19/08/2026
10 300.
Tyle pokazała różnica po dwóch tygodniach. Nie 1030. Dziesięć kilo i trzysta gramów.
Pacjent około 200 kg. Tendencja do nadwagi od zawsze, ale ostatni rok to były dodatkowe 20 kg. Duszność, senność, ciągłe zmęczenie, obrzęk limfatyczny, nadciśnienie na lekach. Zero aktywności fizycznej, bo przy tej masie ciała każdy ruch jest kosztem, nie przyjemnością.
I teraz najważniejsze: on nie zaczynał od zera.
Współpracował wcześniej z dietetykami. Dostawał to, co dostaje 90% pacjentów z otyłością - dietę niskokaloryczną. Przez 30 dni jechał na protokole niskiego IG, 3000 kcal. Stosuje Mounjaro i stosował to wcześniej. Czyli miał wsparcie farmakologiczne, miał plan, miał kontrolę.
I nie chudł.
Demotywowały go skomplikowane posiłki, których nie dało się wpisać w normalny dzień. Ciągły głód. Poczucie, że robi wszystko, co mu kazano, a waga stoi.
Zmieniliśmy strategię metaboliczną. Dwa tygodnie. 10,3 kg.
Teraz uczciwie, bo nie sprzedaję cudów:
Tak w pierwszym rzucie schodzi dużo wody. Przy hiperinsulinemii organizm trzyma jej naprawdę sporo, a spadek insuliny uruchamia nerki. Owszem z masy 200 kg spada się szybciej niż z 80 kg. To nie jest wynik, który obiecuję każdemu.
Ale jest jedno „ale", którego nie da się obejść: ten człowiek na żadnym innym protokole nie chudł w ogóle. Ani na deficycie, ani na niskim IG, ani z Mounjaro. A tu, po dwóch tygodniach, wchodzimy w moment, w którym zaczyna się realne spalanie tkanki tłuszczowej - nie sama woda.
To jest właśnie różnica między „jedz mniej" a rozumieniem, co blokuje metabolizm konkretnego pacjenta.
Idziemy dalej. Będę pokazywał kolejne pomiary.
A Ty, próbowałeś kiedyś diety, która „działa na wszystkich", i u Ciebie nie zadziałała? Napisz w komentarzu, którą.