Psychoterapia psychoanalityczna Patrycja Nowak

Psychoterapia psychoanalityczna Patrycja Nowak Gabinet Psychoterapii Psychoanalitycznej Patrycja Nowak

Psychoterapia to forma pomocy skierowana do osób doświadczających cierpienia psychicznego, przeżywających kryzysy, trudności emocjonalne oraz trudności w relacjach z innymi. Znajduje zastosowanie dla tych, którzy mają poczucie, że pewne sytuacje boleśnie powtarzają się w ich życiu, że nie wykorzystują całkowicie swojego potencjału, który pozwalałby przeżywać swoje życie w sposób w pełni satysfakcjonujący i upatrują ich źródeł w swoim psychicznym świecie wewnętrznym.

14/07/2026

Zdigitalizowane ciało

Ludzie coraz więcej rozmawiają z maszynami.

To zdanie jeszcze kilka lat temu należałoby do literatury science fiction. Dziś brzmi niemal banalnie. Rozmawiamy z nimi o pracy, o zakupach, o wakacjach. Coraz częściej również o samotności, lęku i rozpaczy.

Jak opisuje „The Wall Street Journal", psychoterapeutka studentki Eri zasugerowała jej korzystanie z chatbota jako wsparcia między sesjami.

Jej terapeutka nie zawsze zgadza się z interpretacjami chatbotów. Mimo to ci cyfrowi towarzysze sprawili, że Eri mogła ograniczyć liczbę spotkań terapeutycznych twarzą w twarz z terapeutką.

Sztuczna inteligencja może być cennym wsparciem w różnych formach terapii. Coś jednak zmienia się w chwili, gdy wsparcie zaczyna oznaczać mniej spotkań z drugim człowiekiem.

Być może właśnie o to chodzi.
A być może właśnie tutaj zaczyna się problem.

Coraz częściej nie siedzimy bezpośrednio obok człowieka, lecz z jego przetworzoną, zdigitalizowaną postacią. Nie z twarzą, tylko z ekranem. Nie z głosem dochodzącym z konkretnego miejsca, lecz z jego cyfrowym odpowiednikiem z głośnika. Zmienia się coś bezpośredniego między ludźmi.

Kilka dni później na stronie IPA pojawił się wykład Emmy Ponce de León „Ciało jako pulsująca granica (pogranicze)”.
Cytując:

Analityk nie tylko słucha wypowiedzi - jest także ciałem rezonującym na drugie ciało.

oraz

Ciało nie jest granicą psychoanalizy, lecz jej najbardziej żywą granicą (w znaczeniu pogranicza, strefy styku, obszaru przeistoczeń)

Trudno o bardziej odległą perspektywę od tej, którą oferuje historia Eri.

Wykład kończy się niepokojącą obserwacją: żyjemy w świecie nadmiaru bodźców, który z jednej strony nieustannie eksponuje ciało, a z drugiej coraz skuteczniej oddala nas od jego bezpośredniego doświadczenia.

Wobec tego warto zadawać pytanie: czym właściwie jest dziś spotkanie terapeutyczne? Gwałtowny rozwój technologii skłania nas do powrotu do podstaw.

Spotkanie terapeutyczne jest wydarzeniem, w którym uczestniczy całe ciało w odniesieniu do drugiego ciała. Pacjentka przekracza próg gabinetu, siada w fotelu lub kładzie się na kozetce. Rejestruje temperaturę pomieszczenia, jego zapach, sposób, w jaki światło wpada przez okno. Słyszy oddech terapeutki, doświadcza ciszy, czuje napięcie własnego ciała, zauważa przyspieszone bicie serca albo drżenie dłoni. Czasem odczuwa skrępowanie, czasem ulgę.
Wszystko pozostaje w nieustannym ruchu.
Terapeutka również uczestniczy w tym procesie. Odbiera obecność drugiej osoby, reaguje na nią, rezonuje z nią. Nagle czuje znużenie, którego wcześniej nie było. Łapie się na tym, że zaczyna się spieszyć albo przeciwnie - ma poczucie, że czas zwolnił. Zauważa napięcie w barkach, trudność w skupieniu lub nieoczekiwany przypływ smutku. Zanim padnie pierwsze słowo, coś już istnieje.
Komunikacja cielesna. Rezonans.

Psychoterapeuci od lat uczą się zwracać uwagę właśnie na ten niewerbalny wymiar spotkania. Jest on przedmiotem niekończących się rozmów podczas szkoleń i superwizji.

Ta przedwerbalna warstwa doświadczenia od początku zajmowała psychoanalizę. Od ponad stu lat psychoterapia próbuje znaleźć język dla tego doświadczenia. Holding. Rêverie. Kontenerowanie. Przeciwprzeniesienie. Różne pojęcia opisujące być może ten sam, kluczowy fenomen.

