WYSPA Emocji - Marta Dolińska

WYSPA Emocji - Marta Dolińska PSYCHOLOG, PSYCHOTERAPEUTA SYSTEMOWY w trakcie szkolenia, TERAPEUTA SI, PEDAGOG, członek WTTS

🍀Za ADHD sisters💪
06/05/2026

🍀
Za ADHD sisters💪

Naukowcy zajrzeli do ADHDowych mózgów i oto, co znaleźli:

Klasycznie ADHD dzieli się na 3 typy. Nowe badanie pokazuje, że gdy zajrzymy do mózgu, część tego podziału się broni – ale trzeci typ wygląda trochę inaczej, niż dotąd sądziliśmy – i to akurat jest bardzo ciekawe. Na podstawie objawów (samoobserwacji i spełnianych kryteriów) wyróżnia się typy:

1. z przewagą nieuwagi,
2. z przewagą nadruchliwości i impulsywności,
3. mieszany.

W nowym badaniu naukowcy spróbowali innego podejścia: zajrzeć do mózgów i zobaczyć, co tam się rzeczywiście dzieje. Zaglądanie do mózgu nie jest oczywiście dosłowne, polega na badaniu rezonansem magnetycznym. Naukowcy przebadali 1154 dzieci rezonansem magnetycznym, a potem sprawdzili wyniki na drugiej grupie 554 dzieci. Sprawdzali jak różne obszary mózgu współpracują ze sobą, a następnie pozwolili algorytmowi szukać wzorców bez podpowiadania mu, jakie objawy mają dzieci. Czyli komputer nie wiedział, kto jest "nieuwagowy", a kto "nadruchliwy." Patrzył wyłącznie na mózgi i znalazł trzy wyraźne grupy. Pierwsze dwie były zbieżne z poprzednimi klasyfikacjami.

⚡1. Hiperaktywno-impulsywny

Pierwsza grupa to typ hiperaktywno-impulsywny. To nie musi oznaczać tylko stereotypowego, nieustannego ruchu. U wielu osób hiperaktywność wygląda bardziej wewnętrznie: napięcie, przeskakiwanie między zadaniami, mówienie zanim pomyślę, robienie czegoś „już, teraz, natychmiast”. W tej grupie mocniej zaznaczały się różnice w porównaniu z grupą kontrolną w obwodach związanych z kontrolą działania. Czyli w tych systemach mózgu, które pomagają przełączać się z trybu „impuls” na tryb „decyzja”. Prościej: mózg szybciutko wciska gaz, ale ma problem ze zlokalizowaniem hamulca.

😶‍🌫️ 2. Nieuwagowy

Druga grupa wyglądała inaczej. Tu głównym problemem nie była impulsywność, tylko utrzymanie uwagi. To jest ten rodzaj ADHD, który często bywa mniej widoczny z zewnątrz. Osoba może siedzieć spokojnie, nie przeszkadzać, nie wyglądać „hiperaktywnie”, a jednocześnie w środku ciągle odpływać, gubić wątki oraz mieć trudności z rozpoczęciem i dokończeniem zadań. W tej grupie badacze dostrzegali różnice w funkcjonowaniu obszarów czołowych, czyli tych, które pomagają trzymać kierunek działania: „co ja teraz robię?”, „po co tu przyszłam?”, „jaki jest następny krok?”. Prościej: mózg może mieć problem nie z tym, że robi za dużo, tylko z tym, że trudno mu utrzymać jedną ścieżkę.

