08/06/2026
Druga kwestia podejmowaną przeze mnie, był obowiązek przepracowania dwóch lat, zanim będzie można podjąć szkolenie specjalizacyjne.
Ja do swojej, szczególnie pierwszej, specjalizacji z pielęgniarstwa ratunkowego, podeszłam z dość podstawową wiedzą w tym zakresie, z nadzieją, że właśnie na specjalizacji dowiem się dużo, dużo się nauczę.
Mniej więcej wtedy też podjęłam pracę na oddziale ratunkowym, więc pełna zapału myślałam, że od razu będę tę wiedzę wykorzystywać.
No cóż… byłam jedyną osobą, która nie pracowała od stu lat w systemie, więc od pozostałych pielęgniarek/pielęgniarzy słyszałam (nie do mnie, tylko tak ogólnie) dwie rzeczy na zmianę:
- po co nam tu mówią takie oczywistości, przecież to już wiem/umiem, marnują nam czas na takie podstawy
- u nas robimy inaczej, tak to się nie da, tak się nie robi, wykładowca nie zna realiów.
Jak wykładowca pytał czy coś wiemy/umiemy czy chcemy przećwiczyć, to byłam często jedyną osobą, która nie wiedziała/nie umiała/chciała przećwiczyć - czyli byłam tą złą, którą przedłuża, bo przecież moglibyśmy iść szybciej do domu.
Dlatego uważam, że te dwa lata doświadczenia zawodowego nie jest potrzebne. Idąc na specjalizację z doświadczeniem, mamy już naleciałości, nawyki, przyzwyczajenia - które im dłużej je pielęgnujemy, tym trudniej z nimi walczyć. I super, jeśli ktoś idzie na to szkolenie z otwartą głową, chcąc się nauczyć jak jest poprawnie i z gotowością do zmian.
Gorzej, jeśli idzie dorobić papier, żeby wskoczyć w widełki siatki płac (o tym mogę napisać swoje zdanie w innym poście, dajcie znać w komentarzu czy chcecie) - wtedy taka osoba nic z tej specjalizacji nie wyniesie - bez względu na ilość lat w zawodzie.
Jak powinna wyglądać specjalizacja moim zdaniem?
Powinna przypominać rezydenturę, a co mam namyśli, to w komentarzu, bo tu już się nie mieści 😃