Już od pierwszych chwil życia ciało dziecka pozostaje w dialogu z ciałem opiekuna. To sposób trzymania, dotyk, napięcie mięśni, rytm oddechu, ton głosu czy kołysanie budują poczucie bezpieczeństwa i stają się fundamentem rozwoju psychiki.

Nie tylko odczuwamy drugiego człowieka.
Stajemy się też inni pod wpływem jego obecności.

Czy nie tak właśnie wzrasta psychika?

Sztuczna inteligencja może analizować język. Potrafi porządkować myśli, proponować interpretacje, wskazywać nowe perspektywy. W wielu sytuacjach może stanowić cenne wsparcie. Nie uczestniczy jednak w tym spotkaniu. Nie oddycha. Nie czerwieni się. Nie czuje napięcia atmosfery w gabinecie. Nie zauważa, że czasem to nie treść wypowiedzi, lecz jej osobliwa forma niesie znaczenie. Nietypowe zestawienie słów może potraktować jak językową niezgrabność, którą należy po prostu poprawiić.Nie doświadcza napięcia, milczenia ani własnej niepewności. Nie odczuwa ciężaru chwili, w której ktoś wypowiada coś na głos do drugiej osoby. To wazna różnica.

Chyba że proces adaptacji zaczyna się odwracać i to człowiek coraz bardziej dostosowuje się do funkcjonowania wśród maszyn, a nie ludzi.

Maurice Merleau-Ponty pisał, że ciało nie jest czymś, co posiadamy, lecz sposobem naszego istnienia w świecie. Najpierw doświadczamy. Dopiero później nadajemy doświadczeniu znaczenie. To niuanse, które często decydują o ogromnej różnicy w przeżywaniu. Znaczenia rodzą się z doświadczenia, a nie odwrotnie. Jeśli tak jest, to psychoterapia jest szczególnym rodzajem wspólnej obecności dwóch ucieleśnionych podmiotów. Tutaj przebiega istotna granica między człowiekiem a sztuczną inteligencją. Niekiedy coś się zmienia ponieważ ktoś pozostał obecny tam, gdzie wcześniej była jedynie samotność.

Jeśli wszystko, co najważniejsze w psychoterapii, mogłoby wydarzyć się przez chatboty, to psychoterapia rzeczywiście przestałaby być potrzebna. Odeszłaby wraz z przekonaniem, że zaangażowana obecność drugiego człowieka ma znaczenie.

Rozwój sztucznej inteligencji przypomina jednak coś, co kiedyś wydawało się oczywiste: pod słowami coś jest. Zanim pojawią się słowa, między ludźmi już coś istnieje. Coś żywego, co może nas zmieniać.

Tego żadna technologia nie potrafi zastąpić.

Ale czy to nadal będzie dla nas ważne?

13/07/2026

Czy współczesna neuronauka spotyka dziś psychoanalizę?

Coraz więcej wskazuje na to, że współczesna neuronauka opisuje zjawiska dobrze znane psychoterapeutom i psychoanalitykom, choć obie dziedziny posługują się zupełnie innym językiem.

Do tej refleksji skłania nowy artykuł Erika Stänickego, Bendika Sparre Hoveta i Line Indrevoll Stänicke z Uniwersytetu w Oslo pt. Freud's Model of the Mind Within a Predictive Processing Neuroscientific Paradigm, opublikowany w czasopiśmie Entropy (2026).

Jeżeli autorzy mają rację, oznacza to nie tylko nowe spojrzenie na psychoanalizę i psychoterapię, które otwiera możliwość budowania wspólnego języka.

Współcześnie neuronauka rozwija wiele modeli opisujących sposób funkcjonowania mózgu. Jednym z nich jest tzw. paradygmat predykcyjny (predictive processing). W dużym uproszczeniu zakłada on, że mózg nie jest biernym odbiorcą rzeczywistości. Nieustannie, na podstawie tego, co już zna, próbuje przewidywać to, co za chwilę się wydarzy, a następnie porównuje te przewidywania z tym, czego rzeczywiście doświadczamy, i w razie potrzeby je aktualizuje.

Te przewidywania wpływają na to, jak postrzegamy świat, jak reagujemy i co czujemy. Nasze doświadczenie nie jest więc prostym odbiciem rzeczywistości, ale wynikiem nieustannego dialogu między tym, czego się spodziewamy, a tym, czego rzeczywiście doświadczamy. Bywa jednak, że ten proces aktualizacji staje się mało elastyczny - na przykład wskutek doświadczeń traumatycznych. Wówczas wcześniejsze doświadczenia mogą nadal organizować sposób przeżywania świata, mimo, że rzeczywistość uległa zmianie.

