29/08/2026
Wczoraj byłam z młodą na ściance wspinaczkowej.
Jeden z chłopców bardzo się irytował. Był zniecierpliwiony czekaniem na swoją kolej. Tupał, uderzał rękami w kask. Na pytanie kiedy będzie jego kolej, od osoby pilnującej terenu usłyszał: „za chwilę”.
Mama próbowała wytłumaczyć mu, że musi być cierpliwy. Że musi poczekać. Ciągnęła swój monolog, a chłopiec coraz bardziej się denerwował aż w końcu - wybuch. Płacz. Musiał rozebrać się ze sprzętu i czekać na swoją kolej drugi raz.
Co poszło nie tak?
Tłumaczenie logicznymi argumentami w momencie histerii nie działa. Dziecko Cię wtedy naprawdę nie słyszy.
W momencie, kiedy dziecko uderzało rękami w kask próbowało podrapać się po głowie. Najprawdopodobniej swędziała je głowa ze stresu, możliwe, że się spociło, bo serduszko pracowało szybciej z ekscytacji.
„Za chwilę” nie jest żadną informacją dla dorosłego, a co dopiero dla dziecka. Ile to jest chwila? Czas wspinaczki był ograniczony do 15 minut, więc dokładnie można powiedzieć dziecku kiedy to nastąpi. Znakiem wejścia kolejnej grupy był dzwonek - lepszym komunikatem i tutaj mama wykonała dobrą robotę, bo powiedziała, jak dzwonek zadzwoni - Twoja kolej.
Jak widzisz logiczne tłumaczenie było zupełnie niepotrzebne. Słowa rodzica nie miały żadnego znaczenia. Wręcz były tylko dodatkowym szumem, który nakręcał dziecko.
Jak to ogarnąć i rozpoznawać sygnały zwiastujące burzę wcześniej? Obserwuj, by poznać odpowiedzi na te pytania. 🩵