Centrum Diagnozy i Terapii Zaburzeń Rozwojowych

Centrum Diagnozy i Terapii Zaburzeń Rozwojowych Psycholodzy, pedagodzy i terapeuci, których łączy miłość do dzieci i pragnienie, aby pomagać im w jak najbardziej efektywny sposób. Jak? To proste!

Psycholodzy, pedagodzy, logopedzi i terapeuci, których łączy miłość do dzieci i pragnienie, aby pomagać im w jak najbardziej efektywny sposób. My nie rozmawiamy o problemach, my staramy się z nimi zmierzyć! pracujemy dokładnie z tym, z czym jest problem! Jeśli dziecko nie mówi - uczymy je mówić, jeśli dziecko jest agresywne - pokazujemy mu, że ta agresja do niczego nie prowadzi. Jesteśmy po to, aby pomóc każdemu dziecku, którego rodzic nas o to poprosi.

Kiedy edukacja włączająca ma sens?Wtedy, kiedy nie szkodzi ani jednemu dziecku w klasie.Edukacja włączająca ma sens wted...
21/04/2026

Kiedy edukacja włączająca ma sens?
Wtedy, kiedy nie szkodzi ani jednemu dziecku w klasie.

Edukacja włączająca ma sens wtedy, kiedy trafiają do niej dzieci, które są przygotowane do funkcjonowania w klasie szkolnej, a ich trudności nie uniemożliwiają im udziału w procesie nauczania.

Mówimy więc o dzieciach:

które są gotowe do podjęcia nauki szkolnej pod względem poznawczym
które są w stanie podążać za tokiem lekcji
które nie prezentują zachowań, które zakłócają pracę całej klasy lub zagrażają innym

W takiej sytuacji obecność nauczyciela wspomagającego ma sens.
Jest realnym wsparciem, a nie próbą „utrzymania” dziecka w miejscu, które nie jest dla niego.

Do tej grupy mogłyby należeć na przykład dzieci:

z dysfunkcjami narządu wzroku, słuchu lub ruchu
ze spektrum autyzmu, o ile są w stanie uczestniczyć w zajęciach i korzystać z nauczania klasowego
z trudnościami emocjonalnymi i społecznymi, które nie przyjmują formy zachowań skrajnych

Problem zaczyna się wtedy, gdy do edukacji włączającej trafiają dzieci:

z istotnymi deficytami poznawczymi, które uniemożliwiają podążanie za materiałem
z nasilonymi zachowaniami trudnymi, w tym agresją lub autoagresją
które wymagają zupełnie innego, bardziej indywidualnego modelu pracy

W takiej sytuacji edukacja włączająca przestaje być wsparciem.

Staje się systemem, który:

nie odpowiada na potrzeby tych dzieci
przekracza możliwości nauczycieli
i realnie ogranicza możliwość nauki pozostałych uczniów

Pozostaje jeszcze jedno pytanie: co z dziećmi, które nie mieszczą się w tym modelu?

Bo w praktyce są dzieci, dla których w obecnym systemie edukacji po prostu nie ma miejsca.

To przede wszystkim dzieci zagrożone niedostosowaniem społecznym.
Dzieci, które mają poważne trudności w funkcjonowaniu, ale nie wpisują się w kategorie, które dają realne wsparcie w szkole.

I wtedy pojawia się bardzo konkretny mechanizm.

Dziecko trafia do szkoły.
Szkoła nie ma dla niego warunków ani narzędzi.
A jednocześnie musi coś z tym zrobić.

Żeby dziecko mogło otrzymać jakiekolwiek wsparcie, potrzebny jest dokument.
Taki, który to wsparcie uruchamia.

Więc szkoła kieruje rodziców po orzeczenie.
Rodzice je otrzymują.

I w ten sposób część dzieci zaczyna funkcjonować w systemie pod rozpoznaniami, które nie zawsze są punktem wyjścia do pracy, tylko warunkiem uzyskania pomocy.

To nie jest problem pojedynczych decyzji.
To jest efekt tego, że system nie ma miejsca dla części dzieci i próbuje to obejść.

Gdyby system był lepiej dopasowany:

dzieci trafiałyby do miejsc adekwatnych do swoich potrzeb
nauczyciele mieliby realne możliwości pracy
a edukacja włączająca rzeczywiście spełniałaby swoją funkcję

Nie każde dziecko odnajdzie się w każdej placówce.

To nie jest wykluczenie.
To jest jedyny sposób, żeby dzieci mogły się naprawdę uczyć.