Erik Stänicke, Bendik Hovet, Line Indrevoll Stänicke i współpracownicy z Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Oslo w swoim artykule (2026 r.) zwracają uwagę, że ten model jest zaskakująco bliski temu, o czym psychoanaliza mówi od ponad stu lat. Ich zdaniem neuronauka i psychoanaliza opisują wiele tych samych procesów psychicznych, choć każda robi to z innej perspektywy. Neuronauka bada biologiczne mechanizmy funkcjonowania mózgu, natomiast psychoanaliza stara się zrozumieć, jak procesy te są przeżywane przez człowieka i jak kształtują jego relacje oraz sposób doświadczania świata.

Jednym z przykładów jest psychoanalityczne pojęcie projekcji. Autorzy uważają, że można je dobrze zrozumieć właśnie w świetle współczesnych teorii predykcyjnego działania mózgu.

„Kiedy przypisujemy innym ludziom określone cechy, intencje lub uczucia, nasz mózg organizuje doświadczenie świata zgodnie z wcześniej ukształtowanymi oczekiwaniami” - mówi Erik Stänicke.

Często jeszcze zanim świadomie ocenimy sytuację, nasz umysł interpretuje ją przez pryzmat tego, czego nauczył się wcześniej. To pokazuje kierunek myślenia autorów. Przykładowo osoba wychowująca się w środowisku, w którym przemoc była czymś „normalnym”, może mieć później trudność z jej rozpoznawaniem lub reagowaniem na nią, ponieważ właśnie taki sposób przeżywania świata stał się dla niej przewidywalny. To oczywiście przykład skrajny. Czasem wystarczy, że w rodzinie pewne role lub sposoby reagowania były na tyle sztywne, iż nie pozostawiały przestrzeni na inne rozumienie doświadczeń. To, co początkowo było sposobem przystosowania się do konkretnego środowiska, z czasem zaczyna organizować sposób, w jaki myślimy o sobie, innych ludziach i świecie.

Wracając do artykułu - badacze opisują dwa sposoby reagowania. Możemy zmieniać własne przewidywania pod wpływem nowych doświadczeń (perceptual inference) albo próbować sprawić, by rzeczywistość potwierdziła nasze wcześniejsze oczekiwania (active inference).

Zarówno teoria predykcyjnego mózgu, jak i psychoanaliza opisują umysł jako system dążący do stabilności i przewidywalności. Niepewność jest dla niego trudna, dlatego często opieramy się na tym, co już znamy - nawet jeśli nie zawsze nam to służy. Psychoterapia często zaprasza do wytrzymywania niepewności, zadawania pytań i pozostawania przez chwilę bez gotowych odpowiedzi. Możliwe, że dlatego zmiana tak często wiąże się z osłabieniem dotychczasowych mechanizmów obronnych. To, co chroniło nas przed bólem, może jednocześnie chronić przed możliwością zobaczenia czegoś nowego. To wtedy pojawia się szansa tworzenia nowych sposobów rozumienia siebie i świata.

Z perspektywy neuronauki można by powiedzieć, że otwieramy przestrzeń dla bardziej elastycznej aktualizacji naszych przewidywań. Bywa to jednak doświadczenie silnie poruszające emocjonalnie, dlatego wymaga czasu, bezpiecznej relacji i odwagi do ruszenia w nieznane. Wielu osobom skojarzy się to zapewne z psychoanalityczną zasadą swobodnych skojarzeń. W ten sposób możemy zacząć lepiej orientować się w naszych dotychczasowych ścieżkach, ale również, kiedy zaistnieje potrzeba - stopniowo wybierać nowe.

Zdaniem autorów takie spojrzenie może również pomóc lepiej rozumieć zaburzenia psychiczne.

„Sztywne i utrwalone objawy, takie jak przekonania paranoiczne czy uwewnętrzniony krytyczny głos, mogą być rozumiane jako stabilne, lecz mało elastyczne modele predykcyjne.”

Przykładowo osoba, która wielokrotnie doświadczała przemocy lub odrzucenia, może zacząć automatycznie odtwarzać podobny układ również w nowych relacjach. W efekcie odmienne sytuacje bywają odczytywane przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, ponieważ właśnie tego spodziewa się umysł. Zdarza się również, że przemocowe lub poniżające relacje stają się nieświadomie tym, co wydaje się najbardziej znajome, a więc w pewnym sensie także bezpieczniejsze.

