W kontakcie - Monika Kliber psychoterapia Gestalt

W kontakcie - Monika Kliber psychoterapia Gestalt Profesjonalne wsparcie psychoterapeutyczne dla dorosłych. Białystok oraz online.

17/08/2026

Obrony muszą zostać uformowane, gdyż umożliwiają adaptację do środowiska i jako takie stanowią uniwersalne wyposażenie wszystkich istot ludzkich. Są niezbędne, zwłaszcza w procesie rozwoju niemowlęcia i dziecka, gdyż pomagają w trudnym procesie przystosowywania do rzeczywistości i to dzięki nim możemy prawidłowo funkcjonować jako istoty społeczne. Zadanie to nie powiodłoby się bez obron. Obrony pojawiają się więc jako nasi sprzymierzeńcy. Jednak, gdy nadmiernie się rozwiną, gdy są zbyt często używane lub skłaniają nas do zaprzeczania rzeczywistości, jeśli jest ona zbyt bolesna, krótko mówiąc, gdy zaczynają działać nieprawidłowo, stają się naszymi wrogami. Przestają służyć przystosowaniu do rzeczywistości, a stają się przeszkodami na drodze do przystosowania. I raczej hamują niż wzmacniają nasz potencjał.

Catia Galatariotou - Obrony w: Współczesna psychoanaliza brytyjska

29/07/2026

💎 O relacji terapeutycznej – spotkanie piąte

Czasem to, czego najbardziej potrzebujemy, nie jest odpowiedzią, informacją czy interpretacją, lecz doświadczeniem, że ktoś potrafi nas unieść, psychicznie i emocjonalnie. Unieść i utrzymać. A nawet jeśli zdarzy się, że zostaniemy na chwilę upuszczeni, że możemy zostać też podniesieni.

Znalazłam taki obraz: dziecko nie spada, bo jest trzymane z czułością i uważnością. Nie musi udowadniać swojej siły ani gotowości. Może po prostu zaufać, że przez chwilę ciężar jego świata po prostu spoczywa w czyichś ramionach. Trzymane jest rękami i wzrokiem. Widzi siebie w tych oczach, które patrzą na niego z czułością.

Relacja terapeutyczna bywa właśnie taką przestrzenią. Miejscem, w którym można oprzeć się na drugim człowieku, dać się trzymać, unieść, podtrzymać, zanim odzyska się własną równowagę i siłę do samodzielności.

Bycie trzymanym i niesionym oznacza dla mnie możliwość stopniowego puszczania napięcia i kontroli. Zgodę na pierwsze kroki w stronę zaufania i miłości.

Terapeuta nie niesie za drugą osobę jej życia. Towarzyszy jej w drodze, podtrzymuje, daje ramy i oparcie fizyczne w postaci gabinetu i swojej obecności oraz psychiczne w postaci wspólnego myślenia. Tworzy przestrzeń, w której można wspólnie czuć, myśleć i być.

Dla mnie unoszenie i uniesienie to także akt twórczy. To radość i możliwość wspólnej zabawy.

Zabawa w parze terapeutycznej zaczyna się wtedy, gdy ktoś trzyma nas wystarczająco pewnie, byśmy mogli odważyć się puścić kontrolę.

Winnicott pisał, że to właśnie w zabawie odnajdujemy siebie. Myślę, że zabawa jest możliwa tam, gdzie relacja daje wystarczające poczucie bezpieczeństwa.

W terapii, w relacji, szukamy tej przestrzeni. Miejsca, w którym można pobawić się myślą, uczuciem, wspomnieniem i obecnością.

Bo zdolność do zabawy nie jest tylko dziecięcą cechą. Jest miarą wewnętrznej wolności, dojrzałości i zdolności do twórczości.

I może najważniejsze… ten dorosły, ten terapeuta, nie kieruje zabawą. Stwarza warunki, aby mogła się wydarzyć… aby mogło się wydarzać życie wspólne a potem osobno.

