17/05/2026
W wyobraźni nieważne, czy coś jest prawdziwe czy wymyślone. W życiu tak...
PRAWDZIWA "ZABAWA" W UDAWANIE.
"Gdybyś mógł/a wynająć jakąś osobę do odegrania ważnej roli w twoim życiu to jaka by to była rola?"
Takie pytanie pada w filmie "Rodzina do wynajęcia" (reż. Hikari) i przenosi nas z jednej strony do malowniczej, przeludnionej ale jak się okazuje przesiąkniętej samotnością Japonii a z drugiej do wewnętrznego systemu relacji obiektualnych i subtelnych połączeń między reprezentacjami osób, które coś dla nas w życiu znaczyły.
Japonia to miejsce "w którym choćbyś mieszkał od 100 lat to i tak miałbyś mnóstwo pytań".
Świat wewnętrzny bywa podobnie nieprzenikniony, zaludniony a zarazem wypełniony nie dającą się wysycić pustką.
"Czasami wystarczy, że ktoś spojrzy ci w oczy i przypomni, że istniejesz".
Rozpoznanie i znaczenie nadają jednostce rację bytu, uzasadniają i potwierdzają fundamentalny sens jej istnienia.
W Japonii problemy natury psychicznej są stygmatyzowane i dość powszechny jest kulturowy nacisk na zachowanie pozorów ("tatemae"), unikania wstydu (np. przed rozwodem lub samotnością) oraz rezygnacji z bycia ciężarem dla bliskich. Dlatego powstał rynek usług wynajmowania obcych osób do pełnienia różnych funkcji, np. narzeczonego, ojca, dziennikarza przeprowadzajacego wywiad a nawet żałobników, którzy pomogą odegrać nasz pogrzeb czy kochanki, ktora przeprosi zdradzaną żonę za to, że ją mąż zdradzał (?!)
Choć zjawisko wydaje się dziwne dla ludzi z Zachodu, to w Japonii stanowi realną i rozwiniętą branżę, działającą na zasadzie:
"Słuchaj czego chcą-dawaj im to, czego potrzebują"
Proste? Niezupełnie. Bohater filmu, Phillip (Brendan Fraser), choć z zawodu jest aktorem a więc z założenia potrafi w udawanie napotyka w tej pracy spore problemy natury moralnej, etycznej i...emocjonalnej. Nawet pani do towarzystwa z którą się regularnie spotyka mówi mu:
"Ja pomagam ludziom z ciałem a ty z emocjami. Tylko dla ciebie jest to bardziej osobiste"
No właśnie. Powstałe połączenia, subtelnie i niepostrzeżenie utkane więzi nie dają się tak łatwo rozerwać pod wpływem zakończenia współpracy. One sięgają dalej niż u d a w a n i e. One zaczynają być p r a w d z i w e.
Trochę jak z wyobraźnią będącą sceną na której to, co realne i wymyślone ma równoprawną rację bytu.
"Momentami nawet myślałem że to prawda i czułem jakby to było prawdziwe"
I co teraz?
Szczególnie, jeśli wzbudzają się silne uczucia, niekoniecznie te pozytywne? Czy pomoże na to stwierdzenie, że:
"Ona nie nienawidzi ciebie ale osobę, którą grasz"
Może jest to jakieś pocieszenie pomocne w budowaniu bezpiecznego dystansu ale niektórzy przeżywają coś na kształt odpowiedzialności za uruchomione w ten sposób uczucia i powołane do życia relacje. Zupełnie jak u "Małego Księcia", gdzie:
"Oswoić znaczy stworzyć więzy.”
i
„Staniesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś.”
A co z relacją terapeutyczną? Również jesteśmy nieświadomie "wynajmowani" przez pacjenta do "podgrywania" różnych ról oraz scenariuszy z jego życia. Albo inaczej, to my podnajmujemy własną wewnętrzną, psychiczną przestrzeń pacjentowi aby umożliwić mu odegranie traum, konfliktów, pragnień oraz fantazji, które powodują jego cierpienie i hamują rozwój. I też nie dajemy pacjentowi tego, czego chce ale odpowiadamy na głębsze potrzeby.
Czy to jest udawanie? W specjalnie przygotowanej przestrzeni terapeutycznej rozgrywają się prawdziwe dramaty i odczuwane są autentyczne emocje. To jednocześnie aranżacja i rzeczywistość czyli w winnicotowskim ujęciu swoista przestrzeń przejściowa (wewnętrzno-zewnętrzna), która umożliwia przekształcanie i zmianę.
Tak jak Phillip pomaga Kikuo (Akira Emoto) odnaleźć miejsce zakopanych dawno temu miłosnych wspomnień i uczuć, które siłą swojego znaczenia przebiły grubą warstwę czasu, starości i szwankującej pamięci tak psychoterapeuta dociera z pacjentem do punktu, w którym może on się odnaleźć, zakończyć lub dopiero rozpocząć życiową podróż.
I również tą podróż pacjenta terapeuta mocno przeżywa.
Zabawa w udawanie nie jest zła o czym mówił już Freud przy okazji obserwacji zabawy swojego wnuka ze szpulką. Taka aktywność "na niby" działa podobnie do marzeń i fantazji bo pozwala realizować pragnienia i przekształcać trudne doświadczenia w coś, nad czym mamy większą kontrolę.
Ale czy może przynosić szkody?
Shinji (Takehiro Hira) zbudował firmę powodowany własną, dojumjącą potrzebą. Wedle powiedzenia: "Każdy zajmuje się tym, czego mu brakuje". Tyle, że w filmie przeżywa moment kryzysu, kiedy udawana rzeczywistość przestaje odpowiadać wewnętrznemu zapotrzebowaniu na relacyjną prawdę i obecność.
