16/06/2026
Ostatnio doświadczam wielu STRAT. Jak sobie z nimi radzić? Jak nie dać się pogrążyć w bezsensie?
Myślę, że każdy z nas ma swoje sposoby i doświadczenia ich skuteczności. Tak naprawdę jeśli się zastanowić, to codziennie i na każdym etapie życia (od momentu narodzin) doświadczamy STRAT.
Tak jak pisze w swojej książce Judith Viorst „To co musimy utracić” - to co tracimy pomaga nam odnaleźć siebie, pomaga nam wzrastać, stawać się niezależnymi ludźmi. W poznawaniu siebie i swoich możliwości na drodze życia.
Przecież strat doświadczamy od początku: „Już w momencie narodzin – kiedy opuszczamy ciało matki przestając być jej częścią i stopniowo stając się oddzielnym „ja”. Gdy uświadamiamy sobie, że nasza władza i możliwości są ograniczone i musimy ustąpić przed tym co zakazane i nie możliwe do spełnienia.
Gdy musimy zrezygnować z marzeń o idealnych związkach między ludźmi i zastąpić je naszą rzeczywistością więzi niedoskonałych.
W drugiej połowie naszego życia, gdy ostatecznie rozumiemy jak ono jest kruche i przyjmujemy do wiadomości, że wszystko ma swój kres. Uświadamiając sobie w jaki sposób STRATA ukształtowała nasze życie, może stać się początkiem mądrej i rodzącej nadzieję zmiany.
Każde przeżywanie straty, wymaga indywidualnego i osobistego przeżycia. W odpowiednim dla sytuacji i kondycji człowieka czasie i tempie, by dostrzec nową siłę w sobie i by żyć z wiarą na nowe i potrzebne, by budować swoje człowieczeństwo, siebie.