06/08/2026
„Przyszłabym na jogę, ale się nie nadaję, bo nie jestem rozciągnięta.”🤔
za każdym razem gdy to słyszę uśmiecham się pod nosem. 😊
Bo to trochę tak, jakby powiedzieć:
„Nie pójdę na lekcję gotowania , bo nie umiem gotować”
Przecież właśnie po to idziemy na lekcję– żeby się nauczyć.
Kiedy zaczynałam swoją przygodę z jogą, wcale nie byłam rozciągnięta. Elastyczność, siłę i kontrolę nad ciałem budowałam i nadal buduję przez lata regularnej praktyki. Nikt nie przychodzi na jogę czy jakakolwiek inną lekcje bo wszystko już umie🙃
I jeszcze bardzo ważna sprawa…
Joga to nie tylko rozciąganie.
Na moich zajęciach bardzo dużo czasu poświęcamy również wzmacnianiu. Dlaczego? Bo prawdziwa sprawność nie polega na tym, że ciało jest „luźne”.
Mobilność to nie tylko szpagaty . To zdolność wykonywania pełnego, kontrolowanego zakresu ruchu w stawie. A żeby taki ruch był bezpieczny, potrzebujemy również siły mięśni, które ten staw stabilizują.
Sama jestem tego najlepszym przykładem😉
Nie ukrywam, że mam kontuzję lewego kolana. I nie, to nie jest nic wstydliwego. „Jak to? Instruktorka jogi i kontuzja?”.
Tak, mam kontuzję.
Problemy z łąkotką miałam już w podstawówce. Przez lata wzmacniane mięśnie pomagały utrzymać stabilność kolana. Ale jest też druga strona medalu bycia instruktorem – na zajęciach niemal wszystko pokazuję na lewą stronę (bo zawsze była bardziej elastyczna) Często robię to bez rozgrzewki. Dużo ćwiczę i wchodzę w trudne asany. Przez lata lewa noga była u mnie bardziej obciążana.
Każda kontuzja to dla mnie cenna lekcja. Oczywiście lepiej żeby kontuzji nie było, ale jeśli już się przytrafi to trzeba z niej wyciągnąć lekcje.
Dziś jeszcze bardziej dbam o kolano, o równowagę między prawą i lewą stroną o wzmacnianie. Staram się więcej tłumaczyć a mniej pokazywać na zajęciach. Więcej czasu poświęcam słabszej stronie.
Czy kontuzja znaczy, że lepiej się nie ruszać?
Nie.
Każda aktywność niesie ze sobą pewne ryzyko. Kontuzji można doznać podczas biegania, jazdy na rowerze, gry w tenisa… ale również schylając się po pilota po wielu godzinach siedzenia.
To nie jest argument, żeby przestać się ruszać.
To argument, żeby ruszać się mądrze.
W jodze nie chodzi o to, kto zrobi najgłębszy skłon czy największy szpagat. Chodzi o budowanie ciała, które jest jednocześnie silne, stabilne i elastyczne.
Dlatego jeśli kiedyś pomyślałaś lub pomyślałeś:
„Nie nadaję się na jogę, bo jestem za sztywny/a”…
To mam dla Ciebie dobrą wiadomość.
Właśnie dlatego warto przyjść na jogę . ❤️
Regularna, cierpliwa praca naprawdę przynosi efekty. Nie tylko na macie, ale również w codziennym życiu. Dlatego dziś kiedy noga szwankuje nie rezygnuje z wejścia na matę tylko dobieram inną praktykę i szlifuję pinchę 🤗