Stwardnienie rozsiane - po prostu żyję

Stwardnienie rozsiane - po prostu żyję Cześć, nazywam się Ania. Żyję ze stwardnieniem rozsianym. Fakty, doświadczenie pacjentki i codzienność choroby przewlekłej.

Edukacja, diagnostyka, objawy, leczenie i życie. ⚠️ Treści autorskie – udostępnianie tak, kopiowanie bez zgody nie.

Przyjaźń w chorobie jest trochę jak dobry stabilizator. Nie sprawi, że choroba zniknie, ale kiedy życie zaczyna się chwi...
25/08/2026

Przyjaźń w chorobie jest trochę jak dobry stabilizator. Nie sprawi, że choroba zniknie, ale kiedy życie zaczyna się chwiać, dobrze mieć kogoś, kto nie mówi: ogarnij się, tylko pyta: czego dzisiaj potrzebujesz? ❤️

Choroba potrafi bardzo zmienić relacje. Czasem nagle okazuje się, że osoba, o której myśleliśmy, że będzie obok zawsze, zaczyna się oddalać. Mniej telefonów. Mniej spotkań. Coraz mniej zainteresowania. Aż w końcu zostaje cisza.

I to boli. Szczególnie wtedy, kiedy człowiek i tak ma wrażenie, że choroba zabiera mu kawałek dawnego życia.

Ale jest też druga strona.

Czasem choroba nie tyle zabiera przyjaciół, co pokazuje, które relacje naprawdę były przyjaźnią.

Bo prawdziwy przyjaciel nie musi znać się na SM. Nie musi wiedzieć, czym jest rzut, EDSS czy remielinizacja. Nie musi nawet rozumieć, dlaczego po południu nie mam już siły na nic.

Wystarczy, że potrafi powiedzieć:
chodź, wypijemy kawę.
Możemy spotkać się na krótko.
Nie masz siły wychodzić? To przyjadę.
Nie wiem, co powiedzieć, ale jestem.

I czasem właśnie tego najbardziej potrzebujemy.

Tylko co zrobić, kiedy tych ludzi już nie ma?

Przede wszystkim nie zakładać, że skoro kilka relacji się skończyło, to z nami jest coś nie tak. Samotność bardzo łatwo tworzy błędne koło: człowiek czeka, aż ktoś się odezwie, nikt się nie odzywa, więc sam też przestaje próbować. Mija miesiąc, pół roku… i coraz trudniej zrobić pierwszy krok.

A pierwszy krok wcale nie musi być wielki.

Może to być spotkanie osób z SM. Grupa wsparcia. Warsztaty. Wyjście organizowane przez stowarzyszenie. Spotkanie fundacji. Wspólna aktywność. A jeśli wyjście z domu jest problemem, czasem na początek wystarczy spotkanie online.

Na mojej stronie wiele razy pisałam o organizacjach działających na rzecz osób z niepełnosprawnościami. I warto do tych informacji wracać. Niektóre organizują spotkania, wyjazdy, zajęcia i różne formy aktywności w wielu miejscach w Polsce. Nie trzeba od razu zapisywać się na wszystko. Czasem wystarczy wejść na stronę, sprawdzić, co dzieje się w naszej okolicy i po prostu spróbować.

Bo nowych ludzi raczej nie spotkamy, siedząc samotnie w domu i czekając, aż los zapuka do drzwi. 😉

I jeszcze jedno.

Nie każda nowa znajomość musi od razu stać się wielką przyjaźnią. Czasem zaczyna się od jednej rozmowy. Potem kolejnej. Od wspólnej kawy albo głupiego żartu na spotkaniu.

A później nagle orientujemy się, że jest ktoś, komu możemy napisać:
Dzisiaj jest beznadziejnie.

I dostajemy odpowiedź:
To chodź. Pogadamy. ❤️

Może więc zamiast pytać: gdzie podziali się moi dawni przyjaciele?, warto czasem zapytać:

Gdzie są ludzie, których jeszcze nie znam?

I zrobić pierwszy krok.

A Wy? Czy choroba zmieniła Wasze przyjaźnie? Straciliście jakieś relacje, odkąd pojawiło się SM? A może właśnie dzięki chorobie poznaliście ludzi, których dzisiaj nazywacie przyjaciółmi?