Bywa też, że nieświadomie odtwarzamy znane nam układy relacyjne niemal jeden do jednego. Wówczas nasze życie może stopniowo stawać się pasmem powracających kłótni, napięć, poczucia utknięcia czy emocjonalnej martwoty, które sprawiają wrażenie, jakby wciąż rozgrywał się ten sam scenariusz. W psychoanalizie zjawisko to określa się mianem przymusu powtarzania. Być może to tutaj oba języki - psychoanalizy i neuronauki - spotykają się szczególnie wyraźnie.

Nie reagujemy wyłącznie na świat.

Reagujemy również na świat, którego nauczyliśmy się spodziewać.

Zmiana nie polega wyłącznie na zdobywaniu nowej wiedzy. Potrzebuje również doświadczenia, które nie mieści się w naszych dotychczasowych przewidywaniach.

Oczywiście takie utrwalone modele nie wpływają jedynie na relacje. Mogą organizować całe nasze życie - sposób, w jaki postrzegamy siebie, interpretujemy wydarzenia, podejmujemy decyzje czy wyobrażamy sobie przyszłość. Czasem żyjemy bardziej zgodnie z dawnymi doświadczeniami niż z tym, co rzeczywiście dzieje się tu i teraz. Z tej perspektywy łatwiej zrozumieć, dlaczego trwała zmiana psychiczna zwykle wymaga czasu.

„Oba modele pokazują również, że nasze oczekiwania wobec świata zewnętrznego są zakorzenione nie tylko poznawczo, lecz także w pamięci proceduralnej, która wyraża się w naszych relacyjnych sposobach bycia.”

Trudno zmienić swoje życie wyłącznie siłą woli. Zmiany wymagają nie tylko nowych przekonań, ale również odpowiednich warunków i nowych doświadczeń, które stopniowo reorganizują sposób, w jaki przeżywamy siebie i świat. Z tej perspektywy można przypuszczać, że źródłem trwałej zmiany rzadko bywa sama wiedza czy argumenty albo gotowe rozwiązania, nawet jeśli dobrze je znamy z książek lub badań. Znacznie częściej zmienia nas to, co przeżywamy w spotkaniu z drugim człowiekiem - coś, co wydarza się między ludźmi i porusza nas emocjonalnie.

Nasze doświadczenia z czasem mogą stać się „wcielonym” sposobem bycia - sposobem przeżywania siebie, innych ludzi i otaczającego świata. Organizują nasze oczekiwania, wybory i relacje, zanim zdążymy je świadomie rozpoznać lub nazwać. Dlatego tak często niezbyt świadomie odtwarzamy utrwalone sposoby odnoszenia się do innych w codziennym życiu - w bliskich związkach, rodzinie, pracy czy innych ważnych relacjach.

Autorzy idą jednak jeszcze dalej i proponują nowe spojrzenie na psychoanalityczne pojęcie wglądu:

W psychoanalizie wgląd od dawna uznawany jest za jeden z centralnych mechanizmów zmiany. Teoria predykcyjna pozwala dziś spojrzeć na niego w bardziej zniuansowany sposób i lepiej zrozumieć, dlaczego odgrywa tak istotną rolę. W procesie psychoanalitycznym pracuje się z przeniesieniem pacjenta na analityka. W tym kontekście wgląd prowadzi do zmiany wtedy, gdy pacjent dostrzega, że jego utrwalone wzorce relacyjne powtarzają się również w relacji z analitykiem. Z perspektywy teorii predykcyjnej można to rozumieć jako moment, w którym pacjent zaczyna dostrzegać, że jego utrwalone przewidywania dotyczące relacji z analitykiem nie odpowiadają temu, co rzeczywiście dzieje się między nimi. Gdy przewidywania nie znajdują potwierdzenia, pojawia się zaskoczenie i związane z nim emocje.

Choć autorzy odnoszą się przede wszystkim do psychoanalizy, podobne założenie odnajdziemy dziś w większości współczesnych nurtów psychoterapii. Różnią się one językiem i techniką, ale łączy je przekonanie, że nasze doświadczenia organizują sposób, w jaki przeżywamy siebie, innych ludzi i świat.

Na zakończenie autorzy piszą:

Połączenie neuronauki i psychoanalizy może otworzyć drogę do bardziej całościowej psychologii, w której zarówno mechanizmy neurologiczne, jak i subiektywne doświadczenie są uwzględnione. W ten sposób możemy rozumieć podmiotowość w bardziej naukowy sposób.

Oba podejścia, mimo odmiennych języków, próbują odpowiedzieć na to samo pytanie: w jaki sposób nasze doświadczenia kształtują to, kim jesteśmy i jak przeżywamy świat.

