Centrum Psychoterapii Psychoanalitycznej

Centrum Psychoterapii Psychoanalitycznej Tutaj otrzymasz rzetelne, etyczne i profesjonalne wsparcie psychoterapeutyczne dla siebie, swojego związku oraz całej rodziny.

Centrum tworzą certyfikowane psychoterapeutki pracujące w nurcie psychoanalitycznym: Izabela Sawaryn i Dominika Borowska-Stasica

O tym co pomiędzy...Przyplywajcie. Jeszcze można dołączyć!
03/06/2026

O tym co pomiędzy...Przyplywajcie. Jeszcze można dołączyć!

„Potrzeba pisania wyrasta z potrzeby przekazania tego, co niekomunikowalne. Pisanie to jeden ze sposobów przepracowywania niemożliwych do wyśnienia koszmarów sennych. Niemal wszystko to, co piszę (…), to wołanie skierowane do wyobrażonego czytelnika, aby pomógł mi śnić to, co pozostało niewyśnione.”
— Avner Bergstein, Niezbadane rejony życia psychicznego

To zdanie poruszyło nas głęboko.

Być może dlatego, że konferencja „A Titanici i Heweliusze nadal płyną” powstawała też z podobnej potrzeby.

Potrzeby opowiedzenia o czymś, co trudno uchwycić w procedurach, diagnozach czy organizacyjnych schematach.

O doświadczeniu bycia pomiędzy.

Pomiędzy dzieciństwem a dorosłością — jak nastolatek poszukujący własnego miejsca.

Pomiędzy zdrowiem a kryzysem — jak pacjenci i rodziny próbujący odzyskać równowagę.

Pomiędzy domem a szpitalem — jak Oddział Dzienny, który każdego dnia tworzy przestrzeń przejścia.

Pomiędzy światem wewnętrznym i zewnętrznym — jak psychoterapeuta, który próbuje rozumieć to, co niewypowiedziane.

Pomiędzy wiedzą a doświadczeniem.

Pomiędzy rozumieniem a przemianą.

Tworząc tę konferencję, chcieliśmy stworzyć przestrzeń wspólnego myślenia o tym, co często pozostaje niewidoczne: o pracy zespołów terapeutycznych, o napięciach, które przeżywają, o odpowiedzialności, którą niosą, i o zdolności do pozostawania w kontakcie z doświadczeniem nawet wtedy, gdy sztorm staje się silny.

Może właśnie dlatego tak bliska jest nam myśl Biona, że czasami potrzebujemy drugiego człowieka, aby pomógł nam śnić to, czego sami nie potrafimy jeszcze pomyśleć.

Być może właśnie temu służą zespoły.

Być może temu służą relacje.

I być może temu służą również spotkania takie jak to.

📍 Bielsko-Biała
📅 13 czerwca 2026

A Titanici i Heweliusze nadal płyną.
O zespołach, które mimo kryzysów utrzymują terapeutyczny kurs.

Zapraszamy do wspólnego namysłu nad tym, jak w odmętach chaosu powstaje umysł zdolny do myślenia.

Za Analityczni...
28/05/2026

Za Analityczni...



O Matkach, które są żywe i nieidalne. A orzez to obecne i prawdziwe.
26/05/2026

O Matkach, które są żywe i nieidalne. A orzez to obecne i prawdziwe.

„Psychoanaliza od dawna podpowiada, że grupa jest czymś więcej niż tylko zbiorem osób. Grupa ma własne życie psychiczne....
16/05/2026

„Psychoanaliza od dawna podpowiada, że grupa jest czymś więcej niż tylko zbiorem osób. Grupa ma własne życie psychiczne. Chłonie napięcia, rozdziela je i próbuje przetwarzać. Czasem broni się przed myśleniem. A czasem staje się jedynym miejscem, w którym myślenie może jeszcze przetrwać.”

Torpedownia w Gdyni sprawia wrażenie, jakby czegoś nasłuchiwała.

Stoi daleko od brzegu w wodzie, samotna, nadgryziona solą i wiatrem. Dawniej testowano tam torpedy. Sprawdzano trajektorie, siłę uderzenia i wytrzymałość wobec tego, co nadchodzi z głębi i pozostaje niewidoczne z brzegu. Jakby do dziś pozostała tam pamięć rzeczy dziejących się pod powierzchnią. Niedomknięta historia.