⛈️ 3. „Wszystko naraz i jeszcze emocje”

Trzecia grupa – i tu robi się ciekawie w porównaniu do poprzednich klasyfikacji – miała najbardziej rozległe różnice w pracy sieci mózgowych w porównaniu do typowych mózgów. To były dzieci, u których mocno zaznaczały się zarówno problemy z uwagą, jak i impulsywność czy nadruchliwość. Ale była jeszcze jedna ważna rzecz: ten biotyp wiązał się z większą trudnością w regulowaniu emocji. Czyli nie tylko: „nie mogę się skupić” albo „robię rzeczy za szybko”, ale też: „moja reakcja emocjonalna jest mocniejsza i trudniejsza do zatrzymania”. Mózgowo badacze widzieli tu różnice w połączeniach między obszarami związanymi z kontrolą, motywacją i reakcjami emocjonalnymi. W uproszczeniu: system „zatrzymaj się, pomyśl, wyreguluj” miał znacznie trudniejsze zadanie.

Ważne: to nie są trzy nowe diagnozy.

To badanie nie mówi: „od jutra diagnozujemy ADHD na trzy nowe typy”. Nie mówi też: „zrób rezonans i dowiesz się, jaki masz biotyp”. Na razie to jest pojedyncze badanie naukowe, wykonane na dzieciach, z użyciem zaawansowanej analizy obrazów mózgu. To nie jest jeszcze narzędzie do codziennej diagnostyki w gabinecie. Ale pokazuje coś bardzo ważnego: ADHD może mieć istotnie różne sposoby przekładania się na funkcjonowanie mózgu. Dwie osoby mogą mieć tę samą diagnozę, ale inne trudności. Jedna walczy głównie z chaosem emocjonalnym. Druga z impulsem. Trzecia z odpływaniem uwagi. A czwarta ma mieszankę wszystkiego, tylko w innych proporcjach.

Dlaczego to jest ważne?

Bo przez lata jako osoby z ADHD często słyszałyśmy: „Ale ty nie wyglądasz na ADHD”, „Ale przecież nie jesteś nadpobudliwa”, „Ale przecież umiesz się skupić, kiedy ci zależy” „Ja też mam ma ADHD i nie mam takich problemów”, „Weź leki, jemu pomagają, więc czemu tobie nie?”

A to badanie dokłada naukowy argument do czegoś, co wiele z nas czuło od dawna: ADHD nie jest jednym prostym wzorem. To raczej rodzina podobnych trudności, które mogą mieć różne źródła, różne nasilenie i różne kombinacje.

Co z tego wynika dla nas? ADHD to też pewna wspólnota doświadczeń, ale nie ma uniwersalnych rozwiązań. Jeśli coś działa u jednej osoby z ADHD, a u Ciebie nie działa, to nie znaczy, że robisz coś źle albo jesteś fatalna. Może Twój mózg potrzebuje innej strategii. Może potrzebujesz lepszej aplikacji do planowania, a może raczej sposobu na regulację napięcia. Potrzeba poznawania siebie, prób i testów oraz nadziei, że coś w końcu „zaklika”.

Źródło: Pan N. i in. (2026). Mapping ADHD Heterogeneity and Biotypes by Topological Deviations in Morphometric Similarity Networks. JAMA Psychiatry (link w komentarzu)

Za Aho Mitakuye Oyasin🍀
27/12/2025

Za Aho Mitakuye Oyasin
🍀

„Twoim zadaniem nie jest szukanie miłości, ale jedynie szukanie i znajdowanie wszystkich barier w sobie, które przeciwko niej zbudowałeś.”

Rumi

💚 Kiedy ratowniczka wychodzi ze swojej roli
26/11/2025

💚 Kiedy ratowniczka wychodzi ze swojej roli

Kiedy ratowniczka zaczyna wracać do siebie.

(O uzdrawianiu, granicach i nauczeniu ciała, że już jest bezpieczne)

Ratowniczka przez całe życie była tą, która dźwigała.
Tą, która wyczuwała napięcia szybciej niż inni.
Tą, która wchodziła w ogień emocji, nawet jeśli sama była już spalona.

Przez lata wierzyła, że tak trzeba.
Że to jej rola, jej misja, jej odpowiedzialność.
Że jeśli nie utrzyma świata innych w całości jej własny runie.

Ale przychodzi moment, w którym ratowniczka zaczyna się budzić.
Moment, który nie jest głośny. Nie jest heroiczny.
Często jest… po prostu bolesny.