To tutaj zaczyna się rozmowa, której przez wiele lat brakowało. Nie o tym, kto miał rację, lecz o tym, jak różnymi językami próbować zrozumieć człowieka. Taka rozmowa - prowadzona z ciekawością, a nie potrzebą zwycięstwa - pozwala nauce rozwijać się najpełniej. Wtedy, gdy przestajemy być pewni własnych przewidywań, otwiera się przestrzeń zarówno dla naukowego odkrycia, jak i psychicznej zmiany.

Stänicke, E., Hovet, B. S., & Stänicke, L. I. (2026). Freud's Model of the Mind Within a Predictive Processing Neuroscientific Paradigm. Entropy, 28(3), 318.

Myśli za publikacją na stronie British Psychoanalytic Association

13/07/2026

⚽️Widowisko futbolowe a nieświadomość!
Mundial wchodzi w decydującą fazę, a my rozszyfrowujemy dla Państwa nieświadome znaczenie piłki nożnej.

🥅Dlaczego właściwie piłka nożna? Na to pytanie odpowiada nam argentyński psychoanalityk Marcelo M. Suarez-Orozco, który jako młody chłopak doświadczył bycia kibicem na południowoamerykańskim stadionie. Przeżył rytualne wymiany obelg, przyśpiewki, niepochamowane wrzaski, rzucanie kamieniami i butelkami. Doszedł do wniosku, że za tym spektaklem stoi coś więcej niż chęć dopingowania swojej drużyny piłkarskiej.
Zadał sobie pytanie – co takiego jest w meczu piłki nożnej, że uzależnia on mężczyzn, bierze ich w posiadanie na 90 minut?

Wg Suareza – Orozco odpowiedź można znaleźć w analizie folkloru kibiców.
Alan Dundes pisał o tym, że folklor należy do sfery nieświadomej. Stwarza społecznie usankcjonowane ujście dla tego, co nie może zostać wyrażone w zwykły, bezpośredni sposób (bo jest zakazane, budzi lęk, jest sprzeczne ze świadomym ja jednostki). Autor sugeruje, że argentyński kibic macho, ma tych lęków mnóstwo – sporo w obszarze swojej męskości.

Mecz to nadal widowisko męskie. Zawodowi piłkarze to głównie mężczyźni, kibice to głównie mężczyźni (zwłaszcza lokalnych drużyn i zwłaszcza na zakolach stadionu, gdzie zazwyczaj siadają najbardziej zagorzali kibice danego klubu). Autor sugeruje, że spektakl zaczyna się jeszcze przed meczem, gdzie grupki kibiców łączą się w większe grupy, docierają do stadionu, skandując swoje przyśpiewki. Potem z podziemnych tuneli wyłaniają się zawodnicy obu drużyn.
Analizując przyśpiewki argentyńskich kibiców, autor doszedł do wniosku, że mają one hiperfalliczny wydźwięk (W tekście przyśpiewki są bardzo, bardzo bez cenzury i nie będziemy ich cytować, żeby nie zarobić bana!). Zapewniają o tym, że taka potężna męskość jest niezbędna do pokonania przeciwnika. Falliczna moc ma pokonać rywali i przynieść drużynie upragnione mistrzostwo. Autor interpretuje mecz jako odzwierciedlenie nieświadomych homoseksualnych lęków i pragnień kibiców.

I tu dochodzimy do folklorystycznej „projekcyjnej inwersji”. Jak pomaga ona poradzić sobie z ludzkimi problemami, w bardziej wymyślnym przebraniu. Freud pisał o tym, że istnieją w nas pragnienia do obu płci, natomiast dla kibiców macho są one bardzo zagrażające. Stadion staje się więc sceną, na której można je rytualnie opracować. Piłka wydaje się wszak być symbolem niebezpiecznym lub brudnym. Nikt oprócz bramkarza nie może jej dotykać rękoma. A w grze chodzi o to by więcej razy spenetrować ową piłką bramkę drużyny przeciwnej…

Zainteresowanych odsyłamy do lektury „Psychoanalitycznego studium argentyńskiego futbolu” Marcelo M. Suareza-Orozco (Psychoanaliza i kultura na progu trzeciego tysiąclecia, red. Nancy Ginsburg, Roy Ginsburg, wyd. Rebis, Poznań 2002). A ilustracją niech będzie kadr z wczorajszego ćwierćfinału Anglia – Norwegia. W scenie pod bramką synów Albionu Jude Bellingham klepie w pośladek Erlinga Haalanda😉 (TVP1).

08/07/2026

Celebracji ciąg dalszy!

🎂 Dziś, 8 lipca przypada rocznica urodzin Didiera Anzieu - francuskiego psychoanalityka, którego nazwisko pozostaje nierozerwalnie związane z koncepcją Skórnego Ja, jedną z najbardziej oryginalnych prób opisania początków życia psychicznego.

