Uznaj siebie

Uznaj siebie ŁĄCZĘ DUCHOWOŚĆ , ENERGETYKĘ i MĄDROŚĆ CIAŁA✨💓🤍
PRZESTRZEŃ PRACY Z EMOCJAMI
Iwona Grzesik

„To tylko kamienie nerkowe.”Czasami tak właśnie słyszymy.A jednak ciało bardzo rzadko mówi „tylko”.Nerki każdego dnia wy...
17/06/2026

„To tylko kamienie nerkowe.”

Czasami tak właśnie słyszymy.
A jednak ciało bardzo rzadko mówi „tylko”.

Nerki każdego dnia wykonują ogromną pracę. Oczyszczają krew, regulują gospodarkę wodną i mineralną, pomagają utrzymać równowagę organizmu. Bez nich życie nie byłoby możliwe.

Ale kiedy patrzymy na człowieka całościowo, wiele osób zauważa, że choroba to nie tylko biologia. To także historia, emocje, stres i sposób, w jaki przeżywamy życie.

W podejściach takich jak psychobiologia czy Totalna Biologia pojawia się hipoteza, że nerki mogą być związane z poczuciem zagrożenia, samotności, opuszczenia lub utraty oparcia.

Może przez lata żyłaś w na pięciu.
Może wszystko dźwigałaś sama.
Może bałaś się, że jeśli odpuścisz, wszystko się rozsypie.
Może czułaś, że nie masz dokąd wrócić. Że musisz przetrwać.

A ciało nieustannie pozostawało w gotowości.

Kamienie powstają fizycznie z wytrącających się minerałów w moczu. Na ich tworzenie wpływają m.in. nawodnienie, dieta, predyspozycje genetyczne i niektóre choroby. Jednak dla wielu osób stają się też symbolicznym pytaniem:

Co we mnie od dawna stwardniało?
Jaki żal zamienił się w twardą skorupę?
Jakie łzy nigdy nie zostały wypłakane?
Jakie słowa zatrzymałam w sobie?
Jak długo próbowałam być silniejsza niż moje serce?

Czy niosę ciężar, który należy do kogoś z mojego rodu?
Czy próbuję uratować rodzica?
Czy nadal płacę własnym spokojem za czyjeś cierpienie?

Bo miłość nie polega na dźwiganiu.
Miłość pozwala każdemu nieść własny los.
Dlatego, jeśli zmagasz się z chorobą nerek lub kamieniami, zadbaj o siebie na dwóch poziomach.

Na poziomie ciała – stosuj się do zaleceń lekarza, pij odpowiednią ilość płynów, wykonuj badania i szukaj przyczyny medycznej.

Na poziomie serca – każdego dnia pytaj siebie:
Gdzie w moim życiu brakuje mi poczucia bezpieczeństwa?
Co próbuję kontrolować, bo boję się utraty?
Komu nie pozwalam ponosić odpowiedzialności za własne życie?
Co mogę dziś odpuścić, choćby odrobinę?

Może uzdrawianie nie zaczyna się od walki.
Może zaczyna się od chwili, w której przestajesz być twarda wobec siebie.
Od pierwszego głębokiego oddechu.
Od pierwszej łzy, której już nie zatrzymujesz.
Od pierwszego zdania:

„Już nie muszę wszystkiego unieść sama.”

EFT – „Już nie muszę wszystkiego dźwigać”
(dla osób doświadczających napięcia związanego z chorobą nerek lub kamicą – jako wsparcie emocjonalne, nie leczenie medyczne)

Zanim zaczniesz, połóż dłonie na okolicy nerek. Weź kilka spokojnych oddechów i zapytaj siebie:

„Co jest dziś dla mnie najtrudniejsze do uniesienia?”

Nie szukaj odpowiedzi głową. Pozwól, aby odpowiedziało ciało.

Punkt karate

Mimo że od tak dawna niosę ciężar życia i nie wiem już, jak odpuścić, wybieram dziś otworzyć się na spokój.

Mimo że moje ciało jest napięte, a moje serce zmęczone ciągłym czuwaniem, chcę dać sobie prawo do odpoczynku.

Mimo że boję się puścić kontrolę, bo kiedyś wydawało mi się, że tylko wtedy będę bezpieczna, dziś jestem gotowa zrobić choć jeden krok w stronę zaufania.

Runda 1

Początek brwi
Noszę w sobie tyle ciężaru...

Bok oka
Tak długo próbowałam wszystko udźwignąć.

Pod okiem
Bałam się, że jeśli odpuszczę, wszystko się rozsypie.

Pod nosem
Bałam się zostać sama.

Broda
Bałam się nie dać rady.

Obojczyk
Moje ciało pamięta ten lęk.

Pod pachą
Moje nerki pamiętają moje zmęczenie.

Czubek głowy
Widzę ten ciężar z miłością.

Runda 2

Pozwalam sobie przestać walczyć.

Nie muszę być silna przez cały czas.

Nie muszę ratować wszystkich.

Nie jestem odpowiedzialna za cały świat.

Mogę oddać innym to, co do nich należy.

Moje ciało nie jest moim wrogiem.

Moje ciało próbuje mnie chronić.

Dziękuję mu za to.

Runda 3

Otwieram się na poczucie bezpieczeństwa.

Pozwalam, aby życie mnie wspierało.

Każdy oddech rozpuszcza napięcie.

Każdy wydech zabiera to, czego już nie potrzebuję.

Wybieram spokój zamiast ciągłego czuwania.

Wybieram zaufanie zamiast kontroli.

Wybieram życie z większą lekkością.

Zakończenie

Połóż dłonie na nerkach i powiedz powoli:

„Kochane ciało... dziękuję, że niosło mnie przez wszystkie trudne chwile. Już nie chcę, żebyś musiało mówić za mnie bólem. Dziś uczę się prosić o pomoc. Uczę się odpuszczać. Uczę się ufać. Pozwalam sobie żyć lżej. Jestem bezpieczna. Jestem prowadzona. Jestem wspierana.”

Pozostań przez chwilę w ciszy. Oddychaj tak, jakby z każdym oddechem wokół Twoich nerek pojawiało się ciepłe, miękkie światło, które nie walczy z ciałem, lecz otula je spokojem.

