20/04/2026
Czasami granice są przekraczane zbyt mocno. I choć w mojej pracy jest bardzo dużo dobra, życzliwości i wzajemnego zaufania - są też momenty trudne, które zostawiają we mnie smutek i obawy przed tym czego uczymy nasze dzieci.
Od 14 lat pracuję z dziećmi i ich rodzicami. Spotkałam setki pięknych ludzi - pełnych troski, zaangażowania i "dorosłości". To ogrom serdeczności, za który jestem wdzięczna każdego dnia. I to właśnie ta uważność i życzliwość sprawiają, że dziś dostaję od Was wiadomości i screeny anonimowych komentarzy, które pojawiają się na mój temat. Dziękuję za to - za czujność, za wsparcie, za zwykłe ludzkie „widzę i reaguję”.
Praca z drugim człowiekiem zawsze niesie ze sobą ryzyko. Spotykam rodziców w bardzo różnych momentach ich życia - często w napięciu, lęku, frustracji, niepewności. To naturalne. Każdy z nas w takich chwilach szuka dla swojego dziecka jak najlepiej. Nie każda diagnoza jest łatwa do przyjęcia - nawet jeśli przekazywana jest z uważnością, spokojem i w sposób, który ma wzmacniać to, co dobre.
Ale jest coś, na co nie ma mojej zgody. Hejt w internecie jest zły.
Nie buduje, nie pomaga, nie wnosi nic wartościowego.
Szacunek jest podstawą mojego życia i mojej pracy - szczególnie w pracy z małym człowiekiem, który tego szacunku uczy się od dorosłych.
Wierzę, że można się nie zgadzać. Wierzę, że można mieć różne doświadczenia.
Ale równie mocno wierzę, że można o tym rozmawiać w sposób otwarty, odpowiedzialny i bezpieczny dla drugiej strony.
Dlatego - z życzliwością, ale i stanowczo - mówię: stop hejtowi.
E.