Trudno patrzeć na nią wyłącznie jak na opuszczony beton. Jest w niej coś o kruchości i trwaniu jednocześnie.

Pomyślałam o niej, kiedy usłyszałam tytuł zbliżającej się konferencji: A Titanici i Heweliusze nadal płyną. O zespołach, które mimo kryzysów utrzymują terapeutyczny kurs.

Może rzeczywiście wiele zespołów żyje dziś jak statki po przejściach? Nie toną spektakularnie. Płyną dalej. Z pęknięciami niewidocznymi z lądu.

W szkołach. Szpitalach. Ośrodkach terapeutycznych. W pomocy społecznej.

Ludzie siedzą przy stołach, prowadzą zebrania, piszą dokumentację, odbierają telefony, rozmawiają z pacjentami, uczniami, rodzinami. Wszystko wygląda zwyczajnie, a pod powierzchnią krąży coś trudnego do nazwania.
Codziennie spotykają się z ludzkim lękiem, rozpaczą i przeciążeniem, a równocześnie pracują w pośpiechu, wśród braków kadrowych, nadmiaru odpowiedzialności i świata, który coraz trudniej pomieścić psychicznie.

Czasem zespół zaczyna przeżywać coś, czego początkowo nie umie nazwać. Jakby skupiały się w nim napięcia pacjentów i własnego otoczenia.

Jedni milkną. Inni zaczynają mówić zbyt dużo. Ktoś nagle nie może oddychać od napięcia, choć jeszcze tydzień wcześniej „radził sobie świetnie”.

I właśnie wtedy szczególnie potrzebne staje się wspólne myślenie o tym, co dzieje się pod powierzchnią.

Psychoanaliza od dawna podpowiada, że grupa jest czymś więcej niż tylko zbiorem osób. Grupa ma własne życie psychiczne. Chłonie napięcia, rozdziela je i próbuje przetwarzać. Czasem broni się przed myśleniem. A czasem staje się jedynym miejscem, w którym myślenie może jeszcze przetrwać.

Rozmowa o tym, co dzieje się w zespołach, wydaje się dziś czymś naprawdę potrzebnym.

I może dlatego, kiedy myślę o zespołach, wraca do mnie obraz Torpedowni.

W zespoły trafia coś, co powstaje dużo dalej niż w samym miejscu pracy. Nie tylko indywidualny ból człowieka. Także przeciążenia naszych czasów, życie w ciągłym alarmie, systemy tracące zdolność myślenia o człowieku, wymagające działania szybciej zamiast głębiej.

W takich miejscach jak szkoły, szpitale czy ośrodki terapeutyczne codziennie próbuje się ocalać coś bardzo kruchego - możliwość pozostania człowiekiem wobec drugiego człowieka. Wszędzie tam, gdzie ludzie próbują przeprowadzać innych przez trudne wody, sami pozostając na pokładzie.

Grupy i instytucje stają się dziś miejscami przeciążonego przeżywania świata.

Myślenie o tym, co dzieje się w zespole, jest dziś jedną z najważniejszych form troski, zarówno o tych, którzy szukają pomocy, jak i o tych, którzy próbują jej udzielać.

I tak widok starej Torpedowni wciąż powraca jak ślad po próbie wytrzymania czegoś większego od człowieka.

Dominika Borowska-Stasica zapowiadając konferencję powiedziała:

„Zespół jest jak żywy organizm, taki twór terapeutyczny, który odbiera, czuje i próbuje zrozumieć to, co dzieje się między pacjentami w grupie terapeutycznej, ale też w każdym pacjencie z osobna. Pacjenci mają taką zdolność wywoływania różnych uczuć w terapeucie, w gabinecie, ale jeżeli jest zespół terapeutów, to okazuje się, że pacjenci, czasem ten sam pacjent, wywołują różne uczucia w różnych osobach, w personelu. I to nie jest jakiś błąd poznawczy czy różnice indywidualne między terapeutami, ale okazuje się, że to są konkretne, precyzyjne informacje, które ci pacjenci wysyłają właśnie do tych osób w zespole po to, żeby te informacje zostały zrozumiane i scalone, w ten sposób grupa terapeutyczna i pacjenci się z nami komunikują."