To ćwiczenie wspiera regulację emocji. Nie zastępuje diagnostyki ani leczenia. Jeśli odczuwasz ból nerek, gorączkę, krew w moczu lub objawy kamicy, skontaktuj się z lekarzem.

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik
Dziękuję za Twoją kawę ☕
Niech Twoja hojność wróci do Ciebie po stokroć – w miłości, dobrostanie i spokoju duszy.
Z całego serca – dziękuję. 🤍
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

Kiedy przestajesz robić wszystko, żeby zostać zauważona... zaczynasz widzieć siebie.Być może od dziecka nosisz w sobie c...
17/06/2026

Kiedy przestajesz robić wszystko, żeby zostać zauważona... zaczynasz widzieć siebie.
Być może od dziecka nosisz w sobie ciche przekonanie:
„Żeby zasłużyć na miłość, muszę być potrzebna.”
„Żeby mnie nie zostawiono, muszę się starać.”
„Żeby mnie zobaczono, muszę dawać więcej niż inni.”

To nie jest wada charakteru.
To bardzo często strategia przetrwania.

Z perspektywy ustawień dziecko zrobi wszystko, by pozostać w więzi z rodzicami. Nawet jeśli oznacza to rezygnację z siebie. Zaczyna być grzeczne, pomocne, silne, uśmiechnięte, odpowiedzialne. Nie dlatego, że takie jest. Dlatego, że miłość była odczuwana jako coś, o co trzeba było zabiegać.

Nadwrażliwość często jest układem nerwowym, który przez lata żył w stanie czuwania. Ciało nauczyło się obserwować każdy ton głosu, każde spojrzenie, każdą zmianę nastroju. Bo kiedyś od tego mogło zależeć poczucie bezpieczeństwa.
Dlatego dziś tak łatwo wyczuwasz innych.
Ale bardzo trudno wyczuwasz siebie.
Aż w końcu ciało zaczyna mówić.
Ramiona bolą od odpowiedzialności za wszystkich.
Biodra sztywnieją, bo życie woła: "Idź swoją drogą", a jakaś część Ciebie wciąż ogląda się za rodziną, za przeszłością, za tymi, których chciałaś uratować.
Serce tęskni za prostym doświadczeniem:
„Nie muszę nic robić, żeby zasługiwać na miłość.”

DOBROĆ nie polega na ciągłym dawaniu.
Polega na pamiętaniu, kim jesteś, zanim świat powiedział Ci, kim masz być.
Największym przebudzeniem nie jest nauczyć się kochać wszystkich.
Największym przebudzeniem jest przestać zdradzać siebie.
Przestać porzucać swoje ciało.
Przestać wybierać cudzy spokój kosztem własnego.
Może właśnie dlatego tak trudno Ci usiąść w ciszy.
Bo kiedy nic nie robisz, pojawia się stare pytanie:
„Czy nadal jestem ważna?”
A odpowiedź nie przychodzi od ludzi.
Przychodzi z głębi Ciebie.
Z miejsca, które od zawsze szeptało:

„Byłaś wystarczająca, zanim zrobiłaś pierwszy krok. Byłaś godna miłości, zanim komukolwiek pomogłaś. Byłaś widziana, zanim zaczęłaś walczyć o to, by ktoś Cię zauważył.”

Może dziś nie potrzebujesz zrobić nic więcej.
Może potrzebujesz usiąść obok siebie tak, jak usiadłabyś obok przestraszonego dziecka.
Nie naprawiać.
Nie poganiać.
Nie zmieniać.
Tylko powiedzieć:
„JUŻ NIE MUSISZ ZASŁUGIWAĆ . JUŻ NIE MUSISZ NIEŚĆ CAŁEGO ŚWIATA . JESTEM Z TOBĄ . I TYM RAZEM NIE ODEJDĘ .”

To właśnie w tej chwili zaczyna rodzić się prawdziwy spokój. Nie dlatego, że świat się zmienił. Ale dlatego, że po raz pierwszy od bardzo dawna... wróciłaś do domu. Do siebie.

Ćwiczenie: „Jeśli przestanę się starać…”
Znajdź 20–30 minut tylko dla siebie. Weź kartkę i usiądź w ciszy.

Zamknij oczy i wyobraź sobie, że przez jeden dzień nie musisz nikomu niczego udowadniać.

Nie musisz być silna.
Nie musisz pomagać.
Nie musisz ratować.
Nie musisz być miła.
Nie musisz być najlepsza.
Po prostu jesteś.

Zauważ, co dzieje się w Twoim ciele.
Czy pojawia się ulga?
Czy pojawia się lęk?
Czy czujesz pustkę?
A może pojawia się głos: „Wtedy nikt mnie nie będzie potrzebował…”

Nie uciekaj od tego.
Teraz zapisz odpowiedzi na pytania:
Kim jestem, kiedy niczego nie udowadniam?
Czego najbardziej boję się, gdy przestaję się starać?
Kto w mojej rodzinie musiał zasłużyć na miłość ciężką pracą, poświęceniem lub cierpieniem?
Komu próbuję być lojalna, żyjąc w ten sam sposób?
Co moje ciało próbuje mi powiedzieć przez napięcie w ramionach, biodrach lub klatce piersiowej?
Jak wyglądałoby moje życie, gdybym uwierzyła, że mogę być kochana tylko dlatego, że jestem?

Na koniec stań przed lustrem. Spójrz sobie głęboko w oczy.
Połóż jedną dłoń na sercu, drugą na brzuchu i powiedz powoli:

„WIDZĘ CIĘ . NIE MUSISZ JUŻ WALCZYĆ O MIEJSCE . NIE MUSISZ ZASŁUGIWAĆ NA MIŁOŚĆ . NIE MUSISZ DŹWIGAĆ TEGO , CO NIE NALEŻY DO CIEBIE . DZIŚ WYBIERAM CIEBIE . DZIŚ WRACAM DO SIEBIE .”

Potem zrób jeszcze jeden, bardzo prosty krok.
Przez cały dzień świadomie zrezygnuj z jednej rzeczy, którą zwykle robisz tylko po to, żeby zostać zauważoną lub docenioną.
Nie tłumacz się.
Nie wyjaśniaj.
Nie szukaj potwierdzenia.
Zauważ, co dzieje się w Tobie.

To właśnie tam, w dyskomforcie, często kryje się miejsce, w którym kończy się stary sposób przetrwania, a zaczyna prawdziwa wolność.
Na koniec zadaj sobie jedno pytanie:

„Gdybym od urodzenia wiedziała, że jestem bezwarunkowo kochana, co zrobiłabym dziś inaczej?”

