01/01/2026
Powitałam Nowy Rok na brzegu Oceanu Indyjskiego. Zanim dotarłam nad zatokę odwiedziłam dwie stare lokalne małe świątynie buddyjske i wodospad zagubiony w deszczowym lesie wśród herbacianych wzgórz. 🌊
W całej przyrodzie, jak i w oceanie wszystko ma swój porządek. Fala przychodzi i odchodzi. W określonym tempie. Takim, jakie jest właściwe w danym momencie, w danych okocznościach. Jest rytm, jest pauza, jest przestrzeń na oddech. Nic nie jest stałe, a jednak wszystko ma sens.
Fale przychodzą wtedy, kiedy są potrzebne.
Odchodzą, gdy zrobią swoje.
W procesach wewnętrznych bywa podobnie.
Są momenty spotkania z jakąś częścią siebie,
są momenty pożegnań — z dawnymi strategiami, przekonaniami, napięciami. Nie dlatego, że były złe, lecz dlatego, że spełniły swoje zadanie.
Coś w nas domyka się i odchodzi. Coś innego potrzebuje zostać zauważone i przyjęte,
– a jeszcze coś innego czeka na właściwy moment, by się pojawić.
Na początek Nowego Roku życzę Wam:
spokoju w tym, co się kończy, zaufania w tym, co jest w drodze i łagodności wobec siebie tam, gdzie jeszcze nie ma jasnych odpowiedzi.
Nie wszystko musi się wydarzyć od razu.
Czasem wystarczy pozostać w kontakcie ze sobą, z ciałem, z tym, co żywe w środku. A to, co ma nadejść, nadejdzie. Jak kolejny nowy rok.
Niech ten rok będzie czasem wewnętrznego porządkowania. Krokiem po kroku. W określonym rytmie i tempie.
🌊 Zatem życzę zgody na ruch wewnętrzny, cierpliwości wobec procesu, i zaufania, że nawet to, co teraz niejasne, ma swoje miejsce.
Niech ten czas sprzyja integrowaniu tego, co rozproszone, i osadzaniu się w sobie z większą łagodnością. Bez przymusu zmiany.
Z uważnością na to, co właśnie teraz chce być zauważone.
Dobrego, spokojnego roku.
Takiego, który pozwala być bliżej siebie. 🌊