„Jesteście zaklinaczami dzieci”Chciałabym.Ale to nie magia.To ponad 80 lat badań nad zachowaniem.I naprawdę warto z tej ...
20/04/2026

„Jesteście zaklinaczami dzieci”

Chciałabym.

Ale to nie magia.
To ponad 80 lat badań nad zachowaniem.

I naprawdę warto z tej wiedzy korzystać.

Nie każde trudne zachowanie to ADHD.Coraz częściej słyszę jedno zdanie: „on tak ma, bo ma ADHD”. I to jest problem.Dziec...
17/04/2026

Nie każde trudne zachowanie to ADHD.

Coraz częściej słyszę jedno zdanie: „on tak ma, bo ma ADHD”. I to jest problem.

Dziecko jest agresywne – i nagle wszystko zaczyna tłumaczyć jedna diagnoza. To wygodne wyjaśnienie. Ale nieprawdziwe.

ADHD to zaburzenie rozwojowe obejmujące deficyt uwagi, impulsywność i nadmierną aktywność. W kryteriach diagnostycznych nie ma agresji jako objawu, choć może się ona pojawiać wtórnie do impulsywności. Nie oznacza więc, że dziecko będzie agresywne i nie tłumaczy utrwalonego krzywdzenia innych.

Jeśli pojawia się powtarzalna, utrwalona agresja – to nie mamy już do czynienia tylko z ADHD. To oznacza, że pojawia się coś więcej.

Zaburzenia opozycyjno-buntownicze to wybuchy złości, sprzeciw, konflikty i prowokowanie. I to właśnie tutaj bardzo często napięcia eskalują do reakcji agresywnych. Ale to nadal nie znaczy, że „dziecko jest agresywne, bo ma zaburzenie”. Zaburzenie opisuje wzorzec zachowania – nie tłumaczy, skąd on się wziął.

Zaburzenia zachowania to poziom dalej: łamanie zasad, naruszanie granic i utrwalona agresja. Tu agresja przestaje być reakcją, a zaczyna być sposobem działania.

Najczęstszy błąd, który widzę, to zdanie: „on tak ma, bo ma ADHD”. Nie. ADHD wyjaśnia impulsywność, ale nie wyjaśnia utrwalonego wzorca agresji – może do niej prowadzić, ale jej nie tworzy.

Drugi błąd: „on jest agresywny, bo ma zaburzenie”. Też nie. To zachowanie zostało zbudowane w środowisku – często nieświadomie. Szkoła go nie tworzy, najczęściej je ujawnia.

Co z tego wynika? Dziecko agresywne z diagnozą ADHD bardzo często ma coś więcej niż samo ADHD. A nawet jeśli nie – ADHD może wyjaśniać trudność, ale nie tłumaczy powstania utrwalonej agresji.

Diagnoza wyjaśnia trudność. Nie wyjaśnia sposobu działania.

Trudność wymaga pomocy. Nie usprawiedliwienia.

„Czy dziecko może powiedzieć matce: ‘chciałabym, żebyś umarła’ – i nie być ‘złe’?”W Gazecie Wyborczej pojawiło się pytan...
14/04/2026

„Czy dziecko może powiedzieć matce: ‘chciałabym, żebyś umarła’ – i nie być ‘złe’?”

W Gazecie Wyborczej pojawiło się pytanie: „czy dzieci rodzą się złe?” Przeczytałam komentarze i postanowiłam się do tego odnieść.

Dzieci nie rodzą się złe. Rodzą się z określonym wyposażeniem biologicznym i od początku zachowują się w różny sposób. To jest punkt wyjścia.

Dalej działa prosty mechanizm: dziecko prezentuje różne zachowania, a te zachowania napotykają konsekwencje. Te, które są wzmacniane, utrwalają się, a te, które nie są wzmacniane – zanikają. To nie jest proces zaplanowany ani uświadomiony. To jest proces selekcji.

I to wszystko brzmi neutralnie, dopóki nie pojawia się sytuacja, która nas zatrzymuje.

„Córeczko, co chciałabyś dostać na urodziny?” – pyta mama.
„Chciałabym, żebyś umarła.” – odpowiada 8-letnia dziewczynka.

W tym momencie większość osób przestaje myśleć o mechanizmach i zaczyna szukać „czegoś więcej”. A odpowiedź jest prostsza, niż chcielibyśmy przyjąć. Tak – to możliwe, żeby takie zachowanie powstało wyłącznie w ten sposób.

Zachowanie mogło się utrwalić dlatego, że było wzmacniane – najczęściej przez silną, natychmiastową reakcję dorosłego. Niezależnie od tego, czy była to złość, strach czy oburzenie – to nadal jest intensywna uwaga.

Często słyszę też: „dziecko mówi tak do mamy, bo ona jest mu najbliższa”. I częściowo to prawda. Ale to nie tłumaczy utrwalania zachowania. Zachowanie utrzymuje się dlatego, że właśnie ta osoba reaguje najbardziej intensywnie. To różnica, która zmienia wszystko.

Bo nie mówimy o „złym dziecku”. Mówimy o zachowaniach, które zostały wyselekcjonowane przez środowisko. To wystarczy.

Nikt nie rodzi się zły.
W odpowiednich warunkach można się tego nauczyć.

„Uspokój się.”Nigdy jeszcze nikogo nie uspokoiło.Więc zaczęliśmy mówić inaczej.„Widzę, że jesteś zdenerwowany.”Brzmi lep...
12/04/2026

„Uspokój się.”

Nigdy jeszcze nikogo nie uspokoiło.

Więc zaczęliśmy mówić inaczej.

„Widzę, że jesteś zdenerwowany.”

Brzmi lepiej.

Ale w tym momencie działa niewiele lepiej.

Nazwanie emocji nie wyłącza emocji.
Nie przywraca kontroli.
Nie sprawia, że człowiek zaczyna słuchać.

Bo człowiek w emocjach nie jest dostępny na rozmowę.

Nie analizuje.
Nie słucha.
Nie kontroluje się.

Reaguje.

A my w tym czasie… mówimy.

Tłumaczymy.
Dyskutujemy.
„Wychowujemy”.

Dokładnie wtedy, kiedy to nie ma żadnego sensu.

Dlatego zasada jest prosta:

Nie rozmawiaj z człowiekiem w emocjach.

Poczekaj.

To nie dotyczy „trudnych dzieci”.

To dotyczy ludzi.

Rozmowa ma sens dopiero wtedy,
kiedy emocja się skończy.

Wcześniej tylko je podkręcasz.

Przychodzę do przedszkola.Pani mówi:„Wie pani… ja myślę, że on nie ma ADHD, on jest po prostu…”Zawiesza głos. Patrzy na ...
12/04/2026

Przychodzę do przedszkola.

Pani mówi:
„Wie pani… ja myślę, że on nie ma ADHD, on jest po prostu…”

Zawiesza głos. Patrzy na mnie przestraszona.

Dopowiadam:
„Niegrzeczny?”

A ona:
„No tak… ale ostatnio, jak tak powiedziałam, mama zrobiła straszną aferę. Wie pani, ona jest psychoterapeutą.”

I to jest moment, w którym zaczyna się problem.

Bo my już nie zmieniamy zachowania.

My zmieniamy słowa.

Dziecko uderza matkę pięścią w twarz.
→ „Wyraża emocje.”

Dziecko odmawia wykonania polecenia.
→ „Jest asertywne.”

Dziecko zachowuje się w sposób nieadekwatny do sytuacji w klasie.
→ „Wykonuje ruchy frakcyjne góra–dół bez kontekstu seksualnego.”

Dziecko jest nadruchliwe.
→ „Jest nadruchliwe z rozpaczy.”

Dziecko rzuca krzesłem w klasie.
→ „Przeżywa trudność.”

Jeśli nie jesteśmy w stanie nazwać zachowania,
to przestajemy je widzieć.

A jeśli go nie widzimy,
nie jesteśmy w stanie go zmienić.

Zmiana słów nie zmienia rzeczywistości.

Zmienia tylko to, czy mamy odwagę ją zobaczyć.

P.S. Cytaty podane w tym wpisie są autentycznymi sformułowaniami, które usłyszałam.

Ilustracja: „Nowe szaty cesarza”, ilustracja książkowa, domena publiczna (Wikimedia Commons)

„Proszę pani, ale ja mu to tłumaczę za każdym razem…”I tu jest moment, w którym trzeba powiedzieć coś wprost.„Jeżeli pow...
10/04/2026

„Proszę pani, ale ja mu to tłumaczę za każdym razem…”

I tu jest moment, w którym trzeba powiedzieć coś wprost.

„Jeżeli powiedziałeś coś swojemu dziecku już tysiąc razy, a ono dalej nie rozumie, to nie dziecko jest tym, które wolno się uczy.”
(autor przypisywany: Walter Barbie)

Bo problem naprawdę rzadko polega na tym, że dziecko „nie rozumie”.

Ono bardzo często:
rozumie, żałuje, potrafi powtórzyć zasady.

I… robi dokładnie to samo.

Jeżeli więc robisz coś wielokrotnie i to nie działa, to nie masz do czynienia z dzieckiem, które wolno się uczy.

Masz do czynienia z sytuacją, w której Twoja reakcja nie uczy tego, co myślisz, że uczy.

A czasem robi coś dokładnie odwrotnego.

Bo jeżeli po „nie wolno”, po tłumaczeniu, po zwracaniu uwagi zachowanie nie znika, tylko wraca, to z punktu widzenia mechanizmów uczenia się to nie jest neutralne.

To znaczy, że to, co mówisz i robisz, działa jak wzmocnienie tego zachowania.

Czyli w praktyce:
Twoja reakcja sprawia, że to zachowanie ma większą szansę pojawić się znowu.

W analizie zachowania nie ma znaczenia, co chcieliśmy zrobić.

Znaczenie ma to, co się dzieje dalej.

Jeżeli zachowanie się utrzymuje, to znaczy, że w tym układzie jest coś, co je podtrzymuje.

I bardzo często tym „czymś” jest właśnie nasza reakcja.

Zachowanie nie zmienia się od słów.

Zmienia się od tego,
co je w rzeczywistości wzmacnia.

09/04/2026

Zachowanie to nie jest problem do omawiania.
To jest proces do zmiany.

Nadzieja potrzebuje świata, który działa.Zaczęło się od jednego zdania.„Proszę pani, czy naprawdę psychologia mówi, że m...
09/04/2026

Nadzieja potrzebuje świata, który działa.

Zaczęło się od jednego zdania.

„Proszę pani, czy naprawdę psychologia mówi, że mam poprosić mojego syna, żeby podał mi kubek? Czy w ten sposób nie stawiam się ponad nim, wydając mu polecenie? Chciałbym uniknąć takiej autorytarnej relacji…”

To było zdanie, które utkwiło mi w pamięci.

Pewnego dnia trafił do mnie chłopiec, który nie dostosowuje się do wymagań otoczenia.
To było pytanie jego taty.

To pytanie nie dotyczyło kubka.
Dotyczyło tego, czy dorosły może stawiać wymagania.

Drugie zdanie usłyszałam od mamy dwójki dzieci, które prezentują nasilone zachowania trudne.

Kiedy powiedziałam jej, że zasady są dosyć proste, nigdy nie rozmawiamy z człowiekiem w silnych emocjach i nie komentujemy takich zachowań w ich trakcie, odpowiedziała:

„Dlaczego pani o tym nie mówi? Wszystkie parentingowe strony w internecie mówią zupełnie co innego. Że właśnie wtedy należy rozmawiać.”

I zapytała: „Dlaczego pani tego nie mówi głośno?”

Więc mówię.

Nie zmieniły się mechanizmy uczenia.
Nie zmieniły się potrzeby dziecka.
Zmienił się przekaz, który dziś trafia do rodziców.

Dzieci czują się bezpiecznie w świecie, który działa.
Granice, jasne, nieprzekraczalne, konsekwentnie wyznaczane, dają im poczucie bezpieczeństwa i pozwalają prawidłowo się samoregulować.

Dlatego zaczęłam mówić o tym głośno.

O tym, co w psychologii jest podstawą.
I o tym, co dziś zbyt często ginie wśród dobrze brzmiących rad.

Wesołych Świąt Wielkanocnych 🙂Życzę Państwu, żeby:• zachowania, które chcą Państwo widzieć częściej, były systematycznie...
04/04/2026

Wesołych Świąt Wielkanocnych 🙂

Życzę Państwu, żeby:
• zachowania, które chcą Państwo widzieć częściej, były systematycznie wzmacniane,
• te, które są trudne, miały szansę wygasać w spokojnym i przewidywalnym środowisku,
• a codzienność była pełna małych sukcesów, które naprawdę budują zmianę.

Niech to będzie czas odpoczynku, ale też uważności na to, co działa.

Bo zmiana zachowania nie dzieje się przypadkiem.

Wesołych Świąt 🌿

Adres

Ulica Maurycego Beniowskiego 19
Gdansk
80-382

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Centrum Diagnozy i Terapii Zaburzeń Rozwojowych umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Centrum Diagnozy i Terapii Zaburzeń Rozwojowych:

Udostępnij