To chwila, kiedy po raz kolejny daje z siebie 100%,
a w zamian dostaje 1%.
Kiedy kolejna osoba bierze, ale nie widzi.
Kiedy kolejny raz słyszy:
„Jesteś taka silna, dasz sobie radę.”

I nagle coś w niej pęka.
Nie w złości.
W prawdzie.

1. Uzdrawianie zaczyna się od trzech słów:

„NIE MUSZĘ RATOWAĆ.

Tyle tylko, że jej ciało w to nie wierzy.

Bo ciało ratowniczki nie zna odpoczynku.
Nie zna zgody na chaos u innych.
Nie zna świata, w którym to nie ona musi trzymać wszystko w ryzach.

Dlatego pierwszym etapem uzdrawiania jest nauczenie systemu nerwowego bezpieczeństwa.

To wygląda tak:

• kiedy ktoś ma problem — ona nie rzuca się od razu, żeby go rozwiązać
• kiedy ktoś jest niezadowolony — ona nie próbuje natychmiast naprawiać
• kiedy ktoś ją prosi o pomoc — ona uczy się mówić: „Sprawdzę, czy mam przestrzeń”
• kiedy czuje czyjeś emocje — zauważa, że to nie są jej emocje

To praca, która wymaga czułości.
Bo ratowniczka nie walczy z innymi ona walczy z dawnym strachem, który wciąż mieszka w jej ciele.

2. Granice nie są egoizmem.

Granice są formą miłości do siebie.

Ratowniczka całe życie stawiała granice tak, żeby… nikt ich nie poczuł.
Subtelne, miękkie, nie za twarde, żeby nikt się nie obraził.

Ale zdrowe granice to:

• „Nie mogę teraz rozmawiać.”
• „Nie mam przestrzeni, żeby cię wspierać.”
• „To jest dla mnie za dużo.”
• „To nie jest mój obowiązek.”
• „To nie jest mój problem do rozwiązania.”

I na początku pojawia się paniczny lęk:
„Co jeśli mnie odrzucą? Co jeśli ktoś się obrazi? Co jeśli stracę relację?”

Ale potem przychodzi odkrycie:
Ci, którzy ją kochają zostają.
Ci, którzy ją wykorzystywali odchodzą.

I nagle robi się więcej miejsca.
Więcej światła.
Więcej oddechu.

3. Ratowniczka zaczyna widzieć jedno:

to nie była miłość — to była strategia przetrwania.

W dzieciństwie ratowała, bo bała się stracić rodzica.
W dorosłości ratowała, bo bała się stracić relację.

Ale teraz dorasta w niej nowe przekonanie:

„Nawet jeśli ktoś mnie nie wybierze ja mogę wybrać siebie.”

To moment, w którym ratowniczka przestaje szukać bezpieczeństwa w innych.
Zaczyna je budować w swoim wnętrzu.

4. Uzdrawianie to nauczenie się przyjmowania

To najtrudniejsze.

Ratowniczka kocha dawać.
Ale kiedy ktoś chce dać jej ciało napina się, umysł odmawia, serce nie dowierza.

To dlatego:

• prosi o pomoc dopiero, gdy jest u kresu sił
• przyjmując wsparcie — czuje się winna
• słysząc komplement — od razu go umniejsza
• gdy ktoś się o nią troszczy — czuje dyskomfort

Bo jej system nerwowy zna tylko jedną głęboką prawdę:

„Moje bezpieczeństwo zależy od tego, ile dam.”

Uzdrawianie zaczyna się wtedy, gdy zmienia tę prawdę na nową:

„Mogę być bezpieczna, nawet jeśli niczego nie daję.”

To najbardziej wyzwalająca modlitwa ratowniczki.

5. I wreszcie etap najpiękniejszy:

Ratowniczka staje się kobietą, a nie rolą.

Zdejmuje zbroję, którą nosiła od dzieciństwa.
Zdejmuje obowiązek bycia silną.
Zdejmuje przekonanie, że musi zasłużyć na miłość.

