24/08/2026
„Jestem beznadziejny.”
„Znowu mi nie wyszło.”
„Inni potrafią, a ja nie.”
Brzmi znajomo?
Czasem wypowiadamy te słowa na głos. Czasem słyszymy je tylko w swojej głowie. I choć ten głos chce nas uchronić przed kolejnym błędem, potrafi być dla nas znacznie surowszy niż ktokolwiek inny.
To właśnie wewnętrzny krytyk.
Samokrytyczne myśli są czymś naturalnym. Pojawiają się szczególnie wtedy, gdy bardzo nam na czymś zależy, boimy się oceny albo porównujemy się z innymi.
Kłopot zaczyna się wtedy, gdy jeden błąd przestaje być po prostu błędem, a zaczyna stawać się oceną całego siebie.
„Nie zdałem sprawdzianu” - „Jestem głupi”.
„Pokłóciłem się z przyjacielem” - „Nikt mnie nie lubi”.
„Nie wyszło mi” - „Nigdy niczego nie potrafię”.
I właśnie tutaj warto się zatrzymać.
Psychologia pokazuje, że sposób, w jaki mówimy do siebie, ma znaczenie dla naszego samopoczucia i poczucia własnej wartości. Nie chodzi więc o to, żeby pozbyć się wszystkich krytycznych myśli. Chodzi o to, żeby nauczyć się je zauważać i sprawdzać: Czy to na pewno prawda? Czy ta myśl mi pomaga?
Zamiast:
„Jestem beznadziejny” można powiedzieć:
„Nie wyszło mi. Jestem rozczarowany. Spróbuję jeszcze raz albo poszukam innego sposobu”.
To tylko kilka słów, ale zupełnie inny sposób patrzenia na siebie.
Popełnienie błędu mówi coś o tym, co się wydarzyło, ale absolutnie nie mówi wszystkiego o tym, kim jesteśmy. 💙