Maja Wyremblewska, psycholog

Maja Wyremblewska, psycholog Psychoterapia i pomoc psychologiczna z sercem. Warsztaty, grupy i spotkania, które wspierają emocje, relacje i ciało. Autorskie programy rozwojowe.

Bez presji, z autentycznością. Jestem psychologiem, psychoterapeutą oraz asystentem psychodramy w Europejskim Instytucie Psychodramy. Ukończyłam psychologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz całościowy kurs psychoterapii w Śląskiej Szkole Psychoterapii w Gliwicach. Pracuję z młodzieżą i osobami dorosłymi łącząc podejście psychodynamiczne z elementami psychodramy. Swoją pracę regularnie su

perwizuję. W zależności od potrzeb prowadzę terapię długoterminową, krótkoterminową bądź konsultacje psychologiczne. Swoje kwalifikacje podnoszę uczestnicząc w licznych konferencjach i szkoleniach. Doświadczenie zawodowe zdobywałam odbywając staż w Ośrodku Leczenia Nerwic i Zaburzeń Odżywiania w Gliwicach, pracując w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, Ośrodku Interwencji Kryzysowej oraz Ośrodku dla Młodzieży Uzależnionej. Prowadzę także warsztaty i szkolenia dotyczące m.in. profilaktyki uzależnień, wyrażania emocji, rozwoju osobistego.

Można być bardzo zmęczonym nie dlatego, że robi się za dużo. Czasem dlatego, że całe życie robi się za dużo dla innych.S...
14/08/2026

Można być bardzo zmęczonym nie dlatego, że robi się za dużo. Czasem dlatego, że całe życie robi się za dużo dla innych.

Spełnia ich oczekiwania.

Pilnuje, żeby nikt się nie obraził.

Dostosowuje.

Pomaga.

Ratuje.

Organizuje.

Pamięta o wszystkich.

A potem któregoś dnia przychodzi pytanie:

„A gdzie w tym wszystkim jestem ja?”

Bo można mieć pełny kalendarz i jednocześnie nie mieć własnego życia.

Można być potrzebnym wszystkim i kompletnie nie wiedzieć, czego samemu się potrzebuje.

Można tak długo pytać:

„Czego ode mnie oczekują?”

że przestaje się wiedzieć:

„Czego ja chcę?”

I właśnie wtedy pojawia się zmęczenie, którego nie da się odespać jednym weekendem.

Bo ono nie wynika tylko z braku odpoczynku.

Wynika z ciągłego oddalania się od siebie.

Z życia według cudzych potrzeb.

Z przekonania, że najpierw wszyscy inni, a ja może kiedyś.

Tylko że to „kiedyś” potrafi trwać latami.

Dlatego jednym z najważniejszych pytań, jakie możemy sobie zadać, jest:

„Gdybym nie musiał nikogo zadowalać, jak chciałbym żyć?”

Co bym wybrał?

Z czego zrezygnował?

Na co wreszcie sobie pozwolił?

Właśnie temu chcę poświęcić dużo przestrzeni podczas OTO JA – Rocznej podróży do autentycznego życia.

Nie temu, jak stać się bardziej idealnym dla innych.

Ale jak wreszcie odnaleźć siebie.

Swoje potrzeby.

Granice.

Emocje.

Pragnienia.

I nauczyć się stawiać siebie na ważnym miejscu we własnym życiu.

Nie kosztem innych.

Ale również nie kosztem siebie.

Bo Ty też jesteś osobą, o którą warto zadbać.

A Wy?

Czy potraficie postawić siebie na pierwszym miejscu bez poczucia winy?

Czy nadal najpierw zajmujecie się całym światem, a dla siebie zostawiacie to, co zostanie?

Cudowności dla Was,
Maja 🦋

Jak nie zgubić siebie w związku?Miłość jest piękna.Ale czasem, zupełnie nieświadomie, zaczynamy płacić za nią zbyt wysok...
13/08/2026

Jak nie zgubić siebie w związku?