Jeśli mistyfikacja prowadzi do wykształcenia fałszywego self czyli specyficznej adaptacji do środowiska, które jest zbyt intruzywne, nieprzewidywalne albo wymaga dopasowania kosztem spontaniczności to nie można się twórczo bawić i pozwolić sobie na swobodną ekspresje prawdziwego self.
A więc niemożliwy lub zahamowany jest wtedy rozwój. A historie, które (o) sobie opowiadamy nie stają się prawdą.
A jak to jest w sytuacji terapeutycznej?
Udawana empatia na pewno nie zadziała. Albo nie tak jakbyśmy tego w terapii chcieli (może nasilać tendencję do ekspozycji fałszywego self).
Narracja tylko wówczas ma moc przekształcania osobistych doświadczeń jeśli zakorzeniona jest w relacyjnym i znaczącym przeżyciu.
Zadanie terapeuty jest trudne, bo musi on jednocześnie być prawdziwy i mieć świadomość, że kontakt z pacjentem nie może wyjść poza ramy settingu i gabinetu, powinien się kiedyś zakończyć i służyć określonym, stricte terapeutycznym celom.
Każdy z tych obszarów jest potencjalnym polem do nadużyć. I niekoniecznie ze złej woli terapeuty (choć to się również może zdarzyć) ale z powodu ekstremalnie silnych uczuć, nieświadomych mechanizmów i procesów interpersonalnych wzbudzanych w relacji terapeutycznej.
Psychoterapeucie pomaga w tym wypadku wypracowana przez intensywne 4-letnie szkolenie psychoterapeutyczne, własną wglądową terapię oraz regularną superwizję etyczna postawa i solidny kręgosłup.
Bez takiego wsparcia łatwo "popłynąć" i pogubić się w odmętach i zawiłościach relacji przeniesieniowo-przeciwprzeniesieniowej. Szczególnie jeśli problemy pacjenta padają na podatny (podobieństwo) grunt u terapeuty.
Tak jak to się stało z Phillipem. Doświadczenie braku ojca wzbudziło w nim pragnienie aby być ojcem dla Mii (Shannon Mahina Gorman) i uchronić ją (a pośrednio siebie samego) przed opuszczającym brakiem ważnej figury rodzicielskiej.
To spotkanie było znaczące dla nich obojga ale szczegolnie wybrzmiewa końcówka filmu kiedy kłamstwo zostaje ujawnione i możliwe jest poznanie się na nowo, w prawdzie:
"-Cześć, jestem Mia
-Cześć jestem Phill"
Kiedy pacjent zaczyna widzieć terapeutę realnie, już nie tak bardzo przez pryzmat projekcji i przeniesień (tak samo terapeuta pacjenta), wówczas może nastąpić ważny ale też trudny etap pożegnania (separowania).
Winnicott widział to tak, jakby podmiot mówił do obiektu:
"Witaj obiekcie! Zniszczyłem cię. Kocham cię. Masz dla mnie wartość, ponieważ przeżyłeś moje zniszczenie. Kochając cię, cały czas niszczę cię w (nieświadomej) fantazji.(1969a/201, s.127).
Niszczenie służy tutaj twórczemu przekształcaniu, internalizacji (obiektu i relacji) oraz oddzielaniu się.
Prawda nie może być udawana jedynie warunki, które do niej prowadzą.
A dlaczego tak jej łakniemy?
"Według mnie człowiek nie tylko potrzebuje spotkać się z własną prawdą wewnętrzną, znaleźć dla niej reprezentację oraz poznać samego siebie, lecz również pragnie zakomunikować ją drugiemu i być przez niego poznanym po to, aby poznać samego siebie i stać się sobą.
Ujawnienie się prawdy emocjonalnej zależy od tego, czy drugi człowiek będzie wspierał ten proces, będzie nie tylko sprzyjał jej odkrywaniu o nas samych, lecz także będzie tym, komu możemy ją przekazać i z kim możemy ją dzielić.
Potrzebujemy go jako otwartego i responsywnego pomieszczającego, który będzie potrafił usłyszeć prawdę i przyjąć ją do własnego wnętrza. Nie pragniemy pozbyć się prawdy, lecz chcemy ją przekazać wrażliwemu obiektowi, który byłby w stanie wytrzymać intensywność naszego doświadczenia. "
(Bergstein, 2019/2021,s.167)
Opracowanie:
Dominika Borowska-Stasica
Źródła:
•Bergstein, A. (2019/2021). Niezbadane rejony życia psychicznego. Wyprawy Donalda Meltzera I Wilfreda Biona. Oficyna Wydawnicza Fundament, Warszawa
•Freud, S. (1908/1959). Creative Writers and Day-Dreaming (Der Dichter und das Phantasieren).
•Freud, S. (1920/1961). Beyond the Pleasure Principle (Poza zasadą przyjemności).
•Saint-Exupéry, A. de. (2020). Mały Książę. Przeł. J. Szwykowski. Warszawa: Instytut Wydawniczy Pax.
•Winnicott, D. W. (1953). Transitional Objects and Transitional Phenomena.
•Winnicott, D. W. (1960). Ego Distortion in Terms of True and False Self.
•Winnicott, D. W. (1971). Playing and Reality
•Winnicott D.W. (1969/2011). Użycie obiektu i relacja poprzez identyfikacje. Przeł. A. Czownicka, w: Zabawa a rzeczywistość (122-132), Gdańsk, Wyd. IMAGO
Zdjęcie ze strony: press.disney.pl