Anzieu urodził się w 1923 roku we Francji. Był psychoanalitykiem, psychologiem i profesorem uniwersyteckim. Początkowo związany był z kręgiem Jacques'a Lacana, jednak z czasem rozwinął własną myśl teoretyczną.

Najbardziej znanym dziełem Anzieu pozostaje Skórne Ja (Le Moi-peau, 1985). Zaproponował w nim, że pierwszym modelem naszego Ja jest doświadczenie własnej skóry - to ona staje się pierwotną granicą między światem wewnętrznym i zewnętrznym oraz pierwszą pojemnością dla rodzącego się życia psychicznego.

Jednym z mniej znanych obszarów jego zainteresowań była twórczość. Anzieu próbował zrozumieć, w jaki sposób nieświadome procesy psychiczne uczestniczą w powstawaniu dzieł artystycznych, traktując twórczość jako ważny przedmiot refleksji psychoanalitycznej. Analizował proces tworzenia między innymi Francisa Bacona i Samuela Becketta.

Koncepcja Skórnego Ja wywarła znaczący wpływ na psychoterapię osób z głębokimi zaburzeniami osobowości, psychosomatykę, psychologię rozwojową oraz refleksję nad rolą ciała w życiu psychicznym. Do dziś inspiruje psychoterapeutów do myślenia o tym, jak najwcześniejsze doświadczenia dotyku, bliskości i bycia pomieszczanym przez drugą osobę stają się fundamentem poczucia spójności psychicznej.

:-)
29/06/2026

:-)

;)

27/06/2026

👶👦Dziecko, które w nas pozostaje.

Wczesne lata życia są fundamentem, na którym buduje się całe nasze dorosłe funkcjonowanie. Relacja z opiekunem — jego uważność, zdolność do „pomieszczania” dziecięcych emocji, reagowania na lęk, złość czy bezradność — kształtuje to, jak później radzimy sobie z własnymi uczuciami, bliskością i światem.

W pracy z rodzicami często okazuje się, że to, co dzieje się między nimi a dzieckiem, jest echem ich własnych, dawnych doświadczeń. Niewyrażone lęki, niespełnione potrzeby i dawne zranienia potrafią wracać w dorosłości, szczególnie w rodzicielstwie. Dlatego tak ważne jest, by dorosły potrafił zobaczyć w sobie to małe, kiedyś zależne dziecko — wtedy jego dziecięce przeżycia mogą zostać właściwie ulokowane, skontenerowane, przekształcone, co pomaga odzyskać dorosłe myślenie.

"Dorosłe potrzeby nie zostaną zaspokojone, dopóki nie zajmiemy się dziecięcymi. Dorosły w nas nie może właściwie funkcjonować, jeśli przeszkadzają mu natrętne, nieusatysfakcjonowane żądania dziecka potrzebującego uwagi".

Powyższy fragment pochodzi z książki Louise Emanuel i Elizabeth Bradley "Co się dzieje z tym dzieckiem? Interwencje psychoanalityczne w pracy z rodzinami z małymi dziećmi". Więcej o niej przeczytacie tutaj 👇
🔗https://fundament.waw.pl/ksiazki/co-sie-dzieje-z-tym-dzieckiem/

Grafika: Henrik Delehag.

Polecam.
27/06/2026

Polecam.

📣 Zapraszamy na spotkanie towarzyszące premierze nowej publikacji Wydawnictwa PTPP:
„Przejścia zewnętrzne. W stronę kreatywności i tworzenia wspólnoty”
pod red. E. Sali-Hołubowicz, K. Kocjan i M. Ferenca,
które odbędzie się w ramach Festiwalu Początek Sezonu w Bydgoszczy już jutro 27 czerwca o godz.: 15:00.

O książce, wpływie historii i doświadczeń na kolejne pokolenia oraz głębokim zapisie traumy w miejscach, architekturze i kształcie miast, procesach społecznych miasta i jego mieszkańców rozmawiać będą Anna Stęplewska-Południak i Joanna Chmarzyńska-Golińska. Prelegentki będą badać dziedziczenie elementów historii przodków.

Dokąd zmierzamy? Skąd pochodzimy? Kim jesteśmy? To pytania , które towarzyszą nam w trakcie rozwoju. Nasze dziedzictwo biologiczne, wpływ psychologiczny naszych przodków, nawet tych znaczących, których nie znamy , ale wpłynęli na nasze rodziny znacząco, dzieje historii, które nas dotknęły, środowisko ale również miejsca ( dom rodzinny, miasto, dzielnica itp.) - to znaczące elementy, które odciskają ślad na zawsze.