Nie analizuj odpowiedzi. Pozwól, by przyszła z serca. To ono bardzo często pamięta drogę do domu wcześniej niż umysł.

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik
Dziękuję za Twoją kawę ☕
Niech Twoja hojność wróci do Ciebie po stokroć – w miłości, dobrostanie i spokoju duszy.
Z całego serca – dziękuję. 🤍
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

🌿 Energia Dnia | 17.06.2026Być może dziś zauważysz, że jakaś stara historia znowu puka do Twojego serca.Może pojawi się ...
17/06/2026

🌿 Energia Dnia | 17.06.2026

Być może dziś zauważysz, że jakaś stara historia znowu puka do Twojego serca.

Może pojawi się myśl: „Znów mnie nie wybrano.” „Znów ktoś mnie zawiódł.” „Dlaczego daję tak wiele, a dostaję tak mało?”

To naturalne. Każdy z nas nosi w sobie miejsca, które kiedyś zostały zranione.

Ale dziś możesz zrobić coś innego.

Zamiast kolejny raz pytać: „Dlaczego oni mi to zrobili?”

zapytaj siebie: „Czego ta rana chce mnie nauczyć o miłości do samej siebie?”

Bo prawdziwa wolność zaczyna się wtedy, gdy przestajesz budować swoją tożsamość na tym, co zrobili lub czego nie zrobili inni.

Nie jesteś swoją zdradą. Nie jesteś swoim odrzuceniem. Nie jesteś niewdzięcznością, której doświadczyłaś.

Jesteś kimś znacznie większym.

Miłość nie rodzi się wtedy, gdy wszyscy zaczynają Cię kochać. Miłość rodzi się w chwili, gdy przestajesz opuszczać siebie.

Dziś zauważ również coś jeszcze.

Czy dajesz innym to, za czym sama tęsknisz?

Czy słuchasz z uwagą? Czy okazujesz wdzięczność? Czy potrafisz powiedzieć: „Dziękuję”, „Widzę Cię”, „Cieszę się, że jesteś”?

Bardzo często prosimy świat o to, czego sami jeszcze nie odważyliśmy się dawać.

Miłość nie jest nagrodą. Jest postawą serca.

A wdzięczność nie oznacza zgody na krzywdę. Oznacza wybór, by nie pozwolić, aby przeszłość zamknęła Twoje serce na życie.

✨ Pytanie na dziś:

Komu lub czemu dziś mogę ofiarować choć odrobinę więcej ciepła, uważności i obecności – nie dlatego, że muszę, ale dlatego, że właśnie takim człowiekiem chcę się stawać?

❤️ Afirmacja dnia:

Dziś wybieram miłość zamiast urazy. Wybieram wdzięczność zamiast narzekania. Wracam do siebie i otwieram serce na życie. Im bardziej kocham siebie i świat, tym więcej dobra może do mnie wrócić.
Z wdzięcznością Iwona

Czasem całe życie próbujemy naprawić świat.Naprawić partnera.Naprawić rodziców.Naprawić dzieci.Naprawić swoje ciało.Napr...
16/06/2026

Czasem całe życie próbujemy naprawić świat.
Naprawić partnera.
Naprawić rodziców.
Naprawić dzieci.
Naprawić swoje ciało.
Naprawić przeszłość.
A potem przychodzi taki moment, w którym dociera do nas coś bardzo prostego.

Może największą pracą nie jest naprawianie czegokolwiek.
Może największą pracą jest odwaga, by usiąść przy sobie.
Bez uciekania.
Bez udawania.
Bez szukania winnych.

I zapytać:

CO TERAZ NAPRAWDĘ DZIEJE SIĘ WE MNIE ?

Nie po to, żeby się osądzić.
Nie po to, żeby znaleźć kolejną wadę.
Po to, żeby zobaczyć siebie z miłością.
Bo każda emocja, która pojawia się w naszym życiu, przychodzi z jakąś wiadomością.
Lęk nie jest wrogiem.
Złość nie jest porażką.
Smutek nie oznacza słabości.

One wszystkie pukają do drzwi serca i mówią:
"CZY MOŻESZ MNIE JUŻ ZOBACZYĆ ?"

Prawdziwa droga nie prowadzi przez walkę z własnym cieniem.
Prowadzi przez światło obecności.
Przez moment, w którym przestajesz mówić:
„Nie chcę tego czuć.”

I zaczynasz mówić:
„JESTEM GOTOWA TO ZOBACZYĆ .”

To właśnie wtedy coś mięknie.
Nie dlatego, że świat nagle się zmienił.
Ale dlatego, że przestałaś uciekać przed sobą.
Być może przebudzenie nie polega na tym, że stajesz się kimś nowym.
Być może przebudzenie to przypomnienie sobie, kim byłaś, zanim uwierzyłaś, że jesteś niewystarczająca.

Dzisiaj nie pytaj:
„Dlaczego to mnie spotyka?”

Zapytaj:
„Co moje życie próbuje mi z miłością pokazać?”

Czasami odpowiedź nie przychodzi od razu.

Z MIŁOŚCIĄ I CIEPŁEM IWONA
Ale serce zawsze zna drogę do domu. ❤️

ENERGIA DNIA 16 06 2026 – WDZIĘCZNOŚĆ 🌿Są takie dni, kiedy wydaje nam się, że stoimy w miejscu.Patrzymy na swoje życie i...
16/06/2026

ENERGIA DNIA 16 06 2026 – WDZIĘCZNOŚĆ 🌿

Są takie dni, kiedy wydaje nam się, że stoimy w miejscu.

Patrzymy na swoje życie i myślimy:
„Powinnam robić więcej.”
„Powinnam szybciej.”
„Powinnam już tam być.”

A może życie wcale nie stoi w miejscu?

Może pod powierzchnią dzieje się więcej, niż jesteś w stanie zobaczyć.
Rzeka nie zastanawia się, czy płynie wystarczająco szybko.
Drzewo nie martwi się, że jeszcze nie wydało owoców.
Wschód słońca nie próbuje przyspieszyć swojego pojawienia się.
W naturze wszystko ma swój czas.

Panta rhei.
Wszystko płynie.

