17/06/2026
Bywają też w czerwcu pożegnania nie tyle wzruszające, co po prostu trudne.
Takie, że musieliśmy, bo terapii szła nie w tym kierunku, co powinna.
Takie, w których oczekiwania obu stron były odmienne.
Takie, że przekroczono pewne/czyjeś granice.
Takie, w których utknęliśmy i nie mogliśmy się z nich wydostać, zachowując przy tym pełen profesjonalizm.
Pochylam się nad tym na moment.
Wyciągam wnioski na przyszłość.
Ruszam dalej, trochę oglądając się za siebie.
Zgadzacie się? Miał ktoś podobnie?
Dziś komentarze mile widziane 😊