Napiszcie. Jestem bardzo ciekawa Waszych historii. ❤️

Waga to nie kwestia wyglądu. To kwestia zdrowia.I nie chodzi mi o to, żeby każdy był fit, szczupły i zgrabny. Nie każdy ...
23/08/2026

Waga to nie kwestia wyglądu. To kwestia zdrowia.

I nie chodzi mi o to, żeby każdy był fit, szczupły i zgrabny. Nie każdy musi mieć płaski brzuch ani mieścić się w konkretnym rozmiarze. Dla mnie temat wagi ma przede wszystkim związek ze zdrowiem i sprawnością całego organizmu. I tak, sama nadal mam brzuszek a mój rozmiar to 40 😉

Niemniej jednak od stycznia zrzuciłam 9 kg. Nie na żadnej restrykcyjnej diecie. Po prostu więcej warzyw, mniej słodyczy, rozsądny deficyt kaloryczny, 2-3 litry wody dziennie i dodatkowo zabiegi wspomagające, z których korzystam.

I wiecie co? Czuję różnicę.

Jest mi lżej. Łatwiej się poruszam. Więcej jestem w stanie zrobić. Przy SM, gdzie każdy dodatkowy wysiłek potrafi kosztować naprawdę dużo energii, te kilka kilogramów mniej robi dla mnie sporą różnicę. Teraz tylko muszę to utrzymać 😅

Ale działa to też w drugą stronę.

Nadwaga nie jest tylko kwestią wyglądu. Zwiększa ryzyko m.in. cukrzycy typu 2, nadciśnienia, chorób sercowo-naczyniowych, bezdechu sennego i problemów ze stawami. Dodatkowa masa może również utrudniać poruszanie się i aktywność fizyczną.

W SM temat jest szczególnie ciekawy. Badania wskazują na związek otyłości z przebiegiem i nasileniem niepełnosprawności, choć oczywiście nie można powiedzieć, że każdy dodatkowy kilogram powoduje progresję SM. To znacznie bardziej skomplikowane.

Ale niedowaga również nie jest zdrowiem. Zbyt mała masa ciała może oznaczać utratę mięśni, niedobory składników odżywczych, osłabienie i większą podatność na problemy z kośćmi czy regeneracją.

Dlatego nie chodzi o to, żeby być jak najchudszym.

Chodzi o to, żeby mieć ciało, które jest w stanie możliwie dobrze nas nosić i wspierać w codziennym życiu.

I jeszcze jedno: sama liczba na wadze nie mówi wszystkiego. Ważny jest również skład ciała - ilość mięśni, tkanki tłuszczowej i jej rozmieszczenie.

Dlatego nie pytam Was: „Ile ważysz?”

Bardziej interesuje mnie: czy zauważyliście, że zmiana masy ciała wpłynęła na Wasze funkcjonowanie przy SM tak jak u mnie?

Czy było Wam łatwiej chodzić? Ćwiczyć? Wstawać? Robić codzienne rzeczy?

A może przeciwnie - zbyt duży spadek wagi odebrał Wam siłę?

Piszcie. Jestem ciekawa Waszych doświadczeń, nie Waszych kilogramów. 🧡

ŹRÓDŁA jeśli chcecie doczytać o zależnościach:

- Lara A. Pilutti i wsp., „Multiple sclerosis is associated with worse body composition across compartments: Results from a systematic review and meta-analysis”, Multiple Sclerosis and Related Disorders, 2025.

- Ariel Kidwell-Chandler i wsp., „Body Composition and Its Outcomes and Management in Multiple Sclerosis: Narrative Review”, Nutrients, 2025.

- Vasileios Giannopapas i wsp., „Waist Circumference and Body Mass Index as Predictors of Disability Progression in Multiple Sclerosis: A Systematic Review and Meta-Analysis”, Journal of Clinical Medicine, 2024.

- Edyta Matusik i wsp., „Body Composition in Multiple Sclerosis Patients and Its Relationship to the Disability Level, Disease Duration and Glucocorticoid Therapy”, Nutrients, 2022.

- Sabine et al. / German National MS Cohort, „Association of obesity with disease outcome in multiple sclerosis”, 2022.

- World Health Organization (WHO), „Obesity: Health consequences of being overweight”, 2024.

Chcę Was dziś o coś zapytać ❤️O jakich tematach chcielibyście tutaj czytać? Czego chcielibyście się dowiedzieć, co Was c...
22/08/2026

Chcę Was dziś o coś zapytać ❤️

O jakich tematach chcielibyście tutaj czytać? Czego chcielibyście się dowiedzieć, co Was ciekawi, a co być może od dawna nurtuje?