Miłość jest piękna.

Ale czasem, zupełnie nieświadomie, zaczynamy płacić za nią zbyt wysoką cenę.

Rezygnujemy ze swoich pasji.

Przestajemy spotykać się z przyjaciółmi.

Coraz rzadziej pytamy siebie, czego naprawdę chcemy.

Zaczynamy dostosowywać się do drugiej osoby tak bardzo, że po pewnym czasie trudno nam odpowiedzieć na proste pytanie:

„A czego ja pragnę?”

Zdrowy związek nie polega na tym, że dwoje ludzi staje się jedną osobą.

Polega na tym, że dwoje ludzi pozostaje sobą i świadomie wybiera wspólną drogę.

Miłość nie powinna zabierać nam tożsamości.

Powinna dawać przestrzeń, byśmy mogli jeszcze pełniej rozkwitać.

Masz prawo mieć swoje marzenia.

Swoich przyjaciół.

Swoje zainteresowania.

Swoją ciszę.

Swoje zdanie.

I swoje granice.

Bo paradoksalnie to właśnie wtedy, gdy przestajemy być sobą, relacja zaczyna słabnąć.

Druga osoba zakochuje się przecież w prawdziwym Tobie, a nie w kimś, kto przez lata próbuje dopasować się za wszelką cenę.

Miłość nie wymaga, żebyś z siebie rezygnował.

Wymaga, żebyś umiał być blisko, nie gubiąc własnego „ja”.

A Wy?

Czy zdarzyło Wam się kiedyś zgubić siebie w relacji?

Po czym poznaliście, że czas do siebie wrócić?

Cudowności dla Was,
Maja 🦋

Dlaczego właśnie ja, Maja?Wybór osoby, z którą wyrusza się w roczną podróż w głąb siebie, ma znaczenie.Bo przez te miesi...
13/08/2026

Dlaczego właśnie ja, Maja?

Wybór osoby, z którą wyrusza się w roczną podróż w głąb siebie, ma znaczenie.

Bo przez te miesiące nie będziemy tylko rozmawiać o emocjach, granicach czy relacjach. Będziemy ich doświadczać. Będziemy zaglądać w miejsca, które czasem są niewygodne. Odkrywać to, co przez lata było schowane. Próbować nowych sposobów bycia ze sobą i z innymi.

I właśnie dlatego chcę powiedzieć Wam trochę więcej o tym, jak pracuję.

Jestem psychologiem i psychoterapeutką. W swojej pracy łączę różne światy: psychoterapię, psychodramę, EMDR, pracę prenatalną, pracę z ciałem, emocjami i doświadczeniem zapisanym nie tylko w głowie.

Bo człowiek nie jest samą głową.

Możemy doskonale wiedzieć, dlaczego coś robimy, a mimo to nadal to robić.
Możemy znać wszystkie mądre słowa o granicach i nadal nie umieć powiedzieć „nie”.
Możemy rozumieć swoje dzieciństwo i wciąż wybierać podobne relacje.
Możemy wiedzieć, że mamy prawo do złości, a ciało nadal będzie zamierało, kiedy trzeba będzie ją pokazać.

Dlatego na OTO JA nie chcę Was tylko uczyć.

Chcę, żebyście doświadczali.

Będziemy rozmawiać. Ale będziemy też pracować z ciałem.
Będziemy korzystać z psychodramy i działania.
Będziemy obserwować relacje, emocje i reakcje.
Będzie miejsce na ciszę, ruch, śmiech, wzruszenie, złość, opór, bliskość i odkrywanie własnych granic.

Czasem będzie bardzo głęboko.
Czasem lekko.
Czasem coś Was zaskoczy.
Czasem coś zezłości.
A czasem jedno zdanie albo jedno doświadczenie zostanie z Wami na długo.

Nie chcę stworzyć grupy idealnych ludzi.

Chcę stworzyć grupę prawdziwych ludzi.

I sama też nie zamierzam udawać idealnej prowadzącej.

Przyniosę do tej grupy swoją wiedzę i doświadczenie, ale również ciekawość człowieka, intuicję, uważność, empatię, poczucie humoru i gotowość do spotkania z tym, co pojawi się naprawdę a nie tylko z tym, co przewidziałam w programie.

Bo program jest ważny.

Ale człowiek jest ważniejszy.

I właśnie dlatego wierzę, że OTO JA nie będzie kursem, który po roku odłożycie na półkę razem z segregatorem materiałów. ( bo wiele ich nie będzie:))

Chciałabym, żeby był podróżą.

Taką, po której niekoniecznie powiecie:

„Stałam/em się kimś innym”.

Mam nadzieję, że znacznie częściej będziecie mogli powiedzieć:

„Wreszcie trochę bardziej jestem sobą.”

I właśnie do takiej podróży Was zapraszam.

OTO JA – Roczna podróż do autentycznego życia.

Nie obiecuję, że zawsze będzie łatwo.
Obiecuję, że nie będzie powierzchownie.

Konsultacje do grupy już trwają.
Jeśli czujesz, że coś w Tobie zatrzymało się przy tym zaproszeniu — napisz do mnie „OTO JA”. Pod numer 663 633 698
Porozmawiamy i wspólnie sprawdzimy, czy to jest podróż dla Ciebie.

Cudowności dla Was,
Maja
szczegóły https://fb.me/e/4k7jyVdMy

Ktoś kiedyś powiedział, że odwaga jest wiedzą o tym, czego należy się bać, a czego nie.I myślę, że warto do tych słów wr...
12/08/2026

Ktoś kiedyś powiedział, że odwaga jest wiedzą o tym, czego należy się bać, a czego nie.

I myślę, że warto do tych słów wracać.

Bo czasem trzeba się bać.

Są sytuacje, w których lęk, strach i obawa są czymś zdrowym.

Chronią nas.

Ostrzegają.

Pomagają zachować ostrożność.

Powiedzenie:

„Boję się.”

„Nie wiem, czy sobie poradzę.”

„Ta sytuacja jest dla mnie przerażająca.”

nie jest oznaką słabości.

Może być wyrazem dojrzałości i zdrowego rozsądku.

Kiedy mówimy, że niczego się nie boimy, łatwo pomylić odwagę z brawurą.

Przestajemy widzieć zagrożenie.

Ignorujemy własne granice.

Podejmujemy ryzyko, na które nie jesteśmy przygotowani.

A strach jest nam potrzebny.

Pomaga przetrwać.

Mobilizuje do szukania rozwiązań.

Każe się zatrzymać, rozejrzeć i sprawdzić, jak przejść przez trudność możliwie najbezpieczniej.

Ludzie odważni nie są ludźmi, którzy niczego się nie boją.

Oni wiedzą, czego się boją.

Potrafią to nazwać.

Przygotować się.

Poprosić o pomoc.

Poszukać wsparcia.

Nie są bezmyślnymi ryzykantami.

Często są dobrymi strategami.

Wiedzą, że odwaga nie polega na udawaniu niezniszczalności.

Polega na działaniu ze świadomością własnego lęku, ograniczeń i możliwości.

Tak często podczas terapii słyszę, że trudno przyznać się do strachu.

Do bezradności.

Do tego, że czegoś nie umiemy albo nie jesteśmy jeszcze gotowi.

Jakby powiedzenie „boję się” miało uczynić nas tchórzami.

A przecież prawdziwa odwaga zaczyna się właśnie tam, gdzie przestajemy udawać, że jesteśmy niepokonani.

Tylko odważny człowiek potrafi powiedzieć:

„Tak, boję się.”

„To mnie przerasta.”

„Potrzebuję pomocy.”

„Mam swoje ograniczenia.”

Nie po to, żeby się poddać.

Ale po to, żeby lepiej zadbać o siebie i mądrzej przejść przez to, co trudne.

A Wy?

Potraficie przyznać się do lęku?

Czy nadal próbujecie udowadniać światu, że niczego się nie boicie?
A więcej o emocjach i graniach i odwadze dowiecie się na kursie w Drodze do Autentycznego Ja szczegóły na FB.

Cudowności dla Was,
Maja 🦋

Najtrudniejsze nie jest zmienić życie. Najtrudniejsze jest przyznać przed sobą, że już nie chcę żyć tak jak dotąd.Bo dop...
11/08/2026

Najtrudniejsze nie jest zmienić życie. Najtrudniejsze jest przyznać przed sobą, że już nie chcę żyć tak jak dotąd.

Bo dopóki sobie tego nie nazwiemy, możemy bardzo długo udawać, że wszystko jest w porządku.

Że jeszcze damy radę.

Że przeczekamy.

Że może coś samo się zmieni.

Że to tylko taki etap.

A przecież czasem największy przełom zaczyna się od jednego, bardzo cichego zdania:

„Już tak nie chcę.”

Nie chcę już tak pracować.

Nie chcę tak kochać.

Nie chcę tak się bać.

Nie chcę tak milczeć.

Nie chcę tak bardzo rezygnować z siebie.

To nie znaczy jeszcze, że wiemy, co dalej.

I właśnie to bywa najtrudniejsze.

Bo stare, nawet jeśli boli, jest znane.

Nowe jest niewiadomą.

A człowiek często woli znane cierpienie niż nieznaną zmianę.

Dlatego zmiana nie zawsze zaczyna się od wielkiej decyzji.

Czasem zaczyna się od uczciwości wobec siebie.

Od zauważenia:

„To już mi nie służy.”

„Wyrosłem z tego.”

„Potrzebuję czegoś innego.”

I dopiero wtedy zaczyna pojawiać się pytanie:

„Skoro nie tak… to jak?”

Myślę, że właśnie wokół tego pytania będę w najbliższym czasie trochę częściej się zatrzymywać.

Bo czasem zanim ruszymy do nowego życia, najpierw trzeba mieć odwagę zobaczyć, że stare już się skończyło.

A Wy?

Czy jest dziś w Was coś, co mówi:

„Już nie chcę żyć tak jak dotąd”?

Cudowności dla Was,
Maja 🦋

autentyczność odwaga nowedrogi życie

Czasem w terapii coś mnie zaskakuje.Na przykład… ciastko ze świeczką.I pewnie moje środowisko terapeutyczne będzie miało...
11/08/2026

Czasem w terapii coś mnie zaskakuje.
Na przykład… ciastko ze świeczką.

I pewnie moje środowisko terapeutyczne będzie miało na ten temat różne fantazje, interpretacje i opinie. 😉 Ja mam swoją.

Ta świeczka była symbolem rocznicy terapii. Osoba, która ją przyniosła, postanowiła uczcić rok swojej podróży w głąb siebie. I pomyślałam, że to naprawdę ważne.

Bo terapia nie jest czymś, co terapeuta „robi” pacjentowi. To wspólna droga, ale kroki należą do osoby, która zdecydowała się nią iść.

To, jaki skutek przyniesie terapia i ile będzie potrzebowała czasu, zależy od wielu rzeczy. Ale ogromne znaczenie ma gotowość do zmiany. Zaufanie terapeucie i procesowi. Odwaga, żeby próbować nowego i żegnać stare. Gotowość, żeby nie tylko usłyszeć coś podczas sesji, ale spróbować zrobić z tym coś w swoim życiu.

Bo terapia bywa różna.

Czasem są łzy i ból.
Czasem wielkie WOW.
Czasem: „Co ja właściwie tutaj robię?”
Czasem spotkanie wydaje się zwyczajne, wręcz nudne.
Czasem terapeuta wydaje się najwspanialszym człowiekiem na świecie, a innym razem można być na niego naprawdę wściekłym.

I to wszystko może być częścią terapii.

Ale jest coś jeszcze, co uważam za niezwykle ważne: miejsce, jakie człowiek daje terapii we własnym życiu.

Czy przychodzi. Czy jest obecny. Czy traktuje ten czas jako ważny. Czy rozumie, że to nie jest „kolejna godzina w kalendarzu”, tylko jego leczenie, jego przestrzeń, jego relacja, jego zmiana. Jego życie.

Dlatego dzisiejsza świeczka naprawdę mnie wzruszyła.

Gratuluję osobie, która przez ostatni rok z odwagą i zaangażowaniem zmienia swoje życie. To ona wykonała tę pracę. Ja miałam przywilej kawałek tej drogi przejść obok.

A jeśli Wy również chcecie potraktować zmianę serio i wyruszyć w swoją podróż, od września zapraszam do grupy „OTO JA – podróż do autentycznego życia”. Zapisy trwają.

Bo czasem jedna świeczka nie oznacza kolejnego roku życia.
Czasem oznacza rok, w którym człowiek zaczął żyć trochę bardziej swoim życiem. ❤️

Cudowności dla Was,
Maja

Miłość zmienia się razem z nami.Inaczej kocha piętnastolatek.Inaczej dwudziestolatek.Inaczej człowiek po czterdziestce c...
10/08/2026

Miłość zmienia się razem z nami.

Inaczej kocha piętnastolatek.

Inaczej dwudziestolatek.

Inaczej człowiek po czterdziestce czy sześćdziesiątce.

Nie dlatego, że z wiekiem kochamy mniej.

Często kochamy bardziej świadomie.

Już nie tylko wyobrażenie o drugiej osobie.

Nie tylko emocje.

Nie tylko nadzieję, że wszystko będzie piękne.

Dojrzała miłość wie, że żadna ze stron nie jest idealna.

Że każde z nas ma swoje deficyty.

Swoje lęki.

Swoją historię.

Swoje granice.

Wie też, że nie zawsze będzie różowo.

Że pojawią się trudne rozmowy.

Rozczarowania.

Zmęczenie.

Różnice zdań.

Chwile, w których nie będzie łatwo się do siebie zbliżyć.

Dojrzała miłość nie polega jednak na przemilczaniu tego, co ważne.

Potrafi wybierać odpowiedni moment.

Nie ranić każdym impulsem.

Nie wygrywać kosztem relacji.

Ale też nie rezygnować z prawdy o sobie.

Bo zdrowa miłość dba o trzy przestrzenie.

O „ja”.

O „ty”.

I o „my”.

Jest w niej miejsce na bliskość, ale też na wolność.

Na wspólne życie i na własny świat.

Na dawanie wsparcia, ale również na umiejętność proszenia o nie.

Na bycie razem, bez konieczności rezygnowania z siebie.

Nie wszystko, o czym marzyliśmy, uda się zrealizować.

Z niektórych rzeczy będziemy musieli zrezygnować.

Ale dojrzała miłość nie polega na tym, że jedna osoba stale poświęca się dla drugiej.

Polega na wspólnym wybieraniu tego, co naprawdę ważne dla obojga.

Być może właśnie na tym polega dojrzewanie w miłości.

Że z czasem mniej pytamy:

„Czy ten człowiek spełni wszystkie moje marzenia?”

A częściej:

„Czy potrafimy stworzyć relację, w której oboje będziemy mogli wzrastać?”

A czym dla Was jest dojrzała miłość?

Pamiętacie swoją definicję miłości sprzed lat?

Czy dziś kochacie i rozumiecie miłość tak samo?

Cudowności dla Was,
Maja 🦋

10/08/2026

Najpierw przyszła NIENAWIŚĆ.

Ta, która potrafi ścisnąć serce tak mocno, że trudno zobaczyć cokolwiek poza bólem.

Bo czasem na drugim biegunie nienawiści była kiedyś… miłość.

Ktoś, kogo kochaliśmy.
Ktoś, kogo szanowaliśmy.
Ktoś, komu zaufaliśmy.

I właśnie ten ktoś zrobił coś, czego się po nim nie spodziewaliśmy. Skrzywdził. Zdradził zaufanie. Przekroczył granicę.

W nienawiści często ukryte jest wołanie:

„To było niesprawiedliwe.”
„To nigdy nie powinno się wydarzyć.”
„Nie zasłużyłam na to.”
„Nie potrafię tego wybaczyć.”

I nie wszystko trzeba natychmiast wybaczać.

Ale nienawiść ma ogromną, niszczycielską siłę. Jeśli zostanie w nas na długo, zaczyna budować coś jeszcze…

MUR.

I właśnie Mur przyszedł jako kolejna karta.

Mur chroni przed ponownym zranieniem, ale ma swoją cenę. Oddziela nas od tego, co bolało, lecz z czasem może również oddzielić nas od ludzi, od czucia, bliskości, zaufania, miłości.

Bo za murem rzeczywiście trudniej nas zranić.

Tylko że zza muru trudniej też kochać.

A potem przyszło WSPARCIE ANIOŁÓW.

Może właśnie wtedy, kiedy ludzkie sposoby przestają wystarczać, potrzebujemy zwrócić się ku czemuś większemu. Ku duchowości. Modlitwie. Dobru. Prawdzie. Szczerości. Autentyczności. Ku temu, co przypomina nam, że poza krzywdą nadal istnieje światło.

Nie po to, żeby udawać, że nic się nie wydarzyło.

Po to, żeby krzywda nie zdecydowała o tym, kim staniemy się później.

I wtedy pojawiła się karta:

ZWIĘKSZ SWOJĄ ENERGIĘ.

Zwróć uwagę na to, czym karmisz dziś swoje myśli i ciało.

Jeżeli jest w Tobie złość, żal, napięcie czy nienawiść – pozwól im znaleźć bezpieczne ujście. Rozmawiaj. Ruszaj się. Oddychaj. Pracuj z ciałem. Módl się. Medytuj. Płacz, jeśli tego potrzebujesz.

Nie chodzi o udawanie pozytywności.

Chodzi o to, żeby nie urządzić sobie domu w tym, co Cię niszczy.

Powoli kieruj uwagę z tego, co zostało Ci odebrane, ku temu, co nadal może się wydarzyć. Ku ludziom, którzy potrafią kochać. Ku możliwościom, których jeszcze nie znasz. Ku życiu, które nadal może przynieść dobro, bliskość, zdrowie i dostatek.

Bo możesz pamiętać swoją krzywdę, a jednocześnie nie pozwolić jej zabrać sobie reszty życia.

A na zakończenie przyszła afirmacja:

„Moje życie jest darem od Twórcy.
Moje życie jest błogosławione.
Otrzymuję wszystko, czego potrzebuję.”

Cudowności dla Was,
Maja ❤️

Najtrudniej ruszyć z miejsca, które dobrze znamy. Nawet wtedy, kiedy już od dawna nie jest nam w nim dobrze.Ostatnio duż...
10/08/2026

Najtrudniej ruszyć z miejsca, które dobrze znamy. Nawet wtedy, kiedy już od dawna nie jest nam w nim dobrze.

Ostatnio dużo się przemieszczam. Jeżdżę. Poznaję. Zmieniam. Trochę miejsc, trochę planów, trochę siebie.

I coraz mocniej widzę, jak łatwo człowiek przyzwyczaja się do tego, co znane. Do tych samych dróg, ludzi, schematów, sposobów myślenia. Potrafimy stworzyć sobie całkiem wygodne zamiłowanie do stagnacji, a później nazwać je bezpieczeństwem.

Bo zmiana kosztuje.

Kosztuje energię.
Czas.
Czasem pieniądze.
Czasem kilka nieprzespanych nocy.
A przede wszystkim odwagę.

Trzeba zrobić coś inaczej niż dotychczas. Zaryzykować, że nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. Pożegnać coś starego, choć było znajome. Zostawić za sobą ludzi, miejsca, przekonania albo wersję siebie, która kiedyś była potrzebna, ale dzisiaj już nas zatrzymuje.

Bo żeby nowe mogło wejść do naszego życia, trzeba zrobić mu miejsce.

Nowa jakość.
Nowi ludzie.
Nowe emocje.
Nowe doświadczenia.
I czasem zupełnie nowe spojrzenie na siebie.

Nie chodzi o to, żeby bezmyślnie uciekać od starego. Chodzi o to, żeby umieć rozpoznać moment, w którym pozostawanie w miejscu kosztuje nas już więcej niż ruszenie do przodu.

I właśnie w taką drogę chcę Was zabrać od września.

OTO JA – Roczna podróż do autentycznego życia to koedukacyjne szkolenie i jednocześnie przestrzeń do prawdziwej pracy ze sobą. Z emocjami, relacjami, granicami, potrzebami, odpowiedzialnością, komunikacją, ciałem i tym wszystkim, co sprawia, że zamiast tylko „jakoś funkcjonować”, zaczynamy naprawdę być po swojej stronie.

Nie obiecuję, że każda zmiana będzie łatwa.
Chcę Wam pokazać, jak ruszać z miejsca świadomie. Jak zrobić pierwszy krok. Jak nie zawrócić tylko dlatego, że stare woła: „przecież mnie znasz”.

A potem zrobić następny.

W tym roku dużo podróżuję.
Ale od września chcę podróżować także z Wami. ❤️

Kto czuje, że właśnie nadszedł jego czas, żeby ruszyć z miejsca?

OTO JA – Roczna podróż do autentycznego życia
Start: wrzesień 2026
Częstochowa | grupa koedukacyjna

Cudowności dla Was,
Maja

Dlaczego tak trudno odpoczywać?Zauważyliście, że wielu z nas ma wyrzuty sumienia, kiedy nic nie robi?Siadamy z książką i...
09/08/2026

Dlaczego tak trudno odpoczywać?

Zauważyliście, że wielu z nas ma wyrzuty sumienia, kiedy nic nie robi?

Siadamy z książką i po chwili myślimy, że powinniśmy posprzątać.

Wyjeżdżamy na urlop i sprawdzamy służbowe maile.

Kładziemy się na kanapie i zamiast odpoczywać, zastanawiamy się, ile rzeczy jeszcze zostało do zrobienia.

Jakby odpoczynek trzeba było sobie najpierw wypracować.

Jakby był nagrodą, a nie jedną z podstawowych potrzeb człowieka.

Myślę, że wielu z nas zostało wychowanych w przekonaniu, że wartość człowieka mierzy się tym, ile zrobi.

Że trzeba być zajętym.

Produktywnym.

Potrzebnym.

A kiedy zwalniamy, pojawia się poczucie winy.

Tylko że człowiek nie jest maszyną.

Nawet ziemia po żniwach potrzebuje odpocząć.

Nasze ciało potrzebuje snu.

Nasza głowa potrzebuje ciszy.

Nasze serce potrzebuje chwil, w których nie musi nic udowadniać.

Odpoczynek nie jest lenistwem.

Jest troską o siebie.

Jest inwestycją w zdrowie, relacje i siłę do życia.

Bo człowiek, który nigdy nie odpoczywa, prędzej czy później przestaje mieć z czego dawać innym.

A Wy?

Potraficie odpoczywać bez poczucia winy?

Czy nawet wtedy, kiedy nic nie robicie, w głowie słyszycie głos: „Powinienem zrobić jeszcze coś…”?

Cudowności dla Was,
Maja 🦋

Adres

Jerzego Waszyngtona 33/2
Czestochowa
42-217

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 20:00
Wtorek 09:00 - 20:00
Środa 09:00 - 20:00

Telefon

+48663633698

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Maja Wyremblewska, psycholog umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Maja Wyremblewska, psycholog:

Skróty

Udostępnij

Kategoria