Pod powierzchnią zawsze coś pozostaje w ruchu.

Pytanie tylko, co dzieje się z tym wtedy, kiedy nie ma gdzie tego wspólnie pomyśleć.

---

A na konferencję można przyjechać tak po prostu. Samemu albo z kimś. Zatrzymać się i wspólnie pomyśleć o tym, co dzieje się z nami, z naszymi zespołami i ze światem wokół.
Informacje i zapisy: Fundacja REVERIE-rzetelna i etyczna psychoterapia oraz psychoedukacja

Na zdjęciu Torpedownia w Gdyni źródło: wikipedia

Są takie momenty…
16/05/2026

Są takie momenty…

Nadal jest szansa na niższą cenę. Nie przegapcie! To wyjątkowa okazja wzięcia udziału w konferencji poświęconej terapeut...
15/05/2026

Nadal jest szansa na niższą cenę. Nie przegapcie! To wyjątkowa okazja wzięcia udziału w konferencji poświęconej terapeutycznej pracy zespołowej z pacjentami w trudnych warunkach ochrony zdrowia psychicznego.

Dochód z konferencji będzie w całości przeznaczony na realizację celów statutowych Fundacji REVERIE.

🚨 Przedłużamy przedsprzedaż tylko do 18.05!

To ostatnia szansa, żeby dołączyć do konferencji:
„A Titanici i Heweliusze nadal płyną” w kwocie - 250zł .

Dla terapeutów i zespołów, które chcą pracować mądrzej, głębiej i razem
- panel dyskusyjny
- wystąpienia kliniczne
- realna wymiana doświadczeń.

Nie czekaj — liczba miejsc jest ograniczona.

👉 www.fundacjareverie.pl
Wejdź na pokład.

Jedyne takie wydarzenie podejmujące z wierzchu i od środka temat pracy zespołowej na rzecz osób cierpiących na trudności...
13/05/2026

Jedyne takie wydarzenie podejmujące z wierzchu i od środka temat pracy zespołowej na rzecz osób cierpiących na trudności natury psychicznej.

To wyjątkowe zaproszenie do wspólnego namysłu nad rolą, znaczeniem i funkcjonowaniem zespołu terapeutycznego w warunkach przeciążenia czynnikiem ludzkim i systemowym. Naprawdę warto wziąć udział!

A Titanici i Heweliusze nadal płyną.

W pracy terapeutycznej są momenty, w których przestają wystarczać wiedza, doświadczenie i narzędzia.
Pojawia się przeciążenie, napięcie i bezradność.

W takich chwilach kluczowe staje się jedno:
czy mamy przestrzeń do myślenia — i czy nie jesteśmy w niej sami.

Tegoroczna konferencja poświęcona jest temu, co często pozostaje niewidoczne, a ma fundamentalne znaczenie dla procesu leczenia — pracy zespołu terapeutycznego.

Zespół może być:
miejscem regulacji
przestrzenią rozumienia
czynnikiem chroniącym

…zarówno dla pacjentów, jak i terapeutów.

Podczas konferencji przyjrzymy się:
- pracy w warunkach przeciążenia
- dynamice zespołów terapeutycznych
- nieświadomym procesom w relacjach profesjonalnych
- temu, co pozwala zespołom „utrzymać kurs”

Wyjątkowym elementem będzie również głos młodzieży, która wnosi własną perspektywę na relację, zaufanie i bezpieczeństwo.

To zaproszenie do wspólnego myślenia.
Do zatrzymania się.
Do bycia w procesie — razem.

🎟️ Bilety dostępne w komentarzu

Bielsko-Biała
13.06.2026

Fundacja REVERIE-rzetelna i etyczna psychoterapia oraz psychoedukacja

05/05/2026

Dlaczego to robią?🤔😉

Kiedy psychika usuwa brak i utożsamia się z pustką a to co żywe zostaje unicestwione. Tak formuje się kompleks "martwej ...
05/05/2026

Kiedy psychika usuwa brak i utożsamia się z pustką a to co żywe zostaje unicestwione. Tak formuje się kompleks "martwej matki". Trudna do wychwycenia utrata po której zostaje zespół objawów wypelniajacych powstałą dziurę oraz imitujących żywy kontakt...