I nagle odkrywa w sobie przestrzeń:

• na odpoczynek,
• na miękkość,
• na łzy,
• na błędy,
• na ludzką kruchość,
• na radość,
• na zwyczajne bycie.

Po raz pierwszy może powiedzieć:

„Nie chcę więcej ratować. Chcę być.”

I to jest jej prawdziwe odrodzenie.

Ratowniczka uzdrowiona nie przestaje kochać.
Ona zaczyna kochać inaczej.

Nie z lęku.
Nie z napięcia.
Nie z poczucia obowiązku.

Ale z wolności.

I to jest miłość, która naprawdę ratuje
tym razem już nie innych, ale ją samą.

🍀dziś o ratowniczkach
26/11/2025

🍀dziś o ratowniczkach

TO TEŻ O MNIE, MOŻE I O TOBIE…

Ratowniczka, która nigdy nie przestała bać się, że świat runie, jeśli nie uratuje innych.

Są kobiety, które od najmłodszych lat niosą na swoich barkach ciężar większy, niż ktokolwiek powinien nieść. Kobiety, które stały się „ratowniczkami” nie dlatego, że ktoś je o to poprosił ale dlatego, że ich dziecięce serce było przekonane, że jeśli nie uratują rodzica, to same nie przetrwają.

To nie był wybór.
To była konieczność.
Mechanizm obronny, który wtedy ocalił psychikę, a dziś… potrafi ją ranić.

Kiedy ratowanie staje się sposobem na istnienie

Dziecko, które dorasta w chaosie, napięciu, lęku przed emocjami dorosłych, szybko uczy się jednego:
„Jeśli nie uspokoję mamy… jeśli nie poprawię humoru tacie… jeśli nie będę grzeczna, pomocna, szybka, czujna coś strasznego się stanie”.

I tak rodzi się ratowniczka.

Dziewczynka, która nie bawi się beztroską.
Dziewczynka, która zamiast marzyć, skanuje otoczenie.
Dziewczynka, która zamiast czuć, musi przewidywać i zapobiegać.

Jej dziecięcy układ nerwowy uczy się stałego napięcia.
Jej serce stanu gotowości.
Jej ciało bycia tarczą.

W dorosłym życiu nazywa się to „empatią”, „dobrym sercem”, „wysoką wrażliwością”.
Ale prawda jest dużo bardziej bolesna:

To wciąż ta sama dziewczynka, która wierzy, że jeśli nie uratuje innych, zostanie sama w ciemności.

Mechanizm obronny ratowniczki: LĘK PRZED ZNIKNIĘCIEM

Ratowniczka zawsze ma w sobie lęk, który rzadko pokazuje światu:

• lęk, że jeśli nie pomoże — nie będzie kochana
• lęk, że jeśli odmówi — zostanie odrzucona
• lęk, że jeśli postawi granicę — ktoś się obrazi
• lęk, że gdy przestanie ratować — okaże się nieważna

Dlatego działa szybciej, mocniej, więcej.
Reaguje, zanim ktoś poprosi.
Zgaduje potrzeby innych.
Leczy ich emocje, zanim ktokolwiek zauważy ranę.

Bo jej system nerwowy jest zaprogramowany na jedno:
„Jeśli ich nie uratuję — coś złego stanie się mnie”.

A potem przychodzą pretensje…

Bo ratowniczka potrafi dawać nieskończenie dużo.
Rozciąga siebie jak gumę aż boli.
A kiedy pęka, pojawiają się roszczenia, żal, gorycz:

„Dlaczego nikt mnie nie widzi?
Dlaczego nikt nie zauważa, ile robię?
Dlaczego nikt nie daje tyle, co ja?”

To nie jest złość na ludzi.
To złość na to, że cały jej układ nerwowy krzyczy:

„Ja już nie daję rady, ale nie umiem przestać!”

