04/05/2026
Widziałam dziś taką scenę...
Majówka. Wolny dzień. Ludzie spacerują, dzieci jedzą lody, ktoś pije kawę w słońcu. W powietrzu jest takie ciche oczekiwanie, że „powinno być miło”.
A obok mama i dziecko.
Dziecko płacze. Złości się. Nie chce iść dalej.Stop.
Mama próbuje pomóc. Tłumaczy, proponuje, zachęca. Widać, że chce dobrze. I widać też, że sama jest już zmęczona. Walczy o swoją cierpliwość.
I pomyślałam sobie:
ja naprawdę rozumiem ich oboje.
Rozumiem dziecko, które nie zawsze potrafi powiedzieć:
„jestem zmęczone”,
„jest mi za głośno”,
„to dla mnie za dużo”.
I rozumiem te wspaniałą mamę, która być może od rana bardzo się starała.
Chciała zrobić dobry dzień.
Chciała, żeby było spokojnie.
Chciała dać dziecku coś miłego.
A potem przyszły łzy, złość, protest — i pewnie ta myśl:
„co ja robię źle?”, -"czemu tutaj?"-
Drogi Rodzicu, czasem nie robisz nic złego. Bywa, że dziecku jest trudno, ale to niczyja wina. A bywa też, że najtrudniej jest mu włqśnie przy Tobie, bo przy Tobie czuje się najbezpieczniej.
I dlatego nie musiMY mieć zawsze idealnej reakcji.
Nie musiMY natychmiast wszystkiego naprawiać.
Nie musiMY zamieniać trudnej chwili w piękną scenę.
Czasem wystarczy, że weźmieMY oddech.
Kucniesz obok.
Powiesz:
„widzę, że jest Ci trudno”
„jestem tutaj”
„poczekam z Tobą”
To nie jest mało.
To jest bardzo dużo.
Bo dziecko nie potrzebuje rodzica, który nigdy się nie męczy.
Potrzebuje rodzica, który po trudnym momencie potrafi wrócić do bliskości.
I może właśnie o to dziś chodzi.
Teraz. Nie o idealną majówkę.
Ale o relację, w której nawet po złości można znowu się odnaleźć.
Nie spieszmy się.
Ani z oceną dziecka.
Ani z oceną siebie jako rodzica.
Czasem wystarczy oddech, bliskość i jedno spokojne:
„jestem obok”.
DajMY sobie czas - na BYCie sobą i ze sobą blisko.
Przytulam Was od serducha ❤️
dr Kamila Olga - psycholog