Kiedy mężczyzna pyta „po co mi to?” - sprawdza. I dobrze!
Bo kiedy sprawdzasz, mówisz, że nie chcesz brać udziału w czymś tylko dlatego, że jest, albo że ktoś Ci krąg polecił. Ale jednocześnie się odsłaniasz. Mówisz: „nie wiem".

Dlatego dzisiaj piszę jak widzę cel i rolę męskich kręgów, które prowadzę. Ja. Moderator. To oznacza, że to moja prawda. Są też cele, prawdy i powody mężczyzn, którzy uczestniczą w kręgach. I gorąco was, Panowie, zachęcam, do tego abyście pomyśleli - a może nawet napisali - po co wam krąg.

1️⃣ Męskie wsparcie

Męski krąg jest między innymi po to, żeby mężczyzna nie musiał zostać sam z tym, z czym przyszedł. Większość z nas przychodzi do kręgu po wsparcie w bardzo różnych sprawach — relacyjnych, życiowych, osobistych.

Na jednym z pierwszych spotkań pytam zwykle: „Po co przychodzisz? Czego potrzebujesz od kręgu?”. Dla jednych odpowiedź jest od razu jasna. Dla innych nie. I to też jest w porządku.

Czasem człowiek dowiaduje się tego dopiero z czasem. Bo tak działa krąg — swoich właściwości nabiera z czasem.

Wsparcie otrzymuje się i daje. Najważniejsze, aby umieć je wziąć. Krąg uczy mnie, że aby wspierać nie musimy być tacy sami. Nie musimy mieć podobnych historii ani podobnych problemów. I właśnie ta różnica jest cenna.

🎯 Mężczyźni nie są wycięci z jednego szablonu.

2️⃣ Sprawczość

W kręgu nikt nie będzie wyciągał Cię „do odpowiedzi”. Jeśli przychodzisz po to, aby wspólnie pomilczeć — będziesz milczał.

Moją dewizą jako moderatora, ale też jako człowieka, jest: 🎯„weź to, po co przyszedłeś”.

Więc jeśli nie zabierasz głosu, wybierasz, żeby go nie zabierać. A jeśli tak wybierasz, to znaczy, że oddajesz go innym. Ty sam.

Jeśli masz problem — powiedz o nim. Jeśli potrzebujesz rady — zapytaj. Tak, to potrafi być trudne, szczególnie na początku, kiedy jeszcze się nie znamy. Dlatego też męskie kręgi mają formułę zamkniętą. Aby budować poczucie bezpieczeństwa tam, gdzie wybieramy zdjąć pancerz.

3️⃣ Więź

Często przychodzimy do kręgu bo czujemy się sami i samotni. Na początku każdy jest obcy. Przy kawie rozmawiamy o sporcie, pracy, samochodach. Potem lista tematów rośnie. Spotkania stają się luźniejsze. Zaczynamy za nimi tęsknić. Czekamy na kolejne.

Wpisujemy je do kalendarza nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że chcemy. Umawiamy się na piwo, wspólne wypady — potrafimy razem spędzać czas. I dla wielu mężczyzn to pierwszy raz, kiedy są z innymi mężczyznami i nie myślą, w czym są lepsi, a w czym gorsi.

🎯 Wspólnota wspiera.

Nie wiem, po co krąg jest Tobie. Wiem, co ja z niego czerpię. Wiem też, co widzę w mężczyznach, którzy do kręgu przychodzą. Krąg wspiera. Buduje sprawczość. Tworzy więzi.

I tylko od Ciebie zależy, czy weźmiesz to, po co przychodzisz.

Jedną z największych korzyści z uczestnictwa w męskich kręgach jest poczucie wsparcia. Nie znaczy to, że klepiemy się po...
13/04/2026

Jedną z największych korzyści z uczestnictwa w męskich kręgach jest poczucie wsparcia. Nie znaczy to, że klepiemy się po ramieniu, ale wspieramy się tam, gdzie tego potrzebujemy.

- Do tej pory nie wiedziałem, po co w ogóle są te wyprawy. Teraz już wiem - usłyszałem, kiedy zmęczeni wędrówką siedziel...
07/04/2026

- Do tej pory nie wiedziałem, po co w ogóle są te wyprawy. Teraz już wiem - usłyszałem, kiedy zmęczeni wędrówką siedzieliśmy na łące i patrzyliśmy na góry. Słońce już prawie zaszło. Za nami było prawie 10 godzin drogi. Przed nami - schronisko, w którym spędzaliśmy noc.

