Gabinet psychoterapii Magdalena Walentynowicz

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: praktyka

Gabinet psychoterapii Magdalena Walentynowicz Psychoterapia Gdynia

03/10/2026

[…]Tę prawdomówność nazywa pani „radykalną szczerością". Dlaczego jest tak ważna w przypadku osób uzależnionych?

– Bo kłamstwa sprzyjają nałogowi i pogłębiają go. Wiele moich pacjentów prowadzi podwójne życie. Pozornie wydają się funkcjonować normalnie. Mają pracę, część ma związki. Ale pod tą powierzchnią jest uzależnienie, który rządzi ich życiem i coraz bardziej ich niszczy.
Co więcej, kiedy oszukujemy innych, oszukujemy też samych siebie. Nie jesteśmy w stanie zobaczyć, co tak naprawdę robimy. W zamian tworzymy fałszywą opowieść na temat tego, kim jesteśmy, co jest bardzo destrukcyjne dla psychiki. Widzę po moich pacjentach, jak dobrze im robi życie w prawdzie. Nie muszą już się martwić tym, co komu powiedzieli, co przekręcili, gdzie nałgali. Stają się dzięki temu autentyczni, bardziej zintegrowani. I lubią siebie bardziej.

Poza tym prawdomówność sprzyja intymności. A głęboka więź z innymi może być alternatywnym źródłem dopaminy.

Nałóg za to izoluje. Sprawia, że stajemy się coraz bardziej samotni. Nie wydaje się pani, że tkanka społeczna rwie się między innymi dlatego, że lawinowo przybywa osób uzależnionych?

– Pierwszy rozdział mojej książki nosi tytuł: „Nasze maszyny do masturbacji". Opisuję w nim historię uzależnionego od seksu Jacoba, ale tytuł ten tak naprawdę odnosi się do nas wszystkich. W jakimś sensie każdy ma dziś swoją „maszynę do masturbacji". W wielu przypadkach są nią smartfony albo inne urządzenia podłączone do internetu. Potrzebuje pani informacji, to ją sobie pani gugluje. Ma pani ochotę na seks, wchodzi pani online. Szuka pani rozrywki, odpala pani kanał filmowy. Chce pani rozwiązać problem, wrzuca pani hasło do wyszukiwarki, i tak dalej. Właściwie wszystko, co kiedyś można było dostać od drugiego człowieka, może pani dziś dostać od telefonu. Nie dziwi, że coraz więcej osób żyje w przekonaniu, że inni ludzie nie są mu do niczego potrzebni.

Z Anną Lembke, amerykańską psychiatrą z Uniwersytetu Stanfordzkiego, autorką książki „Dopamine Nation. Finding Balance in the Age of Indulgence", rozmawia Agnieszka Jucewicz

22/09/2026

"Donald Winnicott, pisał, że to dobrze móc się ukryć, ale katastrofą jest nie zostać odnalezionym.
Potocznie myślimy, że miłość jest lekarstwem na samotność. Skłonni jesteśmy traktować ją jako szczepionkę na doświadczenie bycia niezrozumianym i opuszczonym. I jeśli szczepionka nie działa, często uznajemy, że ta miłość jest niewiele warta.
To błędne myślenie – miłość, bliskie relacje są z jednej strony lekarstwem na samotność, ale tylko wtedy kiedy zrozumiemy, że aby kochać i być kochanym musimy nauczyć się, że doświadczenie samotności jest nierozerwalnie połączone z byciem w relacji. Że nasza odrębność jako ludzi, inne historie jakie mamy za sobą, inne wzorce przywiązania sprawiają, że w największej nawet miłości nieuchronne są momenty bycia samemu "w chłodnym i pustym miejscu". I że zdolność do tolerowania tego stanu, wychodzenia z niego i gotowość do pomocy drugiej osobie w wyjściu z niego buduje siłę miłości. Miłości, którą możemy rozumieć jako zdolność do powtórnego odnajdywania bliskiej osoby w jej samotności, jak i do tego, że my również pozwalamy się – po oddaleniu w naszą samotność– odnaleźć.

Anna Król- Kuczkowska, fragment wykładu
fot Nong

19/09/2026

"Za każdym razem, gdy coś tracimy, pojawiają się pomieszanie i chaos. „Nie wiem, co się dzieje, rozpadam się" – tak można to streścić. „Ktoś wyciągnął mi dywan spod nóg". Jeśli jednak zdołamy wytrzymywać stan niewiedzy i chaosu, możemy się doczekać prawdziwych odpowiedzi. Rzecz w tym, że tego procesu się nie da przeskoczyć, obejść – ani w dzieciństwie, ani w żadnym innym okresie, choć często bardzo byśmy chcieli. Umiejętność radzenia sobie z utratami, przeżywania żałoby jest nam potrzebna przez całe życie.

Te utraty mają różne rozmiary. Po szczęśliwie zakończonym projekcie w pracy trzeba się pożegnać z pewnym rodzajem ekscytacji. Żałoba może być też związana z tym, że się kończy jakiś etap w życiu, ktoś wyjeżdża, z kimś się rozstajemy, niekoniecznie umiera. Coś gubimy, tracimy. Tych okazji do żałowania jest dużo. Ludzie mają często taki pomysł, że zdrowie psychiczne polega na nieprzeżywaniu trudnych stanów, jak przygnębienie. Bo kiedy ktoś to przeżywa to niedobrze i powinien coś zrobić, żeby tego nie było.
Warto jednak pamiętać o tym, że trudne stany umysłu nie są wieczne – one mijają. A żeby tak się stało, musimy je wytrzymywać, być w nich, myśleć o nich i – jeśli coś jest zbyt trudne – szukać wsparcia u innych ludzi. "

Danuta Golec, Czyim życiem żyjesz? Dylematy (nie tylko) trzydziestolatków, wyd Ingenium
fot Jing Anthony

06/09/2026

Dzieciom jest dziś o wiele trudniej skupić uwagę na bardziej wyrafinowanych procesach głębokiego czytania, które stanowią podstawę rozumowania. Jeśli nie opanują tego w podstawówce do tego stopnia, by czytać płynnie i z uwagą, będą mieć kłopoty z rozwojem krytycznego myślenia i empatii. Badanie Sary Konrath i jej współpracowników na Uniwersytecie Stanforda wykazało 40-procentowy spadek empatii wśród młodych ludzi w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Najgwałtowniejszy nastąpił w ostatniej dekadzie. Trudno nie wiązać tego ze wzrostem obecności dzieci w internecie. Zatem, kiedy mówimy o spadku umiejętności czytania, mówimy w istocie o spadku umiejętności myślenia i odczuwania, co jest znacznie poważniejszym kryzysem. Dzieci nie potrafią myśleć w złożony sposób, którego wymaga od nich uczestnictwo w społeczeństwie demokratycznym.

Maryanne Wolf w rozmowie z Marią Hawranek, Tygodnik Powszechny 2026 nr 22, „W głowie czytelnika"
fot Fang

25/08/2026

Każde życie jest trudne; to, że niektóre są też spełnione, zależy od sposobu radzenia sobie z bólem. Ból zawsze jest ogólnym sygnałem, że gdzieś tkwi błąd, który może wyjść nam na dobre lub na złe, w zależności od naszej mądrości i siły umysłu. Niepokój może doprowadzić do paniki albo do dokładnej analizy tego, czego nam brak. Poczucie niesprawiedliwości może skłonić do zabójstwa albo stać się źródłem teorii ekonomicznej o epokowym znaczeniu. Zazdrość może zrodzić gorycz albo decyzję o podjęciu rękawicy rzuconej przez rywala i stworzeniu arcydzieła.

Alain de Botton - O pocieszeniach, jakie daje filozofia
Fot: Inge Morath

19/08/2026

Czy żałobę przeżywamy też wtedy, gdy nie dopuszczamy do siebie poczucia straty?

Powiedziałabym nawet, że im mniej mamy zgody i przestrzeni na przeżywanie żałoby, im mniej dajemy sobie do niej prawa, tym wyższe prawdopodobieństwo, że ta żałoba nas pochłonie. Często w sposób trudny do przewidzenia.
Nieprzeżyta wprost żałoba, jak pokazują badania, nierzadko generuje tzw. patologiczną żałobę. Według wielu klinicystów powikłana żałoba jest największym oszustem diagnostycznym i może przejawiać się pod postacią bardzo wielu symptomów, często po latach i w sposób pozornie niezwiązany z dawną stratą. Tylko czasem przyjmuje dosłowną formę: ktoś przez lata jest zaabsorbowany zmarłą osobą (to np. przypadek tzw. osieroconych rodziców), ktoś nie jest w stanie nic zmienić w pokoju zmarłego partnera/partnerki czy dziecka.

Przeżyć żałobę dobrze – to znaczy jak?

Po ludzku: opłakać, wyzłościć się, poczuć osłabienie – słowem, przeżyć wszystkie etapy, które z procesem żałoby się wiążą. Mnie jest bliska myśl, że każda żałoba jest własna. Że trzeba ją przeżyć po swojemu.

Fragment rozmowy Pauliny Materny z Anną Król-Kuczkowską dla „Wysokich Obcasów”, 31.10.2023.

15/08/2026

Realistyczne poczucie własnej wartości opiera się na rozsądnych (nie perfekcjonistycznych ani sztucznie zawyżonych) kryteriach oceny siebie. Stabilne poczucie własnej wartości chroni przed wewnętrznym załamaniem pod wpływem krytyki i przed manipulacją za pomocą pochwał. Pozwala oceniać negatywną informację zwrotną bez wewnętrznego rozpadu i przyjmować pozytywną informację zwrotną bez ulegania pochlebstwom. Zdrowe poczucie własnej wartości wyrasta z uwewnętrznienia postawy opiekunów, którzy nie zawstydzali autentycznych uczuć, myśli i zachowań dziecka. Jeśli standardy rodzicielskie są rozsądne, dziecko doświadcza aprobaty siebie, gdy im sprosta, i stara się poprawić, gdy im nie dorównuje. Nieuzasadnione standardy przekazywane poprzez sadystyczną krytykę lub pustą pochwałę prowadzą do patologicznych konsekwencji: depresyjnych lub narcystycznych. Brak jakichkolwiek standardów sprawia natomiast, że dzieci przejmują wzorce z kultury masowej - od superbohaterów, przez jałowe gwiazdy popkultury, po komercyjne reklamy - co skutkuje wypaczonymi i nieosiągalnymi aspiracjami.
Osoby z adekwatnym poczuciem własnej wartości zachowują rozsądek zarówno wobec swoich ograniczeń, jak i mocnych stron. Ponieważ ich obraz siebie obejmuje naturalną omylność i potrzebę wsparcia, potrafią przepraszać, gdy zranią innych, oraz okazywać wdzięczność, gdy otrzymują pomoc. Umieją wyrażać swoje potrzeby wprost, zamiast oczekiwać, że inni domyślą się ich pragnień i spełnią je bez proszenia. Potrafią mówić o swoich uczuciach, używając komunikatów „ja", zamiast przerzucać winę na innych. Umieją znieść bycie dogłębnie poznanym i dzięki temu cieszyć się autentyczną emocjonalną bliskością.

Nancy McWilliams, Rozdział „Psychologiczne parametry życiowe, Ocena postępów w terapii" z książki „Superwizja psychoanalityczna", Tłumaczenie Sławomira Kaczmarek, WUJ, Kraków 2026

fot Towfiqu barbhuiya

12/08/2026

Ludzie, często mówiąc o bliskości, identyfikują się tylko z tą częścią drugiego człowieka, która im się podoba, którą akceptują. Natomiast realna bliskość polega na byciu z kimś, kto nie jest idealny, ale mimo tego przeważa rodzaj sympatii i czegoś dobrego, co się między ludźmi wydarza. To jest dojrzała bliskość.

Mnie podoba się definicja, według której, bliskość między ludźmi jest wtedy, kiedy znają swoje zalety, ale też wady, jednak nie wykorzystują ich przeciwko sobie.
Tak, bliskość jest też rodzajem zaufania, kiedy mogę się odsłonić przed drugim człowiekiem i nie bać się zranienia. Wtedy można mówić o prawdziwym związku czy relacji, bo człowieka nie da się podzielić na pół i wybrać tylko tej jego części, która jest fajna, i z którą jest nam przyjemnie.

Mieczysław Jaskulski w rozmowie z Katarzyną Sołtysik

10/08/2026

- Są pary, które w ogóle się nie kłócą?
- Może są, ale ja takich nie znam. Mogą twierdzić, że są ludźmi łagodnymi, że taki mają temperament, ale każdy z nas ma w sobie taką energię, która nazywa się złość, gniew, agresja, i ja jako terapeuta byłbym ciekaw, gdzie oni w takim razie tę energię schowali.

- Gdzie mogli ją schować?
- Może ją tłumią i to im nie przeszkadza? My przecież na co dzień mnóstwo rzeczy tłumimy — agresję, traumy z wczesnego dzieciństwa, lęki, szczególnie ten przed śmiercią. W kłótni jednak zawiera się taka myśl: „Zależy mi na tobie, chcę ciebie, ale innego”.

- Kłótnia jest lepsza niż obojętność?
- Jest w niej życie, a kiedy ludzie milczą, to może znaczyć, że ich związek gaśnie.

- Te pierwsze kłótnie w związku czego zwykle dotyczą?
- Do kryzysu często dochodzi w momencie zmiany fazy życia. I przejście z tego stanu, nazwijmy to umownie — narzeczeństwa do wczesnego małżeństwa — niewątpliwie taką zmianą jest. Idealny obraz zaczyna pokazywać swoje rysy. W fazie zakochania pary rzadko puszą się dzisiaj zajmować takimi przyziemnymi sprawami jak wspólne obowiązki, dom, utrzymanie tego domu, co na pewno sprzyja rozmaitym konfliktom. Na początku jest tylko jedna wielka przyjemność, potem zaczyna się to zmieniać.

Z Bogdanem de Barbaro rozmawia Agnieszka Jucewicz i Grzegorz Sroczyński. Z: Kochaj wystarczająco dobrze.

25/07/2026

Adres

Abrahama 41/8
Gdynia
81-366

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Gabinet psychoterapii Magdalena Walentynowicz opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet psychoterapii Magdalena Walentynowicz:

Skróty

Udostępnij

Kategoria