Dzisiaj warto zatrzymać się na chwilę i zobaczyć, ile rzeczy wydarzyło się już dzięki Tobie.
Ile razy podniosłaś się po upadku.
Ile razy wybrałaś miłość zamiast lęku.
Ile razy szłaś dalej, choć nie wiedziałaś dokąd prowadzi droga.

Wdzięczność nie pojawia się wtedy, gdy mamy wszystko.

To właśnie wdzięczność otwiera nas na dostatek.

Bo kiedy przestajemy walczyć z tym, co jest, zaczynamy zauważać to, co do nas przychodzi.

Może dziś nie potrzebujesz kolejnego planu.
Może nie potrzebujesz jeszcze bardziej się starać.

Może potrzebujesz zaufać.

Zaufać, że życie wie, co robi.
Że nie wszystko musi być wymuszone.
Że są procesy, które dojrzewają w ciszy.
Że niektóre marzenia rosną pod ziemią, zanim pokażą się światu.

Dzisiejsza karta przypomina:

Ufność uskrzydla Twoje idee.
Wiara otwiera drzwi, których nie otworzy kontrola.
A dostatek zaczyna się tam, gdzie kończy się nieustanna walka.

Weź dziś głęboki oddech.

Spójrz na swoje życie łagodniej.

I podziękuj za jedną rzecz, którą kiedyś uważałaś za niemożliwą, a dziś jest częścią Twojej codzienności.

To znak, że życie płynie.

A Ty płyniesz razem z nim. 💛

Dziś wybieram wdzięczność zamiast pośpiechu.
Dziś wybieram zaufanie zamiast kontroli.
Dziś pozwalam życiu prowadzić mnie tam, gdzie czeka na mnie więcej dobra, niż potrafię sobie wyobrazić.Niech ta energia będzie dziś zaproszeniem do miękkości, zaufania i zauważenia, że wiele rzeczy już teraz układa się dla Ciebie, nawet jeśli jeszcze nie widzisz całego obrazu. 💛🌿

Ćwiczenie: „Rzeka mojego życia”

Usiądź wygodnie. Zamknij oczy. Połóż jedną dłoń na sercu, drugą na brzuchu.

Weź kilka spokojnych oddechów i wyobraź sobie, że stoisz nad rzeką. Ta rzeka jest Twoim życiem.

Nie oceniaj jej.

Zobacz, jak płynie.

Może jest spokojna. Może szybka. Może chwilowo mętna. Może pełna światła.

Teraz spójrz na jej nurt i zapytaj siebie:

✨ Co próbuję dziś kontrolować, zamiast pozwolić temu płynąć?

✨ Gdzie walczę z życiem, zamiast współpracować z nim?

✨ Co już wydarzyło się w moim życiu, za co mogę być wdzięczna?

✨ Jaki jeden ciężar mogę dziś odłożyć?

Wyobraź sobie, że ten ciężar zamienia się w kamień.

Weź go symbolicznie w dłonie i wrzuć do rzeki.

Patrz, jak nurt go zabiera.

Nie musisz już go nieść.

Na koniec powiedz do siebie:

„Życie płynie. Ja płynę razem z nim. Nie muszę znać całej drogi, aby zrobić kolejny krok. Ufam procesowi życia. Dziękuję za to, co było. Dziękuję za to, co jest. Dziękuję za to, co do mnie płynie.”

Następnie zapisz w zeszycie:

🌿 Trzy rzeczy, za które jestem dziś wdzięczna. 🌿 Jedną rzecz, którą chcę puścić. 🌿 Jeden mały krok, który zrobię dziś z miłości do siebie.

Czasem dostatek nie przychodzi wtedy, gdy mocniej pchamy życie. Czasem przychodzi wtedy, gdy na chwilę przestajemy walczyć z nurtem i pozwalamy sobie płynąć. 💛🌊✨

Z wdzięcznością Iwona

Tłumaczenie modlitwy "Ojcze Nasz" bezpośrednio z aramejskiego(a nie z aramejskiego na grekę, dalej łacinę, staroangielsk...
16/06/2026

Tłumaczenie modlitwy "Ojcze Nasz" bezpośrednio z aramejskiego
(a nie z aramejskiego na grekę, dalej łacinę, staroangielski i dopiero nowożytny angielski)

O kosmiczny Rodzicielu/Rodzicielko wszelkiego blasku i wibracji!
Zmiękcz grunt/ziemię naszej istoty i wyrzeźbij w nas przestrzeń,
w której twoja Obecność może zamieszkać.
Napełnij nas swoją kreatywnością, tak byśmy mogli mieć moc,
by rodzić owoce twojej misji.
Niech każde nasze działanie rodzi owoce zgodnie z naszą wolą.
Obdarz nas mądrością, by tworzyć i dzielić się tym,
czego każda istota potrzebuje, by wzrastać i rozkwitać.
Rozplącz splątane nici przeznaczenia, które są naszymi pętami,
jako i my uwalniamy innych z poplątania w pomyłkach z przeszłości.
Nie pozwól, byśmy dali się zwieść tym, którzy by nas odwodzili od naszego prawdziwego celu,
ale oświetl możliwości chwili teraźniejszej.
Bowiem ty jesteś gruntem/ziemią i żyzną/owocną wizją,
mocą narodzin i spełnieniem,
Jako że wszystko jest łączone i staje się jednym ponownie.

„Ojcze nasz” być może nigdy nie był modlitwą o błaganie.

Być może od początku był przypomnieniem.
Przypomnieniem tego, kim jesteśmy.
Przez lata uczono nas szukać Boga gdzieś daleko.
W niebie.
Poza sobą.
W przyszłości.
W nagrodzie za dobre życie.
A jeśli największa tajemnica brzmi inaczej?
A jeśli Źródło życia oddycha w Tobie właśnie teraz?
Jeśli spojrzeć na aramejskie znaczenia słów, pojawia się niezwykła perspektywa.
Nie surowy sędzia.
Nie ktoś, kto ocenia.
Ale Obecność.
Miłość.
Siła życia, która nieustannie próbuje przez nas płynąć.
„Zmiękcz grunt naszej istoty i przygotuj miejsce dla swojej obecności.”

Jak często jesteśmy twardzi wobec siebie?
Ile razy zmuszaliśmy się do walki, gdy serce potrzebowało odpoczynku?
Ile razy zakładaliśmy zbroję, bo świat nauczył nas, że tylko silni przetrwają?
A przecież nic nie wzrasta w skamieniałej ziemi.

