06/06/2026
Uwielbiam ten moment po sygnale startowym, kiedy już nic się nie liczy tylko głowa i nogi.
Nic już nie potrzeba zrobić, nieść, zabrać, mieć.
Zostaję z własnym potencjałem i okazuje się, że to wystarcza 💪
Kilka rzeczy jednak robię przed:
1. Zabieram moją czerwoną czapkę, która przebiegła ze mną wszystkie moje maratony i półmaratony. Jest po prostu częścią mojej biegowej historii ❤️
2. Ubieram strój inspirowany W-F-em, bo to wtedy zaczęła się moja miłość do biegania i lubię wracać do tego uczucia, kiedy liczy się po prostu dziki pęd.
Dodam, że z całej armii spodenek/szortów/legginsów właśnie te najtańsze z Decathlonu sprawdzają mi się najlepiej 🤷
3. Maluję rzęsy, bo lubię 😍 A teraz mam tusz, który znosi dzielnie zejście na 15 m pod wodę, więc zniesie też pot i łzy (zawsze się pojawiają u mnie na starcie i na mecie 🙈)
4. Buty oczywiście wypróbowane przez ostatnie 120 km
5. Zegarek z którym ustalam strategię biegu i potem, kiedy mi głowa szaleje, on mnie spokojnie sprowadza na ziemię 😁
6. Stawiam na minimalizm: nie biorę bidonu i żeli na trasę.
Mój cel na to przede wszystkim przebiec, kolejny to zmieścić się w 2h, a marzenie to zrobić życiówkę 🏃
To największa impreza biegowa w Polsce więc z dużą dozą prawdopodobieństwa mówię:
Do zobaczenia na trasie! 💙
🏃