Może jest coś, o czym mówi się za mało? Coś, czego nie rozumiecie w samym stwardnieniu rozsianym? A może bardziej interesuje Was codzienne życie z chorobą, leczenie, badania, prawa pacjenta, relacje, praca, emocje albo zwykłe życie z SM?

Na moim profilu już znajdziecie wiele tematów, ale nie chcę być tutaj tylko od mówienia Wam, co jest ważne. 😉 Chcę też słuchać. Bo ten profil jest przede wszystkim dla Was i chciałabym poruszać tematy, które naprawdę są Wam potrzebne.

Piszcie w komentarzach. Nawet jeśli wydaje Wam się, że pytanie jest banalne. Czasem właśnie te najprostsze pytania są najważniejsze. 🧡

Porozmawiamy o SM 👍

22/08/2026

Nie wszystko w życiu da się kontrolować. I całe szczęście, bo chyba byśmy oszaleli, próbując. 😉

Ale możemy mieć wpływ na to, czym karmimy swoją głowę, jak reagujemy na to, co nas spotyka i czy potrafimy wrócić do siebie, kiedy życie trochę za mocno daje w kość.

Przy SM nauczyłam się tego szczególnie mocno. Nie mam wpływu na wszystko, co przyniesie choroba. Mam za to wpływ na to, ile miejsca pozwolę jej zająć w mojej głowie. 🩷

Chodzi o to, aby nie kontrolować życia, tylko nauczyć się życia z tym, czego kontrolować się nie da.

Co Wy o tym myślicie?🤔

Kiedy "na cito” oznacza 3 tygodnie?Dziś miałam wizytę kontrolną i wydanie leków. Po wywiadzie i badaniu okazało się, że ...
21/08/2026

Kiedy "na cito” oznacza 3 tygodnie?

Dziś miałam wizytę kontrolną i wydanie leków. Po wywiadzie i badaniu okazało się, że lekarz chciałby, żebym położyła się na oddział. Rezonans, sterydy dożylnie i obserwacja - stwierdził rzut i pogorszenie 🙈

Problem w tym, że aktualnie nie mam możliwości spędzenia kilku dni w szpitalu. Mój stan pozwala mi funkcjonować, a ja mam wrażenie, że najgorsze już za mną. Ustaliliśmy więc inne rozwiązanie: sterydy doustne i skierowanie na rezonans. Na cito.
Obiecałam, że jak będzie gorzej to się położę 😉

I teraz ciekawostka.

W moim szpitalu, czyli w ośrodku, który prowadzi mój program lekowy, na ten rezonans będę czekać… około 3 tygodni.

Dużo? Mało? Zależy, z czym porównamy.

Gdybym mogła położyć się na oddział, rezonans i wlewy sterydowe prawdopodobnie zamknęłyby się w 3–5 dniach. Nie mogę, więc leczenie zostało zorganizowane inaczej i czekam.

I właśnie dlatego o tym piszę.

Bo szczególnie osoby świeżo po diagnozie często nie wiedzą, czego właściwie mogą oczekiwać od ośrodka, który prowadzi leczenie SM. A z komentarzy pod moimi postami wiem, że część z Was ma ogromne problemy z dostępem do neurologa, rezonansu czy leczenia.

Nie będę udawać, że system działa idealnie. Nie działa.

Ale jednocześnie widzę, że może działać całkiem sprawnie, jeśli trafimy do ośrodka, który potrafi szybko zareagować, kiedy sytuacja tego wymaga.

Trzy tygodnie oczekiwania na rezonans w ramach NFZ może komuś wydawać się długo. A może być też zaskakująco krótko, jeśli znamy realia publicznej ochrony zdrowia.

I chyba właśnie tego najbardziej chciałabym dla osób z SM: żeby dostęp do diagnostyki i leczenia zależał od potrzeb pacjenta, a nie od tego, gdzie mieszkasz, do jakiego ośrodka trafisz i ile masz szczęścia.

A teraz jestem ciekawa Waszych doświadczeń.

Ile czekacie na rezonans, kiedy lekarz mówi, że trzeba zrobić go pilnie? I jak wygląda to w Waszych ośrodkach prowadzących program lekowy?