Jak widzi ją otoczenie? Paradoks ratowniczki

To jest najtrudniejsza część.

Ratowniczka tak bardzo chce być kochana za swoje dawanie, że nawet nie zauważa, jak różnie odbierają ją inni:

1. Jedni widzą w niej bohaterkę

„Jak ona to robi? Zawsze pomoże, zawsze przy niej można się oprzeć.”

2. Inni wykorzystują ją bez skrupułów

Bo skoro nigdy nie odmawia…
Skoro daje nawet wtedy, gdy sama upada…
Skoro robi za dwóch, trzech, pięciu…

To dlaczego mieliby przestać brać?

Ratowniczka myśli, że to jej obowiązek.
A oni myślą, że to jej rola.

3. Jeszcze inni widzą w niej pychę i wywyższanie się

„Ona wie lepiej.”
„Ona musi mieć rację.”
„Ona musi być tą, która rozwiąże problem.”

Ale to wcale nie jest wywyższanie.
To tylko desperacka próba utrzymania kontroli nad chaosem.

Bo ratowniczka od dziecka wierzyła, że jeśli przestanie kontrolować coś się zawali.

Skąd to wszystko się wzięło? Z małej dziewczynki, która bała się, że straci mamę lub tatę.

W tamtym czasie ratowanie nie było rolą.
Było warunkiem bezpieczeństwa.

Kiedy mama płakała — ona przytulała.
Kiedy tata krzyczał — ona łagodziła.
Kiedy dom drżał od emocji — ona była jedynym stabilnym punktem.

To dziecko, które było zbyt małe, żeby rozumieć,
ale wystarczająco duże, żeby czuć.

I to poczucie wraca za każdym razem, kiedy w dorosłym życiu:

• ktoś ma problem,
• ktoś jej potrzebuje,
• ktoś cierpi,
• ktoś ją prosi o pomoc.

Jej ciało pamięta:
„Jeśli nie pomogę stracę miłość. Jeśli nie uratuję stracę bezpieczeństwo.”

Ratowniczka nie ratuje z przewagi.
Ona ratuje ze strachu.

Dlatego tak trudno jej przestać.

Ale prawdziwa transformacja zaczyna się wtedy, gdy ratowniczka robi jedną, odważną rzecz:

POZWALA, BY KTOŚ URATOWAŁ JĄ.

Kiedy pierwszy raz mówi:
„Nie mogę.”
„Nie chcę.”
„Nie dam rady.”
„Teraz ja potrzebuję.”

W jej świecie to rewolucja.
To jak nauczyć się oddychać na nowo.

Bo ratowniczka nie musi już żyć w stanie alarmu.
Nie musi uważać na wszystko i wszystkich.
Nie musi nosić cudzego bólu, żeby zasłużyć na miłość.

Może być kobietą.
Nie tarczą.
Nie lekarstwem.
Nie bohaterką.

Po prostu kobietą, która już nie ratuje z lęku,
tylko kocha z wolności.

Uzdrowienie ratowniczki to zauważenie i zaakceptowanie lęku.

Więcej jutro i w środę 🥰

💚
15/11/2025

💚

U podstaw miłości leżą różne motywy. Ludziom często się myli miłość z tym, że chcą być doceniani i 'zaopiekowani'. Albo, że dostaną od partnera wszystko to, czego nie dostali w życiu. To jest krucha motywacja do budowania związku, bo partnerzy nie są po to, by spełniać nasze oczekiwania czy zaspokajać nasze potrzeby. To nie jest cel ich życia. Pewna pani powiedziała u mnie w gabinecie do pana, że on nie jest jej potrzebny, by ona żyła, czuła się ważna, ale chce z nim być. On był zszokowany, bo myślał, że ona szykuje rozwód. Bo dla niego kochać kogoś, to być potrzebnym, zaspokajać potrzeby, dawać oparcie. Wielu ludzi tak myśli, że kochać kogoś to być jak stacja benzynowa. Jak brakuje paliwa, przyjeżdżam i uzupełniam bak.

