30/08/2026
WIEJSKIE DZIECI - REFLEKSJE PO LEKTURZE
Choć książkę nabyłem już w marcu, a początkiem maja wybrałem się na spotkanie autorskie w Skoczowie, w natłoku różnych obowiązków nie miałem kiedy dokończyć lektury niemal 500-stronicowej książki Anety Godyni pt. „Wiejskie Dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali”. Udało się to zrobić dopiero w tym tygodniu, podczas wyjazdu górskiego w Wysokie Taury. Był to pierwszy od wielu lat wyjazd, na który nie musiałem zabrać ze sobą laptopa.
Czy „Wiejskie Dzieci” to książka o dzieciach? Tak, ale nie tylko. To przede wszystkim książka o chłopskich rodzinach, na które autorka patrzy ze szczególnym uwzględnieniem najmłodszych ich członków. O ciąży, narodzinach, połogu, wychowaniu, pracy, zabawie i edukacji, ale także o chorobach, śmierci, biedzie, wierzeniach, relacjach między domownikami i codziennych obowiązkach.
I chyba właśnie to jest w niej dla mnie najciekawsze z genealogicznego punktu widzenia. Kiedy przeglądam księgi metrykalne, najczęściej widzę imię, nazwisko, datę, miejsce i kilka dodatkowych informacji. Czasem wiem, że mój przodek miał kilkanaście dzieci, że któreś z nich zmarło w wieku kilku miesięcy, że w wieku dwudziestu kilku lat wzięło ślub. „Wiejskie Dzieci” pozwalają trochę wyjść poza te suche informacje i zastanowić się, jak wyglądało życie tych ludzi pomiędzy kolejnymi zapisami w księgach.
Autorka bardzo szeroko pokazuje świat, w którym dorastali nasi pradziadkowie i pra(x2)dziadkowie. Dziecko od najmłodszych lat było częścią gospodarstwa i rodzinnej codzienności. Nie było wyraźnej granicy pomiędzy światem dzieci i dorosłych, a praca i obowiązki pojawiały się bardzo wcześnie. Jednocześnie dzieci miały swoje zabawy, marzenia, lęki i sposoby spędzania czasu.
Sporo miejsca poświęcono również małżeństwom. Dziś trudno nam czasem zrozumieć, dlaczego ktoś poślubił konkretną osobę, szczególnie gdy dzieliła ich spora różnica wieku albo pochodzili z różnych miejscowości. Książka pokazuje, że romantyczne wyobrażenie o małżeństwie z miłości często niewiele miało wspólnego z rzeczywistością dawnej wsi. Liczyły się między innymi gospodarstwo, majątek, pozycja rodziny, pracowitość przyszłego małżonka czy możliwość zapewnienia sobie odpowiednich warunków życia. Miłość mogła się pojawić, ale niekoniecznie musiała być powodem zawarcia małżeństwa.
Bardzo interesujący jest dla mnie także wątek emigracji. W genealogii często szukamy przodków, którzy wyjechali „do Ameryki”, mając na myśli przede wszystkim Stany Zjednoczone. Tymczasem kierunków emigracji było znacznie więcej. Autorka pokazuje również losy tych, którzy zdecydowali się szukać lepszego życia w Ameryce Południowej – o czym w popularnych opowieściach o emigracji mówi się zdecydowanie rzadziej.
Dużym atutem książki są fotografie. Jest ich naprawdę mnóstwo i nie są wyłącznie ilustracją tekstu. Pomagają zobaczyć świat, o którym czytamy. Szczególnie cieszyły mnie zdjęcia pochodzące z miejsc, które znam – między innymi z Istebnej czy Soli. Dzięki nim opisywana rzeczywistość staje się jeszcze bliższa.
Warto też zwrócić uwagę na ogromną bibliografię. Autorka korzystała między innymi z pamiętników chłopskich, materiałów etnograficznych, opracowań historycznych i wielu innych źródeł. Dla mnie, jako osoby zajmującej się genealogią, to dodatkowa wartość – książka nie kończy się na samej opowieści, ale daje sporo możliwości dalszego zgłębiania poszczególnych tematów.
„Wiejskie Dzieci” nie jest więc książką, która odpowiada na pytanie, kim byli nasi przodkowie. Tego nadal musimy szukać w metrykach, archiwach i innych źródłach. Jest za to świetnym uzupełnieniem tych poszukiwań, bo pomaga odpowiedzieć na inne pytanie: w jakim świecie żyli?
I chyba właśnie dlatego warto po nią sięgnąć, nawet jeśli nasze drzewo genealogiczne dawno wyszło poza XIX i początek XX wieku. Bo im lepiej rozumiemy codzienność ludzi, których nazwiska wpisujemy do drzewa, tym mniej są oni tylko kolejnymi imionami i datami. Stają się ludźmi, którzy mieli swoje dzieciństwo, obowiązki, marzenia, problemy, radości i własny sposób patrzenia na świat.
📗 Godynia Aneta, Wiejskie dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali, Wydawnictwo Sploty, Gliwice 2026, stron 488, format 143x222 mm (ISBN: 978-83-289-2040-8)