27/04/2026
Od lat specjalizuję się w endoskopii. Mam swoje rutyny, nawyki warsztatowe, wypracowane techniki. I nagle pojawia się MIA® - metoda, która mimo że teoretycznie „podobna”, wymaga zupełnie innej dyscypliny technicznej.
To nie jest „kolejna metoda minimalnie inwazyjna”. To filozofia oszczędzania tkanek, która wymaga certyfikacji nie bez powodu. Nawet ja, z latami endoskopii za sobą, musiałem się uczyć. Dlatego wybierajcie chirurgów certyfikowanych - technika MIA® dla mniej doświadczonego w metodach endoskopowych może być po prostu za trudna.
Co mnie fascynuje? Świadomość pacjentki podczas zabiegu. Większość myśli „narkozy nie ma = gorzej”, a to odwrotnie - właśnie dlatego, że pacjentka jest przytomna, mogę kontrolować jej komfort w czasie rzeczywistym. Dyskomfort oceniany na 1-3, maksymalnie 4 w skali. To nie oszczędność na znieczuleniu - to przewaga.
Efekt? Dyskretna elegancja zamiast „zrobiłam piersi”. Subtelność jako cel, nie efekt uboczny. Piersi, o których nie wiadomo, że są z implantem.
Dla aktywnej kobiety to zmienia wszystko. Przez weekend wraca do siebie na tyle, żeby w poniedziałek odebrać dzieci, prowadzić auto, wrócić do pracy. Metoda dopasowana do życia, nie życie dopasowane do metody.
Jako starszy chirurg czuję fascynację - MIA® daje mi fantastyczne poczucie dobrze wykonanej roboty.
Zapraszam na konsultacje do Renew Clinic w Białymstoku i Timeless w Warszawie.