UTRATA KTÓREJ "NIE BYŁO" CZYLI JAKIE SPUSTOSZENIE W PSYCHICE CZYNI KOMPLEKS "MARTWEJ MATKI"?

Życie, którego nie było" (tyt. oryg. The Forgotten) to thriller sci-fi o Telly Paretta (Julianne Moore), matce opłakującej syna zmarłego w katastrofie lotniczej. Film, chociaż kiepsko zrealizowany dotyka fundamentalnych pytań o realność wspomnień i o to, czy można wymazać z psychiki doświadczenie dawania życia i silnej, pierwotnej więzi.

Spoilerować nie będę dlatego zostawię to pytanie bez odpowiedzi, natomiast zadam je trochę inaczej:

"Czy można z psychiki wymazać doświadczenie straty, braku i śmierci ważnej osoby (niekoniecznie w sensie fizycznym)?"

Odpowiedzi poszukam w tekście André Green'a, który nie należy do łatwych. Bardziej się go intuicyjnie wyczuwa niż potrafi objąć umysłem. Niemniej jednak spróbuję trochę przybliżyć nakreślone w nim idee i fakty kliniczne. Jest to ważna i użyteczna w praktyce terapeutycznej charakterystyka stanu, który nie uchwycony w porę może zablokować autentyczny rozwój osobowy i progres w terapii na wiele lat.

Kompleks „martwej matki”, opisany przez André Greena, nie dotyczy realnej śmierci, lecz doświadczenia PSYCHICZNEJ NIEOBECNOŚCI. Dziecko pozostaje z matką, która fizycznie jest obecna, ale emocjonalnie wycofana najczęściej na skutek depresji lub własnej żałoby.

To właśnie ta nagła zmiana z żywego, reagującego obiektu w „pusty”, niedostępny - stanowi RDZEŃ TRAUMY. Nie chodzi tu tylko o utratę miłości, ale przede wszystkim o utratę znaczenia: dziecko nie rozumie, dlaczego relacja się załamuje, więc doświadcza tego jako czegoś niezrozumiałego i potencjalnie związanego z nim samym.

W odpowiedzi na tę sytuację psychika nie reaguje przede wszystkim NIENAWIŚCIĄ, jak mogłoby się wydawać, ale WYCOFANIEM. Dochodzi do odłączenia inwestycji emocjonalnej od obiektu i jednocześnie do nieświadomej identyfikacji z „martwą” matką. Powstaje wewnętrzna pustka czyli coś, co Green nazywa „dziurą” w strukturze psychicznej. To właśnie ona, a nie klasyczna depresja, staje się centralnym problemem.

Udawanie, mimikra, pobudzenie seksualne czy nadmierna aktywność intelektualna pojawiają się później jako próby poradzenia sobie z tą pustką, ale nie dotykają jej źródła.

W dorosłości osoby z tym doświadczeniem często funkcjonują pozornie dobrze: pracują, nawiązują relacje (choć powierzchowne), czasem nawet odnoszą sukcesy. Jednak w obszarze miłości pojawia się powtarzający się wzorzec: wycofania, ciągłego rozczarowania (brak czegoś istotnego, spełnienia), niemożność głębokiego zaangażowania.

Jeśli chodzi o osiąganie dojrzałości i rozwój to ulegają one zahamowaniu. Pojawia się poczucie utknięcia, unieruchomienie, czasami nawet przylgnięcia do obiektów na wiele lat bez możliwości odczucia satysfakcji, głębi i progresu.Takimi obiektami mogą być partnerzy osób z kompleksem martwej matki, pracodawcy czy terapeuci.

Miłość za pomocą której można nawiązać żywy (odżywiający) i rozwijający kontakt nie znika, ona zostaje "ZAMROŻONA" lub "ZMUMIFIKOWANA”. To sprawia, że relacje są jednocześnie potrzebne i niemożliwe.

Wchodzenie w znaczącą relację stanowi zagrożenie martwotą dlatego paradoksalnie "bezpieczniejsze" dla takich pacjentów jest wycofanie obsadzenia obiektów i trwanie w symulacji kontaktu, iluzji lub stanie "pomiędzy" (żywym i martwym). To sytuacja trudna do wytrzymania a jednocześnie jakikolwiek krok w przód czy w stronę wyjścia jest blokowany przez wciągającą, czarną dziurę pustki i zamierania.

W terapii największym wyzwaniem jest to, że problem nie ujawnia się wprost jako depresja. Pojawia się raczej w przeniesieniu jako doświadczenie terapeuty jako nieobecnego, chłodnego, niewystarczającego.

Kluczowe staje się wtedy nie tyle interpretowanie agresji czy konfliktów, ile zdolność do pracy z pustką, brakiem i wycofaniem. Niezmentalizowanym, konturowym, trudnym do uchwycenia świadomym umysłem. Zbyt duża neutralność czy milczenie mogą wręcz powtórzyć pierwotną traumę.

PROCES TERAPEUTYCZNY polega więc na czymś subtelniejszym: na stopniowym odróżnianiu (i oddzielaniu) tego co żywe od tego co umarło, ożywianiu relacji tam, gdzie wcześniej była pustka oraz na umożliwieniu przeżycia żałoby, która nigdy nie mogła się wydarzyć, a także na przywracaniu zdolności do kochania. Nie poprzez analizę samej nienawiści, ale poprzez dotarcie do tego, co ją poprzedzało - utraty, która nie została nazwana ani przeżyta. Po której zaginął mentalny i emocjonalny ślad.

Opracowanie tekstu:
Dominika Borowska-Stasica

Bibliografia:
André Green "Martwa matka"

Obraz:
Julia Tabenska "Mów do mnie"




18/01/2026

Za Laboratorium Psychoedukacji:

„Uporczywe unikanie konfliktowych tematów czy działań prowadzi do zubożenia zakresu spraw, w których partnerzy są lub usiłują być razem, tak że w końcu jedno lub obydwoje dokonują aktu wewnętrznej emigracji. Pozornie nadal pozostają w związku, ale ich życie coraz bardziej zaczyna się rozgrywać poza nim. Jeżeli ona chce oglądać 147 odcinek serialu z życia wyższych sfer, on zaś - transmitowany drugoligowy mecz piłki nożnej, to zamiast się kłócić bądź ustępować sobie nawzajem, mogą ominąć konflikt - on pójdzie do sąsiada na mecz, ona zostanie w domu. Jeżeli ją denerwuje jego wyraźna nieudolność w robieniu kariery zawodowej, on przestanie się jej zwierzać ze swoich kłopotów w pracy (porozmawia o tym z sąsiadem) i tak dalej. W niemal wszystkich przypadkach ominięcie konfliktu wydaje się rozsądnym rozwiązaniem. Nietrudno jednak zauważyć, iż stałe stosowanie przez partnerów tej właśnie strategii prowadzi prostą drogą do tego, że ich życie zaczyna toczyć się gdzie indziej. Unikanie konfliktów, motywowane pragnieniem, aby było dobrze, prowadzi więc do związku, który albo staje się nijaki (oznacza, że będzie gorszy), albo negatywny. W konsekwencji postępowanie takie jest równie zabójcze dla związku, jak strategia otwartego atakowania partnera. A obie te strategie współwystępują z niezadowoleniem partnerów z ich związku. Najbardziej skuteczną strategią rozwiązywania problemów jest zwykle współpraca, czyli szukanie takich rozwiązań, które realizują równocześnie cele obu stron. Jest to strategia lepsza od kompromisu, który polega na częściowej rezygnacji z własnych celów przez każdą ze stron i rzadko bywa stabilnym rozwiązaniem konfliktu.”

Bogdan Wojciszke - Psychologia miłości
fot Eduardo Drapier





Adres

Bielsko-Biała

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 17:00 - 21:00
Wtorek 12:00 - 15:00
Środa 18:00 - 21:00
Czwartek 15:00 - 20:00
Piątek 15:00 - 20:00
Sobota 09:00 - 12:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Centrum Psychoterapii Psychoanalitycznej umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Centrum Psychoterapii Psychoanalitycznej:

Skróty

Udostępnij

Kategoria