Można o miejscach myśleć jak o żywej tkance, która zmienia się pod wpływem dziejów, która nosi w sobie ślady tych wydarzeń. Ślady, które są jak blizny lub dziury w strukturze miast.

Chcemy zaprosić do przyjrzenia się Bydgoszczy jako znaczącemu obiektowi dla jego mieszkańców. Proponujemy przyjrzeć się jak historia wpływała na kształt tego miasta i zadać sobie pytanie : czy może wpływać na nas wciąż?

To wszystko rodzi kolejne pytania; o nasz przekaz do następnych pokoleń. Historia przecież na nas się nie kończy. Jesteśmy odpowiedzialni za dziedzictwo, które przekażemy następnym pokoleniom.

Na podstawie historii tego miejsca zostanie podjęta dyskusja nt. tego ten proces zapisał się w innych miejscowościach i czy poszukujemy rozumienia tego zapisu.

Cytat z artykułu : Ciekami traum w dorzeczu Bydgoszczy. Psychoanaliza miasta” autorka A. Stęplewska-Południak:
„…Ch. Bollas, opisywał złożoność obiektów, których doświadczamy. Nasza nieświadomość jest receptywna. Rejestruje rzeczywistość w wielu strumieniach doświadczeń, wszystkimi zmysłami i integruje je w postaci wrażeń jakie mamy na temat ludzi ale również miejsc nas otaczających.

Zgadzam się z Ch. Bollasem, że miejsca, miasta są obiektami, z którymi wchodzimy w kontakt, a one zostawiają w nas znaczący emocjonalny i pamięciowy ślad.

Do niektórych miejsc mamy sentyment; to np. miejsca, z których pochodzimy i mamy dobre z nich wspomnienia. Do innych miejsc mamy niechęć. Pamiętam blokowiska z lat 80’, które były szare i przygnębiające, pozostawiając ludzi w anonimowości wobec innych współmieszkańców. Oczywiście te miejsca , jak obiekty – podlegają przekształceniom. Jeśli mamy korektywne doświadczenia z tym miejscem i jest ich coraz więcej, może ono przekształcić się z czegoś udepresyjniającego w coś znośnego, a nawet przyjemnego.

Ch. Bollas wprowadził pojęcie obiektów sugestywnych jako obiektów aktywnie wpływających na naszą nieświadomość, które mają potencjał przekształcający i poddają nas doświadczeniu psychosomatycznemu. Przeprowadzają przez intensywne doświadczenie wewnętrzne. W świat takich obiektów chciałam Państwa zaprosić…”

🗓 27 czerwca 2026 (sobota)
🕐 godz. 15:00-15:50
📍 Młyny Rothera w Bydgoszczy

Serdecznie zapraszamy!

25/06/2026

📗 Już wkrótce nakładem Wydawnictwa PTPP, ukaże się książka „Przejścia zewnętrzne. W stronę kreatywności i tworzenia wspólnoty” pod redakcją Elżbiety Sali-Hołubowicz, Kingi Kocjan i Mariusza Ferenca.

To druga odsłona projektu wydawniczego zapoczątkowanego tomem Przejścia wewnętrzne. Pomiędzy czuciem a myśleniem. Tym razem wychodzimy poza świat wewnętrzny i stawiamy pytania o nasze miejsce w świecie społecznym, kulturowym i materialnym. O to, dokąd prowadzą nas nasze poszukiwania, z czym wychodzimy do świata i z czym do niego wracamy.
W książce znalazły się teksty psychoanalityków, artystów, filozofów, pisarzy i twórców działających na styku różnych dziedzin. Piszemy o miastach, pamięci, sztuce, naturze, ciele, wspólnocie, migracji, muzyce i twórczości. Łączy nas przekonanie, że człowiek rozwija się nie tylko w relacji z własnym światem wewnętrznym, ale także poprzez spotkanie z innymi ludźmi, miejscami i kulturą. Szczególnie bliskie są nam teksty poświęcone pamięci i przekazowi międzypokoleniowemu. Czy potrzebujemy pamięci o tym, co było przed nami, a co nie mogło zostać opowiedziane? Czy możemy wspólnie podejmować wysiłek rozumienia traum, które przechodzą z pokolenia na pokolenie? Jak pamiętać, nie redukując człowieka do jego cierpienia? Jak tworzyć przestrzenie, w których to, co wyparte, zapomniane lub przemilczane, może zostać odzyskane i symbolicznie przeżyte?
To pytania, które będziemy podejmować również podczas spotkań w Bydgoszczy w ramach Festiwalu Początek Sezonu.

26 czerwca, godz. 15.00 – rozmowa z Joanną Chmarzyńską- Golińską i Mikołajem Trzaską o przekazie międzypokoleniowym oraz o tym, czy sztuka może pomagać nam rozumieć i przekształcać odziedziczone doświadczenia.

27 czerwca, godz. 15.00 – rozmowa z Anną Stęplewską-Południak o pamięci zapisanej w tkance miasta, o przerwanej ciągłości, wymazaniach i śladach historii obecnych w przestrzeni Bydgoszczy.

Poniżej udostępniamy spis treści nowej publikacji:

WPROWADZENIE

Mariusz Ferenc, Kinga Kocjan, Elżbieta Sala-Hołubowicz
To zewnętrze posiada wnętrze

Virginia Ungar
Doświadczenie estetyczne i konstytucja podmiotowości

Kinga Kocjan, Elżbieta Sala-Hołubowicz Punktem wyjścia jest rozmowa

MIEJSCA

Zbigniew Kossowski
Rondo Banacha

Elżbieta Sala-Hołubowicz
Miejsca, którymi jesteśmy

Adam Lipszyc
Fale przestrzeni

Andrzej Leder
Psychoanaliza przestrzeni miejskiej

Tomasz Drzazgowski
Notatki o psychoanalizie i przestrzeni

Arletta Kubicka
Mojego miasta bóle fantomowe

Anna Stęplewska-Południak
Ciekami traum w dorzeczu Bydgoszczy - psychoanaliza miasta

Władysław Banaś
Jan Malewski w Krakowie (1995-2007)

Edyta Biernacka, Kinga Kocjan, Milena Kuźdub, Ewa Niezgoda
Tworzenie miejsca... razem zamiast osobno

Bogumiła Kadela, Elżbieta Sala-Hołubowicz
Szpital w parku. Wyzwania w pracy na ogólnym oddziale psychiatrycznym

Bogumiła Kadela
Rozmowa w psychiatryku komórki jajowej, plemnika i zygoty

Mariola Pańszczyk
Architektura mojego gabinetu. Miejsce wstydu i narodzin

Aleksandra Brzozowska
Praca psychologa w wiejskiej społeczności

Olga Piasecka-Nieć, Iwona Sołtysińska
Żywy kontener - o domu, który myśli

RUCH

Dawid Bieńkowski
Taka piękna jesień

L**h Kalita
Pęknięcia

Rachela Molicka
Tylko nie płacz
"...m..."

Thomas H. Ogden
Jak piszę

Jakub Bobrzyński
Między milongą a gabinetem analityka

Kamila Kocewiak-Robalewska
Obserwacja z natury

Krzysztof Jarosz
Sekretne życie ludzi

Kinga Kocjan, Piotr Adamski
Z wewnątrz na zewnątrz: Kim chcesz zostać, kiedy dorośniesz?
Lampy jako poszukiwanie prawdy (o sobie) i autentyczności

Diana Dragu, Fulvio Mazzacane
Who drives the car(e)?

Rafał Pniewski, Yair Qedar
Freud jako hebrajski outsider

Piotr Benn
Od azylu do azylu - czyli rozważania nad rozmowami w grupach

Tomasz Fortuna Yann, Khor Fortuna
„JUST ON TIME: ALIVE!"

Harvey Schwartz
Psychoanalysis On and Off the Couch

Cezary Żechowski
Piękna dusza i mrok iluzji. O moralnym narcyzmie, hybrydach i ucieczce od rzeczywistości

Informacje o projekcie Warstwy pamięci (17-18 listopada 2023 r.)
Joanna Chmarzyńska-Golińska, Mikołaj Trzaska
Rozmowa o Warstwach pamięci

Bartosz M. Puk
Spadochroniarz fotografuje
Szczęśliwy dom, gdzie pająki są

Zuzanna Szpunar
Łowy i Rozkosz Łączenia

Iga Kiniorska
Pajęczno, które odzyskałam

Kinga Widyna-Woch
„Nie ma przejścia, jest bałagan"

Małgorzata Wachowicz
Kontener Myśli

Maja Raczyńska-Ścigaj
Różne ścieżki Gadającego Kota

Ewa Jeżowska Charchut
Utracone dzieciństwo

Kinga Kocjan
Twórcze przejścia

Mariusz Ferenc
En passant

Projekt okładki:
Michalina Włodarczyk

Adres

Ulica Generała Józefa Sowińskiego 14/1, 85-083 Bydgoszcz
Bydgoszcz
85-061

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychoterapia psychoanalityczna Patrycja Nowak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psychoterapia psychoanalityczna Patrycja Nowak:

Skróty

Udostępnij

Kategoria