Napiszcie w komentarzach. Jestem naprawdę ciekawa, jak bardzo różni się to między ośrodkami. 👇

Za dużo się martwisz jak na kogoś, kto zawsze sobie radzi.No właśnie. Ja też muszę sobie o tym czasem przypominać.Bo prz...
20/08/2026

Za dużo się martwisz jak na kogoś, kto zawsze sobie radzi.

No właśnie. Ja też muszę sobie o tym czasem przypominać.

Bo przecież daję radę. Zawsze jakoś daję. Tylko zanim dam radę, zdążę się wcześniej porządnie pomartwić. 😅 Każdego dnia potrafi mnie przytłoczyć zwykłe życie. Za dużo obowiązków, spraw do załatwienia, rzeczy do pilnowania, zadań do wykonania. I wtedy zaczynam się zastanawiać, czy starczy mi czasu, sił, czy sobie poradzę, czy dam radę, czy przypadkiem gdzieś po drodze nie padnę.

A przecież często nawet jeszcze nic złego się nie dzieje. Ja już tylko siedzę i martwię się tym, co może się wydarzyć. Mój mózg najwyraźniej lubi być przygotowany na każdą ewentualność. Najlepiej na wszystkie naraz. 😂

Bywa też tak, że wracam do domu z milionem planów, patrzę na to wszystko i zamiast zacząć, siadam. Tylko na chwilę oczywiście. I mówię sobie: zrobię jutro. Problem w tym, że z tego mojego jutra zrobiła się już całkiem pokaźna lista zaległości. I im dłuższa lista, tym większe przytłoczenie, więc tym trudniej zacząć. Koło się zamyka.

A potem, jak już naprawdę trzeba, spinam się, robię, co mam zrobić i znowu okazuje się, że dałam radę. Tylko po co ja się wcześniej tyle namartwiłam?

I chyba właśnie tego coraz bardziej się uczę. Żeby zauważyć ten moment, kiedy zwykłe myślenie o tym, co mam do zrobienia, zamienia się w martwienie się na zapas. Bo planowanie jest potrzebne. Myślenie o konsekwencjach też. Ale przeżywanie w głowie wszystkich możliwych scenariuszy, zanim w ogóle cokolwiek się wydarzy, już niekoniecznie.

Więc kiedy łapię się na tym, że znowu wyprzedzam rzeczywistość o kilka kilometrów i zastanawiam się, czy dam radę, próbuję się zatrzymać. Przecież jeszcze tego nie wiem. Dzisiaj mam do ogarnięcia dzisiaj. Jutro będę ogarniać jutro. A jeśli coś pójdzie nie tak, będę się martwić wtedy, a nie trzy dni wcześniej na wszelki wypadek.

Bo może czasem naprawdę warto przypomnieć sobie, że skoro tyle razy już sobie poradziliśmy, to nie ma sensu codziennie udowadniać sobie, że tym razem na pewno będzie inaczej.

Tylko łatwo powiedzieć. Trudniej zrobić. 😉

Ale próbuję. I chyba właśnie od tego trzeba zacząć.

W Gdańsku powstało miejsce dla osób z SM i innymi chorobami neurologicznymi, ale jeśli nie jesteście z Gdańska, ma ono r...
19/08/2026

W Gdańsku powstało miejsce dla osób z SM i innymi chorobami neurologicznymi, ale jeśli nie jesteście z Gdańska, ma ono również ofertę dla Was, która jest dostępna on-line 🥰🧡

Chcę Wam dzisiaj pokazać miejsce, o którym warto wiedzieć.

Fundacja StwardnienieRozsiane.info stworzyła w Gdańsku Centrum Edukacji Osób ze Stwardnieniem Rozsianym oraz Centrum Edukacji Osób z Chorobami Neurologicznymi.

📍 Centrum mieści się przy ul. Smoluchowskiego nr 18 (2 piętro) w Gdańsku.

I bardzo ważna informacja - korzystanie z oferty Centrum jest bezpłatne. Na zajęcia i konsultacje obowiązują zapisy.

Co dokładnie oferuje Centrum?

🧠 Spotkania edukacyjne i warsztaty

Odbywają się spotkania dotyczące SM i innych chorób neurologicznych. Można dowiedzieć się więcej o chorobie, leczeniu, codziennym funkcjonowaniu czy sposobach radzenia sobie z różnymi problemami.

