29/08/2026
„Odporność naturalna jest lepsza niż po szczepieniu”. Kiedy to prawda, a kiedy nie, a kiedy zależy to od kontekstu.
Człowiek, który przeżył tężec, nie jest na niego odporny i musi zostać zaszczepiony ponownie. Człowiek, który przechorował odrę, jest odporny na odrę do końca życia. To ta sama „odporność naturalna", a wynik jest skrajnie inny. Dlatego zdanie o wyższości odporności naturalnej nad poszczepienną nie ma jednej odpowiedzi; jest ich tyle, ile chorób. Poniżej trzy takie przykłady.
Kiedy to prawda: odra
Nigdy nie sądziłam, że zgodzę się z przeciwnikami szczepień. Ale tylko w jednym. Mianowicie; przechorowanie odry daje odporność, która utrzymuje się praktycznie do końca życia, a stężenia przeciwciał są wyższe niż po szczepieniu. Jedna z metaanaliz pokazała, że w krajach, gdzie odra już nie krąży, przeciwciała po szczepieniu z czasem spadają, a po przechorowaniu nie. Gdy porównano dwie grupy dzieci, okazało się, że po dwóch dawkach szczepionki poziom przeciwciał może spaść poniżej progu ochronnego po kilkunastu latach, podczas gdy po zakażeniu utrzymuje się on bez wyraźnego spadku [1].
Tylko że to nie koniec rachunku. U jednego na 1000 chorych na odrę rozwija się zapalenie mózgu, a od 1-3 dzieci na 1000 umiera. Podostre stwardniające zapalenie mózgu, choroba zawsze śmiertelna i ujawniająca się kilka lat po zakażeniu, występuje raz na 25 tysięcy zachorowań, a u dzieci zakażonych przed drugim rokiem życia raz na 8 tysięcy. Do tego odra kasuje część istniejącej pamięci immunologicznej. U dzieci po odrze ubywa od 11 do 73% repertuaru przeciwciał przeciw innym patogenom, czego nie obserwowano u dzieci szczepionych. Odporność po odrze jest więc lepsza w jednym wąskim sensie i kupiona za cenę, której nikt rozsądny nie chce płacić [2,3,4].
Kiedy to fałsz
Tężec. Przechorowanie nie daje żadnej odporności. Dawka toksyny wystarczająca, by zabić, jest za mała, by pobudzić układ odpornościowy do wytworzenia ochronnych przeciwciał, dlatego każdy pacjent, który przeżył tężec, musi zostać zaszczepiony od zera. Opisano nawroty tężca u tej samej osoby. Tu odporność naturalna nie jest gorsza od poszczepiennej, ona nie istnieje [5,6,7].
HPV. Po zakażeniu przeciwciała wytwarza tylko 40 do 70% kobiet i od 4 do 51% mężczyzn, a ich poziom jest niski i może nie być wystarczający do neutralizacji wirusa [8]. Po szczepieniu przeciwciała pojawiają się niemal u wszystkich, a ich stężenie jest od 10 do 100 razy wyższe niż w przebiegu naturalnego zakażenia. Metaanaliza obejmująca ponad 24 tysiące nieszczepionych osób wykazała, że przeciwciała po naturalnym zakażeniu zmniejszają ryzyko kolejnego zakażenia u kobiet o około jedną trzecią, a u mężczyzn takiej ochrony nie wykazano [9]. Wirus HPV może wejść do tej samej rzeki dwa razy.
WZW B. Osoba, która wyzdrowieje z ostrego zapalenia wątroby typu B, faktycznie nabywa odporność. Problem jest w tym, kto zdąży wyzdrowieć. U 80 do 90% dzieci zakażonych w pierwszym roku życia zakażenie przechodzi w postać przewlekłą, prowadzącą do marskości i raka wątroby, u dorosłych dotyczy to od 1 do 5%. Szczepienie zapewnia ochronne stężenie przeciwciał u ponad 95% szczepionych dzieci i młodych dorosłych, a ochrona utrzymuje się od 20 do 30 lat, także wtedy, gdy przeciwciała przestają być wykrywalne (pozostaje odpowiedź komórkowa). Droga naturalna oznacza tu, że część dzieci nabędzie odporność, a część chorobę przewlekłą [10].
Kiedy zależy od kontekstu
Krztusiec. Odporność po przechorowaniu wygasa po 4 do 20 lat, po szczepieniu po 4 do 12 lat. Naturalna trwa dłużej, ale obie są nietrwałe, dlatego potrzebne są dawki przypominające także u osób, które krztusiec przechorowały [11].
Ospa wietrzna. Przechorowanie ospy daje u osób z prawidłową odpornością ochronę przed ponownym zachorowaniem na ospę uznawaną za trwającą do końca życia. Dwie dawki szczepionki chronią przed ospą o dowolnym nasileniu w około 92%, więc część zaszczepionych może zachorować, zwykle łagodnie. Pod tym względem przechorowanie jest skuteczniejsze.
Jednak, zarówno wirus dziki po przechorowaniu, jak i osłabiony szczep szczepionkowy pozostają na całe życie w zwojach nerwowych i mogą się po latach obudzić jako półpasiec. Różnica polega na tym, że szczep szczepionkowy reaktywuje się znacznie rzadziej, co wypada na korzyść szczepienia. U dzieci zaszczepionych zapadalność na półpasiec była o 79% niższa niż u nieszczepionych. U dzieci poniżej dziesiątego roku życia ryzyko półpaśca było od 4 do 12 razy niższe u zaszczepionych niż u tych, które przechorowały ospę [12,13]. Która odporność jest lepsza, zależy więc od tego, o co pytamy. Jeśli chodzi o ochronę przed samą ospą wietrzną, lepsze jest przechorowanie. Jeśli chodzi o ryzyko półpaśca w późniejszym życiu, lepsze jest szczepienie.
Kto powołuje się na trwałość odporności po ospie, powinien doliczyć do niej półpasiec, który przychodzi po dekadach. Szczepienie skraca ten rachunek po obu stronach.
Wróćmy do dwóch osób ze wstępu. Ta po tężcu musi zostać zaszczepiona, bo przechorowanie nie dało jej nic. Ta po odrze jest odporna do końca życia, ale zapłaciła za to ryzykiem, którego nie da się cofnąć. Między tymi biegunami leżą wszystkie pozostałe choroby, i właśnie dlatego zdanie o wyższości odporności naturalnej nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe, tylko puste. Pytanie, które ma sens, brzmi inaczej: jaką ochronę daje każda z dróg i co trzeba za nią oddać. Przy takim postawieniu sprawy szczepienie prawie zawsze wypada lepiej, bo daje odporność bez choroby.