01/07/2026
Są miejsca, które się odwiedza. I są takie, które po prostu się czuje. Dla mnie takimi miejscami są Indie.
Przed I Międzynarodowymi Zawodami Jogowymi (4–8 czerwca) podczas których byłam sędzią technicznym, miałam kilka dni, żeby zanurzyć się w energii Ahmedabadu i Gujarat. Odwiedzałam świątynie, aśram Gandhiego i miejsca pełne historii, ale najbardziej chłonęłam to, czego nie da się sfotografować – ludzi, atmosferę i duchowość.
Im częściej tu wracam, tym mocniej czuję, że Indie są we mnie. To kraj, który za każdym razem czegoś mnie uczy, zatrzymuje i zostawia z czymś ważnym.
Dziś, z perspektywy czasu, widzę, że to, co tam przeżyłam, zrosło się ze mną na stałe.
Te kilka dni w Gujarat, spędzonych między mistyczną ciszą świątyń, a intensywnym rytmem Ahmedabadu, przyniosło mi głęboki, wewnętrzny reset.
To nie była tylko kolejna podróż. To było głębokie zakorzenienie się w energii, która nie znika wraz z końcem wyjazdu, ale staje się częścią tego, kim jestem każdego dnia.
*akceptacja*zaufanie*podróż do siebie*spełnienie*obecność