Miłość potrzebuje miękkości.
Spokój potrzebuje zgody.
Życie potrzebuje przestrzeni.

Największą raną wielu ludzi nie jest brak miłości.
Jest nią odłączenie od siebie.
Od własnych uczuć.
Od własnej prawdy.
Od własnego serca.
Dlatego tak poruszają słowa:
„Rozplącz splątane nici przeznaczenia, które są naszymi pętami.”
Każdy z nas niesie jakieś splątane nici.
Historie rodzinne.
Niewypłakane łzy naszych przodków.
Poczucie winy.
Lęk.
Przekonania, które nigdy nie były nasze.
I może właśnie dlatego tak bardzo tęsknimy za wolnością.
Nie wolnością od życia.
Ale wolnością bycia sobą.
A może przebaczenie nie polega na zapomnieniu?
Może polega na rozplątaniu tego, co przez lata było związane bólem.
Na odzyskaniu przepływu.
Na powrocie do miłości.
I może właśnie o tym mówi zakończenie tej modlitwy:

„Wszystko jest połączone i staje się jednym ponownie.”

Kiedy przestajesz walczyć ze sobą...
Kiedy przestajesz udowadniać swoją wartość...
Kiedy przestajesz uciekać od własnego serca...

Wracasz do Domu.
Nie tego zbudowanego z cegieł.
Domu, który od zawsze był w Tobie.
I być może właśnie tam mieszka Bóg.
W oddechu.
W ciszy.
W obecności.
W miłości, która nigdy Cię nie opuściła. ❤️Może dziś warto na chwilę zamknąć oczy i zapytać siebie:

Co we mnie pragnie zostać rozplątane, abym mogła wrócić do siebie? 🌿✨

Z miłością i ciepłem Iwona

Kręgi piersiowe – gdy serce próbuje oddychać, a dusza niesie zbyt wieleKręgosłup piersiowy to filar serca.To tutaj życie...
16/06/2026

Kręgi piersiowe – gdy serce próbuje oddychać, a dusza niesie zbyt wiele
Kręgosłup piersiowy to filar serca.
To tutaj życie uczy nas równowagi między dawaniem a braniem, między miłością a obowiązkiem, między oddechem a ciężarem, który często niesiemy „za innych”.

Kręgi piersiowe (T8–T12) łączą klatkę piersiową z przeponą, żołądkiem, wątrobą, trzustką, jelitami i nerkami.
To obszar, w którym emocje miłości spotykają się z emocjami przetrwania.
Gdzie serce próbuje kochać, a ciało wciąż pamięta ból i lęk.

Kiedy ten odcinek jest napięty, boli lub sztywnieje, ciało mówi:

„Zbyt długo trzymałam wszystko w sobie.
Zbyt długo oddychałam dla innych.”

To napięcie nie jest tylko fizyczne – to pamięć pokoleń.
Matki, które nosiły wszystko na swoich barkach.
Kobiety, które karmiły, wspierały, podtrzymywały – często kosztem własnego oddechu.

T8 – serce, przepona, wątroba – smutek i zatrzymany oddech

Krąg T8 leży na wysokości przepony – bramy między sercem a brzuchem.
Kiedy boli lub jest sztywny, to znak, że serce nie może swobodnie oddychać.
Przepona zamyka się, gdy dusza długo tłumiła łzy, smutek lub żal.

To tu gromadzi się to, czego nie mogliśmy wypłakać.
Ciało mówi wtedy:

„Nie potrafię już brać powietrza. Nie potrafię wziąć życia do końca.”

Usiądź spokojnie, połóż dłonie na mostku i brzuchu.
Oddychaj powoli.
Przy każdym wydechu wypowiadaj:

„Mogę czuć.
Mogę płakać.
Mój oddech jest bezpieczny.”

T9 – wątroba, woreczek żółciowy – gniew i niesprawiedliwość

T9 to centrum przetwarzania gniewu.
Gdy ten krąg boli, często dusza mówi:

„Nie mogę już trawić tego, co mnie spotkało.”

Wątroba przechowuje tłumioną złość – szczególnie wtedy, gdy nie mogliśmy powiedzieć „nie”.
Gdy byliśmy niesprawiedliwie oceniani lub gdy musieliśmy milczeć dla świętego spokoju.

Połóż rękę na prawym boku pod żebrami.
Zamknij oczy i powiedz:

„Pozwalam mojej złości mówić.
Nie niszczy mnie, tylko oczyszcza.”

Weź głęboki oddech i z wydechem wyobraź sobie, że wypuszczasz z siebie ciężar dawnych emocji jak dym.

T10 – trzustka i żołądek – żal i brak słodyczy życia

Kiedy napięcie pojawia się w tym miejscu, to znak, że dusza tęskni za czułością.
Za spokojem, za poczuciem bezpieczeństwa.
Trzustka i żołądek reagują, gdy miłość zamienia się w troskę, a troska w kontrolę.

Ciało mówi:

„Karmiłam innych, a zapomniałam o sobie.”

💖 Przytul siebie.
Powiedz:

„Mogę być dobra dla siebie.
Mam prawo do słodyczy, do odpoczynku, do lekkości.”

Zrób coś drobnego, co sprawi Ci przyjemność – filiżanka kakao, ciepły koc, cisza.

T11 – jelita, nerki – lęk, przetrwanie, poczucie braku oparcia

To krąg bezpieczeństwa.
Gdy boli, ciało sygnalizuje:

„Nie wiem, czy mogę zaufać życiu.”

Jelita i nerki to narządy, które czują lęk i niepewność.
To one mówią, gdy dusza nie potrafi się rozluźnić, bo ciągle „musi sobie radzić”.

Pomoc:
🌿 Połóż dłonie na dolnych żebrach i poczuj, jak z każdym oddechem mięknie Twój brzuch.
Powiedz:

„Życie mnie wspiera.
Jestem bezpieczna.
Nie muszę wszystkiego kontrolować.”

T12 – początek dolnych pleców – zaufanie i ciężar przeszłości

T12 to ostatni krąg piersiowy – jak brama między sercem a korzeniem.
To tutaj kończy się historia serca, a zaczyna historia przetrwania.
Często gromadzi się tu energia: „muszę być silna, bo nikt inny nie będzie.”

