17/06/2026
„To tylko kwestia czasu"? Nie. To kwestia dowodów, a tych nie ma od ćwierć wieku.
Pojawił się wpis dr. Piotra Witczaka, który zapowiada, że związek szczepień z autyzmem „zostanie w końcu uznany". Powołuje się na zeznanie Briana Ho**era w Sejmie oraz na jego pracę z 2020 roku. Sprawdziłam jedno i drugie.
Zacznijmy od wystąpienia w Sejmie. Ho**er był gościem Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Życia i Zdrowia Polaków 5 czerwca 2026 roku i przedstawiał tam „Niewygodne badanie", czyli pracę Anthony'ego Mawsona porównującą dzieci szczepione i nieszczepione, z której miałoby wynikać dwukrotnie wyższe ryzyko chorób przewlekłych i kilkukrotnie wyższe ryzyko zaburzeń neurorozwojowych. Tylko że to nie jest badanie populacyjne. To anonimowa ankieta internetowa wypełniana przez matki dzieci uczących się w domu; 666 dzieci, rekrutowanych m.in. przez środowiska o nastawieniu antyszczepionkowym, bez weryfikacji w dokumentacji medycznej. Praca Mawsona była zresztą dwukrotnie wycofywana [1].
I teraz… Praca Ho**er & Miller z 2020 roku (SAGE Open Medicine) od 18 maja 2026 roku ma dopisane „expression of concern", czyli formalne ostrzeżenie redakcji, i jest przedmiotem postępowania wyjaśniającego [2]. Opierała się na próbie 2047 dzieci z trzech prywatnych praktyk, to nie jest reprezentatywna populacja.
Sam Brian Ho**er jest inżynierem-biochemikiem, nie epidemiologiem. Jego wcześniejszy artykuł z 2014 roku, który miał „udowodnić" związek szczepionek z autyzmem, został wycofany z powodu niezadeklarowanego konfliktu interesów i błędu metodologicznego zwanego „efektem teksańskiego strzelca wyborowego", czyli rysowania tarczy dookoła już oddanych strzałów [3].
A teraz dane, których dr Witczak nie cytuje. Duńska kohorta z 2019 roku objęła 657 461 dzieci — związku nie znaleziono [4]. Metaanaliza Taylora z 2014 roku — 1,26 miliona dzieci, też nic [5]. A w 2025 roku Duńczycy sprawdzili nawet glin zawarty w szczepionkach: 1,2 miliona dzieci, 24 lata obserwacji, 50 różnych schorzeń — brak związku [6].
Skąd więc bierze się to wrażenie? Pierwsze objawy autyzmu zwykle uwidaczniają się około drugiego roku życia, czyli wtedy, gdy dziecko otrzymuje kolejne szczepienia. Zbieżność w czasie to nie to samo co przyczyna. I nigdy, przenigdy nie jest to wina rodzica.
Czas, na który powołuje się Witczak, działa zresztą odwrotnie, niż chciałby: kolejne prace antyszczepionkowe są wycofywane jedna po drugiej, a nie „uznawane".