21/08/2026
Przez lata uczono nas, że jeśli coś dzieje się w ciele, trzeba zrobić coś, żeby przestało.
Ma przestać boleć, przeszkadzać, zniknąć…
A co jeśli wszyscy się myliliśmy?
Miałam klienta, który pracował dużo online. Na kamerze wyglądał świetnie. Kiedy widział, że podnosi ramiona, opuszczał je. Kiedy zauważał zaciśniętą szczękę, rozluźniał ją.
Nauczył się bardzo dobrze wyglądać na spokojnego.
Tylko jego ciało spokojne nie było.
Miał też SIBO, które mocno dawało mu się we znaki. Kiedy zaczęliśmy pracować, zamiast kolejny raz wyciszać to, co było widać, zaczęliśmy sprawdzać cały system.
Okazało się, że kiedy rozluźniał ramiona i szczękę, napięcie nie znikało. Schodziło niżej. Brzuch nadal był zaciśnięty, a organizm nadal zachowywał się tak, jakby cały czas coś mu zagrażało.
Trochę jak z balonem. Naciskasz tutaj. Wychodzi tam.
I na tym moja praca się nie kończy. Bo samo zauważenie mechanizmu jeszcze go nie zmienia.
Kiedy zobaczyliśmy, jak działa cały system, mogliśmy zacząć pracować nad zmianą starych kodów, które cały czas uruchamiały alarm, mimo że sytuacja już tego alarmu nie wymagała.
Uczyliśmy system innej reakcji. Takiej, w której nie musi za każdym razem odpalać całej fizjologii zagrożenia.
I wraz ze zmniejszeniem tej ciągłej reakcji stresowej objawy ze strony układu pokarmowego wyraźnie się uspokoiły.
Nie dlatego, że pracowaliśmy z SIBO. Pracowaliśmy z systemem, który przez dużą część czasu zachowywał się tak, jakby nadal był w niebezpieczeństwie.
I właśnie dlatego zainteresowało mnie nowe badanie opublikowane w Nature Human Behaviour.
Naukowcy wywołali u zdrowych osób krótką, miejscową reakcję zapalną skóry. Kiedy badani kierowali uwagę na sygnały płynące z ciała, zamiast odwracać od nich uwagę, reakcja zapalna była mniejsza i szybciej wracała w kierunku poziomu wyjściowego.
Badanie przeprowadzono na zdrowych ochotnikach i dotyczyło krótkotrwałej reakcji wywołanej histaminą. Nie wiemy jeszcze, jak daleko można ten mechanizm przenieść.
Ale pokazuje coś fascynującego.
Uwaga nie była tylko obserwatorem tego, co działo się w ciele. Zmieniało się też to, co robił organizm.
Dlatego kiedy ciało daje sygnał, nie zawsze zaczynam od pytania: jak go wyłączyć?
Najpierw chcę zobaczyć cały system.
Bo dopiero kiedy widzę, co naprawdę uruchamia alarm, mogę zacząć pracować nad aktualizacją kodu, który nadal każe organizmowi reagować tak, jakby zagrożenie wciąż tam było.