03/11/2025
Jeszcze 2 lata temu o ADHD wiedziałam jedynie tyle, że to nadruchliwość. Pamiętałam, że kilku kolegów ze szkoły miało diagnozę, a każdy z nich rzeczywiście nie potrafił usiedzieć w miejscu. Kipieli energią, byli towarzyscy, głośni, ekstrawertyczni i lubiani. Mieli problemy z koncentracją, ale otrzymywali też pomoc i jakoś szli do przodu. Nikt, ale to nikt nie wpadłby na to, że ja ta – a cicha, rozkojarzona, trochę samotna dziewczynka też ma ADHD. Byłam ich kompletnym przeciwieństwem, choć słowo chaos dotyczyło nas wszystkich...
Tylko że mój chaos był niewidoczny, rozgrywał się w głowie. Objawem zewnętrznym było zamyślenie, rozkojarzenie, głębokie zapadanie się w świat wewnętrzny, do którego czasami nie docierały głos z zewnątrz. Błyszczałam na lekcjach polskiego, kiedy to mogłam pisać niesamowite opowiadania i po prostu rozmawiać, interpretować, analizować. Przedmioty ścisłe? Kompletnie nie mogłam się skupić, co nastręczało szeregu trudności. Ale ogólnie jakoś to było, matura, studia, praca - jakoś to było.
Po 30-tce wszystko zaczęło się komplikować. Związek to konfrontacja z nawykami, (bałagan) sztuka rozmowy (problem ze słuchaniem) i odsłonięcie się (lęk przed odrzuceniem), co spowodowało, że moje ADHD po prostu wybiło w kosmos.
Praca oznaczała dotrzymywanie terminów, zapamiętywanie różnych ważnych rzeczy, porwałam się też na własną działalność, co mnie kompletnie przerosło. Nie było bata nad głową, wszystkiego musiałam dopilnować sama. I wtedy ADHD “pojawiło się” w mediach społecznościowych. Jednak nie takie, jakie znałam, bo zaczęto mówić o tym, jak może ono wyglądać u kobiet.
Listę potencjalnych przejawów odhaczyłam w jakiś 99%. Byłam szczęściarą, bo mogłam pozwolić sobie na diagnostykę prywatnie i dosyć szybko. Trafiłam na specjalistkę z ADHD, która rozwiała moje wątpliwości. Długie godziny rozmów na podstawie DIVY były emocjonalnie trudne. Po otrzymaniu diagnozy powinnam poczuć ulgę, ale to było jak żałoba. Żal, że nie dowiedziałam się dużo wcześniej i być może nie popełniłabym wielu błędów. Żal, że system obejmował chłopców, a nie widział dziewczynek.
Żal, że moi rodzice nie mieli wiedzy i narzędzi, żeby mi pomóc, a z pewnością by to zrobili, gdyby po prostu dostali taką wiedzę.
Kobiety z ADHD otrzymują diagnozę średnio o 5 lat później niż mężczyźni, mimo że objawy pojawiają się w podobnym wieku. Opóźnienie to wynika m.in. z subtelniejszych objawów (częściej występuje deficyt uwagi, a nie nadpobudliwość), mniejszej widoczności symptomów i stereotypowego postrzegania ADHD jako problemu dzieci czy chłopców. Narracja “Teraz to wszyscy mają ADHD” to szkodliwa bzdura, my dopiero teraz jesteśmy widziane i możemy dostać pomoc. Okazuje się, że jest nas wiele, zatem “wysyp” diagnoz to tak naprawdę wyrównanie proporcji.
A jakie są Wasze historie? :)
Link do badania w komentarzu.