19/02/2026
jest taki film z wywiadu Plamena Panayotova (https://www.youtube.com/watch?v=mcJl4pHQTJ0). Widać na nim, jak Steve w pewnym momencie mówi: to nie jest dobre pytanie. I tyle, rozmawiają dalej, a Plamen musi się zastanowić nad lepszym :)
Cykl wspomnień: Ludzie, którzy znali Steve’a de Shazera 🔍
Tym razem wspomnieniem dzieli się z nami współzałożyciel Centrum Terapii Krótkoterminowej, psychoterapeuta i superwizor SFBT Jacek Lelonkiewicz
"Czego nauczył mnie Steve de Shazer?
Miałem okazję spotykać się ze Stevem przy wielu różnych okazjach. Widziałem go w pracy z klientami w czasie stażu w Milwaukee, widziałem na nagraniach. Obserwowałem jego krótkie prace z klientami, którzy zgodzili się pracować z nim publicznie, w czasie warsztatów i konferencji. Spotykałem się i rozmawialiśmy, kiedy przyjeżdżał do nas, szkolił naszych studentów. Spacerowaliśmy po Łodzi albo miastach, gdzie organizowane były warsztaty i konferencje. Słuchałem jego rozmów z innymi kolegami. Byłem w jego domu w Milwaukee i spędzaliśmy z nim święta w naszych rodzinach w Polsce.
1. Rzeczą, która wywarła na mnie największe wrażenie i nauczyła mnie najwięcej, była jego niezwykła umiejętność robienia tego, co było ważne. Steve był uosobieniem bycia wprost – prostoty SFBT.
2. Steve nie był człowiekiem, który zajmował wiele miejsca, raczej unikał tego, aby absorbować sobą innych. Często zachowywał się tak, jakby krępowały go wyrazy podziwu lub nawet szacunku ze strony nas, jego uczniów. Nie oznacza to jednak, że wycofywał się i nie wyrażał swoich opinii, przeciwnie – okazywał je jednoznacznie, choć zawsze z szacunkiem dla drugiej osoby. Jego szacunek wynikał z umiejętności rozumienia odmienności sytuacji kogoś drugiego. Słuchał i przyglądał się za to niezwykle wnikliwie.
3. Był niezwykle uważnym obserwatorem. Pamiętam, kiedy jechaliśmy na Wielkanoc do naszych rodziców, Steve siedział w samochodzie i przyglądał się krajobrazowi dookoła. Jedyne pytanie, jakie zadał, padło na końcu podróży i trzeba było trochę pomyśleć, żeby na nie dobrze odpowiedzieć.
4. Steve mówił tylko to, co powinno być powiedziane. Jeśli uważał, że nie warto – milczał lub tylko chrząkał, dając do zrozumienia, że usłyszał to, co ktoś mówi. Jeśli uważał, że ktoś mówi rzeczy niewarte uwagi , odwracał się bokiem lub mówił „bullsh*t” . Nie komentował wtedy i nie tłumaczył. Nie odpowiadał na pytania, które uważał za nieinteresujące lub oczywiste. Wiele osób uważało go z tego powodu za gbura lub się po prostu obrażało, ale jego to szczególnie nie zajmowało. Wiedział chyba, że nie ma wpływu na to, co myślą o nim ci, którzy chcą być w centrum uwagi. Tłumaczeniem ludziom zajmowała się Insoo, wiedziona swoją troską o Steve'a i o ludzi, którzy mają z nim do czynienia. Jeśli natomiast temat wart był rozmowy – mówił dużo i chętnie, opowiadając o swoich i Insoo przypadkach, odnosząc się do filozofii, literatury psychoterapeutycznej, badań. Steve wiedział bardzo dużo, ale umiał nie zaprzątać sobie głowy swoją wiedzą, tylko robić z niej konieczny użytek."
Ciąg dalszy wkrótce! ⏳