To krąg, który mówi:

„Nie mogę już dźwigać tego, co nie moje.”

🕊️ Połóż dłonie na plecach – możesz poprosić kogoś, by dotknął Cię z miłością.
Zamknij oczy i powiedz:

„Oddaję ciężar.
Dziękuję, że prowadził mnie do tej chwili.
Teraz wybieram lekkość.”

Przesłanie dolnego odcinka piersiowego

Życie nie wymaga ode mnie poświęcenia, tylko obecności.
Nie muszę już walczyć, by być kochana.
Oddycham.
Ufam.
Pozwalam, by miłość przepływała przez moje ciało.

Ten fragment kręgosłupa to brama między miłością a przetrwaniem.
Kiedy pozwalasz, by Twoje serce oddychało, ciało przestaje krzyczeć bólem.
Wtedy nawet najgłębszy kręg rozluźnia się w zaufaniu.

Mantra Uwolnienia i Oddechu

Oddycham pełną piersią.
Moje serce i brzuch znów się przyjaźnią.
Wszystko, co było twarde – mięknie.
Wszystko, co było zatrzymane – płynie.

Każdy oddech przywraca mi życie.
Każdy wydech uwalnia przeszłość.

Jestem miękka.
Jestem spokojna.
Jestem w rytmie życia.
Jestem w Miłości. 💫

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

Pewnego dnia kobieta usiadła na kamieniu przy drodze i powiedziała:— Boże, jestem zmęczona. Całe życie próbuję dojść tam...
15/06/2026

Pewnego dnia kobieta usiadła na kamieniu przy drodze i powiedziała:

— Boże, jestem zmęczona. Całe życie próbuję dojść tam, gdzie podobno mam dojść. Całe życie coś naprawiam, coś rozumiem, coś puszczam, coś zaczynam od nowa. A ja już nie chcę walczyć. Ja chcę po prostu żyć.

Wiatr poruszył trawą.

Kobieta spojrzała przed siebie. Droga była długa, zakurzona, miejscami popękana. Znała ją dobrze. To była droga, którą szła od dziecka. Droga udowadniania. Droga bycia grzeczną. Droga zasługiwania na miłość. Droga kontrolowania wszystkiego, żeby nikt jej już nie zranił.

Nagle usłyszała cichy głos.

— A kto ci powiedział, że masz iść sama?

Rozejrzała się, ale nikogo nie było.

— Całe życie tak szłam — odpowiedziała. — Sama. Nawet kiedy byli obok mnie ludzie, w środku byłam sama.

Wtedy obok niej pojawiła się mała dziewczynka. Miała zabrudzoną sukienkę, spuszczoną głowę i oczy pełne czekania.

Kobieta od razu ją poznała.

To była ona.

Ta, która za długo czekała, aż ktoś przyjdzie.
Ta, która nauczyła się nie prosić.
Ta, która udawała, że niczego nie potrzebuje.
Ta, która myślała, że jeśli będzie silna, nikt jej już nie zostawi.

— To ty mnie trzymasz? — zapytała kobieta.

Dziewczynka pokręciła głową.

— Nie. Ja tylko czekam, aż przestaniesz mnie zostawiać, kiedy chcesz być silna.

Kobieta poczuła, jak coś pęka jej w sercu. Nie mocno. Cicho. Jak lód na rzece, kiedy przychodzi pierwszy ciepły dzień.

— Myślałam, że muszę iść dalej — wyszeptała.

— A może najpierw masz wrócić po mnie?

Kobieta objęła dziewczynkę. Przez chwilę nie działo się nic wielkiego. Nie otworzyło się niebo. Nie przyszła żadna odpowiedź. Nie pojawił się cud.

A jednak wszystko się zmieniło.

Bo pierwszy raz nie próbowała siebie naprawić.

Pierwszy raz po prostu została.

Po chwili droga przed nimi zaczęła wyglądać inaczej. Nie dlatego, że zniknęły kamienie. Nie dlatego, że świat stał się łatwy. Ale dlatego, że kobieta przestała iść przeciwko sobie.

Wstała powoli, trzymając małą dziewczynkę za rękę.

— Dokąd teraz? — zapytała dziewczynka.

Kobieta zamknęła oczy i po raz pierwszy nie szukała odpowiedzi w głowie.

Poczuła oddech.
Poczuła serce.
Poczuła coś większego niż lęk.

I wtedy zrozumiała.

Życie nie czekało na nią na końcu drogi.

Życie cały czas oddychało w niej.

W każdym bólu, który chciał być zauważony.
W każdej łzie, która chciała ją oczyścić.
W każdym spotkaniu, które było posłańcem.
W każdym upadku, który mówił: „zatrzymaj się, wróć do siebie”.

Kobieta spojrzała w niebo i powiedziała:

— Już nie chcę prowadzić życia siłą. Chcę pozwolić, żeby życie prowadziło mnie przez serce.

Wiatr dotknął jej twarzy.

A ona poczuła spokój.

Nie taki, który przychodzi, gdy wszystko jest idealne.

Taki, który przychodzi, gdy człowiek przestaje opuszczać samego siebie.

Od tamtego dnia kobieta nadal szła przez świat. Nadal bywała zmęczona. Nadal czasem płakała. Nadal nie zawsze wiedziała, co dalej.

Ale jedno było inne.

Już nie szła sama.

Szła z tą małą dziewczynką w sobie.
Szła z Bogiem w oddechu.
Szła z sercem, które powoli uczyło się ufać.

I kiedy ktoś pytał ją, czym jest prawdziwe uzdrowienie, odpowiadała:

— To chwila, w której przestajesz walczyć z życiem i zaczynasz słyszeć, że ono od dawna mówi do ciebie: jestem. Niosę cię. Pozwól mi.

Pozwól życiu żyć ❣️

Kochana,czy wiesz, co jest najtrudniejsze w dorastaniu wśród słów, które ranią?Nie to, że ktoś je wypowiedział.Najtrudni...
15/06/2026

Kochana,

czy wiesz, co jest najtrudniejsze w dorastaniu wśród słów, które ranią?

Nie to, że ktoś je wypowiedział.

Najtrudniejsze jest to, że po latach nie potrzebujemy już tych ludzi obok siebie. Sami zaczynamy mówić do siebie ich głosem.