🌾🤍

🍋 wakacyjne myśli
Justyna Rutkowska

25/07/2026

Przemoc i porzucenie mające miejsce na wczesnych etapach życia zmuszają dziecko do zlania swojej tożsamości z superego, czyli tą częścią mózgu, która uczy się zasad wyznawanych przez opiekunów, w celu uzyskania i utrzymania akceptacji. Ponieważ jednak akceptacja jest nieosiągalna w rodzinie, gdzie grozi nam C-PTSD, superego wpada w pułapkę i pracuje ponad siły, starając się osiągnąć niemożliwe. Wytrwałe poszu- kiwania sposobu, który pozwoliłby dziecku zdobyć rodziców, doprowadzają je w końcu do perfekcjonizmu, dzięki któremu rodzice staną się mniej niebezpieczni i bardziej zaangażowani. Jedyną nadzieją dziecka jest to, że jeśli będzie mądre, pomocne, ładne i pozbawione wad, to rodzicom w końcu zacznie na nim zależeć.
Niestety kolejne nieudane próby zdobycia ich względów skłaniają dziecko do przy- jęcia tezy, że jest obarczone jakimiś nieusuwalnymi wadami. Nie da się go kochać nie ze względu na błędy, które popełnia, ale dlatego, że samo jest błędem. Dziecko dostrzega tylko to, co jest w nim nie tak lub czego mu brakuje.
Wszystko, co robi, mówi, myśli, wyobraża sobie lub czuje, może je strącić w otchłań depresji, strachu i toksycznego wstydu. Superego dziecka przeradza się w prawdziwego wewnętrznego krytyka, który wywołuje w nim traumę.
Od tego momentu nasz autokrytycyzm działa już nieustannie, a w związku z tym my rozpaczliwie usiłujemy uniknąć pomyłek, które mogą skutkować odrzuceniem. Katastroficzne przewidywania stają się obsesją dziecka, które próbuje przygotować się na karę oraz dotkliwsze porzucenie i chce ich uniknąć. Jednocześnie ciągle opowiada sobie w głowie tragiczne historie i ogląda obrazy nadchodzącej klęski.
Osoba taka trafia pod kuratelę wewnętrznego strażnika akceptującego jedynie per- fekcjonizm. To doświadczenie przypominające jazdę z histeryzującym szoferem, który za każdym rogiem widzi niebezpieczeństwo.

Pete Walker, Złożone PTSD . Od przetrwania do pełni życia
fot Eugenia Maximova

23/07/2026

Moim zdaniem przeżycie rozczarowania, że psychoanaliza absolutnie nie uwalnia od wszelkich trudności, to jedno z bardziej leczących doświadczeń w tym procesie. Takie rozczarowanie własnymi poszukiwaniami pojawia się też u Stachury. On również odkrywa to, co Ronald Britton w jednym ze swoich wywiadów sformułował w dość prosty sposób: ostatecznie chodzi o to, że ludzie są, jacy są, i życie jest, jakie jest. A my powinniśmy móc doświadczać uczuć i ich intensywności, konfliktowości, naszej bezradności wobec nich, wobec własnych pragnień i wobec świata i pozostawać żywymi, w kontakcie ze sobą i z innymi ludźmi. Tak widzę cel psychoanalizy. Choć myślę, że tak jak pani mówi, wiele osób ma wyobrażenie o osiągnięciu idealnej równowagi. Ja na pewno je miałam, kiedy rozpoczynałam psychoanalizę. Oczywiście, to nie był świadomy plan, ale w trakcie mojej analizy stało się jasne, że w gruncie rzeczy jest we mnie to wyobrażenie, że oczekuję stania się dzięki niej jakimś idealnie zrównoważonym bytem. To się nie dzieje, za to dochodzi do uwolnienia możliwości ruchu. Nie chodzi o „posiadanie” jakiegoś stanu, ale raczej o uwolnienie sił koniecznych do tego, żeby na co dzień zmagać się z życiem.

Edyta Biernacka w rozmowie z Mają Raczyńską-Ścigaj, JOGA I ŻYCIE, KTÓRE JEST, Psychoanaliza i sztuka.
Artykuł w komentarzu.

Fot: Teatr Stary im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, spektakl pod tytułem Joga, wyreżyserowany przez Annę Smolar na motywach powieści Emmanuela Carrère’a “Joga”

13/07/2026

Czy współczesna neuronauka spotyka dziś psychoanalizę?

Coraz więcej wskazuje na to, że współczesna neuronauka opisuje zjawiska dobrze znane psychoterapeutom i psychoanalitykom, choć obie dziedziny posługują się zupełnie innym językiem.

Do tej refleksji skłania nowy artykuł Erika Stänickego, Bendika Sparre Hoveta i Line Indrevoll Stänicke z Uniwersytetu w Oslo pt. Freud's Model of the Mind Within a Predictive Processing Neuroscientific Paradigm, opublikowany w czasopiśmie Entropy (2026).

Jeżeli autorzy mają rację, oznacza to nie tylko nowe spojrzenie na psychoanalizę i psychoterapię, które otwiera możliwość budowania wspólnego języka.

Współcześnie neuronauka rozwija wiele modeli opisujących sposób funkcjonowania mózgu. Jednym z nich jest tzw. paradygmat predykcyjny (predictive processing). W dużym uproszczeniu zakłada on, że mózg nie jest biernym odbiorcą rzeczywistości. Nieustannie, na podstawie tego, co już zna, próbuje przewidywać to, co za chwilę się wydarzy, a następnie porównuje te przewidywania z tym, czego rzeczywiście doświadczamy, i w razie potrzeby je aktualizuje.

Te przewidywania wpływają na to, jak postrzegamy świat, jak reagujemy i co czujemy. Nasze doświadczenie nie jest więc prostym odbiciem rzeczywistości, ale wynikiem nieustannego dialogu między tym, czego się spodziewamy, a tym, czego rzeczywiście doświadczamy. Bywa jednak, że ten proces aktualizacji staje się mało elastyczny - na przykład wskutek doświadczeń traumatycznych. Wówczas wcześniejsze doświadczenia mogą nadal organizować sposób przeżywania świata, mimo, że rzeczywistość uległa zmianie.

Erik Stänicke, Bendik Hovet, Line Indrevoll Stänicke i współpracownicy z Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Oslo w swoim artykule (2026 r.) zwracają uwagę, że ten model jest zaskakująco bliski temu, o czym psychoanaliza mówi od ponad stu lat. Ich zdaniem neuronauka i psychoanaliza opisują wiele tych samych procesów psychicznych, choć każda robi to z innej perspektywy. Neuronauka bada biologiczne mechanizmy funkcjonowania mózgu, natomiast psychoanaliza stara się zrozumieć, jak procesy te są przeżywane przez człowieka i jak kształtują jego relacje oraz sposób doświadczania świata.

Jednym z przykładów jest psychoanalityczne pojęcie projekcji. Autorzy uważają, że można je dobrze zrozumieć właśnie w świetle współczesnych teorii predykcyjnego działania mózgu.

„Kiedy przypisujemy innym ludziom określone cechy, intencje lub uczucia, nasz mózg organizuje doświadczenie świata zgodnie z wcześniej ukształtowanymi oczekiwaniami” - mówi Erik Stänicke.

Często jeszcze zanim świadomie ocenimy sytuację, nasz umysł interpretuje ją przez pryzmat tego, czego nauczył się wcześniej. To pokazuje kierunek myślenia autorów. Przykładowo osoba wychowująca się w środowisku, w którym przemoc była czymś „normalnym”, może mieć później trudność z jej rozpoznawaniem lub reagowaniem na nią, ponieważ właśnie taki sposób przeżywania świata stał się dla niej przewidywalny. To oczywiście przykład skrajny. Czasem wystarczy, że w rodzinie pewne role lub sposoby reagowania były na tyle sztywne, iż nie pozostawiały przestrzeni na inne rozumienie doświadczeń. To, co początkowo było sposobem przystosowania się do konkretnego środowiska, z czasem zaczyna organizować sposób, w jaki myślimy o sobie, innych ludziach i świecie.

Wracając do artykułu - badacze opisują dwa sposoby reagowania. Możemy zmieniać własne przewidywania pod wpływem nowych doświadczeń (perceptual inference) albo próbować sprawić, by rzeczywistość potwierdziła nasze wcześniejsze oczekiwania (active inference).

Zarówno teoria predykcyjnego mózgu, jak i psychoanaliza opisują umysł jako system dążący do stabilności i przewidywalności. Niepewność jest dla niego trudna, dlatego często opieramy się na tym, co już znamy - nawet jeśli nie zawsze nam to służy. Psychoterapia często zaprasza do wytrzymywania niepewności, zadawania pytań i pozostawania przez chwilę bez gotowych odpowiedzi. Możliwe, że dlatego zmiana tak często wiąże się z osłabieniem dotychczasowych mechanizmów obronnych. To, co chroniło nas przed bólem, może jednocześnie chronić przed możliwością zobaczenia czegoś nowego. To wtedy pojawia się szansa tworzenia nowych sposobów rozumienia siebie i świata.

Z perspektywy neuronauki można by powiedzieć, że otwieramy przestrzeń dla bardziej elastycznej aktualizacji naszych przewidywań. Bywa to jednak doświadczenie silnie poruszające emocjonalnie, dlatego wymaga czasu, bezpiecznej relacji i odwagi do ruszenia w nieznane. Wielu osobom skojarzy się to zapewne z psychoanalityczną zasadą swobodnych skojarzeń. W ten sposób możemy zacząć lepiej orientować się w naszych dotychczasowych ścieżkach, ale również, kiedy zaistnieje potrzeba - stopniowo wybierać nowe.

Zdaniem autorów takie spojrzenie może również pomóc lepiej rozumieć zaburzenia psychiczne.

„Sztywne i utrwalone objawy, takie jak przekonania paranoiczne czy uwewnętrzniony krytyczny głos, mogą być rozumiane jako stabilne, lecz mało elastyczne modele predykcyjne.”

Przykładowo osoba, która wielokrotnie doświadczała przemocy lub odrzucenia, może zacząć automatycznie odtwarzać podobny układ również w nowych relacjach. W efekcie odmienne sytuacje bywają odczytywane przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, ponieważ właśnie tego spodziewa się umysł. Zdarza się również, że przemocowe lub poniżające relacje stają się nieświadomie tym, co wydaje się najbardziej znajome, a więc w pewnym sensie także bezpieczniejsze.

Bywa też, że nieświadomie odtwarzamy znane nam układy relacyjne niemal jeden do jednego. Wówczas nasze życie może stopniowo stawać się pasmem powracających kłótni, napięć, poczucia utknięcia czy emocjonalnej martwoty, które sprawiają wrażenie, jakby wciąż rozgrywał się ten sam scenariusz. W psychoanalizie zjawisko to określa się mianem przymusu powtarzania. Być może to tutaj oba języki - psychoanalizy i neuronauki - spotykają się szczególnie wyraźnie.

Nie reagujemy wyłącznie na świat.

Reagujemy również na świat, którego nauczyliśmy się spodziewać.

Zmiana nie polega wyłącznie na zdobywaniu nowej wiedzy. Potrzebuje również doświadczenia, które nie mieści się w naszych dotychczasowych przewidywaniach.

Oczywiście takie utrwalone modele nie wpływają jedynie na relacje. Mogą organizować całe nasze życie - sposób, w jaki postrzegamy siebie, interpretujemy wydarzenia, podejmujemy decyzje czy wyobrażamy sobie przyszłość. Czasem żyjemy bardziej zgodnie z dawnymi doświadczeniami niż z tym, co rzeczywiście dzieje się tu i teraz. Z tej perspektywy łatwiej zrozumieć, dlaczego trwała zmiana psychiczna zwykle wymaga czasu.

„Oba modele pokazują również, że nasze oczekiwania wobec świata zewnętrznego są zakorzenione nie tylko poznawczo, lecz także w pamięci proceduralnej, która wyraża się w naszych relacyjnych sposobach bycia.”

