15/07/2026
Primum non nocere, a LEX SZARLATAN.
Jest lipiec 2026. Szpitale wyczerpały limity na operacje planowane. Terminy do lekarzy specjalistów to czas oczekiwania od kilku miesięcy do 2 lat, rehabilitacja na cito – kilka miesięcy, w trybie zwykłym końcówka roku 2027 lub rok 2028. Specjaliści dziecięcy podobny czas oczekiwania, chociaż czasami zdarza się (z wyjątkiem psychiatrii dziecięcej), że trafi się termin wcześniejszy. Wizyta prywatna u lekarza to koszt od 300 złotych w górę, czas wizyty ok. 10 minut. To polska rzeczywistość i dbałość o zdrowie obywatela.
Tymczasem na wejście w życie ( chyba, że będzie veto Prezydenta) czeka ustawa LEX SZARLATAN. W założeniu teoretycznym celowana w osoby, które kwestionują leczenie według medycyny konwencjonalnej, jak również obiecują cudowne wyleczenie po odstawieniu leków i zaniechaniu dotychczasowego leczenia. I takie założenie jest jak najbardziej słuszne. Tymczasem w praktyce, ustawa jest tak sformułowana, że uderza we wszystkie alternatywne sposoby wspierania leczenia pacjentów uznając je za niezgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej i mogące działać na szkodę pacjenta, chyba, że są wykonywane przez medyków. Dotyczy to wszystkich naturopatów, zielarzy, osteopatów, homeopatów, terapeutów medycyny naturalnej, akupunktury, terapeutów czaszkowo – krzyżowych, terapeutów Polarity, bioenergoterapeutów, placówek prowadzących detoksy, niektórych form masażu itp. Ustawa sprawia, że takie gabinety jak mój , mający w nazwie GABINET TERAPII NATURALNYCH, są brane pod lupę i traktowane jako podejrzane i kwestionujące leczenie konwencjonalne. Ustawa nadaje prawa Rzecznikowi Praw Pacjenta do oceny merytorycznej danej działalności i sprawdzenie czy jest ona zgodna z obecną wiedzą naukowo – medyczną. Nadaje mu uprawnienia do nałożenia kary do 1 mln złotych i nakazu zamknięcia działalności oraz poniesienia odpowiedzialności prawnej. Chcę nadmienić , że obecny Rzecznik Praw Pacjenta jest prawnikiem i zastanawiam się nad poziomem Jego wiedzy medycznej.
Ta sytuacja pociąga za sobą dwie podstawowe kwestie. Po pierwsze zostaje obywatelom odebrana możliwość decydowania jaką formę wspierania własnego zdrowia chcą podjąć. Po drugie, w obawie o własne bezpieczeństwo i godność, wielu ze specjalistów medycyny alternatywnej ograniczy swoje oferty i będzie bało się wspierać pacjentów w ich drodze do zdrowia i lepszego samopoczucia. Czy to jest dobre rozwiązanie?
Osobiście jestem jak najbardziej za tym, aby ukrócić procedery żerowania na ludzkim zdrowiu i życiu zarówno przez osoby z zakresu medycyny akademickiej jak i alternatywnej. Jestem również za tym, aby każdy człowiek miał dostęp do szeroko rozumianej opieki zdrowotnej, do dbałości o własne zdrowie, życie i dobre samopoczucie i przede wszystkim miał prawo wyboru. Słowa Hipokratesa PRIMUM NON NOCERE powinny przyświecać wszystkim osobom, które zawodowo zajmują się leczeniem i wszelkimi alternatywnymi metodami wsparcia zdrowia drugiego człowieka, a koszty leczenia i potencjalne ryzyko powikłań nie mogą przewyższać korzyści płynących z podjęcia danej terapii czy formy leczenia. Dla dobra pacjentów warto połączyć osiągnięcia medycyny akademickiej i alternatywnych form wspierania zdrowia, a nie kwestionować terapii pozamedycznych. Nie pozwólmy, by ktoś decydował za nas. Każdy człowiek ma prawo wyboru i prawo do poszanowania wykonywanego zawodu, szczególnie wtedy, gdy wykonuje swój zawód z powołania i z szacunkiem dla drugiego człowieka.