ZPP-P w Częstochowie Poradnia on-line

ZPP-P w Częstochowie Poradnia on-line profesjonalna pomoc psychologiczna on-line Poradnia on-line jest częścią Zespołu Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Częstochowie.

Aktualne zadania Poradni on-line to:
- specjalistyczna pomoc osobom, które tego potrzebują, a z różnych powodów nie zgłaszają się do poradni (brak czasu, odległość, niewiedza, wstyd),
- wsparcie zarówno młodych ludzi w kryzysowym momencie ich życia, jakim jest okres dojrzewania, jak i rodziców i nauczycieli w pełnionej przez nich roli przewodników w dorosłość,
- szeroko rozumiana profilaktyka. Za

praszamy na oficjalną stronę Zespołu Poradni http://zppp.ids.czest.pl/

Jeśli szukasz pomocy, a nie możesz lub nie chcesz przyjść do poradni, napisz na adres [email protected]

Dzieci uczące się w częstochowskich szkołach oraz ich rodziców zapraszamy do naszych placówek.

on Sunday morning at.....Można kochać i jednocześnie nie lubić.To zdanie brzmi jak sprzeczność, dopóki nie zrozumiemy, ż...
30/08/2026

on Sunday morning at.....

Można kochać i jednocześnie nie lubić.

To zdanie brzmi jak sprzeczność,

dopóki nie zrozumiemy,

że miłość i sympatia nie są tym samym.

Miłość jest więzią.

„Lubię” jest doświadczeniem chwili, zachowania, sposobu bycia.

Jedno może być trwałe, drugie zmienne.

Można kochać swoje dziecko i nie lubić jego zachowania.

Można kochać partnera / partnerkę i mieć dość takiego sposobu reagowania.

Można kochać rodzica a przy tym potrzebować od niego dystansu.

Można tęsknić za kimś i jednocześnie wiedzieć, że bliskość nie służy nam dobrze.

W psychologii mówimy o

- ambiwalencji –

współistnieniu uczuć, które pozornie się wykluczają.

Badania nad bliskimi relacjami pokazują,

że takie doświadczenia są częścią ludzkiej bliskości.

Szczególnie wtedy, gdy relacja jest dla nas ważna.

Bliskość jest trochę jak światło wpadające przez okno.

Oświetla piękne miejsca, ale pokazuje też kurz, którego wcześniej nie widzieliśmy.

Im bliżej czegoś jesteśmy, tym wyraźniej dostrzegamy

niedoskonałości – i tym mocniej odczuwamy własne.

Dlatego „nie lubię cię” może oznaczać –

„zrobiło mi się trudno”

„przekroczyłeś/aś moją granicę”

„jestem zmęczony/a”

„zraniło mnie to co zrobiłeś/aś”

Warto jednak pamiętać, że miłość nie usprawiedliwia wszystkiego.

Możemy kochać i powiedzieć – nie –

Możemy być przy kimś i nie rezygnować z siebie.

Możemy też odejść, jeśli relacja odbiera nam poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.

Dojrzałość emocjonalna nie polega na tym, że przy bliskich zawsze jesteśmy cierpliwi, łagodni i pełni zrozumienia.

Polega na tym, że potrafimy przyjąć prawdę o swoich uczuciach

bez wstydu i próbować usłyszeć co one chcą nam powiedzieć.
Bo złość może mówić o granicy.

A zmęczenie o potrzebie wypoczynku.

Miłość może mieszkać w sercu, ale relacja potrzebuje szacunku, granic i bezpieczeństwa.

Warto nie zatrzymywać się na stwierdzeniu

– nie lubię –

To dopiero początek ważnego pytania: czego dokładnie nie lubię
i co to mówi o naszej relacji.

Czy chodzi o pojedyncze zachowanie, które można nazwać i omówić.

Czy o powtarzający się schemat, w którym czuję się pomijany/a, kontrolowany/a, nieważny/a?

Czy moja niechęć pojawia się chwilowo, czy jest to

doświadczenie, kiedy zawsze jestem blisko tej osoby?

- Kocham i nie lubię tego co się dzieje między nami –

To nie musi być koniec.