Spotkania prowadzą specjaliści, dzięki czemu można nie tylko posłuchać, ale też zadać pytania i porozmawiać o tym, co nas konkretnie interesuje.

🏃‍♀️ Zajęcia ruchowe

W Centrum prowadzone są kameralne zajęcia ruchowe z fizjoterapeutami.

Ćwiczenia są dostosowane do możliwości uczestników. Nie chodzi tutaj o bicie rekordów, tylko o bezpieczny ruch i pracę nad Waszą sprawnością.

🧘‍♀️ Wsparcie psychologiczne

Można skorzystać z indywidualnych rozmów z psychologiem.

Dostępne są również kameralne spotkania grupowe z psychologiem, podczas których można porozmawiać o różnych trudnościach związanych z chorobą, emocjach czy codziennym funkcjonowaniu.

Co ważne, ze wsparcia mogą korzystać również bliscy osób z chorobami neurologicznymi.

Konsultacje mogą odbywać się stacjonarnie, online lub telefonicznie.

🥗 Konsultacje z dietetykiem

W Centrum można również porozmawiać indywidualnie z dietetykiem.

Można zapytać między innymi o sposób odżywiania, który będzie odpowiedni przy chorobie neurologicznej, oraz o kwestie związane z codzienną dietą.

Konsultacje są dostępne również online.

🤝 Spotkania i integracja

W Centrum odbywają się także spotkania dla osób z chorobami neurologicznymi oraz ich bliskich.

Są rozmowy, wspólne zajęcia i warsztaty.

Dla wielu osób możliwość poznania innych ludzi, którzy również żyją z chorobą neurologiczną, może być po prostu ważna.

💻 Nie wszystko odbywa się stacjonarnie

Jeżeli nie mieszkacie w Gdańsku, też warto sprawdzić ofertę.

Część konsultacji i spotkań odbywa się online lub telefonicznie, więc nie zawsze trzeba przyjeżdżać do Centrum.

☝️Warto wiedzieć

Fundacja StwardnienieRozsiane.info działa od 2018 roku i od lat zajmuje się edukacją oraz wsparciem osób z SM.

Organizuje między innymi konferencję „SM - i co z tego?”, webinary i spotkania edukacyjne, przygotowuje materiały dotyczące SM i prowadzi działania skierowane do osób z chorobami neurologicznymi.

Teraz tę działalność można znaleźć również w jednym konkretnym miejscu - właśnie w gdańskim Centrum.

Jeżeli mieszkacie w Gdańsku lub okolicach, zajrzyjcie na StwardnienieRozsiane.info i sprawdźcie aktualny harmonogram zajęć oraz konsultacji.

Oferta się zmienia, dlatego najlepiej sprawdzać bieżące informacje bezpośrednio w Fundacji.

A jeśli znacie kogoś z SM albo inną chorobą neurologiczną, komu taka informacja może się przydać - udostępnijcie ten post. 🧡

Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś pierwszy raz?Zastanawiam się nad tym, bo czasem dopiero diagnoza sprawia, że człowiek zac...
18/08/2026

Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś pierwszy raz?

Zastanawiam się nad tym, bo czasem dopiero diagnoza sprawia, że człowiek zaczyna robić rzeczy, na które wcześniej ciągle brakowało odwagi, czasu albo zwyczajnie odkładał je na słynne kiedyś.

U mnie jednym z takich pierwszych razów był motocykl. Zawsze gdzieś z tyłu głowy miałam, że chciałabym jeździć. Ale wiadomo… kiedyś się nauczę, kiedyś kupię, kiedyś spróbuję. Aż przyszło SM i chyba pomyślałam, że skoro życie i tak postanowiło trochę namieszać, to ja też mu coś dorzucę. 😄

Nauczyłam się jeździć. Kupiłam motocykl. I teraz zdarza mi się patrzeć na niego i myśleć: serio? Ja? Na motocyklu? 😂

Drugą rzeczą są moje regularne wyjazdy do Anglii do przyjaciółki. Kiedyś zawsze było coś ważniejszego. Praca, obowiązki, zmęczenie, pieniądze, odpowiedni moment… Tylko że ten odpowiedni moment jakoś uparcie nie chciał nadejść.

Dziś wiem, że nie wszystko musi czekać na idealny czas. Czasem trzeba po prostu kupić bilet i pojechać. Albo odpalić motocykl i ruszyć przed siebie.