Andrzej Wiśniewski w rozmowie z Katarzyną Grocholą - Związki i rozwiązki miłosne
fot. Jonathan Borba

💚
02/01/2025

💚

Kochani,

Na Nowy Rok życzę wam niezmiennie:

Pozostańcie nienasyceni
Pozostańcie nierozsądni

❤️

♥️
01/06/2024

♥️

To nie Twoja wina, że nie dostałaś czegoś od swoich bliskich, kiedy najbardziej tego potrzebowałaś.

To Twoja odpowiedzialność zrobić to, co możliwe, żeby wypełnić to miejsce na tyle, żeby nie oferować następnym pokoleniom ziejącej pustką dziury.

Czas ze Sobą🧘☘️🌿🌼🌕
28/05/2024

Czas ze Sobą🧘☘️🌿🌼🌕

Lubić się…

To potrafić ze sobą posiedzieć.
W ciszy.
W czuciu.
We wszystkim co jest, jakie jest.

Bez telefonu.
Bez nerwowego przeskakiwania na kolejne instastory.
Bez serialu w tle.
Bez gorącej linii z przyjaciółmi na telefonie.
Bez plotek i intelektualnej masturbacji nakręconymi dramatami innych ludzi.

Potrafisz?
Potrafisz ze sobą posiedzieć?
10 minut…
Potrafisz?

Trzeba kogoś bardzo nie lubić, żeby nie móc z nim spędzić sam na sam, 10 minut, czy kwadransa.

A jeśli tym kimś, od kogo uciekasz i kogo unikasz, jesteś Ty sam i Ty sama, należy zadać pytanie: dlaczego?
Co boli mnie tak bardzo, że boję się, że mnie zaleje?
I sprzed ilu to lat?
Ile czasu trwa we mnie pościg?
I ile dekad uciekam w nim sam i sama przed sobą?

Można od siebie uciekać całe życie.
Zalepiając dziurawe i poranione miejsca sterydami: ludźmi, uznaniem, używkami…
A można ze sobą usiąść… pierwszy, drugi, trzeci i czwarty raz… usiąść i wytrzymać.
Wytrzymać wszystko co przyjdzie.
Mówiąc do siebie, jak dobry opiekun: „przytrzymam Ci przestrzeń….nie musisz być żadna i żaden. Dobrze nam będzie nawet w ciszy, w pustce, w smutku, czy w radości…”

Tu zaczyna się budować relacja, ta najważniejsza, bo ze sobą.
Małymi krokami, dostrzegając, że każdego kolejnego dnia, trochę mi łatwiej być przy sobie.
Każdego kolejnego dnia, trochę mi łatwiej się słuchać i nie zagłuszać tego co jest.

W tym jest samo-lubienie…
W tym jest samo-miłość…

🌞💚Za Iza Kopp
20/01/2024

🌞💚
Za Iza Kopp

Jak zawsze..w punkt☘️Równowaga: doświadczanie poprzez ciało-umysł-doświadczenia duchowe
13/01/2024

Jak zawsze..w punkt☘️
Równowaga: doświadczanie poprzez ciało-umysł-doświadczenia duchowe

„A gdybym był młotkowym, w fabryce z młotkiem ganiał…”

________

Świat rozwoju osobistego w przeciwieństwie do profesjonalnej pracy z człowiekiem używa najczęściej prostych rozwiązań. Upraszcza rzeczywistość by było ją łatwiej sprzedać.

To może być szkodliwe.

Takim uproszczeniem jest CZUCIE CIAŁA jako sposób na wszystkie problemy.

Spotkaliście się pewnie z poradami:

PO PROSTU TO POCZUJ
PRZEPUŚĆ TO PRZEZ CIAŁO
CZUJ A NIE MYŚL
SERCEM A NIE GŁOWĄ
Z CIAŁA A NIE Z GŁOWY
CIAŁO ZNA PRAWDĘ
WYJDŹ Z GŁOWY

itd

Czasem te sugestie mogą być właściwe i uzdrawiające.
Ale czasem mogą zaszkodzić.