Czasem to początek szczerej rozmowy, po której pojawia się więcej zrozumienia.

Czasem pierwsza spokojna granica otwiera drogę do większej bliskości.

Czasem wspólna praca nad relacją sprawia, że po trudnym czasie znów można zobaczyć to, co nas łączy.

Spokojnie oddychać i pozostać sobą.
📌byJG

on Sunday morning at.....Są rany, które z czasem przestają boleć przy każdym dotknięciu.Ale pamięć bólu pozostaje.I czas...
23/08/2026

on Sunday morning at.....

Są rany, które z czasem przestają boleć przy każdym dotknięciu.

Ale pamięć bólu pozostaje.

I czasem właśnie ona nas uczy, jak żyć ostrożniej.

Jak nie podchodzić zbyt blisko.

Jak nie ufać za szybko.

Jak nie pokazywać tego co miękkie.

Nie zawsze wiemy, że za tymi sposobami życia stoi coś więcej

– mechanizmy obronne.

To naturalne sposoby za pomocą, których nasza psychika chroni nas przed emocjami i doświadczeniami, które w tym momencie byłyby dla nas za trudne.

Zbyt bolesne lub zbyt przytłaczające.

Nie tworzymy ich świadomie.

One pojawiają się wtedy, kiedy bardzo potrzebujemy ochrony.

Dlatego można je sobie wyobrażać jako strażników stojących przy drzwiach do naszego wnętrza.

Każdy z nich pełni inną funkcję.

Jeden mówi – nie ufaj

Drugi – kontroluj

Trzeci – nie pokazuj emocji

Czasem przybierają formę wycofania, czasem żartu, ironii albo zaprzeczania własnym uczuciom.

Innym razem są nadmiernym analizowaniem, które zastępuje przeżywanie, albo złością skrywającą bezradność.

Każdy z tych sposobów kiedyś pomógł przetrwać trudną sytuację.

Dziecko, które nie może zmienić swojej sytuacji nauczyło się odcinać od uczuć.

Nastolatek obawiający się odrzucenia może udawać, że nic go nie obchodzi.

Dorosły, który doświadczył chaosu może próbować odzyskać spokój przez kontrolowanie wszystkiego.

Psychika robi to, co potrafi najlepiej.

Próbuje nas chronić.

Dlatego nie warto traktować mechanizmów obronnych jak wrogów.

Warto dobrze zrozumieć przed czym miały nas chronić.

Trudność pojawia się wtedy, gdy dawny sposób ochrony zaczyna kierować naszym życiem.

Odsuwa kogoś zanim zdąży nas zranić.

Nie prosimy o pomoc, mimo, że jej potrzebujemy.

Nie pozwalamy sobie odpocząć, bo tylko działanie daje nam poczucie bezpieczeństwa.

Każdą uwagę odbieramy jak odrzucenie.

Mówimy – nie potrzebuję nikogo, chociaż w głębi serca chcielibyśmy móc na kimś polegać.

Warto zadać sobie pytanie – dlaczego tak reaguję?

Za kontrolą może kryć się lęk.

Za perfekcjonizmem potrzeba akceptacji.

Za chłodem – tęsknota za bliskością.

Za złością - bezradność.

Za dystansem- wspomnienie, że bliskość kiedyś bolała.

Dostrzeżenie tego otwiera przestrzeń na zmianę.

Ale tym samym nie musimy natychmiast rezygnować z obrony.

Najważniejsze, by odzyskać możliwość wyboru.

Rozpoznać, kiedy obrona jest naprawdę potrzebna a kiedy reagujemy na doświadczenie, które już minęło.

Dorosłość nie oznacza brak lęku.

To umiejętność oddzielenia tego, co dzieje się teraz od tego, co kiedyś bolało.

I wtedy możemy spojrzeć na naszych strażników z wdzięcznością.

Bo nie każda bliskość jest zagrożeniem.

Nie trzeba być idealnym, by zasługiwać na miłość.

I to nie dlatego, że świat stał się całkowicie bezpieczny.

Ale dlatego, że my staliśmy się dla siebie bezpiecznym miejscem.

📌by JG

On Sunday morning at.....Ciekawa obserwacja środowiskowa...Podzielę się nią.Na początek pytanie – kiedy bliskość przesta...
16/08/2026

On Sunday morning at.....

Ciekawa obserwacja środowiskowa...

Podzielę się nią.

Na początek pytanie – kiedy bliskość przestaje być wzajemna?

Są takie rozczarowania, które nie przychodzą z hukiem.

Nie ma wielkiej kłótni.

Nie ma drzwi zatrzaśniętych z hałasem.

Nie ma jednego zdania, po którym można powiedzieć – wszystko się skończyło.

Jest raczej ciche przesuwanie granicy.

Najpierw zauważasz, że ktoś rzadziej pyta – co u Ciebie?

Potem Twoje emocje zaczynają być niewygodne.

Kiedy potrzebujesz obecności pojawia się dystans.

A kiedy trzeba wybrać pomiędzy własnym komfortem a zadbaniem o relację- druga osoba wybiera siebie.

I wtedy pojawia się pytanie:

Jak to możliwe, że jeszcze niedawno byłam taka ważna, a dziś niemal mnie nie widzisz?

To pytanie potrafi boleć bardziej niż sam konflikt.

Bo w bliskich relacjach przywiązujemy się nie tylko do człowieka.

Przywiązujemy się również do znaczenia jakie nadajemy tej relacji.

Do słów: jesteś mi bliska.

Do wspólnych chwil.

Do zaufania.

Dlatego rozczarowanie jest czymś więcej niż smutkiem.

Jest utratą pewnego obrazu rzeczywistości.

W badaniach nad bliskimi relacjami pojawia się pojęcie postrzeganej responsywności.

Oznacza ono nasze poczucie, że druga osoba nas rozumie, dostrzega, docenia i odpowiada na nasze potrzeby.

To właśnie dzięki tej reseponsywności powstaje doświadczenie – jestem dla Ciebie kimś ważnym.

Nie chodzi o to aby druga osoba spełniała nasze oczekiwania.

Chodzi o coś znacznie bardziej podstawowego.

O poczucie, że moje emocje mają w tej relacji swoje miejsce.

I chyba dlatego tak trudno zaakceptować sytuację, w której ktoś nadal obecny, nie widzi nas emocjonalnie.

I może to jest jedna z najbardziej bolesnych rzeczy, których uczymy się w relacjach.

Nie oznacza to jednocześnie, że wszystko, co było wcześniej, było kłamstwem.

Czasem oznacza po prostu, że relacja się zmieniła.

A my bardzo długo próbujemy mieszkać w jej dawnym kształcie.

Jak w domu, w którym kiedyś było ciepło.

Wracamy pod jego drzwi, dotykamy klamki i pamiętamy, że kiedyś były otwarte.

Wszystko na pozór jest takie same.

Tylko już my nie czujemy się w nim bezpiecznie.

To moment, w którym możemy zacząć pytać.

Co ja robię w miejscu, w którym mnie nie widzisz?

To nie egoizm.

To jest granica.

Bo dbanie o siebie nie oznacza, że przestajemy widzieć innych.

Oznacza, że przestajemy opuszczać siebie, żeby ktoś inny mógł być z nami w kontakcie.

Niektóre relacje po prostu trzeba przestać podtrzymywać własnym kosztem.

Bez zemsty.

Bez udowadniania winy.

Bez odbierania drugiej osobie prawa do życia po swojemu.

I nie po to, żeby ukarać.

Czasem oznacza to tylko, że żegnamy coś, co było dla nas naprawdę ważne.

I nie trzeba natychmiast przestać tęsknić.

Albo udawać obojętność.

A potem - powoli - skierować wzrok z powrotem na siebie.
Tak zaczyna się proces gojenia.
📌by JG

On Sunday morning at....A jeśli najważniejszą podróżą jest ta, która prowadzi nas z powrotem do siebie?Tysiące lat temu ...
09/08/2026

On Sunday morning at....

A jeśli najważniejszą podróżą jest ta, która prowadzi nas z powrotem do siebie?

Tysiące lat temu Homer opowiedział historię człowieka, który przez lata próbował wrócić do domu.

Odyseusz miał statek, odwagę, doświadczenie i niezwykłą umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami.

A jednak....
wielokrotnie gubił drogę.

Może właśnie dlatego - Odyseja - wciąż tak mocno do nas przemawia.

Bo człowiek może być silny, zaradny, skuteczny a jednocześnie może nie wiedzieć dokąd zmierza.

Dziś do tej historii wraca Christopher Nolan.

I choć zmieniły się czasy pytania pozostały takie same:

- co pozwala nam przetrwać burzę?

- co pomaga nie zgubić kierunku?

- co sprawia, że po długiej podroży wciąż wiemy, gdzie chcemy wrócić?

Odpowiedzią są – wartości –

Są jak gwiazdy nawigacyjne.

Nie pokazują całej drogi.

Nie chronią przed sztormem.

Ale pozwalają rozpoznać kierunek, kiedy brzeg znika z pola widzenia.

Jeśli ważna jest dla mnie bliskość, będę chronić relacje.

Jeśli uczciwość – wybiorę prawdę, choć będzie trudniejsza.

Jeśli wolność – przyjmę odpowiedzialność za swoje wybory.

Jeśli odwaga – nie będę czekać, aż przestanę się bać.

Wartości nie są tym, co sobie mówimy.

Są tym, co wybieramy, kiedy naprawdę trzeba wybrać.

Dlatego wierność z historii Homera to oś i ukłon temu co najważniejsze.

Niech to też nie oznacza, że nigdy nie zmieniamy kursu.

Dojrzałość czasem wymaga właśnie zmiany.

Możemy zmieniać decyzję, relację, sposób myślenia a nawet marzenia.

Ważne, by wiedzieć – dlaczego to robimy? –

Życie nie daje nam mapy.

Daje nam doświadczenia.

Spotykamy ludzi, którzy stają się naszymi przewodnikami.

I takich, którzy nas uczą, dokąd nie chcemy płynąć.

Przeżywamy zachwyty i rozczarowania.

Straty i powroty.

Czasem sami stajemy się miejscem, do którego trzeba znaleźć drogę.

I zadać sobie pytania?

- co jest moją gwiazdą?

- czego nie chcę zgubić po drodze?

- co nadaje kierunek?

Bo nie zawsze możemy wybrać pogodę.

Nie mamy wpływu na sztormy, które przynosi życie.

Dlatego od tysięcy lat wracamy do historii Odyseusza.

Bo każdy ma swoją Odyseję.

I swoją Itakę.

A najważniejszym powrotem nie zawsze jest powrót do miejsca.

I jeśli ten powrót ma się naprawdę wydarzyć, to nie zaczyna się od wielkich decyzji,

ale od bardzo cichego momentu zatrzymania.

Kiedy przestajemy uciekać i po raz pierwszy od dawna próbujemy siebie usłyszeć.

Bo przecież nie gubimy siebie nagle.

Robimy to stopniowo.....

W relacjach, które nas oddalają od własnych potrzeb,

w rolach, które zaczynamy odgrywać,

w tempie, które nie zostawia miejsca na refleksję,

w cichych zgodach.

Ale też stopniowo możemy do siebie wracać.

Bo przecież zdrowie psychiczne nie polega na tym, żeby nigdy się nie gubić....

ale mieć odwagę rozpoznać i zawrócić
📌by JG

on Sunday morning at...niezwykle interesujące dla mnie jest przeglądanie starych moich tekstów.Niektóre rzeczywiście są ...
02/08/2026

on Sunday morning at...
niezwykle interesujące dla mnie jest przeglądanie starych moich tekstów.

Niektóre rzeczywiście są już poza czasem, bo jestem w innym miejscu.

Ale niektóre zupełnie nie tracą na urodzie.

Oto zapis z 11 maja 2021 godzina 17.50

Co dziś bym zmieniła?

Niewiele.

Może historią już trąci piłkarski poker.....
ale ....
zapraszam
--------------------------------------------------------------
Dziś jest doskonały czas na przyjrzenie się pewnemu aspektowi naszego życia jakim jest ……

OCENIANIE

Dzień Nauczyciela dawno za nami, ale często mam przekonanie

graniczące z pewnością, że ten dzień jest świętem znakomitej

większości z nas,

bo znakomita większość z nas niesie wiedzę ……

o tym co nas otacza i o nas …… i wie lepiej!

Tu jest miejsce na serię przymiotników – piękny, brzydki, mądry, głupi, zdrowy, chory i jeszcze cała gama opozycji….

Ale to nie tylko świat przymiotników.

Są w naszych ocenach także rzeczowniki / i częściej te o

konotacji negatywnej / id**ta, cwaniak, dorobkiewicz, mądrala,

głupek…….. szczególnie często przywoływane w sytuacjach

nasyconych emocjami!!!!

Każda ocena czy to pozytywna czy też negatywna wpływa na nasze emocje błyskawicznie.

I tu pytanie do Ciebie – czy częściej oceniasz innych czy też ta ocena jest na wskroś osobista????

Jak się czujesz ????

co robisz ?????

co myślisz?????………..

Jeśli oceniasz siebie ostro i krytycznie ,to istnieje spore

prawdopodobieństwo, że po prostu się nad sobą znęcasz ……….

I tu natychmiast nasuwa się pytanie – czy w ten sposób

rozmawiałbyś / rozmawiałabyś ze swoim przyjacielem ???? NEVER EVER !!

Chociaż trzeba przyznać, że w niektórych sytuacjach ocena jest konieczna!!!!

Na przykład w sytuacjach dotyczących bezpieczeństwa – grzyb jadany czy nie?

Pies, który biegnie w Twoją stronę – przyjazny czy nie?

Zupełne pozbycie się ocen jest trudne ….

Jeśli to w ogóle jest możliwe????

Oceniamy bez ustanku – coś / ktoś / jakieś ……

Taniec kortyzolu / czasem taniec solo / z dopaminą trwa…

A gdyby tak po prostu od teraz przestać oceniać siebie i innych

????

Co to zrobi w Twoich emocjach ? myślach? zachowaniu ?

Bądź przez chwilę w swoim spacerze przez czas jak Borussia Dortmund z Lewandowskim, Błaszczykowskim i Piszczykiem a Ty bądź jak Klopp i fertig!

Niby to ………..

Nieśmiało powiem WIELE

To będzie jak czarny łabędź – niemożliwe jest możliwe
Spróbuj ,ja nadal próbuję…..
📌by JG

on Sunday morning at....Lato zaprasza nas do oglądania powtórek seriali, ponownego słuchania podcastów, generalnie zbier...
26/07/2026

on Sunday morning at....

Lato zaprasza nas do oglądania powtórek seriali, ponownego słuchania podcastów,

generalnie zbieramy siły na inne dni.

Ja też poszukałam w archiwum i znalazłam tekst z maja 2021 roku .....

Dodałam zakończenie, bo trochę jestem w innym miejscu w moim życiu.

---------------------------------------------------------------
Całkiem niedawno byłam obserwatorką historii, która łączy się z tematem oceniania a właściwie wartościowania i zasługiwania jednocześnie.

Obserwowałam scenę, która bardzo długo pozostanie w mojej pamięci.

Dwie kobiety, prawdopodobnie spokrewnione toczyły rozmowę, której byłam mimowolną słuchaczką…….

„zamówiłam dla ciebie herbatę, taką jak lubisz i szarlotkę na ciepło, którą uwielbiasz…. a popatrz mam dla ciebie książkę, tę o której mówiłaś….. „

Druga kobieta siedziała chyba zaskoczona, milczała i po chwili usłyszałam coś, co jak gwóźdź zapadło w głowie….

„ nie potrzebuję tego wszystkiego…. nie musisz tak się starać, żebym cię kochała….”

Ta scena uświadomiła mi, że jest znakomita liczba z nas -

zapracowuje – na uczucia innych.

To otwiera całkiem ciekawą przestrzeń do rozmyślań nad tym, jakie relacje mamy z innymi?

Czy jesteśmy - wystarczający - w swoich oczach, by inni nas darzyli uczuciami, jakich potrzebujemy.

(nie)kochany,

(nie)zasługujący,

(nie)właściwy,

(nie)ciekawy,

(nie)przyjazny,

(nie)bliski.

W tym kontekście powiedzenie – życie poza nawiasem nabiera zupełnie innego sensu.

A TY czy umiesz kochać i umiesz być kochanym/ kochaną?
-------------------------------------------------------------

A jeśli jest coś, na co naprawdę warto zasłużyć, to nie na cudzą miłość.

Tylko na własną zgodę, by wreszcie przestać wątpić, że od zawsze byliśmy jej warci.

📌by JG

on Sunday morning at....Niektóre działania przychodzą nam z lekkością.Nie dlatego, że są łatwe, ale dlatego, że przestaj...
19/07/2026

on Sunday morning at....

Niektóre działania przychodzą nam z lekkością.

Nie dlatego, że są łatwe, ale dlatego, że przestajemy postrzegać je jako obowiązek.

Stają się częścią nas.

Psychologia nazywa to utożsamianiem się z rolą lub wartością,

momentem,

w którym przestajemy mówić

– muszę to zrobić –

a zaczynamy myśleć

– to jest część mnie -

Badania nad motywacją / min Edwarda Deciego i Richarda M. Ryana – twórców teorii autodeterminacji /

pokazują, że najtrwalsza motywacja rodzi się wtedy, gdy nasze działania są zgodne z tym, kim czujemy, że jesteśmy.

To już nie zewnętrzna nagroda ani presja popychają nas do działania.

Siła płynie z poczucia spójności.

Działamy wtedy nie dla celu, działamy z własnej tożsamości.

Można porównać to do muzyka i instrumentu.

Na początku skrzypce są jedynie drewnem ze strunami, a każdy ruch dłoni wymaga wysiłku.

Z czasem instrument przestaje być czymś zewnętrznym.
Staje się przedłużeniem muzyka.

Ten nie zastanawia się nad każdym ruchem palców, gra staje się sposobem wyrażania siebie.

Im głębsze utożsamienie, tym mniej energii pochłania samo działanie.

Pozostaje twórczość, uważność i rozwój.

Podobnie jest w codziennym życiu.

Osoba, która utożsamia się z byciem nauczycielem, nie przekazuje jedynie wiedzy.

Buduje w młodych ludziach odwagę do myślenia.

Rodzic nie odhacza kolejnych obowiązków – ale tworzy bezpieczny świat dziecka.

Kiedy widzimy głębszy sens tego co robimy, zmienia się jakość działania.

Viktor Frankl pisał,

- kto ma po co żyć, zniesie prawie każde – jak –

Współczesna psychologia dodaje - nie tylko dlaczego to robię,

ale również kim jestem, kiedy to robię.

To znacząco zmienia optykę.

Bo łatwiej jest rozwijać się komuś, kto uważa siebie za człowieka ciekawego świata,

niż komuś, kto tylko od czasu do czasu sięga po książkę.

Jest w tym pewna piękna prawidłowość.

Dlatego warto od czasu do czasu zatrzymać się i zadać sobie pytanie: nie tylko

– co chcę osiągnąć? –

ale, a może przede wszystkim z czym się utożsamiam?

Być może największa siła utożsamiania polega na tym,

że człowiek przestaje codziennie przekonywać siebie do działania.

Nie musi za każdym razem szukać argumentów

– dlaczego warto –

To co robi staje się zgodne z jego wewnętrzną opowieścią o sobie.
📌by JG

On Sunday morning at.....Po wczorajszej rozmowie z bliską mi kobietą nie odstępuje mnie pytanie – jak to jest, że dwoje ...
12/07/2026

On Sunday morning at.....

Po wczorajszej rozmowie z bliską mi kobietą nie odstępuje mnie pytanie –

jak to jest, że dwoje ludzi dostaje do ręki tę samą mapę i jedna z

tych osób widzi na niej drogi a druga przeszkody?

Świat jest jak mapa.

Nie prowadzi nas za rękę.

Pokazuje możliwości,

zakręty,

ślepe uliczki,

nieznane ścieżki.

To co dostrzegamy pierwsze zależy od tego z jakim wewnętrznym kompasem na nią patrzymy.

Optymizm i pesymizm nie są prostym wyborem

pomiędzy widzeniem wszystkiego w różowych barwach a czarnowidztwem.

Psychologia pokazuje, że jest to taki rodzaj interpretowania rzeczywistości, który kształtuje się przez całe życie.

Na ten wewnętrzny kompas wpływa wiele czynników:

temperament,

doświadczenia z dzieciństwa,

sposób w jaki bliscy tłumaczyli nasze sukcesy i porażki,

przeżyte kryzysy oraz przewlekły stres.

Mózg uczy się, czego ma szukać.

Jeśli przez lata doświadczał nieprzewidywalności lub zranień, będzie szybciej wychwytywał zagrożenia, to nie słabość – to mechanizm obronny.

Badania Martina Seligmana / nurt – psychologia pozytywna /

pokazują, że ogromne znaczenie ma sposób w jaki wyjaśniamy sobie trudne wydarzenia.

Czy traktujemy porażkę jako dowód własnej bezwartościowości,

czy jako doświadczenie, z którego można wyciągnąć wnioski.

To właśnie ten sposób myślenia wpływa na naszą motywację,

odporność psychiczną i gotowość do podejmowania kolejnych prób.

Jednocześnie nasz mózg nie jest bezstronnym obserwatorem.

Badania licznych naukowców pokazują, że silniej reagujemy na to co negatywne.

Ewolucyjnie było to korzystne - łatwiej przeżyć, jeśli szybciej dostrzega się zagrożenie niż okazję.

Dlatego optymizm nie polega na ignorowaniu trudności.

Polega na zachowaniu przekonania, że mapa nie kończy się w miejscu, gdzie droga zaczyna być stroma.

Najbardziej budująca wiadomość jest jednak taka, że kompas można kalibrować.

Dzięki nowym doświadczeniom, terapii, świadomej refleksji i relacjom z ludźmi mózg potrafi tworzyć nowe sposoby interpretacji świata.

Nie zmienimy przeszłości, ale możemy zmienić kierunek.

Bo czasem największa zmiana nie polega na znalezieniu nowej drogi.

Polega na odwadze, by spojrzeć na tę samą mapę inaczej.
📌by JG

on Sunday morning at....Dzisiejsza inspiracja to książka Marianny Gierszewskiej – Triger – i chociaż to tylko inspiracja...
05/07/2026

on Sunday morning at....

Dzisiejsza inspiracja to książka Marianny Gierszewskiej – Triger –

i chociaż to tylko inspiracja, to główna myśl była taka

– nie wszystko, co niesiemy przez życie wybraliśmy sami –

Są w człowieku takie historie, które wprowadzają się po cichu.

Bez pukania.

Siadają przy stole, zaglądają do relacji, układają się w sposobie myślenia.

Czasem mają głos matki, która bała się o wszystko.

Czasem milczenie ojca, w którym było więcej chłodu niż słów.

Ciężar rodzinnej zasady, że trzeba sobie radzić, nie przesadzać, nie sprawiać kłopotu.

Rodzina jest pierwszą rzeką, do której wchodzimy.

Zanim nauczymy się nazywać świat, już nasiąkamy jego temperaturą.

Uczymy się czy bliskość jest bezpieczną wyspą, czy wodą, w której trzeba stać nieruchomo, by nie zburzyć nurtu.

Czy smutek można położyć komuś na dłoni, czy lepiej schować go głęboko, jak kamień do kieszeni.

Czy złość ma prawo wybrzmieć, czy powinna zastygnąć w gardle.

W rodzinach dziedziczy się nie tylko kolor oczu, kształt dłoni, czy pożółkle zdjęcia.

Dziedziczy się także sposób przeżywania świata.

Cudze lęki, które z czasem zaczynają brzmieć jak własne.

Niewidzialne powinności.

Przekazywane z rąk do rąk, jak porcelana, której nie wolno upuścić.

Role w które ktoś kiedyś wszedł, by ratować siebie, albo innych, a które potem zostały w rodzinie dłużej niż powinny.

Bywa, że z domu wynosi się przekonanie, że miłość trzeba opłacać grzecznością, osiągnięciami, nadmierną dojrzałością.

Takie przekazy rzadko mają formę jasnego zdania.

Częściej są jak zapach starego domu – obecne wszędzie.

Dlatego tak ważne jest pytanie – co z tego co dziś o sobie myślę, naprawdę jest moje?

Dojrzewanie emocjonalne nie polega na wypowiadaniu wojny własnej historii.

Bardziej przypomina porządkowanie strychu po wielu pokoleniach.

Ostrożne otwieranie pudeł.

Zaglądanie do tego, co zostało nazwane normalnością, choć było ciężarem.

Ale to My decydujemy, których ciężarów nie podamy dalej.

Jakie słowa wybierzemy, gdy przyjdzie nam opowiadać o sobie od nowa.

Psychologiczna prawda jest taka, że to co nazwane przestaje nami rządzić po cichu.

A kiedy zaczynamy rozumieć własne reakcje możemy z większą łagodnością zadbać o siebie.

Wyznaczyć granice temu, co nas rani, i przetrwać to co bolało przez pokolenia.

A Ty, które z rodzinnych historii chcesz zatrzymać, a którym pozwolisz odejść?
📌by JG

on Sunday morning at...Poprzedni poranek niedzielny nie łączył się z tekstem,bo ....... oddawałam się zabawie. I o tym d...
28/06/2026

on Sunday morning at...

Poprzedni poranek niedzielny nie łączył się z tekstem,

bo ....... oddawałam się zabawie.

I o tym dziś chcę słów kilka.

No właśnie, czy są jakieś urodziny, po których zabawa przestaje być potrzebna?

I następnego dnia już tylko słyszymy – od dziś tylko obowiązki.

A jednak wielu dorosłych żyje tak, jakby ten moment właśnie nastąpił.

Nasze dni zaczynają przypominać pociąg, który zatrzymuje się na stacjach :

„trzeba”,

„zdążyć”,

„odpowiedzieć”,

„zorganizować”,

„musisz”.

Z czasem coraz trudniej dostrzec boczne ścieżki – te, które prowadzą donikąd,

a jednocześnie często prowadzą najbliżej siebie.

Brytyjski pediatra i psychoanalityk Donald Winnicott pisał, że

właśnie w zabawie człowiek doświadcza swojej twórczości i

autentyczności.

Nie traktował zabawy jako dziecięcej fanaberii.

Widział w niej przestrzeń, w której możemy być naprawdę obecni

– bez konieczności udawania swojej wartości, osiągania wyników czy spełniania oczekiwań.

Zabawa jest jak otwarte okno w dusznym pokoju.

Czasem wystarczy kilka minut śmiechu, gra planszowa, spacer

bez celu czy zabawa z psami, aby przypomnieć sobie, że życie to nie tylko lista zadań.

Może właśnie dlatego, jeśli znajdziesz taką przestrzeń masz więcej oddechu pomiędzy obowiązkami.

I może warto zadać sobie pytanie:

Kiedy ostatnio robieś/aś coś, co sprawiało ci zwyczajną przyjemność?

Bo zabawa nie jest przeciwieństwem odpowiedzialności.

Nie musi być czymś spektakularnym.

I może właśnie dlatego Winnicott widział w niej coś tak podstawowego.

Nie dodatek do życia , ale warunek, żeby życie nie zmieniało się wyłącznie w przetrwanie.

Bo odpowiedzialność bez miejsca na zabawę staje się ciężarem.

A odpowiedzialność, która ma w sobie choć odrobinę lekkości pozwala naprawdę żyć nie tylko działać.
📌by JG

Adres

Czestochowa
42-200

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy ZPP-P w Częstochowie Poradnia on-line umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do ZPP-P w Częstochowie Poradnia on-line:

Skróty

Udostępnij

Kategoria