Paolo Rumiz pisał, że wędrówki pozwalają spojrzeć na świat w jego naturalnym rytmie. Nie w biegu wielkiego miasta, niedokończonych zadań i zaplanowanych spotkań, kredytów i zakupów. Ten rytm jest znacznie wolniejszy. Wiedzie krok za krokiem. I chociaż w drodze często idziesz z innymi, często idziesz też sam ze swoimi myślami.

🏔️ Dla mnie podczas tego wypadu wydarzyło się dużo. Podczas godzin marszu można porozmawiać ze sobą o wielu tematach. Ale można też zmierzyć się z własnym zmęczeniem i odkryć w sobie siłę, aby wejść na tę "cholerną górę". A potem kolejną. Podzielić się swoim doświadczeniem w opatrywaniu pęcherzy na stopach, ale też posłuchać, jak inni zarządzają domowym budżetem.

🏔️ I chociaż każdy z nas jest inny i miał różny rytm podróżny (nie ukrywajmy, zależny również od wagi plecaka), to finalnie szliśmy jako grupa. I właśnie to jest męskie w moim odczuciu - umiejętność znajdowania tego co w nas wspólne i szanowania różnic. Wyruszanie w drogę i wracanie z niej, wzajemna pomoc i dzielenie się prowiantem. Wspólne jedzenie i gotowanie kawy na szlaku. Ale też dbanie, aby takie tematy jak finanse były jasno komunikowane i rozliczane. Aby nie zamiatać tematów po dywan.

🏔️ Jedną z najważniejszych dla mnie lekcji, jakie płyną z takich doświadczeń, jest to że męskie wsparcie może mieć bardzo różne formy i przyjdzie, jeśli tylko o nie poprosisz. Lub będziesz gotowy je przyjąć.

🏔️ Takich 2-3-dniowych wypraw będzie więcej. Sezon dopiero się rozpoczyna. I znów zaproszenia w pierwszej kolejności powędrują do mężczyzn z kręgów, nie tylko tych które prowadzę ja, ale też do innych łódzkich kręgów Fundacja Masculinum.

Dziękuję panowie i do zobaczenia na szlakach!

Informacja o tym, że na profilu „strzeliła” 5️⃣0️⃣0️⃣-tka, znalazła nas w Rudawach Janowickich. Co tam robimy? Spędzamy ...
04/04/2026

Informacja o tym, że na profilu „strzeliła” 5️⃣0️⃣0️⃣-tka, znalazła nas w Rudawach Janowickich. Co tam robimy? Spędzamy męską Wielkanoc w drodze, po swojemu!

Dziękuję za to że jesteście, widzicie wartość w tym co publikuję o męskich kręgach i do czego was zapraszam. Zarówno mężczyzn, ale też kobiety, które stanowią 14% odbiorców.

A zapraszam was do budowania i od odnajdywania świadomej męskości. Nie zawsze ładnej i grzecznej, ale zawsze w kontakcie ze sobą i innymi. Nie męskości w kolejnej masce twardziela (bo co to nie on!), ale męskości w której nie musimy się porównywać a wybieramy wzajemne wspieranie się.

Wszystkiego dobrego i udanej Wielkanocy. My swoją spędzimy trasie. Bo tak wybraliśmy.

Kilka miesięcy temu napisałem tekst o marzeniach i planach. W męskiej odsłonie. I jakoś tak wyszło, że ostatnio dużo o n...
03/04/2026

Kilka miesięcy temu napisałem tekst o marzeniach i planach. W męskiej odsłonie. I jakoś tak wyszło, że ostatnio dużo o nich rozmawiam, ale też sporo o nich myślę. Podrzucam więc ten tekst również wam, abyście mogli sami odpowiedzieć na pytanie czy macie marzenia, czy może plany? A może swoje marzenia nazywanie planami? Plany są w głowie. Marzenia - w ciele.

- Wiesz, ja chyba nie mam marzeń – usłyszałem.
- Jak to? – nie ukrywałem swojego zdziwienia.
– Nigdy nie marzyłeś o niczym, czy nie masz marzeń w tym momencie? – dopytałem.
- Nie no, w dzieciństwie marzyłem całkiem sporo. Chyba aż za dużo. Ale złapałem się na tym, że teraz chyba o niczym nie marzę.
────────
Te „aż za dużo” i „chyba” stały się dobrym punktem wyjścia do reszty naszej rozmowy. Jednej z tych, która rozpoczyna się w „tam i wtedy” i ląduje w „tu i teraz”. Bo jak to jest z marzeniami?