Nie twierdzę, że diagnoza zrobiła ze mnie nagle odważną kobietę, która niczego się nie boi. Absolutnie nie. Nadal mam swoje lęki, wątpliwości i momenty, kiedy najchętniej zostałabym pod kocem. 😅

Ale SM nauczyło mnie jednej rzeczy. Że jeśli czegoś naprawdę chcę, to może nie warto odkładać tego na później. Bo później nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy sobie je zaplanujemy.

A teraz jestem ciekawa Waszych pierwszych razów. 😊

Co zrobiłyście po diagnozie, czego wcześniej długo nie miałyście odwagi zrobić? Albo może właśnie diagnoza uświadomiła Wam, że nie chcecie już czekać?

Piszcie. Jestem bardzo ciekawa, ile takich historii się tutaj znajdzie. ❤️

Są ludzie, którzy potrafią zrobić dla innych naprawdę dużo, a kiedy przychodzi moment, żeby zrobić coś dla siebie, nagle...
18/08/2026

Są ludzie, którzy potrafią zrobić dla innych naprawdę dużo, a kiedy przychodzi moment, żeby zrobić coś dla siebie, nagle okazuje się, że łatwiej im pomagać wszystkim dookoła niż samym sobie. Szczególnie często widzę to u osób, które same doświadczyły cierpienia. Ludzi wrażliwych, empatycznych, którzy dobrze wiedzą, jak to jest potrzebować wsparcia, dlatego tak szybko zauważają cudzy ból. Potrafią pocieszyć, wysłuchać, pomóc, zorganizować, być obok. Tylko gdzieś po drodze zapominają o sobie.

Stwardnienie rozsiane czy inne przewlekłe choroby, potrafią nieźle nas przeczołgać po wybojach życia. Czasem fizycznie, czasem psychicznie, a czasem jednym i drugim jednocześnie. Odbiera energię, ogranicza sprawność, zmusza do rezygnacji z rzeczy, które kiedyś były oczywiste. Do tego dochodzą wizyty u lekarzy, badania, rehabilitacja, leki, niepewność i zwyczajne życie, które przecież wcale nie zatrzymuje się dlatego, że zachorowaliśmy. To samo w sobie jest już wystarczającym obciążeniem. Nie musimy dokładać sobie jeszcze poczucia winy, że nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego dla wszystkich.

Czasem trzeba więc odwrócić kolejność. Najpierw zadbać o siebie. Odpocząć, kiedy organizm mówi dość. Poprosić o pomoc, kiedy sami jej potrzebujemy. Powiedzieć nie, kiedy naprawdę nie mamy już siły. Zrobić coś tylko dla siebie i nie tłumaczyć się z tego nikomu. To nie jest egoizm. To zwykła troska o człowieka, którym jesteśmy.

Bo kiedy czujemy, że choroba coraz bardziej nas ogranicza, naprawdę nie musimy jeszcze udowadniać światu, że mimo wszystko damy radę być dla wszystkich. Jeśli mamy siłę i rezerwę, pomagajmy innym. Na tyle, na ile możemy i na tyle, na ile chcemy. Ale kiedy tej rezerwy nie ma, pierwszą osobą, której powinniśmy pomóc, jesteśmy my sami.

Bo z próżnego i Salomon nie naleje...

I może właśnie osoby, które przez całe życie były przyzwyczajone do dawania, najbardziej potrzebują usłyszeć, że mają prawo czasem po prostu przyjąć pomoc. Bez poczucia winy. Bez tłumaczenia się. Bez myśli, że ktoś inny bardziej zasługuje.

Dbając o siebie, nie stajemy się mniej dobrzy dla innych. Po prostu przestajemy zapominać, że my również jesteśmy kimś, o kogo warto się zatroszczyć.

Równowaga w SM. Tego też można się uczyć. 😉Dzisiaj nie będzie o tym, dlaczego przy SM tracimy równowagę. O tym już pisał...
17/08/2026

Równowaga w SM. Tego też można się uczyć. 😉

Dzisiaj nie będzie o tym, dlaczego przy SM tracimy równowagę. O tym już pisałam.

Dzisiaj będzie o tym, co możemy zrobić, żeby trochę nad tą równowagą popracować.