Patrzysz w lustro i słyszysz: „mogłaś bardziej się postarać”. Popełniasz błąd i słyszysz: „znowu zawaliłaś”. Chcesz odpocząć i słyszysz: „nie przesadzaj”. Dostajesz coś dobrego od życia i pojawia się: „na pewno nie zasługujesz”.

I nawet nie zauważasz, że to nie jest Twój głos.

Bo Twój głos nigdy nie przyszedł na świat po to, żeby Cię poniżać.

Małe dziecko nie rodzi się z przekonaniem, że jest nieważne. Nie rodzi się z poczuciem winy. Nie rodzi się z myślą, że musi zasłużyć na miłość.

Ono uczy się tego później.

Uczy się patrząc. Słuchając. Próbując przetrwać.

I czasami przez całe życie niesie ciężar historii, której samo nie napisało.

Dlatego tak wiele osób próbuje się naprawiać.

Naprawić swoje emocje. Naprawić swoje ciało. Naprawić swoje życie.

A może nie wszystko wymaga naprawy?

Może część z nas potrzebuje po prostu zostać wreszcie zobaczona.

Może ta mała dziewczynka w Tobie nie potrzebuje kolejnego kursu, kolejnej techniki, kolejnego sposobu na rozwój.

Może najbardziej potrzebuje usłyszeć:

„Widzę, jak bardzo było Ci ciężko. Widzę, ile razy zostałaś sama ze swoim bólem. Widzę, jak bardzo starałaś się zasłużyć na miłość. Już nie musisz.”

Bo prawdziwe uzdrawianie często zaczyna się nie wtedy, gdy stajemy się kimś innym.

Ale wtedy, gdy przestajemy odrzucać siebie.

Kiedy przestajemy walczyć ze swoim smutkiem. Kiedy przestajemy zawstydzać swój lęk. Kiedy przestajemy udawać, że wszystko jest dobrze.

I siadamy obok siebie tak, jak usiadłybyśmy obok ukochanego dziecka.

Bez ocen. Bez pośpiechu. Bez naprawiania.

Po prostu mówiąc:

„Jestem. Nie odchodzę. Tym razem zostanę.”

Bo być może największym głodem wielu z nas nie jest głód sukcesu, pieniędzy czy uznania.

Jest głód kogoś, kto zostanie.

A najpiękniejszy moment przychodzi wtedy, gdy odkrywamy, że tą osobą możemy stać się dla siebie sami.

I wtedy, powoli, dzień po dniu, wraca życie.

Wraca oddech.

Wraca spokój.

Wraca serce.

A my zaczynamy rozumieć, że nigdy nie byliśmy zepsuci.

Byliśmy tylko bardzo spragnieni miłości, której przez długi czas nie umieliśmy dać sami sobie. ❤️🌿
Z miłością i ciepłem Iwona

BUDZISZ SIĘ ZMĘCZONA.Nie dlatego, że źle spałaś.Nie dlatego, że jesteś słaba.Nie dlatego, że brakuje Ci motywacji.Budzis...
15/06/2026

BUDZISZ SIĘ ZMĘCZONA.

Nie dlatego, że źle spałaś.
Nie dlatego, że jesteś słaba.
Nie dlatego, że brakuje Ci motywacji.
Budzisz się zmęczona, bo od dawna niesiesz życie w pojedynkę.
Może nie fizycznie.
Ale emocjonalnie.
Mentalnie.
Energetycznie.

Jeszcze zanim otworzysz oczy, Twój układ nerwowy już pracuje.
Przypomina sobie wszystkie sprawy do załatwienia.
Wszystkich ludzi, którymi trzeba się zająć.
Wszystkie rzeczy, których nie wolno zapomnieć.
Wszystko to, co może pójść nie tak.
I nawet nie zauważasz, że zanim zacznie się dzień, jesteś już zmęczona.

Psychologia mówi, że człowiek nie wyczerpuje się wyłącznie od działania.
Wykańcza go ciągłe napięcie.
Nieustanne czuwanie.
Próba przewidywania przyszłości.
Życie w stanie gotowości.
Tak jakby w każdej chwili miało wydarzyć się coś, przed czym trzeba się ochronić.
Ale jest jeszcze coś głębszego.
Coś, czego często nie widać.

W ustawieniach mówimy czasem o niewidzialnych lojalnościach.
Dziecko kocha swoich rodziców tak bardzo, że jest gotowe ponieść ich los.
Nieświadomie.
Bez słów.
Bez decyzji.
Po prostu z miłości.
Jeżeli mama żyła w lęku, córka często przejmuje lęk.
Jeżeli tata dźwigał wszystko sam, dziecko również uczy się dźwigać.
Jeżeli kobiety w rodzie nie odpoczywały, następne pokolenia również nie pozwalają sobie odpocząć.
A potem dorosła kobieta mówi:
„Nie wiem, dlaczego jestem taka zmęczona.”
A może zmęczona jest nie tylko Tobą.
Może zmęczone są wszystkie kobiety, które żyły przed Tobą.
Może przez lata próbowałaś być silna za wszystkich.
Może próbowałaś zasłużyć na przynależność przez poświęcenie.
Może gdzieś głęboko nadal działa zdanie:
„Nie mogę mieć lżej niż moja mama.”
„Nie mogę być szczęśliwsza niż mój tata.”
„Nie mogę odpoczywać, skoro inni cierpieli.”
To nie jest świadome.
To jest język miłości dziecka.
Ale ceną za taką miłość często staje się własne życie.

Psychobiologia pokazuje, że ciało nieustannie reaguje na to, co przeżywamy.
Na to, co czujemy.
Na to, czego nie pozwalamy sobie poczuć.
Na konflikty, które nosimy latami.
Na emocje, które zostały zatrzymane.
Na łzy, które nigdy nie zostały wypłakane.
Na złość, której nie wolno było wyrazić.
Na strach, który trzeba było ukryć.
Emocja nie znika tylko dlatego, że ją ignorujesz.
Ona zamienia się w napięcie.
W bezsenność.
W zmęczenie.
W ciężkość.
W poczucie, że coś zabiera Ci życie.
A przecież bardzo często nie brakuje Ci energii.
Brakuje Ci zgody, aby przestać nieść to, co nie należy do Ciebie.
Może dlatego tak bardzo potrzebujesz dziś usłyszeć:
Nie musisz ratować wszystkich.
Nie musisz być silna przez cały czas.
Nie musisz zasługiwać na miłość przez poświęcenie.
Nie musisz udowadniać swojej wartości zmęczeniem.
Nie musisz nosić cierpienia rodu, żeby do niego należeć.
Możesz należeć przez miłość.
Nie przez ból.
I może właśnie dzisiaj warto położyć dłoń na sercu i powiedzieć:

„Mamo, widzę Twój trud.
Tato, widzę Twój ciężar.
Drodzy przodkowie, widzę Wasze losy.
Z szacunkiem zostawiam Wam to, co należy do Was.
A ja wybieram życie.
Wybieram lekkość.
Wybieram odpoczynek.
Wybieram siebie.”