Poniżej kilka luźnych punktów:

1. NAJPIERW NAUCZ SIĘ BEZPIECZNIE CZUĆ.

W wielu nurtach terapeutycznych na początku, zanim otworzysz się na czucie, uczymy się jak obchodzić się z emocjami by nie przytłoczyły lub nie zretraumatyzowały.

🍀W Somatic Experiencing i w EMDR mówimy o miareczkowaniu emocji.
🍀W IFS uczymy się odklejać od zalewających emocji.
🍀W ACT uczymy się zarzucania kotwicy.
🍀W terapii sensomotorycznej uczymy się być jedną nogą w tu i teraz a drugą w trudnej emocji z przeszłości.
🍀W bioenergetyce Lowena mówimy o kontenerowaniu emocji.
🍀Wiele nurtów używa pojęcia okna tolerancji.

🔥”Po prostu poczuj” bez umiejętności wyjścia z przytłaczających emocji na życzenie może skończyć się retraumatyzacją. A to słyszycie najczęściej od samozwańczych terapeutów z Facebooka prawda?

2. CIAŁO A NIE GŁOWA/CZUCIE A NIE MYŚLENIE.

Po pierwsze: Uczucia powstają zarówno w ciele jak i w mózgu. Tak samo myśli.

Po drugie: uczucia zawsze są połączone z myślami a myśli z uczuciami. To dwie strony tej samej monety. Odsyłam do dwóch genialnych książek: „Jak powstają emocje” Lisa Feldman Barret i „Regulowanie emocji” Raja Selvam.

Po trzecie: Kora przedczołowa a zatem świadome myślenie to warunek uzdrawiania emocji.

3. UZDRAWIA ŚWIADOMA OBSERWACJA EMOCJI I MYŚLI A NIE ZATOPIENIE SIĘ W CZUCIU.

Odniosę się do modelu IFS ale wiele innych nurtów podchodzi do sprawy podobnie.

Potencjał uzdrawiania ma w nas Energia Ja.
Nie można sprowadzić energii Ja do samego czucia. Energia Ja to Świadomość. Świadomość przekracza czucie, myślenie, wglądy itd. Jest tłem na którym pojawia się wszystko.

🔥Mówiąc: Tylko czuj, redukujesz swój potencjał uzdrawiania.

4. NIECZUCIE TO WAŻNY MECHANIZM OBRONNY.

40 lat twój wewnętrzny system uczył się jak nie czuć - w obronie przed traumą, a wtem wpada uśmiechnięty terapeuta facebookowy i mówi, że czucie jest rozwiązaniem na wszystko i proponuje np metodę uwalniania emocji Hawkinsa 🐏🤦‍♀️

5. MYŚLI, SNY, WGLĄDY, PRZEWODNICY DUCHOWI.

Niektóre części Twojej osobowości komunikują się tylko przez obrazy i myśli. Jeśli będziesz chciał na siłę je poczuć - uciekną.

Doswiadczenia szamańskie, np przewodnicy duchowi pochodzą spoza sfery materialnej. Też spoza sfery myśli.

Nie można duchowości sprowadzać do ciała. Duchowość zawiera ciało, myśli, doświadczenia subtelne itd.

PODSUMOWANIE

„Jak ktoś ma tylko młotek, to wszędzie widzi gwoździe.”

Twoja psychika jest zbyt cenna by oddawać ją w ręce młotkowym.

Pewnie cię nie uszkodzą - psychika ma dużo zabezpieczeń - ale stracisz czas.

Piewcy „Tylko czucie” to młotkowi uzdrawiania.

Be carefull ❤️

Adres

Baczyńskiego 9
Łomianki
05-092

Telefon

+48794767372

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy WYSPA Emocji - Marta Dolińska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do WYSPA Emocji - Marta Dolińska:

Skróty

Udostępnij

Kategoria