Trudno zmienić swoje życie wyłącznie siłą woli. Zmiany wymagają nie tylko nowych przekonań, ale również odpowiednich warunków i nowych doświadczeń, które stopniowo reorganizują sposób, w jaki przeżywamy siebie i świat. Z tej perspektywy można przypuszczać, że źródłem trwałej zmiany rzadko bywa sama wiedza czy argumenty albo gotowe rozwiązania, nawet jeśli dobrze je znamy z książek lub badań. Znacznie częściej zmienia nas to, co przeżywamy w spotkaniu z drugim człowiekiem - coś, co wydarza się między ludźmi i porusza nas emocjonalnie.

Nasze doświadczenia z czasem mogą stać się „wcielonym” sposobem bycia - sposobem przeżywania siebie, innych ludzi i otaczającego świata. Organizują nasze oczekiwania, wybory i relacje, zanim zdążymy je świadomie rozpoznać lub nazwać. Dlatego tak często niezbyt świadomie odtwarzamy utrwalone sposoby odnoszenia się do innych w codziennym życiu - w bliskich związkach, rodzinie, pracy czy innych ważnych relacjach.

Autorzy idą jednak jeszcze dalej i proponują nowe spojrzenie na psychoanalityczne pojęcie wglądu:

W psychoanalizie wgląd od dawna uznawany jest za jeden z centralnych mechanizmów zmiany. Teoria predykcyjna pozwala dziś spojrzeć na niego w bardziej zniuansowany sposób i lepiej zrozumieć, dlaczego odgrywa tak istotną rolę. W procesie psychoanalitycznym pracuje się z przeniesieniem pacjenta na analityka. W tym kontekście wgląd prowadzi do zmiany wtedy, gdy pacjent dostrzega, że jego utrwalone wzorce relacyjne powtarzają się również w relacji z analitykiem. Z perspektywy teorii predykcyjnej można to rozumieć jako moment, w którym pacjent zaczyna dostrzegać, że jego utrwalone przewidywania dotyczące relacji z analitykiem nie odpowiadają temu, co rzeczywiście dzieje się między nimi. Gdy przewidywania nie znajdują potwierdzenia, pojawia się zaskoczenie i związane z nim emocje.

Choć autorzy odnoszą się przede wszystkim do psychoanalizy, podobne założenie odnajdziemy dziś w większości współczesnych nurtów psychoterapii. Różnią się one językiem i techniką, ale łączy je przekonanie, że nasze doświadczenia organizują sposób, w jaki przeżywamy siebie, innych ludzi i świat.

Na zakończenie autorzy piszą:

Połączenie neuronauki i psychoanalizy może otworzyć drogę do bardziej całościowej psychologii, w której zarówno mechanizmy neurologiczne, jak i subiektywne doświadczenie są uwzględnione. W ten sposób możemy rozumieć podmiotowość w bardziej naukowy sposób.

Oba podejścia, mimo odmiennych języków, próbują odpowiedzieć na to samo pytanie: w jaki sposób nasze doświadczenia kształtują to, kim jesteśmy i jak przeżywamy świat.

To tutaj zaczyna się rozmowa, której przez wiele lat brakowało. Nie o tym, kto miał rację, lecz o tym, jak różnymi językami próbować zrozumieć człowieka. Taka rozmowa - prowadzona z ciekawością, a nie potrzebą zwycięstwa - pozwala nauce rozwijać się najpełniej. Wtedy, gdy przestajemy być pewni własnych przewidywań, otwiera się przestrzeń zarówno dla naukowego odkrycia, jak i psychicznej zmiany.

Stänicke, E., Hovet, B. S., & Stänicke, L. I. (2026). Freud's Model of the Mind Within a Predictive Processing Neuroscientific Paradigm. Entropy, 28(3), 318.

Myśli za publikacją na stronie British Psychoanalytic Association

Adres

Białystok

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 15:00
Wtorek 09:00 - 15:00
Środa 09:00 - 15:00
Czwartek 09:00 - 15:00

Telefon

+48507115888

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy W kontakcie - Monika Kliber psychoterapia Gestalt umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do W kontakcie - Monika Kliber psychoterapia Gestalt:

Skróty

Udostępnij

Kategoria