Jako dzieci mieliśmy ich tysiące. O tym, kim będziemy w przyszłości, gdzie chcemy mieszkać lub – z kategorii „pomniejszych” – jaki smak lodów chcielibyśmy zjeść. Mój rozmówca marzył „za dużo”. To nie rzeczywistość weryfikowała, czy tak właśnie było. Robili to dorośli, dla których najważniejsze to, aby mocno stąpać po ziemi, być konkretnym i nie wydziwiać. A to dobry sposób na uśmiercenie marzeń.
────────

Taka cicha śmierć zaczyna się niepozornie. Od wyjechania kredką za szlaczek. Lub zrobienia niewystarczająco dobrego rysunku. Takiego, w którym „ten komin to powinien być bardziej prosty” i takiego, gdzie „w domku brakuje firanek”. Bo dostęp do marzeń ma wiele wspólnego z tym, w jaki sposób postrzegamy siebie.

I jeśli, z biegiem lat, zaczynamy patrzeć na siebie jako na niekompletnych, nieudolnych czy niedostosowanych, siłą rzeczy staramy się spełnić oczekiwania innych. Pilnujemy szlaczków, nie wyjeżdżamy za linię i rysujemy proste kominy. Zrywając w ten sposób kontakt ze sobą, tym co lubimy i jacy jesteśmy.

I kilka- kilkanaście lat później okazuje się, że nie wiemy ani jacy jesteśmy ani co lubimy. Przenosimy się do głowy. Porzucamy marzenia na rzecz planów. A plany to zupełnie inna historia.

────────

Mój rozmówca powiedział o sobie, że marzył za dużo. To też usłyszał.
– Nic tylko siedzisz i wymyślasz. Wziąłbyś się do jakiejś roboty. Popatrz na Twojego Tatę.

Tata, dyrektor, zawsze wiedział wszystko najlepiej i zawsze był bardzo zajęty. Każde marzenie, które pojawiało się w głowie jego syna – o ile nie było tym „poprawnym” – kwitował „a co Ty będziesz po tym robił?”. I wierzył, że robi dobrze. Bo żyjemy w społeczeństwie, w którym marzenia dzieli się na te akceptowane i na „wymyślanie”.
────────

Pewnie dlatego marzeniem wielu staje się mieć dobrą pracę, kochającą rodzinę i własny dom z ogródkiem. I nie, to nie są złe marzenia. Pod warunkiem, że są nasze.

Kulturowo jednak funkcjonujemy w modelu „przetrwanie- bezpieczeństwo- pragnienia” i tak też często warunkujemy marzenia. Więc pytając „kim chcesz być, gdy dorośniesz?”, myślano „kim chcesz być, aby dać sobie radę?” lub „kim chcesz być, aby być kimś?”.

Kto marzył za dużo, lub marzył w niewłaściwym kierunku, ten „bujał w obłokach”. Nie stąpał po ziemi. Aby się nie ośmieszyć, lepiej było nie marzyć zbyt wiele. A przynajmniej o tym nie mówić. Więc zaczęliśmy kontrolować nasze marzenia. Aż zmieniły się w marzenia innych.
────────

I tutaj również uwidaczniała się różnica w rolach płciowych i wychowaniu. Dziewczynki częściej mogły być artystkami, miały większą społeczną zgodę na emocjonalną ekspresję. Chłopcy powinni osiągać. A żeby „coś osiągnąć” – trzeba mieć plan. Dlatego dzisiaj wielu mężczyzn mówi „Nie wiem, kim jestem. Nie wiem czego chcę. Wiem co powinienem zrobić”.

I jakkolwiek dramatycznie by to nie brzmiało, droga do dowiedzenia się „kim jestem” wiedzie poprzez marzenia.
I przez ciało.
────────

Zasadnicza różnica między marzeniami a planami leży w ich „ulokowaniu”. Plany są osadzone w głowie. O planach myślimy, rozkładamy je na czynniki pierwsze i oceniamy.

