04/11/2025
Długie, ciemne i zimne wieczory zachęcają do otulenia się czymś ciepłym i spędzenia czasu z książką i kubkiem gorącej herbaty. Może akurat jesteś szczęśliwcem, który ma czas na czytanie. A może potrzebujesz nowego ubrania na jesień, na zmęczenie, emocjonalną pustkę czy wewnętrzne rozterki?
Doskonale znam taki moment, kiedy człowiek rozbierze się z mechanizmów obronnych, starych schematów, nieswoich przekonań i stoi nagi w świetle psychoterapii zakłopotany położeniem, w którym się znalazł. Wiatr mu hula we włosach, a zimno dociera do szpiku kości, wtedy na ratunek przychodzą opowieści. Utkane ze słów metafory, które potrafią odziać na nowo naszą obnażoną egzystencję. To naprawdę wielka ulga znaleźć nową treść swojego życia, coś co niespodziewanie na nas pasuje, bo jest wreszcie w dobrym rozmiarze i podkreśla to, co w nas najpiękniejsze.
Mam kilka poleceń w tym zakresie.
Dla szukających wygody i zgrabnych krojów smart casual - Natalia de Barbaro w „Czułej przewodniczce” czy „Przędzy” pozwoli zobaczyć się wielu kobietom, przynosząc ulgę i zrozumienie. Trafne i nośne porównania, uporządkowane, ale wciąż z fantazją dla pragmatycznych i z romantycznym zacięciem.
Mój ukochany Jorge Bucay w „Pozwól, że Ci opowiem” i „Opowiastkach terapetycznych” zabiera nas w podróż do egzotycznych butików i literackich second handów, z których czasem przywieziemy fantazyjną czapkę, a czasem ukochany sweter, albo markowe jeansy i wszystko to jakimś cudem w pełni pokaże naszą tożsamość.
Dla szukających nieco bardziej złożonych doświadczeń Clarissa Pinkola Estes i jej „Bignąca z wilkami”. To książka, do której trzeba dojrzeć i nie zawsze pasuje od początku, ale jeśli już dasz się jej zaprosić, dostaniesz dziedziczone od tysięcy lat, przekazywane z pokolenia na pokolenie, z kobiety na kobietę, futro z foki, zszyte światłem księżyca, które służy do ubierania duszy. Nosząc je możesz mieć absolutną pewność, że nie ucierpiało przy tym żadne żywe stworzenie, a jedynie stało się z Tobą jednością, żeby napełnić Cię pierwotną mocą tworzenia.
Na koniec „Lowizm” Filip Cembala, coś dla tych, którzy szukają kolorów, bo czują się osobą barwną, albo wręcz przeciwnie, ale mają pragnienie, żeby się pokolorować. Siebie odnajdą tu również Ci, którzy lubią swoją szarość, ale kiedy nie pilnują, wydostaje się z nich jakaś taka neonowa poświata. To niezwykła szafa, misterne konstrukcje słowne, pióra i cekiny, a wszystko podszyte atłasem akceptacji i przyjęcia.
Czytanie jest fajne, warto przy okazji jesiennej wymiany garderoby, ubrać życie w nowe opowieści.