26/09/2026
Droga od małego gabinetu do własnego szpitala – Nasza historia
Jak 9 lat temu, kiedy zaczynaliśmy myśleć o medycynie estetycznej, własny szpital wydawał się szalonym, wręcz nieosiągalnym marzeniem. Jak w prima aprilis otwieraliśmy nasz pierwszy mikro-gabinet w Sopocie obok Monciaku , wszyscy wokół nas nawet wyśmiewali, pukali w czoło mówiły : "Co Ty, Damian, będziesz robił? Usta? Botoks? To się nie uda!".
Ale z nami nie ma nudy. Kiedy po roku i pierwszy bardzo drętwy live’y na FB to szybko to miejsce zrobiło się dla nas za małe, i znaleźliśmy równiesz w Sopocie 50-metrową piwnicę – naszą małą "narnia".
Wchodząc do tego miejsca było troche straszne ale jak już pacjanci weszli to był tam nasz małe kreowane unikatowe przytulny świat. To tam stawialiśmy pierwsze kroki we współpracy z innymi lekarzami i zabiegach. Pamiętam, jak dr Agnieszka i Gosia zaczynały u nas robić plastyka powiek.
To Inni ludzie z służby zdrowie mówili im: "Dr Damian was w dół pociągnie, on sam nie wie, co robi". A to był niesamowity czas! Czas, który trwał i uświadomił nam jedno: musimy się rozwijać, potrzebujemy więcej przestrzeni.
I wtedy pojawił się on – budynek, obok was. Wydawał nam się taki wielki, drogi ale pełen możliwości. Tam już nawet próbowaliśmy sluze medyczne, tak jak w szpitalu projektować ale to jednak byłe za małe.
Pełni nadziei i energii ruszyliśmy z remontem na początku roku. Przeprowadzaliśmy się sami z Gdyni do Gdańsku bo ja nie chciałem tyle czasu spędzać w aucie co dzienie. Ale trudno było mi przekonać Damiana do tego, wręcz mi się to nie udało.
To że mówiłem że więcej czas dla siebie mamy albo na inne fajne rzeczy nic nie dało. Ale jak przyjaciółka mówiła że zamiast stracić czas w korkach i jechać do domu, mógł by 1 lub więcej pacjentek w tym czasie przyjąć, wtedy to się zgodził…
Cisnęliśmy budowlańców, żeby skończyli jak najszybciej, byśmy mogli zacząć pracować. I udało się! 6 kwietnia 2020 otworzyliśmy drzwi, a chwilę później... wybuchła pandemia.
Zamarliśmy. Mamy piękną, nową klinikę i nagle... nie możemy pracować. Do dziś pamiętam przerażone twarze lekarzy podczas telekonferencji. Nie wiedzieli, co robić, jak się zachować, strach był ogromny. Kiedy konferencja się skończyła, byłam w wielkim szoku.
Wręcz się wkurzylem. Bo kto jak to. Ale lekarze powinie wiedzieć co robic w takich czasach. Pytam Damiana: "Czy ty też się boisz? Czy wiesz co robic?". A on odpowiedział ze spokojem: "Wiem, co robic i co nie robić ". I wiedzieliśmy, że nie należymy do tych, co się poddają.
Na szczęście od początku stawialiśmy na medyczny wizerunek. Damian zarejestrował naszą klinikę jako placówkę leczniczą, co uratowało nas w trakcie lockdownu i pozwoliło pozostać otwartymi. Odważyliśmy się działać i choć był to bardzo trudno okres był to najbardziej pracowity czas dla nas.
Przez to powoli rósł nasz dream team. Pojawiła się pierwsza nasza pielęgniarka Asia i nowa osoba na rejestracji. Później Gosia się dołaczyla ,które zostawiła szpital Wejherowo, tam jej mówili z chyba zwariowała, bo co ona u nas będzie robic? Botoks i pen*sy? Znudzisz się!
I razem tym zespołem zapracowaliśmy na zaufania naszych pacjentach. Ze nie tylko „upiększamy” ale ze tez mogą na nasz liczyć w sprawcie zdrowie i bezpieczeństwo. Lata minęły i my zaczęliśmy co raz większe zabiegi robic. Nowe lekarze, profesor Alicja, Dr Kajetan, Dr Mikołaj i wiecej. Zaczęliśmy wynajmować Sali operacyjne aż do moment że czuliśmy z chyba jest czas na zmiany kolejne
Ponad rok walki, stresu, mnóstwa nerwów i emocji – i w końcu możemy was witać w naszych nowych progach.
Gdy stoję tutaj i rozglądam się po naszym podwórku, przypominam sobie tamten moment jak dostaliśmy klucz do kliniki i sobie rozglądam na podwórku i Damian mi pytał. Co knujesz? I ja do niego: "Pamietaj moja słowa. Tutaj będzie pierwsze podwórko medycyny estetycznej...".
Od początku dla nas marmury i złote klamki nie były priorytetem. Liczyło się bezpieczeństwo, profesjonalizm i obsługa pacjenta na najwyższym poziomie – dokładnie tak, jakbyśmy dbali o naszych najbliższych.
Kluczem do sukcesu okazała się też autentyczność, chociażby nasze live'y, gdzie od początku pokazywaliśmy, jak wyglądają zabiegi i jacy my jesteśmy naprawdę. Okazało się to najlepszym marketingiem – bez tych filmików nie byłoby nas tu, gdzie jesteśmy dzisiaj.
Jesteśmy tutaj właśnie przez marzenia, ciężką pracę i determinację. Pamiętajmy – sukces tej pracy to nie tylko mury, ale przede wszystkim nasz zespół, który budował tę wizję razem z nami. Długie godziny po ciężkiej pracy, ale też mnóstwo śmiechu.
Chce też korzystać z okazji żeby podziękować nasz dream team z przetrwaliście z nami ostanie 9 miesięcy. Jesteśmy świadomi ze nie było łatwo z nami. Przepraszamy z nasze nerwy, stresy, krzyki i ciężkich chwil.
Ale bez was, naszych kochanych pacjentów, które nasz zaufali ostanie 9 lat bys my tez nie byli tutaj. Mnóstwo anegdotach z wami mamy. I mam nadzieje z jeszcze wiele wesołych lat razem przeżyjemy.
Dziękuję Wam, że tworzycie z nami to miejsce!