Bo prawdziwa energia nie wraca wtedy, gdy bardziej się starasz.
Wraca wtedy, gdy przestajesz walczyć ze sobą.
Wraca wtedy, gdy wreszcie pozwalasz sobie być człowiekiem.
Nie bohaterem.
Nie ratownikiem.
Nie wojownikiem.
Po prostu sobą.
❤️

Jeśli od dawna jesteś zmęczona, być może Twoje ciało nie prosi o więcej wysiłku.
Być może od dawna prosi tylko o jedno:
„Wróć do mnie.”

EFT – JESTEM ZMĘCZONA NOSZENIEM TEGO WSZYSTKIEGO

Punkt karate (bok dłoni)

Mimo że jestem zmęczona i czasem nawet nie wiem dlaczego, akceptuję siebie i jestem otwarta na ulgę.

Mimo że od dawna próbuję być silna dla wszystkich, wybieram dziś więcej łagodności dla siebie.

Mimo że noszę w sobie tyle napięcia, odpowiedzialności i ciężaru, pozwalam sobie uwierzyć, że nie muszę dźwigać wszystkiego sama.

Runda 1 – Uznanie prawdy

Brew:
Jestem zmęczona...

Kącik oka:
Bardzo zmęczona...

Pod okiem:
Noszę tak wiele...

Pod nosem:
Więcej niż pokazuję światu...

Broda:
Próbuję sobie radzić...

Obojczyk:
Próbuję być silna...

Pod pachą:
Próbuję wszystko utrzymać...

Czubek głowy:
I jestem tym wszystkim zmęczona...

Brew:
Tyle odpowiedzialności...

Kącik oka:
Tyle myślenia...

Pod okiem:
Tyle zamartwiania się...

Pod nosem:
Tyle czuwania...

Broda:
Jakbym nie mogła odpuścić...

Obojczyk:
Jakbym musiała pilnować wszystkiego...

Pod pachą:
Jakby cały świat był na moich barkach...

Czubek głowy:
I moje ciało już nie daje rady...

Głęboki oddech.

Runda 2 – Spotkanie z wewnętrznym dzieckiem

Brew:
Może jestem zmęczona nie tylko dzisiejszym dniem...

Kącik oka:
Może jestem zmęczona latami dźwigania...

Pod okiem:
Może ta mała dziewczynka we mnie...

Pod nosem:
Zbyt wcześnie musiała być silna...

Broda:
Może nauczyła się troszczyć o wszystkich...

Obojczyk:
A zapomniała o sobie...

Pod pachą:
Widzę Cię...

Czubek głowy:
I już nie musisz być sama...

Brew:
Kochana dziewczynko...

Kącik oka:
Nie musisz wszystkiego naprawiać...

Pod okiem:
Nie musisz ratować wszystkich...

Pod nosem:
Nie musisz zasługiwać na miłość wysiłkiem...

Broda:
Jesteś ważna...

Obojczyk:
Jesteś kochana...

Pod pachą:
Jesteś wystarczająca...

Czubek głowy:
Dokładnie taka, jaka jesteś...

Głęboki oddech.

Runda 3 – Oddanie ciężarów rodu

Brew:
Być może noszę coś więcej niż swoje życie...

Kącik oka:
Być może noszę lęki mojej mamy...

Pod okiem:
Być może noszę ciężary mojego taty...

Pod nosem:
Być może noszę historię mojego rodu...

Broda:
Z miłości próbowałam ich odciążyć...

Obojczyk:
Ale to nie należy do mnie...

Pod pachą:
Drodzy przodkowie...

Czubek głowy:
Widzę Wasz los...

Brew:
Widzę Wasz trud...

Kącik oka:
Widzę Wasz ból...

Pod okiem:
Widzę Wasze zmagania...

Pod nosem:
Z szacunkiem zostawiam Wam to, co należy do Was...

Broda:
Nie muszę cierpieć, żeby należeć...

Obojczyk:
Nie muszę się poświęcać, żeby kochać...

Pod pachą:
Pozwalam sobie żyć lżej...

Czubek głowy:
Pozwalam sobie żyć po swojemu...

Głęboki oddech.

Runda 4 – Powrót do siebie

Brew:
Moje ciało może odpocząć...

Kącik oka:
Mój układ nerwowy może się rozluźnić...

Pod okiem:
Nie wszystko wymaga mojej kontroli...

Pod nosem:
Nie wszystko wymaga mojego wysiłku...

Broda:
Nie wszystko jest moją odpowiedzialnością...

Obojczyk:
Wybieram spokój...

Pod pachą:
Wybieram zaufanie...

Czubek głowy:
Wybieram siebie...

Na zakończenie połóż obie dłonie na sercu i powiedz powoli:

„Dziękuję sobie za wszystko, co niosłam.

Dziękuję sobie za wszystko, co przetrwałam.

Dziś nie muszę już walczyć.

Dziś nie muszę już udowadniać swojej wartości.

Dziś mogę odpocząć.

Dziś mogę oddychać.

Dziś mogę wrócić do siebie.

Jestem bezpieczna.

Jestem zaopiekowana.

Jestem wystarczająca.”

I zostań przez chwilę w ciszy.
Pozwól, aby ciało przyjęło te słowa.

❗Ten proces wspiera kontakt z emocjami i regulację napięcia. Nie zastępuje pomocy medycznej ani psychoterapii, gdy są potrzebne.

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik
Dziękuję za Twoją kawę ☕
Niech Twoja hojność wróci do Ciebie po stokroć – w miłości, dobrostanie i spokoju duszy.
Z całego serca – dziękuję. 🤍
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

Adres

Częstochowa
Czestochowa
42-200

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Uznaj siebie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria