17/11/2025
Odwagi na każdy dzień. Dobrego startu w nowy tydzień😊
💥www.odwazni.com
Wolę ponosić konsekwencje działania niż zaniechania.
Po pooperacyjnej rekonwalescencji wracam pełną parą do mojej rutyny treningowej. Dziś obudziłam się z zakwasami i gdy już chciałam narzekać, to pomyślałam sobie, że ostatnio po trzech miesiącach bez treningów i tak budziłam się z lekkim bólem, więc chyba wolę czuć ból wynikający z przetrenowania niż taki, który wynika z nietrenowania w ogóle. Zakwasy to konsekwencja treningu, dowód tego, że wykonałam jakąś pracę. I wtedy dotarło do mnie z całą mocą, że wolę ponosić konsekwencje działania niż zaniechania.
Wierzę w to, że nawet brak decyzji to też decyzja. Tylko że mniej świadoma, mniej kontrolowana i często podjęta przez innych. Jeśli coś mi nie pasuje, ale nic z tym nie robię, to jakbym podejmowała decyzję o dalszym trwaniu w patowej sytuacji. Jeśli o czymś nie mówię, to decyduję o tym milczeć. Milczenie jest zatem decyzją. Niedziałanie, milczenie, czekanie na ruch innych to rodzaj zaniechania, który będzie mieć konsekwencje, czy tego chcemy, czy nie. I idąc tym samym tropem – wolę ponosić konsekwencje odwagi niż strachu. Bo konsekwencje zarówno odwagi, jak i strachu będą ‒ czy tego chcę, czy nie, ale te wynikające z mojego świadomego działania jakoś lepiej mi się znosi.
Wiem, wiem, co mi powiecie – gdy działam i pojawiają się konsekwencje, to muszę wziąć je na klatę, a gdy nie działam i coś się dzieje nie w wyniku mojej aktywności, to zawsze za te konsekwencje mogę obwinić kogoś innego. Możesz, ale czy na tym polega dojrzałość? No chyba, że ktoś wybiera niedojrzałość i tkwienie w roli ofiary, to wtedy faktycznie – takiej osobie wygodniej jest ponosić konsekwencje zaniechania niż działania. Tylko że wtedy życie jest nieustającym pasmem frustracji i niespełnienia, prawda?
Niektórzy wolą ból, który sami sobie zadają, inni wolą, by jeśli już muszą odczuwać ból, to był on zadany przez kogoś innego. W sumie to chyba bliżej mi do tej pierwszej grupy, bo lubię mieć kontrolę. Nienawidzę obwiniać innych, bo wkurza mnie, gdy ktoś bezpodstawnie mnie obwinia. Jestem fanką brania odpowiedzialności za swoje działania, bo czuję, że dzięki temu jakkolwiek ogarniam wariactwo współczesnego świata. Tak, decyzja, by ponosić konsekwencje działania, a nie zaniechania jest próbą kontroli tego, co się wokół mnie dzieje, i pomaga mi radzić sobie z wyzwaniami świata. Mam wpływ na siebie ‒ na innych rzadko. Warto zatem działać tam, gdzie wpływ jest, a nie, gdzie tylko byśmy chcieli go mieć.
W tym tygodniu życzę nam wszystkim, jak zwykle, wiele odwagi ‒ nie tylko, by działać, ale także, by ponosić konsekwencje swoich działań. Życzę, by te konsekwencje były dla nas ważnymi lekcjami, dawały poczucie wpływu, sprawstwa i dumy z tego, kim każdego dnia się stajemy.