I wiem… 😅 Czytanie o ćwiczeniach jest zdecydowanie łatwiejsze niż ich wykonywanie. Sama znam ten mechanizm: „tak, tak, trzeba poćwiczyć” i nagle kanapa okazuje się wyjątkowo wygodna. 😂

Ale regularne, odpowiednio dobrane ćwiczenia mogą pomagać pracować nad stabilizacją, koordynacją i kontrolą ruchu.

Jeśli możesz bezpiecznie stać:

1️⃣ Przenoszenie ciężaru ciała
Stań przy stabilnym blacie lub oparciu krzesła. Powoli przenoś ciężar z jednej nogi na drugą, a później delikatnie do przodu i do tyłu.

2️⃣ Marsz w miejscu
Powoli unoś raz jedno, raz drugie kolano. Nie liczy się tempo. Liczy się kontrola ruchu.

3️⃣ Wstawanie i siadanie
Usiądź na stabilnym krześle, wstań i powoli usiądź z powrotem. Niby proste… a po kilku powtórzeniach nogi mogą mieć inne zdanie. 😅

4️⃣ Stanie ze stopami bliżej siebie
Zacznij od lekkiego rozkroku. Jeśli czujesz się pewnie, stopniowo zmniejszaj odległość między stopami.

A jeśli chodzenie jest dla Ciebie dużym wyzwaniem?

Nie oznacza to, że stabilizację trzeba odłożyć na później.

Możesz ćwiczyć również na siedząco.

1️⃣ Przenoszenie ciężaru w siadzie
Usiądź na stabilnym krześle, oprzyj stopy na podłodze i delikatnie przenoś ciężar ciała raz na jedną, raz na drugą stronę.

2️⃣ Unoszenie stóp
Naprzemiennie unoś jedną, potem drugą stopę kilka centymetrów nad podłogę.

3️⃣ Prostowanie nogi
Powoli prostuj jedną nogę w kolanie, przytrzymaj chwilę i odłóż. Potem druga. Jeśli jedna noga jest słabsza, możesz wykonywać ruch wolniej i w mniejszym zakresie.

Jeżeli możesz bezpiecznie stać, ale jedna noga wyraźnie bardziej nie domaga, można również ćwiczyć przenoszenie części ciężaru na słabszą stronę, zawsze z pewnym podparciem.

I teraz bardzo ważne: bezpieczeństwo.

Naprawdę nie chcę, żeby ktoś po przeczytaniu tego posta pomyślał: „O, to teraz stanę sobie na jednej nodze bez trzymania, żeby poprawić równowagę”. 😳

Nie róbmy sobie takich eksperymentów.

Ćwicz przy stabilnym podparciu, na nieśliskim podłożu i najlepiej wtedy, kiedy ktoś może być w pobliżu, jeśli masz duże problemy z równowagą. Nie ćwicz na siłę, kiedy jesteś bardzo zmęczona/y albo objawy są wyraźnie nasilone.

Jeśli masz znaczne osłabienie jednej strony, częste upadki albo duże problemy z chodzeniem, warto skonsultować ćwiczenia z fizjoterapeutą neurologicznym.

To nie jest porada lekarska ani indywidualny plan rehabilitacji. Jeśli wykonujesz te ćwiczenia, dostosuj je do swojego stanu zdrowia, sprawności i aktualnych możliwości.

Nie każdy z nas może ćwiczyć tak samo.
Jedna osoba zrobi trening na stojąco, druga większość ćwiczeń wykona na siedząco.

I jedno, i drugie się liczy. ❤️

A teraz przyznajcie się… kto przeczytał cały post i nadal siedzi? 😂

Bo niestety samo czytanie o ćwiczeniach mięśni nie wzmacnia. Sprawdzone. 😅

I jeszcze jedna ważna rzecz: jeśli potrzebujesz porady fizjoterapeuty dotyczącej swojej sprawności, ćwiczeń czy rehabilitacji, PTSR prowadzi bezpłatne konsultacje fizjoterapeutyczne dla osób z SM i ich bliskich. Można skorzystać z konsultacji online lub telefonicznie, a zapisać się przez stronę PTSR albo dzwoniąc pod 📞 22 127 48 50. Warto skorzystać, szczególnie jeśli nie wiesz, jakie ćwiczenia będą bezpieczne właśnie dla Ciebie.

Adres

Gdansk

Telefon

+48506033029

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stwardnienie rozsiane - po prostu żyję umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Stwardnienie rozsiane - po prostu żyję:

Skróty

Udostępnij