Marzenia są w ciele. Na marzenia reagujemy – jesteśmy podekscytowani, bardziej lekcy, zmienia nam się ton głosu, promieniejemy. Marzenia są formą czucia. I sposobem na uzyskanie dostępu do swojego wnętrza.
────────

Kiedy zapytałem swojego rozmówcę, co czuje kiedy mówi, że nie ma marzeń, odpowiedział „smutno mi”. Więc rozmawialiśmy o marzeniach, które miał jako dziecko. Kiedy zadałem to pytanie ponownie, tym razem powiedział „trochę mi głupio, że Ci o tym mówię”.

A potem rozmawialiśmy o wielu marzeniach, które ma, ale nazywa je planami. Bo o planach łatwiej nam rozmawiać.

W marzeniach najpierw jest impuls, obraz, tęsknota — nawet niewyraźna. Plan pojawia się dopiero potem, kiedy marzenie jest już rozpoznane.

I może wcale nie chodzi o to, żeby wrócić do dawnych marzeń, ale żeby pozwolić sobie zobaczyć to jedno, które jeszcze oddycha.
────────

Marzeń możemy się bać. Bo jacy będziemy, kiedy się nie spełnią. W najlepszym razie – nieefektywni. W najgorszym, ten głosik w głowie powie „nieudacznik”.

Tymczasem marzenia wcale nie muszą być spełniane. Mogą i warto iść w tym kierunku, ale nie muszą. Jedną z najważniejszych ról marzeń jest dobrostan.

Marzymy, aby poczuć się dobrze. Marzymy, aby się odprężyć. Marzymy, aby zobaczyć się w lepszej przyszłości. Marzymy by uciec. I marzymy, aby się zatrzymać.
────────

Potrafimy świetnie uciekać. W planowanie. Marzenia się dla dzieci. Tymczasem plan bez marzenia, po prostu „nie porusza”. Wszystko jest poprawne, ale płaskie.

A marzenie bez planu? Staje się tęsknotą. Zatrzymaną energią, która nie znajduje ujścia. Utknięciem i niemożnością ruszenia dalej. To często dobry początek terapii.

Ale marzenia są również inną formą ucieczki. Kiedy jest zbyt ciężko, świat staje się zbyt skomplikowany i zwyczajnie „nie ogarniasz”, marzenia przebierają się za plany.

Pojawia się wiele scenariuszy przyszłości, wiele biznesów do zrobienia, wiele projektów do zrealizowana i wypraw do podjęcia. Tak wiele, że nie wiesz, za który się złapać, bo każdy jest równie dobry. Nie wiesz co wybrać, więc utykasz w marzeniach.

Utykasz, bo tracisz kontakt ze sobą. Nie wiesz kim jesteś, nie wiesz co kochasz. Tracisz kierunek. Więc stoisz. I napinasz się, złościsz, wpadasz w przygnębienie. To też dobry początek terapii.
────────

Plany mówią o działaniu. Ale marzenia – mówią o sensie. Dostęp do marzeń zapewnia lepsze funkcjonowanie i wyższą satysfakcję z życia.

Badania wskazują, że bardziej pozytywne myślenie o przyszłości jest związane z mniejszym ryzykiem problemów psychicznych.

Ćwiczenie wyobrażania sobie przyszłości wspiera planowanie, odraczanie gratyfikacji i kontrolę uwagi.

Przeprowadzone doświadczenia wskazują, że krótkie interwencje w stylu „wyobraź sobie swój przyszły krok” poprawiają decyzje nastawione na przyszłość już u przedszkolaków.
────────

Marzenie w swojej pierwotnej formie nie jest zadaniem ani projektem. Nie podlega logice. Nie musi „się opłacać”. Nie musi być realistyczne. Marzenie jest informacją o życiu w nas. Ma znaczenie, zanim posiądzie sens.

Więc marz.
I zauważ, co się w Tobie porusza.
Nie rób z tego od razu zadania.

———
Jeśli odnajdujesz w tym tekście cząstkę siebie i szukasz wsparcia - zapraszam Cię na terapię indywidualną lub męskie kręgi, które prowadzę.
📅 Czwartek, 13 listopada
🕕 18:30–21:00
👉 https://www.facebook.com/events/1312521197238705
̨skiekręgi ̨skikrąg

_______________
♡ 🗨️ㅤ⌲
Spodobał Ci się wpis? Może innym też się spodoba Zostaw reakcję i komentarz, aby mógł dotrzeć szerzej!
_______________

Adres

Łódź

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Męski krąg Masculinum Łódź umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij