26/02/2026
A gdybym Ci powiedziała, że medytacja może Cię wziąć z zaskoczenia?
Pozwól, że opowiem Ci pewną historię, kiedy to zostałam przytłoczona faktem prowadzenia jednoosobowej działalności, gdzie zadania piętrzą się stosami, a do ich obróbki jestem tylko ja.
Pewnego dnia, wydarzyło się właśnie to.
Odpisać temu, odezwać się do tamtego. Nowa wersja sklepu, slider z opiniami. SEO. Opłacić hosting. Napisać post. Odpowiedzieć na komentarz. Zrobić zdjęcia nowych produktów. Zadzwonić do sklepu. Uszyć frotki na zamówienie. Zagadać w sprawie współpracy. Umówić kogoś na masaż.
uff
Godzina 13, pies zaczyna robić kółka w okół mojego biurka (nawet nie czuję jak rymuję 😉)
Oczywiście spacer z Nią jest ostatnią rzeczą jakiej teraz potrzebuję.
Wiadomo STRATA czasu!
No ale wyjścia nie ma, dziada trzeba wyprowadzić. Wiedzą Ci co mają psy, że jak się toto nakręci, to spokoju człowiekowi nie da.
No to zakładam milion warstw, zabieram smycz i idę.
Idę.
Chomik ze wszystkimi sprawami ‘to do’ kręci się w kółku. Żeby nie powiedzieć zapie*dziela jak szalony.
Myślę, myślę. Niby idę, a tak jakby mnie tu nie było. (Mówiłam Ci, że kiedyś prawie weszłam z impetem w słup, bo odpisywałam na maila na ulicy? Milimetr dzielił mnie od złamanego nosa).
No ale wracając.
Idę i myślę. Więcej kroków.
Po raz któryś zwalniamy, żeby Szanowna Pani mogła obwąchać kolejną wielką kupę (nie tym razem 😉) śladów. Chyba dziki 🐗 tu ryły.
Węszy, podnosi łapkę, stroszy uszy, ładuje nos pod śnieg. A ja patrzę i widzę ten nos z grudką śniegu na szczycie i się uśmiecham.
Dalej węszy, a ja patrzę, bo co tu robić. I nagle…
Orientuję się, że tylko patrzę. NIC więcej.
Obserwuję jej staranny proces wchłonięcia każdego zapachu, który ktoś tutaj zostawił. I dociera do mnie, że na tą chwilę jestem tu tylko ja, ona i duchy dzików.
A w mojej głowie zapada cisza.
KOMPLETNA.
Nawet chomika gdzieś wcięło. Może też poszedł powęszyć 😌
…